Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Październik 2014

niedziela

Co tydzień więc na szafce londuje nowa lista weekly-t0-do.

Lista idealna, wystarcza miejsca na sprawdziany kto z czego ( w tym tygodniu sztuk 9), jest co załatwić i co kupić plus menu na cały tydzień.

Właśnie opowiem wam o tym menu.  Postanowiłam, że gotuję w tygodniu na 4 dni.

W piątek nie ma obiadu, w sobote każdy sam kombinuje, w niedzielę szeraton.

 

i na te 4 dni gotuję w niedzielę.

Mam oczywiście wspomagacze typu pierogi kupione. i bardzo staram się ,żeby to nie był kotlecik wellington ani ręcznie robiony makaron. na ten tydzień na jutro jest ogorkowa, we wtorek sos grzybowy, w środę pierogi, w czwartek kurna kotleciki rybne.

i wszystko fajnie ale przeczytałam wczoraj o takim prostym daniu – kotleciki rybne.

robi je się naprawdę szybciutko! szczególnie jak się kupi rybę mrożoną ze skórą. 2 kg. Absolutnie szybciutko! rozmrozić, odkroić skórę, wykroić ośći, pomieszać z dopalaczami, usmażyć. 3h.

Absolutnie następnie należy zmienić dom, lub zedrzeć zasłony, tapety i wyprać wszystko. W domu pachnie jak w smażalni Morszczuk w pełnym sezonie.  Ja wykształciłam skrzela.

24 kotlety zamrożone. na 2 obiady. cieszcie się tymi kotletami alebowiem nigdy więcej ich nie skosztujecie !

niewątpliwie jest mi lepiej z tym planowaniem obiadów. ale musze je mieć przygotowane w niedziele. inaczej to nie działą.

………………………

od zeszłego września zdarzyły się 3 rzeczy w moim życiu. 3 wydarzenia, które przeczołgały mnie , w zasadzie połknęły, przeżuły i wypluły. tak akurat się zbiegło na 40stke, doprawdy. nie wiem jak to wszytsko skomentować. nie wiem jak tu odnaleźć sens. nie wiem.  nie wiem jak moje życie będzie wyglądało. nic kurwa znowu nie wiem.

sobota

Byliśmy na grzybach. potrzebuję samotności po tych grzybach.

Nie mam śmietany alebo mascapone do tych grzybów.

to zamrożę je i będą na obiat we wtorek.

Wszystkie obiady będę teraz miała gotowe w niedziele na cały tydzień, alebo za chwilę nawet.

musze się zabrać za lekcje, nie wiem, wypiorę pościel i napiję się melisy.

Mam nerwowość.

Ciekawe czemu doprawdy.

wind.

wieje. wind. wind of changes. windy wszędzie.

i zmienię spodnie bo mnie drapią w kolanka a to jak się okazuje jest w większości przyczyną moich problemów.

Pa.

na marginesie

Jestem silniejsza.

Pewne etapy pokończyłam. Pewne etapy zaczynam.

Nie wiem jak będzie ale może jakoś będzie?

Pozbierałam w miarę do kupy swoją głowę. Nie pozbierałam życia to wiem, ale to tak bardzo zależy od hormonów , że nie ma sensu.

Zaczęłam wpierw planować te obiady a teraz to już w ogóle. UGOTUJ W 2H OBIADY NA CAŁY TYDZIEŃ.

I mam. Powaznie, mam na cały tydzień obiady, częściowo pomrożone.

Matko święta jaka ulga!

Jak mi to pomogło.

Jeszcze tylko muszę coś zrobić z kryzysem godziny 17. O tej porze bowiem napada mnie wściekłość, dopinam dzień w pracy, przychodzą dzieci, korytarz za ciasny, myśli zapieprzają, zlew pełen, lekcje, kawy już nie mogę.

Muszę jakoś przeorganizować tę godzinę między 17-18.

Żeby ją jakoś złagodzić.

Nie wiem, pójść spać ?

wyłączyć się ? pójść biegać ?

Może najdę coś na pintreście jak z tym plannerem ?

daily to do

Tak, problem kalendarza rozwiązałam.

Ten formularz załatwił mi życie i dziękuję, wszystko mam.

Teraz do tego zrobię sobie spersonalizowaną okładkę, zbinduję i odhaczam jako projekt kalendarz wykonany.

więc teraz uważam co zapisuję, żeby nie za dużo bo potem muszę odkreślać że zrobione.

od razu odhaczyłam wczoraj badania krwi i innych płynów, usg cycków i szyji.

Taki komplet na 40stkę.

zadziwia mnie palec boży. może nie zadziwia ale przeraza. to jak rzucanie meteorytami z nieba. na koga padnie na tego benc.

Takie chodzenie po polu minowym.

Siedzę wczoraj w poczekalni na to usg. Umówiłam się w zasadzie do przypadkowego lekarza bo chciałam zrobić to szybko żeby się 2 tygodnie nie denerwować. Bo mam podstawy żeby się denerwować. I siedzę na tej kanapce, przeglądam ulotkę o liposukcji i wtem dochodzi mnie dobrze znana formułka zza drzwi gabinetu. Proszę jak najszybciej zgłosić się do jednego z tych 3 szpitali na onkologię. SZYBKO. słowo klucz.

zmroziło mnie na kanapie. palec bozy trafił 3 metry ode mnie.

Częściej słyszę ostatnio o raku niż o grypie. paraliżuje mnie to.

