Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2012

piatek

Cudem dotarlam do piątku.
nie wiem doczolgalam sie.
takim bylam hojrakiem do 21 wrzesnia. Wydawalo mi sie ze nad wszystkim panuje ze nawet mam nogi ogolone ze w szafkach nie ma już moli spozywczych ze dzieci sa czyste i nie podarte.

I ja nie wiem czego ja sie nazarlam. Powalilo mnie? co mnie sie wydawalo? Ze ja jestem jakis cyborg? Ze ja panuje nad zyciem?

Oczezwila mnie tak naprawde siostra (ta od religii) wpisujac ze Franek drugi raz nie mial ksiazki.
no nie mial.
Co mialam jej odpowiedziec? jaki dialog z nia nawiazac na lamach zeszytu w kratke?
Sorry siostra ale kurna zapierdalam od poniedzialku i nie panuje nad ksiazkami, strojami, dniem chlopaka i sniadaniowkom. Jak ci to przeszkadza to nie wiem, zajmij go czyms albo mu skseruj ze dwie strony.
Ja na jej miejscu bym sie cieszyla ze ma chetnych na religi bo Panie w ówczesnych czasach to jest konkurencja.
Osobiście uwazam (tzn nie osobiscie bo to zaslyszane na parkingu) ze powinna byc nie religia a religioznawstwo zeby dziecko moglo zobaczyc do którego Bożka chce uderzyc.
Teraz jest tyle mozliwosci.

Wiec wczoraj padlam.
tzn juz w poniedzialek padlam . Juz w poniedzialek wiedzialam ze dupa a nie super matka.
juz to czulam ze zaraz sie wyloze i nie wstane.
A wstaje o 6.40.
I nawet jak sie polozylam o 22 zeby ten REN byl w przewadze a nie jakis tam drugorzedny sen po 24. Ale dzie tam. Caly tydzien budzilam sie i codziennie nakladalam coraz wiecej tapety.
Kolo piatku na jedna polowe twarzy idzie pol tubki.

Czulam ze dwojka w szkole to bedzie cos lepszego niz jedno.
domyslam sie jednak ze the best is jetz to com (taka byla piosenka w 9i 1/2 tygodnia) w momencie jak nabierzemy pelnego wiatru w zagle i np dzieciary pojda do gimnazjum dwujezycznego i beda mialy po 10h angielskiego codziennie.

I codziennie o 23 wstaje z kanapy i mysle KURNA NIE WIERZE ZE JESZCZE SNIADANIOWKI MAM DO NASZYKOWANIA.

Wczoraj natomiast zaleglam o 18 na poduchach i nie bylam w stanie sie zwlec. No dobra zwleklam sie 3x po mega niezdrowa salatke ziemniaczanom z lidla. UCH! tego mi bylo trzeba upodlic sie majonezem i kolą. Zaprawialm to durnym serialem przy ktorym o 21 zasnelam.

Jest juz dzis lepiej.
Jutro spie do 14. Potem moze sie gdzies zwleke. Ale nie obiecuje.

A i jeszcze chciałam z Wami porozmawiac o szacunku dla cudzego snu.
Tak mam, że jak ktos spi to nie wiem co by sie musialo stac, zeby kogos obudzic.
Chodze cicho, ograniczam trzaski i halas do minimum.
A natomiast rodzaj meski tak nie ma. tzn moj nie ma.
Dla niego moj sen jest jakby tym, ze w sumie leze ale tak jakby siedziala obok i byla gotowa do podjecia rozmowy.

nie wiem czy to wynika ze starozytnosci ze kobieta zawsze ucisza wszystkich bo dzidzia spi czy z czego.

Moze macie jakies spostrzezenia?

wieje

Jak wieje, to wiadomo, Marry Poppins przylatuje.

znaczy nerwowo. Bo sprzatac trzeba bedzie.

Poza tym od paru dni mam syndrom rajstopek szczypiacych w kolanka.

Opinająca mnie odziez mnie drazni.

Poza tym nerwowa jestem z tymi grzybami. Nie mam swojego miejsca. nie wiem gdzie mam jechac zeby te grzyby byly. Nie mam czasu jezdzic 2 tygodnie i probowac. kto wogole ma czas jezdzic na grzyby. ja jak juz sie wyrwe to musza byc bo drugi raz nie pojade. Oczywiscie nikt nie powie gdzie jezdzi bo sie boi ze mu wyzbieraja. I czytam potem POWIAT SZAMOTYLSKI 156 GRZYBOW NA GODZINE. Ale gdzie szamotulski. Gdzie mam jechac. Szlag mnie trafia. Mialam kiedys w gps wspolzedne jednego gdzyba wiec bym tam moze wrocila zeby tylko gps sie nie zresetowal. Wiec nie wiem. jechac nie jechac.

Moze ktos ma jakis namiar na grzyba w wielkopolsce? Nikomu nie powiem.

ech kurna.

jutro jade na mecz. jakis piatoligowy ale jade. z dziecmi, autokarem. cudownie. wsiade i mnie zawiaza.

w glowie mi sie kreci od tego wiatru.

ide pozbyc sie odzierzy bo mnie wkurwia.

the power of gudbaj

Tyle mysli mi przelatuje. Potem czasami zawracaja i wlatuja spowrotem.
Wąchałam przedwczoraj powietrze w berlinskim metrze.
Przez chwile ale zawsze.
Wydawalo mi sie ze nie potrafie juz uzyc metra w duzym miescie i nabyc biletu w jezyku niemieckim.
I wysiadłam i poszlam na makaron.
Dzielnica z knajpami z kazdego miejsca na swiecie mnie fascynuja.

wiatr w metrze przypomina mi londyn. I madonne spiewajaca power of goodbye.

