Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Luty 2013

szybka notka

Uwielbiam takie poniedziałki czy wtorki kiedy wszystko bierze w łeb. Kiedy wszystko mi się wali na głowę. Jutro będzie środa kiedy to jeszcze będzie gradobicie. Uwielbiam to.
W takich chwilach marzenie o ciepłym autokarze – który wiezie mnie na wycieczkę, mam termos z cherbatom, kanapeczki oraz haribo kola – się nasila.
Zawsze bowiem jak dzieci jadą gdzieś na wycieczkę tak im zazdroszczę. Że ktoś mnie gdzieś zawiezie, ja będę ziewać, przewodnik będzie nawijał i nikt ode mnie nie bedzie nic chciał. I w autokarze bedzie tak cieplutko. i jeszcze będę mogła się napić winka, bo przecież nie prowadzę.
No więc jak zapieprzam cały dzien to ta myśl o autokarze się nasila.

Poniedziałek wczoraj mnie zabił. Przysięgam, że trafił w jakiś totalny niż nastroju i rozłożył mnie totalnie.
We wtorek obudziałam się hm no w nadal kiepskim nastroju i masz.
Kolejna seria niefortunnych zdarzeń.
Jutro stres. w czwartek zapierdol. O piatku nie wspomne.

Narzekam wiem. Nie mam siły czasami.
I tak mi smutno czasami.
i tak mi zle.
Nawet jak na kogoś zrzuce co mi leży to co to da.
Teraz już nie te czasy kiedy można było szybko lecieć do przyjaciółki i posiedzieć u niej 6h i zapomnieć choć na chwile.
Teraz nikt nie ma czasu. Teraz każdy goni. Teraz każdy jest sam ze swoim problemem.
Naprawdę szybuję gdzieś przy podłodze.
Wiem, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Czekam więc jak przejdzie.
Nawet jak jest chujowo to w tej chujowości pojawia się mniejsza chujowość.
No nic. trzeba się wytarzać w tym smutki i potem odbic.

Czekam więc.

czwartek czyli mały piątek

Czy wy też tak macie, że jak budzik dzwoni o 6.44 to wydaje sie wam ze nic sie nie uda i ze na pewno nie uda sie wstac, zaraz sie pozygacie i zaraz umrzecie od zawrotow glowy? bo ja mam tak cale zycie.

(dodatkowo w LO mialam tak, że zawsze jak sie budzialam w pt rano przysiegalam sobie ze nie pojde na te impreze bo to i tak nie ma sensu a tym bardziej ze jestem przeciez  taka niezywa , po czym malowniczo balowalam caly weekend , i tak w kolko. ale gdziez te czasy na boga! )

Cale zycie wstaje i umieram 9x. Jak wstaje np o 9 to moje podejscie jest juz na tyle wyrownane ze mysle sobie no! jakos to bedzie. A jak wstaje o 10 to wydaje mi sie ze podolam calemu swiatu (i zrozumiem sasiadke z gory jak to kiedys pisala soso. Boze pamietam jak i ona byla wolna i szalona i jadla kapuste kiszona na klatce schodowej leniwie idac do domu. WYOBRAZACIE SOBIE TERAZ WRACAJAC Z ZAKUPOW LENIWIE CZLAPAC I JESC POWOLI KAPUSTE KISZONA??? teraz wracajac z zakupow powinnam juz miec ten kapusniak ugotowany i nie pierdolic glupot tylko sie brac do roboty).

Przyuważyłam też dziś jakies czerwone plamy na czole. łuszczycę i lekko sponiewierany wiekiem owal twarzy.

Czy ja jak bede miala 60 lat to nadal bede prowadzila bloga?

Zauważyłam wczoraj na allegrze że są lakiery termiczne. ze jak wyjde na zimno (albo wejde na jej bloga) to mi sie z niebieskiego zrobi fiotelowy. Zupełnie jak w resorkach hot wheels. polewasz ciepla woda robi sie bialy, zimna – niebieski.

Może oskrobac mu te farbe?

Zrobilam Fransowi ostatnio krew i wyszlo mu ze ma malo zelaza.

no to pacze co na to zelazo. no i mam. śledziona wołowa i kminek, wątroba gęsia.

same przysmaczki.

dobra ide robic gulasz.

ze śledzion.

z kmineczkiem.

 

szkoda pojdzie z pana polisy.

Wekkend był szybki i już masz poniedziałek.

Restaurant day mnie nie zaskoczył. tzn bylo dobre ale szalu nie bylo. to mnie martwi.

Ale z drugiej strony fajne jest przedsiewziecie. takie europejskie cosmopolitanskie i metroseksualne.

