2011-10-03 11:14:31
Ząb wyleciał.
nie wiem czemu ale pierwszy ząb to dla mnie COŚ.
jakaś granica. bach bach bach i mam sześciolatkę.
mam takie wrazenie z całą tą szkołą że to moja druga (no dobra, trzecia) inicjacja.
Po pierwsze nikt nie mowil jak to jest z dzieckiem.
jasne, wszyscy truli farmazony ze zycie mi sie zmieni i ze dziecko zmienia look na swiat.
No jasne.
Wiedzialam o tym tzn cos mi swiatalo ze sie cos zmieni ale co? nic nie pamietalam.
Zreszta kto mowi o dziecku podczas ciazy? podczas ciazy (zdrowej) 90% uwagi skupia się nosniku dziecka i na o-boze-jaka-jestem-gruba.
Dla mnie ciaza byla zadaniem do wykonania ktore konczylo sie gdzies w szpiatlu na pierwszym pietrze.
tam mial sie skonczyc dyskomfort bebzona i strach donoszenia.
a to ,że potem byl tez dzien i to jakby inna sprawa.
No i wlasnie.
Szkola.
Skupia sie czlowiek żeby dziecko dostalo sie do szkoly. i mowi sie cale lato TAKA DUZA PANNA JUZ DO SZKOLY.
i wtem budzi sie czlowiek 1 wrzesnia.
I znowu ma 7 lat i z bolacym zebem wyrusza z kluczem na szyi do szkoly.
przekracza prog i wpada w machine ministerstwa oswiaty.
boje sie szkoly nadal.
tak jak sie balam tak boje sie nadal.
wrecz jestem przekonana ze po tym czego mnie zycie nauczylo to nie zdala bym do drugiej klasy.
nie wiem moze mam nerwice wieku doroslego.
i plakac mi sie chce ze larwa wlasnie ma zabrane 60 min zabawy popoludniu.
a ja 60 min z marnego ochlapa mojego zycia popoludniowego.
bo musimy zrobic szlaczki.
potrzebuję ochronki i klosza pod którym Pani wychowawczyni mnie przechowa te naście lat.
Poraża mnie pęd z jakim rano wstajemy, jedziemy do szkoly. Poraża mnie szybkość z jaką zatrzaskują się drzwi wejsciowe do szkoly.
Tak łatwo mogą uciać nam głowy.
Niby nic. Szkola niedaleko.
Ale rano zostalo nam wydarte 30 min.
Po południu 15, potem te 60. 105 minut.
Niby nic a jednak.
nie wyrabiam.
nie daję rady panowac nad wszystkim jednocześnie.
Może jestem zmęczona. Nie wiem.
skomentuj (32)
© Copyright pierwsza-zona 2003-2007