Jesienne slonce jest pelne nostalgii i bolu. Nie lubie juz wrzesnia bo wrzesien jest dobrym kumplem listopada.

Poki co dwie traumy – wstawanie 6.40 i szykowanie sniadan sa w miare opanowane.

Wstaje mi sie nawet dobrze. Fakt, nie siegnelam momentu kiedy to przed odwiezieniem dzieci ide pobiegac buahahhahhah ale nie jest zle.

I sniadania. Nie nawidzilam szykowania sniadan dosc mocno.

Postanowilam wiec zrobic z tego sztuke i robic je tak, że stana sie legenda, mitem, przedmiotem porzadania wszystkich z 2B. nawet i moze z 2C.

Takie polish bento srento.

 

Dobra.

 

Lece.

szybka notka

I już pooooszllooooo
szybka notka szybko szybko, platki mleko trampki, tapeta, plecaki i ziuuu.
Od progu zlapal mnie problem kluczniczy. szafki sa, nie dosc ze brudne i klejace to po jednym kluczy wiec trzeba dorobic. dorabiam jade, okazuje sie ze klucz nie dziala. AAAAAAAAAAAAA
szlag, musze jechac znowu. w miedzyczasie pryskam szafki smarem silikonowym bo sie znam to psikam. nic to nie pomaga, klucz do dupy.
Jak ja dzis dorwe pana klucznika to mu do dupy naklade kluczy i zamkne na 3 zamki.

Frans moj sliczny herubinek miziu miziu przeskoczyl do szkoly niczym raczy jelen.
probowal owszem oczarowac pania lokiem a pani juz ulegla juz bylo oj to nie musisz robic zrobisz w domku. Oj nienieei. w domku czeka zla matka ktora nie pozwoli by pani zostala obleziona na glowie przez franciszka i potem bede miala jak bedzie mial 189 cm i pryszcze na tylku. Nienie . czymamy krotko i przy szelkach od tornistra.
Ale wybaczcie. skoro moj syn franek dal rade to wiekszosc szesciolatkow da. powaznie.

Ja mam problem raczej z przedszkolem.
wiem ze Frans mial tam ekipe godna pozazdroszczenia kumpli na zaboj i tego bylo mi szkoda. Ale widze ze po 3 dniach ma juz nowych kumpli i zaraz zapomni. Tacy sa. ONI. IDA NAPRZOD NIE OGLADAJA SIE I BIORA ZYCIE Z NOWYMI LUDZMI. tylko my te uczuciowe dziunie. Emocjonalne.

wiec wpadlismy znowu w kociol i sie krecimy od 7-20. wirujemy ze az milo.
jeszcze tylko jakby byl jakis zajebisty kalendarz matki polki na androida to by bylo super. Bo to co widze to zenada.
Kiedys byl taki. KALENDAZ SZALONEGO MALOLATA. no i wtedy zycie bylo uporzadkowane.

Mam nowy temat na ankiete, mezczyzna a poszanowanie snu domownikow. ale to na nowa notke.

płyta główna do wymiany

No i mam.

komputer szlag trafil ale nie powiem nie powiem, przyjechal Zenek, a nawet dwoch i uradzili ze trzeba wszystko wymienic bo nic nie dziala. wiec wymienili wszystko i działa.

Uratowało się wszystko wiec co tu dluzej opowiadac. robcie te bekapy bo mozecie miec mniej szczescia.

normalnie nie napisala bym notki ale co ZACHODZE do baski u niej czysto, posprzatane, nowa swierza notka na stole a kolo niej 12 komentarzy.

A ja serca nie mam. do komunikatorow. i do niczegoo.

Nawet w tym roku serca nie mam do suszonych pomidorow.

Bylismy dzis po raz ostatni w kontenerach bo zamykaja je na zime. Na zime, tak. wzielam dzis na koncert puchowa kurtke bo widzialam te zaszronione szyby rano.

Bardzo sympatyczny tajski bar jest w miescie i jeszcze pilismy napoje z glutami. taki napoj na bazie cherbaty z sokiem i do tego wlewaja lyche kulkowych kolorowych zelkow co maja rozne smaki. przez wielka slomke wciaga sie te kulki i gryzie. Nie no fajne. Takie prawie jak ten napoj aloesowy co w nim plywaja gluty rozszarpane. Milo sie pije i gryzie.

Ale sloneczniki juz powinny sie skonczyc. palce mam zmasakrowane. co je doszoruje to buch dorwe slonecznika i od nowa.

I wrzesien. rozpoczecie w poniedzialek o 10.czydziesci. we wtorek pobudeczka 6.40. nie moge sie doczekac. tzn z jednej strony szkola uporzadkuje nam troche ta rozpierduche i te wrzeszczuny pojda do placowki. 2 mc w domu to jest wyzwanie. mam mord w oczach.

ogladam weeds. fajne.

no. to.pa.