Fajnie jest spotkac sie na restaurant day ze znajomymi, no chyba ze akurat wszystcy maja dzieci i siedza w domu. hahahah.

Bylismy tez na warsztatach.  Fajna widzialam tez matke co wiodla dwie dziewczynki za reke. I poszly na makaron do avanti. Zupelnie jak my.

Potem poszlismy z dziecmi do samochodu a samochód rozwalony.

i w zasadzie tyle.

nie zatrzymalo mnie to i w niedziele pojechalismy do miasta tym autobusem co trzeba machac zeby sie zatrzymal.

Fajnie!

Ale nie mam sily w ten poniedzialek nabrac rozpedu.

Nich mnie ktos kopnie w dupe. nich mnie ktos przekona ze sa gorsze poniedzialki w zyciu.

Musze sie wziac w garsc.

Najgorzej jest z tym snem. Jak nie pośpie 9h to mam zwidy, zawroty i zakłócenia.

A kiedy ja sie wyspie? Tzn inaczej. wiem, ze jak zaczne sie wysypiac to juz czas bedzie umierac. Wiec wiem, ze czas kiedy dzieci chodza do szkoly to jedyny czas zeby jeszcze wycisnac ostatnie krople z mlodosci. HAHAHAH. zabawne to nie?

Mam nadzieje ze chociaz jako samochod zastepczy dadza mi tira to posmigam na A2.

(jako że tira juz prowadzilam to teraz autobus. CHCE POPROWADZIC AUTOBUS).

środa czyli chlor i selgros

skoro sroda to padam na pysk. W SRODY MAM ZGON. Mam zgon dokladnie o 20.10 kiedy to siedze na trybunach basenu mam fale uderzeniowa goraca i ledwo dzierze. a dzieciary plywaja.

przy okazji mam zawal bo oni plywaja skacza i nurkuja a ja nie umim wiec sie dziwie ze oni sie nie topia bo ja bym sie dawno utopila. jestem bowiem ta kaleka komunizmu i zlego instruktora ktory mnie skutecznie pozbawil skrzel, płetw i uniemożliwił schowanie głowy pod wode. Absolutnie nie wiem jak sie zachowac pod woda i dostaje ataku histerii jak na komunalnym basenie jest nakaz plywania na torze drugim. TYLKO JAK JA MAM DO KURWY NEDZY DOSTAC SIE NA DRUGI TOR?  pomiedzy torem pierwszym a drugim jest bowiem sznur plastikowy wazacy tone i nie dam rady go podniesc nie opierajac nóg na ziemi. zanurzenie glowy i przeplyniecie pod nie wchodzi naturalnie w gre bo sie utopie. Gora tez nie przeskocze bo jak. Wiec jak mam isc plywac na basen komunalny to sorry ale interesuje mnie tylko pusty tor pierwszy.

tymczasem bahory smigaja i jestem dumna ze jeden sterotyp zostal przelamany. bo to sztuka naprawiac kolejne pokolenie a nie skażać go nalecialosciami porzedniego. mam przeanalizowane 3 pokolenia wstecz i wiem czego jestem konsekwencja.

dokladnie to wszystko mam naswietlone. czy lepiej mi sie zyje nie wiem, czy unikam bledow prababki nie wiem.

z wiarygodnych zrodel wiem, ze prabapka zalatwiala konflikty z mezem przez lozko. oh jakze nic sie nie zmienilo. nuda na tym swiecie. nuda panie. wszystko jest to samo tyle ze teraz mozna to cyfrowo zapisac.

no ale sroda. a sroda znaczy ze juz z gorki.

spolecznie w szkole podjelysmy dzialania z A. Na nieszczescie trafilam na druga taka nawiedzona ze tupie nuzkami ze trzeba wprowadzac ZMIANY  i dzialac. to dzialamy. wzielysmy na tapete stolowke szkolna i dzialamy. droga to dluga i oporna i chyba nas powalilo ale co. ale jajco. obstawiam ze za rok uda nam sie cos zmienic. mentalnosc ludzi, mentalnosc tych mlodocianych przestepcow co prowadza stoloke i im sie wydaje ze kandyduja do 5 gwiazdki miszelina. nic tylko zaplakac. fasola i ryz na mleku jest i byc musi bo dzieci musza jesc bialko. szlag mnie trafia. mile jest to ze derektor mnie poznaje i ze cos robie. dzialalnosc spoleczna mam z krwi i nie siade poki nie zrobie.

dosc sie egoistycznie rozpisalam. ale moj blog to moge nie?

nie mam czasu gotowac. boli mnie to.

boli mnie tez ze na poznanskim restaurant day nie ma jedzenia ktore mnie zaskoczy.

ech.

 

a co u was?