Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Listopad 2012

wszystko

Wszystko się wali jedno po drugim.

Jak kurwa się zaczęło tak się wali.

Konflikty nacierają z prawej z lewej. Walą do mnie telefonem, walą do mnie słowami.

Mózg mi się przepala i mam ochotę bez uśmiechu na ustach zawołać AŻ ODPIERDOLCIE SIĘ!

czego sie nie tkne tam błoto, gnój i syf. Pretensje. nagle przypadkiem wychodzą dziwne fakty. I uśmiechają się radośnie.

Tak, tylko cię o tym informujemy.

Absolutnie nie mam na nic wpływu i niepodoba mi się to. I nic z tym nie moge zrobić. Jasne, mogę odciąć się , zmienić kraj i pastę do zębów.

Ludzie. Wkurwiają mnie ludzie. Bo to oni powodują, że czuję się gorzej.

 

Nie mam siły. Od tygododnia opuchlizna twarzy to mój stan naturalny.

I wierzcie mi, głupio mi pisać o kocie w kontekście babci co przeżyła 2 wojny i tę sytucję w restauracji w komunistycznej Polsce.

Ale nie mogę.

Strata babci była stopniowa i nieunikniona.

Kot mógł być z nami jeszcze 10 lat.

Był t mój pierwszy kot z wyboru. Kot mruczący jak przez wzmacniacz. Moja kurwa kiziamizia.

Dzisiaj 5 dzień, za długo już nie?Wiem , że nie wróci bo mówi mi o tym cisza w ogrodzie jak go wołam.

I kurwa nie umiem sobie z tym poradzić.

byleco

Dziś umarła moja Babcia.

Babcia żyła wiecznie i zapowiadała od 2o lat że umiera. Umierała średnio raz na miesiąc.

Jak tylko potrzebny był mały szantarzyl – bach.  UMIERAM.

Od razu stawiało to wszystkich do pionu. Musze to zapamietać na starość.

Bo babcia była zołzą. Tzn może nie zołzą.

Była raczej bezpośrednia i dość czepialska.

Pranie w niedziele na balkonie? A wżyciu!!!

Faworki. Sąsiadce dziecko zanieś te same równe – niech widzi , że u nas wszystkie takie.

To było pokolenie, dla których najsurowszym sędzią był sąsiad.

Od niego zależało sumienie. On nieświadom wpływał na nasze życie. Uf, jak dobrze, że tak już nie jest.

Babcia – mnie beztalencie kucharskie zapędziała od 15 roku zycia do pieczenia tortów i mazurków. Nie umiałam nic, byłam oporna. Nie zapamietywałam nic i co roku musiała mi wszystko tłumaczyć. Zapędzała mnie na Gwiazdkę i na Wielkanoc. A ja jak ten ciul za każdym razem pytałam czy białka trzeba schłodzić czy ocieplić.

To jak teraz wygląda moja kuchnia i umiejętności zostało podstępem zasiane tam przez babcię.

 

Okazało się miesiąc temu – podczas jednej z moich ostatnich rozmów z babcią – że zabierała mnie jako dziecko na zebrania. Dobrze że nie partyjne.

Babcia była prezeskom koła emerytowanych nauczycieli. Bóg jeden raczy wiedzieć czym oni się zajmowali ale chyba nasiadówkami i wspieraniem biednych.

Latam więc na te zebrania i nasiaduję. I debatuję. Ku lepszemu! Ludu! Ku lepszemu! (żuciła bym pracę i poszła na barykady ale no sorry).

Uwielbiam zebrania i uwielbiam mieć jakieś zdanie w społeczności lokalnej i przestrzeni miejskiej.

Zastanawiam się kiedyś jakby to było jakbym jednak pracowała z miastem.

Moja babcia była trudna. Nie przebierała w słowach i raniła jak tylko mogła.

Nie chwaliła. Rządała i szantarzowała. Nazywała mnie NIBY pieszczotliwie moje ty BYLECO.

Wypłakałam morze łez.

Myślałam, że nie będę płakać.

A tu masz.

Babciu!!!

Będę gotować z chilli i wtrącać złośliwe uwagi na zebraniach!!!

