Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Październik 2013

Październik

image

szkoła

Tak mnie wzieły te moj ekumy do tablicy (Zimno i Chuda), że tez może coś powiem o szkole.

u nas jest tak, że widziały gały co brały.

Tzn mieliśmy do wyboru moją starą podstawówkę (gdzie nadal nie ma kasy na remont toalet) i inna, tak zwaną ambitną. Taką, że wiadomo o co się am idzie,

Tam nauczyciele mają obowiązkowe szkolenie z zawyżania poziomu i zaniżania ocen.

To co wyrawiają w klasie 3 to mnie bawi. Łoją kable na prawo i na lewo. Podobno robią to po to, żeby dzieci nie doznały szoku w klasie czwartej.

Może w sumie racja, może mi się to też przyda.

Jest ciężko nie ukrywam, ciężki jest plecak,  ciężko Pani ocenia, ciężko otwiera się drzwi do szkoły.

Ale co. \

Mam kontakt z dwiema Paniami.

I wiem , że piłować muszą bo taka szkoła.

Swietlica jest fajna. Jest przynajmniej 7-8 zajęć do wyboru, w tym języki dla chętnych, dużo sportu. Świetlica jest duża, są 2 panie i są miłe.

Stołówka jest w miarę, szału nie ma ale w miarę,

Tornister ciężki, bzdura jakaś że można książki zostawiać. Cały czas i tak jest zadane.

Zadane jest tyle że czasami wymiękam.

Mam to razy dwa wiec ograniczam do minimum. nie robie na wyrost bo mi szkoda dzieci i czasu.

Troche sie boje tej czwartej klasy skoro mowicie ze taka masakra.

 

Dobra, tyle na razie, jeszcze potem dokończę :)

 

Mam tak samo jak ty miasto moje a w nim

Przyjaciółkę.

Taką, jedną, eeee nie znacie.

Podobno jej mąż mnie czyta! To wiesz M.! Będzie o Twojej żonie.

Pamiętam jak nas brzdęknęło.

W knajpie Stańczyk lat temu 23. Usiadłyśmy, odpaliłyśmy papieroska i w chmarach dymu poleciały iskry. Jezus jak myśmy się rozumiały! To nic naprawdę, że niciom porozumienia było dwóch pryszczatych nastolatków. (bo ja się kochałam w jednym ona w innym, M – nie czytaj!!!!). I tak stwierdziłyśmy ze no tak. ale to tak się rozumiemy ze koniec świata. Osiągnęliśmy absolut i to już jest do końca życia.

I jest.

Jestem już tego pewna. że do końca.

Bardzo wiele PRZYGÓD miałyśmy ale nie mogę o nich napisac, bo M. czyta. Wiec powiem tak, że były to przygody bardzo przyzwoite. takie normalne!  No jadłyśmy borówki i drzem porzeczkowy. Ależ fajnie było!

Drzem porzeczkowy robił tata mojej L. ale co ważne, że przy otwieraniu słoika nie można było podważać nożem. Nigdy nie zapomnę smaku drzemu z porzeczek na WCZASACH w Międzyzdrojach.

Co myśmy tam jeszcze robiły? Nuda, naprawdę nuda.

Żyjemy w innych światach. Zupełnie. ale to jest ta pewność, że WIADOMO. Kto ma ten wie.

Albo jak puszczalysmy banki na plazy.

A jak jechałyśmy do tych międzyzdrojow to bralysmy wszystko co mialysmy w szafie. i tam na miejscu codziennie była zmudna stylizacja.

albo pamiętam jak ja miałam takiego A. co był love of my LO i jak ja szedłam z L gdzies w LO i jak on podchodził to L mówiła – YYYYYYYYYYYYYY musze leciec na ksero.  żeby wiecie, się ulotnić.

Albo pamiętam jak bylam u niej w szpitalu jak urodziła małą L.

ja tak poszłam z marszu bez lektury W OCZEKIWANIU NA DZIECKO.

i ja tam poszłam dzień po jej porodzie. i ja wtedy nawet meza nie miałam!

Albo pamiętam jak się ubraliśmy na studniówkę! ech kurna. Your black is white. yeah yeah. w adrii. Już nie ma dzikich plaż na których zbierałam bursztyny!!!

Konkludujac.

łatwiej się żyje gdy się wie że ona tam jest.

Łatwiej się żyje że wiem, że jakby co to zawsze.

warto mieć tę kopię zapasową. Jakby co to możesz się u niej zresetować.

przywróci ci ustawienia fabryczne.

 

 

jakoś leci

Z grzybami było lżej w tym roku. Byłam dwa razy i wróciłam tak zmęczona, że już więcej iść nie musiałam. na szczęście przyszły przymrozki i mam z głowy.

Sałatkę jeszcze dziś machnęłam do słoików, sok z winogron i powoli będę zakańczać.

Wrzesień – jak co roku.

Pani się uśmiecha i sru – sypie kablami na prawo i lewo.

ja wiem, że na taką szkołę się decydowaliśmy ale szlag mnie chyba może czasami trafić.

Wpierw Pani podjęła ze mną dyskusję na łamach zeszytu w kolorowe linie czy słonecznik zwyczajny może być brązowy, następnie se zmieniła szyk zdania. Bo jej się mój nie podobał.

W kolejnej pracy się okazało, że w liście do dziadków z wakacji akapity są sprawą życia i śmierci.

Okazuje się, że strzeż się rodzicu i  odrabiaj zadanie domowe z należytą uwagą.

Wkurza mnie to, że Pani mnie ocenia i, że tak surowo mnie ocenia.

Teraz już wiem, że jak robię zadanie domowe to musze podwójnie uważać bo wstyd.

 

mało czasu jest na życie w ogóle od 19 do 24.

Mało.

Siedziała bym ostatnio tylko pod koudrom i oglądała seriale.

Tak z tydzień, potem może bym wstala.

Tyle jest książek do przeczytania, tyle rozmów do odbycia.

Takie mam przeświadczenie, że zaraz wszyscy umrzemy.

 

 

Żyję.

image