Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Listopad 2013

nic nie jest łatwe

Nic nie jest łatwe.
Zycie nie jest łatwe, macierzyństwo nie jest łatwe, małżeństwo nie jest łatwe.
Wszystko jest tak trudne że narka i hejka.
A już mega trudny to jest fejsbuk.
Tam są takie darmowe szkolenia w necie to se pacze czasem.
i hahahha. ha,
ja nie wiem kto wymyślał tego fejsa, ale kurna jak by się w niego zgębić to nie radze.
wszystko małym druczkiem, zero intuicyjności i wogle to jest jakby taki zupełnie nowy twór nie wiem no jakby trzecia płec.
Jest łatwe gadu, łatwy skejp, potem jest mniej łatwy blip i Tłiter potem długo długo nic i SRU fejsbuk.

Nic z niego nie kumam.
Grupy docelowe, aplikacje konkursowe i kurna budżet dzienny.
Próbuję i dupa.

Dobra. ide się napic wina.

W międzyczasie zresetowałam telefon.
Tak, wzielam na klate PRZYWRÓC USTAWIENIA FABRYCZNE.
naiwna jestem nie?
I optymistka. i ryzykatka.
Kopia zapasowa przywraca się już 4 godzine (bez zdjęć) i co 2 folder SORRY ALE NIE PRZYWROCE GO BO NIE.
Przywróciło mi kontakty wiec reszte mam w dupie.
mogę zacząć z czysta karta.
może to cos zmieni w moim zyciu.
czysty telefon. pranie zrobione.
Może.

Czemu to wszystko jest takie trudne?

czarność

Boję się bardzo o moje czarne rzeczy.

Drżę o nie codziennie.

Bo wiem, że skoro tylko nabędę coś czarnego to wpada w czarną dziurę.

Po pierwsze nie widać tego na półce. Nijak. W stercie czarnych rzeczy każda jest jeszcze bardziej czarna i pokryta kocimi kłakami i nie wiadomo czy to spodnie, koszulka czy co.

Bardzo też drżę o moje dwa staniki do fitnessu. Również czarne.

One są mikroskopijne (nie wiem jak to skomentować doprawdy) i jak nie mam z nimi kontaktu wzrokowego to nie zasne.

O skarpetkach to wiadomo. ja moje czarne traktuję jako jednorazówki.

Zakładam raz i BACH , nie ma.

Chciała bym bardzo kiedyś mieć własne do pary czarne skarpetki.

A nie różowe  i żółte. O NIE.

Tzn różowe i żółte tez mi giną u dzieci w piernatach.

Więc tak to wygląda.

W ogóle to nie wygląda.

 

Abstrahując.

czytam świąteczny Twój Styl.

Że też ja zawsze daję się złapać.

Te ich sielankowe opisy, te ich tragedie zawsze zakończone happy endem.

Że, tak, zemdlała z przepracowania ale potem się ogarnęła i podzieliła obowiązki pośród domowników i wszyscy ochoczo wzięli się do pracy.

 

U mnie poza tym chujowo.

Dawno tak chujowo nie było.

 

Bardzo lubie potrawy gdzie trzeba dodac wina.

image

Tak wyglada moje miasto noca.

image

jedynasty

Zawsze jest tak złudnie. niby ciepło, niby jeszcze jesien, 20 stopni tez wpadnie czasami i ja się jak glupia ciesze, ze tej zimy przynajmniej będzie mniej bo się suka nie wyrobi i nie przydusi.

i potem jest zabawnie bo zawsze mnie zrobia w bambuko i potem do maja snieg.

Czytam to pokolenie ikea. ksiazke w sensie.

Masakra jakas. cala ksiazka o cyckach.

no czasami jezyk nawet zabawny ale rozczarowalo mnie to.

nic ciekawego. wracam do wszystko czerwone Chmielewskiej.

 

jestem wykonczona po 3 dniach wolnego.

z wyplutymi plucami 3 dni wydawałam posiłki,  wstawaiajac 4 zmywarki dziennie.

uwielbiam długie weekendy.  po cholerę człowiek gotuje skoro zaraz tego nie ma.

no nic to, w czwartek warsztaty kulinarne i tego się będę trzymać, kurczowo , raczej.

(tak bym chciała w sumie  gotowac dla przyjemności i delektując się i powoli a nie cholera w pospiechu otwierac słoiki i MAMA CZEMU NIE MA OBIADU).

dodaj nowy wpis branżowy

Na dworzu morszczuk part 2.

Uwielbiam do tego budzić się rano z bolącym łbem ( anie miałam wczoraj małego piątku nie nie , nic nie piłam), gardłem i zapchaną jedną dziurką.

(zauważam, że blog.pl poprawi mi sam błędy ortograficzne. hahahah, no nasłali na mnie widze wreszcie KGB).

Ale nic to.

Pierwszy ostatnio odwozi dzieci rano więc ja po udzieleniu 37 rad bez których nie są w stanie przecież normalnie żyć, nie poradzą sobie, umrom i wogle, ucinam sobie drzemeczkę jeszcze tak z pół godzinki.

O ileż lepiej wtedy świat wygląda!

Oczywiście o ile nie mam zapchanej dziurki. Lewej.

Pogłebiła się ostatnio moja fascynacja płynami do płukania i prania.

Na starość pewne rzeczy się jakby mocniej rysują. Rysy twarzy i pewne natręctwa.

Mi się mocno zarysował problem płynu.

Konsultowałm to już wielokrotnie z moją sąsiadką K. i jej pachną lepiej.

Ale to już wiem, że to jest raczej kwestia pralki.

I tego, że cudze zawsze zielieńsze.

No więc z tymi płynami to jest trochę jak z narkotykiem, nos się przyzwyczaja i potrzebujesz coraz więcej żeby poczuć że go czujesz.

Persil niemiecki wymiata, no sorry.

następnie jak już mnie się wywąchał to prosz – płyn softlan. Niebieski. BDB.

pół roku i masz.

No to teraz Softlan mega koncentrat, w zasadzie lejesz parfumem po sweterkach.

I czuje! na razie czuje! Czuje jak wchodzę do domu i pachnie praniem! (teraz czuje połowę bo lewa zatkana).

Tak, takie mam radości dnia codziennego.

I! dziś jeszcze lecę z Larwą na ceramikę i do tego nowego matrixa. Ah! już się ciesze.

(tak sobie uzmysłowiłam, że kiedyś chodziło się z koleżankami na zakupy, ja niby wolałam sama, no ale chodziło się i tak zatesknilam za tym. Chodzicie teraz w dorosłym zyciu z koleżankami na zakupy? Proszę, powiedzie , ze nie.).

 

Dobra.

Aspiryna, sztach softlanem i do roboty.

morszczuk

Jak trwoga to do bloga.
(właśnie przypomniało mi się ! spotkanie komunijne dziś w kościele, na dwudziestom).

Smutno mi.
w ogóle i ogólnie mi smutno. nie wiem co mi si wydaje. wydawało.
Odnoszę wrażenie, że im dalej w dorosłe życie tym gorzej.
w dodatku E mi przestaje działać w klawiaturze.
i w dodatku mam czterdzieści lat.
i to jest cała prawda jeżeli chodzi o kryzys wieku średniego.
jest przekichane.
jest jak w klatce.
jest jak bez skrzydeł.
niech mnie ktoś jebnie kotletem.
albo tabletem.

kawa za kawa a to nic nie pomaga.
nic.