Masz to jak w banku.

dodaj NOWE WYDARZENIE.

Widze ten opad, ze ten listopad. WIDZE ALE NIE ZAUWAZAM.

Widze te szarosc w poniedzialek, widze te szarosc w piatek.

Ale nie jest zle.

postanowilam isc za tym co mnie obecne interesuje.

A więc kolektyw działa konsekwentnie.

Sprawa stołówki szkolnej rozgrzebana. Rozbabrana po pachy. Jak sie wytarzamy w tym to zrobi sie z tego prezentacje w powerpoincie i sie uderzy.

Bylam dzis na debacie o rewitalizacji centrum Poznania.  Lubię wiedzieć co się dzieje w mieście. Oj lubie.

W czwartek ide na warsztaty z wolowiny. Wolowina temat trudny wiec go podejme. Juz nie moge sie doczekac. moje pierwsze w zyciu warsztaty kulinarne. A pomyslal by ktos ze 7 lat temu przypalalam ryz w woreczkach. Ah!

Wiec przyjelam ten listopad na klate.

Pomimo pewnych rzeczy co mnie siedza w brzuchu i piluja swoje.

Co mi wygryzaja dziure i swidruja.

Jeszcze chciala bym schuść 4 kg i miec silna wole zeby nie jesc po 18.

Tak mi dopomóż.

Ale kot Sylwester zniknal w godzinach popoludniowych. Martwie sie bo zawsze przychodzi na kolacje. I ja czuje ze cos jest nie tak.

Mam tylko nadzieje ze zjadl gdzies ptaka i lezy i trawi. Bo martwie sie.

I klu.

klu miejskie.

ZAWSZE ZAPYTAJ CO MIASTO MA CI DO ZAOFEROWANIA.

PO CZYM WEZ TO. WEZ TO BEZ PYTANIA.

opcje

Zawsze opcji jest wiele. Pytanie na czym nam bardziej zależy.

Proste życie niby takie dosc nieskomplikowane a trudne.

Smutno mi ze nie ma chustki. Martwie się co będzie z jej synem.

Martwie się moją babcią. Nie wiem skoro starość tak wyglada to ja wymiekam. Babcia i tak była w niezłej formie do 95 roku życia.

Mogła by być wogole aktywna rodzinnie i mniej samotna ale  jak się jest zołzą to nie dziwne ze rodzina sie nie garnie. Ale nie pierzmy brudów rodzinnych na forum.

Wyraznie dociera do mnie koniec bytowania niekoniecznie zalezny od nas. Wyraznie widze ze za minut piec moje zycie sie skonczy.

I na nic narzekanie ze omojboze jak ciezko jak dzieci poszly do szkoly. jak ja skoncza bedziemy miec lat 178 i bedziemy starzy.

Wiec wybor juz wam zostawiam, czy siadacie do lekcji czy ruszamy w polske, w swiat, w  zycie.

nie wiem sama.

wiem, ze nie jest zle. wiem to.  kolomyja codzienna zabija, rutyna i lekcje.

Ale cos sie zmienia.

Nie wiem jak to sie stalo ale zniknelo pranie z mojego zycia.

Pisalam miesiac temu, ze pewnej niedzieli wyczyscilam do zera pranie. Nie bylo nic brudnego a czyste bylo porozkaldane  na polkach.

i jak narazie tak jest.

recepta jest rozlozenie tego w czasie – nie odkladam prania az zbierze sie 8 pralek, podsuszam pranie okolo 30 min – wtedy schnie w pol dnia a nie w 2 dni.

I mam nowy kosz do odkladania prania suchego. Jak sie zapelni to wynosze. Wynosze raz na tydzien.

nie wiem ale dziala.

przez 10 lat mieszkania na swoim koszmarem dla mnie byly gory prania mokrego, suchego, wszedzie. W lazience gdzie susze, w sypalni himalaje z prania.

I jeszcze zawsze przy okazji zawsze cos wezme do gory jak ide, rano zloze 4 rzeczy do kosza z wypranymi. i te wszystkie male kroczki sprawdzily sie idealnie.

Nie mam prania , nie odczuwam go.