Ja tym razem zdałam.

Brunetka która wyszła jest dziś pozamiatana. zawalił jej się cały świat. została wciągnięta w machinę strachu, bólu. Zaraz będzie miała biopsję, potem czekanie na wyniki i pół wyroku. Potem operacja taka czy inna, czekanie i cały wyrok. Brunetka była z 5 lat ode mnie młodsza.

Trzymam kciuki, żeby ten radiolog wczoraj się mylił.

naiwność

Zawsze łapię się na tym, że może ktoś mi pomorze.

A powinnam wiedzieć, stara już jestem, że moje obsesje są tylko moimi potrzebami.

To, że nie mam czystej podłogi wkurza tylko mnie. To ile kosztuje mnie utrzymanie domu wew względnym porządku to wiem ja.

zadziwia mnie to cały czas.

Kiedyś z błyskiem w oczach, przyspieszonym oddechem i nie licząc godzin przeglądałam strony o makijażu.

od wczoraj mam wypieki na twarzy bo oglądam strony o organizacji czasu. ujuj

Wiem już jedno – że nie znajdę kalendarza taki jaki mi odpowiada.

Wiec mam sobie go sama zrobić w photshopie. tak radzą znane organizacyjne blogerki.

Robie, drukuję, wymyślam okładkę, binduję i sru. gotowe w 29 min. Nie wiem nie wiem nie wiem.

Może znajdę chociaż jakiś szkic do skopiowania.

Bo ja musiała bym mieć kalendarz podzielony na sekcję biznes, sekcję dzieci , sekcję zakupy i sekcję dom.

I już mnie to przeraża bo jak spiszę to co mam zrobić danego dnia to się zaszczele. Tak przynajmniej żyję w nieświadomości.

Taka jestem tez naiwna ze jak się lepiej zorganizuję to będę miała czasu trochę dla siebie a nie na wykonanie większej liczby zadań z listy.

Naiwna jestem.

 

4 litery

Tak widzę, że się narzeka w internetach na szkołę. Na zabijanie kreatywności, na ogólnie. Na wszystko.

tzn ja widze ale nie zauważam. widze ze cos się jakby odgrywa na mych oczach no ale chyba bylam na to gotowa.

Troche mnie wkurza ze nie mam czasu przerobić z dzieckiem podręcznika z angielskiego do strony dziewiątej.

Swoja droga jakos tak widze jakby pomiędzy podręcznikiem z klasy 3 a 4 był jakiś rok zapodziany. Tak jakby nagle i wtem dziecko wymieniające kolory blu i grin musiało płynnie przejść do zapytaj Annę czy jej ulubionym kolorem jest zielony czy może jasno brzoskwiniowy.

wiec chciała bym przerobić z nia ten to podręcznik i przelać mą wiedzę w jej serduszko ale albo obiat albo lekcje.

Dziś jest 21.15 i proszę, już prawie kończymy.

Jeszcze tylko matma i już.

…………

zastosowałam sugerowany przez D. plan obiadowy.

W niedzielę ustalam niby plan i kupuję w poniedziałek wszystko w lidelku, Zgarniam te badziewne przyssawki (naprawdę, kaman można było zrobić je mniejsze! za duże są ! starczyło by takie jak pineska.  naprawde! ale w zasadzie cokolwiek dacie dzieciom do zbierania będą zbierać. Jakby za każde 10 zł wydane w lidelku było 10 minut pracy w dziale mrożonki też byśmy to kupili! ) i robie dana rzecz w danym dniu.

tZN nie przybyło mi czasu, może jedynie ubylo mi frustracji. i mam 13 min więcej czasu w glowie (czyli czasu pozornego) ze się nie zastanawiam.

ale zastanawiam się tez tak ogolnie ostatnio.

pracować mogę nie mowie ze nie. atmosferę w pracy mam dobra, szefowa mnie nie wkurwia.

tak pogadajmy o mojej szefowej. chcielibyście takom! jest mega wyrozumiala! np. jak się pomylę to szefowa mowi, no trzeba to odkrecic i już. się nie przejmuj. szefowa pozwala w trakcie pracy rozwiesić pranie. szefowa pozwala robic sobie jaja z poważnych rzeczy. oczywiście BARDZO ZADKO! i szefowa podczas 12 godziny pracy dzies tak kolo 24 pozwala otworzyć wino. i szefowa zawsze mowi : pracowalas do 2 ? to pośpij kobieto bo się wykończysz.

i ja naprawdę to zniese.

ale najgorsze jest to, że jak przychodzę po robocie to zastaję cały ciąg zdarzeń do pchnięcia.

zazębione są ze sobą jak koła zębate.

nie zrobie obiadu jak nie odgruzuje zlewu. nie odgruzuje zlewu jak nie opróżnie zmywarki. nie opróznie zmywarki bo nie mam sily. sily mogę nabrać po 2 tygodniach urlopu.

podloga malowniczo uslana gumkami, kocia karma i rozdeptanymi winogronami. mam obsesje czystej podłogi. wiec w sumie powinnam zacząć od podłogi?

i naprawdę wszystko zniese, zniese 12h dzień pracy. zniese.

ale nie dam rady jednocześnie ogarnąć lekcji, zrobić obiadu i ogarnąć domu. nie umim. no.

od 17 dostaję skurczu mózgu na widok rzeczy do zrobienia w domu. spina mi się mozg i dostaję szału.

a wy jak to robicie ?

no jak ?