Jest to dla mnie fenomenem i czyms co udalo mi sie zwalczyc w zyciu. A jak wiadomo jest to bardzo niebezpieczne. Bo zaraz znajda sie madrzy co powiedza HA udalo ci sie z niemozliwym praniem UDA CI SIE ZE WSZYSTKIM.

I to wlasnie te opcje. Opcji wybiera sie wiele, wychodza tylko te dla ktorych zarwiemy noce i wyprujemy sobie zyly.

Sorry ze tak o tym praniu. Normalnie pisze o polityce,  kursie euro i PKB wiec rozumiem ze moze byc to szokiem.

Szokujace jest bowiem to co stalo sie z moim praniem.

(skarpetki w naszym domu drżą z przerażenia.)

Poza tym powstał w ramach przebudzenia okolojesiennego - KOLEKTYW SPORADYCZNY.

 

cos drgnelo

Jestem stara gruba brzydka i pomarszczona.

Wygladam jak smierc.

w zasadzie juz czwartek, mam prawo.

nie wierze w to ze jest listopad. jest mi permanentnie zimno. w domu , w zagrodzie, w samochodzie, w swetrze, pod kołdrą i w kurtce.

Niektore mamy z 2b to dzis przyszly po dzieci z dekoltem w sweterku typu nietoperz z bjustem na wierzchu. ach.

ja tymczasem mialam na sobie kurtke puchowa, czapke, rekawiczki i kozaki do minus 18.

 

ALE zapedzialam ostatnio kolezanki do dzialalnosci artystycznej. Utworzylysmy KOLEKTYW i mamy PROJEKT.

projekt jest w cyklach miesiecznych, projekt tworzony jest codziennie i poki co jestesmy podekscytowane.

Drugi projekt nadali mi sasiedzi – ze narty.  łeb mi peka od cen za dostawke, za polsniadenie, obiadokolacje i kolacjosniadanie. nie wiem, czy wogle damy rade.

Trzeci projekt zapodala mi mama z 1b spolecznica jedna taka jak ja wiec dwa razy mi nie mow.

Wlasnie , co u was dzieci jedza w stolowkach? co jest na obiad? jakie produkty sa w sklepiku?

Temat jest szeroki, jak macie chwilę to napiszcie jak to się u was odbywa. Czy jest katering, czy gotuja, co podają.

I czy oczywiscie nie ma nic z proszku, wszstko jest eko i zgodne z piecioma przemianami buddy.

Cenna dla mnie bedzie kazda uwaga.

 

TYMCZASEM listopad. w listopadzie moja skora wyglada jak lisc wdeptany w bloto. pokryty lekko szronem.

Basen publiczny mnie przygnebia. I jest tam zimno.

nie – dziela, jak sama nazwa wskazuje jest nie-do-dzielenia

Niedzielę powinno się więc spędzać samemu. Nie-dzielę nie-dzieli a wy?
Nie no jasne, że dzielę. Dzielę na części i rozdaję. Ależ jestem rozżutna. O ty też sobie wez kawałek mojej nie-dzieli. Wszystko weźcie.
13.25.
Przepsalismy przedpoludnie ale taki mus byl. Tylko troche szkoda mi tych dwóch godzin bo mialam wstac o 10. Ale jutro 6.40 wiec nie wiem czy zalowac.
Śniadanie wydane (ciasto drożdzowe zapchalo je do obiadu ale co na obiad do cholery?) lekcje z lekkim zapasem na ten tydzień zrobione.
Muszę chyba gdzieś wyjść bo nie zrobię tego obiadu nie dam rady.
Ale żeby wyjsc musze zrzucić dres i powinnam umyć głowę.
Mogę nie dać rady.
Muszę jeszcze zorganizować to wyjście, muszę mieć plan.
Czy ja mam plan?Czy ja mam plan?
Czy ty się kobieto zastanowiłaś?

Odnośnie bloga.
Nie wiem, czy zauważyliście – załatwiłam Wam, że nie ma spamu :)
Poza tym nie olano mnie – a to już coś.

Od jutra znowu gonitwa.
6.40 wystrzela kopyrytko i GO!!!
RUN MAMA RUN !!!