Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2012

do roboty!

Dobra.

Pisać mi tu co czytacie.

Co was ujelo, przez co chodziliscie niewyspani, co was wciagnelo do 5 a co do 6 rano!

Pisać pisać ,mi tu.

Chce wiedziec wszystko!

Tytuły, autorzy, dawać!

Z góry dziękuję!

co posiejesz to zbierzesz

jak wiadomo cukier krzepi
a dziecko do 3 roku zycia czy tam do 6 co wchlonie to co ma.

A ja mam taki zamysl ze moje dzieci beda szefami kuchni w dwoch roznych restauracjach.
Zosia nadaje sie do Nowego Jorku  (mi ta lokalizacja  bardzo pasuje) a znajac Franka to i tak wybral by spokojne Sydnej bo on nie lubi tłoku.
I oni beda tam szefowac a ja bede jezdzic na NOWE MENU albo na impreze swiatujaca kolejne gwiazdki miszelina.
I BEDE DEGUSTOWAC. bede caly czas degustowac.
i wreszcie wtedy przestane gotowac.
(bo potem otworza filie w poznaniu i katering bedzie mi codziennie przywozil 4 posiłki zapakowane prozniowo).

Bo nie nie na darmo dawalam truskawki dziecku 7 miesiecznemu.
Bo nie bez przyczyny karmilam spagetti zanim zaczely chodzic.
musi cos z tego wyjsc.

i wszystko fajnie ale jak sie gotuje to sie smaku nie czuje.

A po obraniu w ciagu 3 dni 10 kg mlodych ziemniakow to moje rece wygladaja jak po wykopkach.

Wiec co jak co ale mam nadzieje ze moje dzieci beda juz znaly tyle smakow i beda nimi tak znudzone, ze zaczna szukac nowych.

I WTEDY WKROCZE JA! chetna do degustacji i otwarta na nowe doswiadczenia. no gdzie oni znajda taka osobe!

Dziwne jest to ze ja do 27 roku zycia nie umialam zrobic nic. nie umialam nawet ugotowac ziemniakow.

I uwazam ze zmarnowalam te 27 lat. Co dziwne kuchnia mojej mamy zaczela sie rozwijac dopiero rowniczesnie z moja.
bo z calym szacunkiem pamietam pare smakow mojej babci ale mamy tez pamietam ale raczej nie za dobrze.
Kanapka z lekko podstarzalym chlebem, lekko rozpuszczonym maslem i z cieniutkim plasterkiem sera to do tej pory jest moim koszmarem. Nie musze dodawac, że chleb byl stanowczo za grubo pokrojony a kanapka zawinieta w papier gdzie to malowniczo plamilo maslo.
Pamietam ze to ja podsunelam mojej mamie jakze nowatorski pomysl wsadzenia ogorka do kanapki!

Wiec sobie przypisuje rozwoj kubkow smakowych dzieci.
Jedza rukole, sledzia, ryby, suszi i watróbke.

Ale oczywiscie mam nadzieje ze to pojdzie dalej, znacznie dalej.

Nowy Jork i Sydnej.

co posiejesz to zbierzesz

jak wiadomo cukier krzepi
a dziecko do 3 roku zycia czy tam do 6 co wchlonie to ma.

A ja mam taki zamysl ze moje dzieci beda szefami kuchni w dwoch roznych restauracjach.
Zosia nadaje sie do Nowego Jorku  (mi ta lokalizacja  bardzo pasuje) a znajac Franka to i tak wybral by spokojne Sydnej bo on nie lubi tłoku.
I oni beda tam szefowac a ja bede jezdzic na NOWE MENU albo na impreze swiatujaca kolejne gwiazdki miszelina.
I BEDE DEGUSTOWAC. bede caly czas degustowac.
i wreszcie wtedy przestane gotowac.
(bo potem otworza filie w poznaniu i katering bedzie mi codziennie przywozil 4 posiłki zapakowane prozniowo.

Bo nie nie na darmo dawalam truskawki dziecku 7 miesiecznemu.
Bo nie bez przyczyny karmilam spagetti zanim zaczely chodzic.
musi cos z tego wyjsc.

i wszystko fajnie ale jak sie gotuje to sie smaku nie czuje.

A po obraniu w ciagu 3 dni 10 kg mlodych ziemniakow to moje rece wygladaja jak po wykopkach.

Wiec co jak co ale mam nadzieje ze moje dzieci beda juz znaly tyle smakow i beda nimi tak znudzone, ze zaczna szukac nowych.

I WTEDY WKROCZE JA! chetna do degustacji i otwarta na nowe doswiadczenia. no gdzie oni znajda taka osobe!

Dziwne jest to ze ja do 27 roku zycia nie umialam zrobic nic. nie umialam nawet ugotowac ziemniakow.

I uwazam ze zmarnowalam te 27 lat. Co dziwne kuchnia mojej mamy zaczela sie rozwijac dopiero rowniczesnie z moja.
bo z calym szacunkiem pamietam pare smakow mojej babci ale mamy tez pamietam ale raczej nie za dobrze.
Kanapka z lekko podstarzalym chlebem, lekko rozpuszczonym maslem i z cieniutkim plasterkiem sera to do tej pory jest moim koszmarem. Nie musze dodawac, że chleb byl stanowczo za grubo pokrojony a kanapka zawinieta w papier gdzie to malowniczo plamilo maslo.
Pamietam ze to ja podsunelam mojej mamie jakze nowatorski pomysl wsadzenia ogorka do kanapki!

Wiec sobie przypisuje rozwoj kubkow smakowych dzieci.
Jedza rukole, sledzia, ryby, suszi i watróbke.

Ale oczywiscie mam nadzieje ze to pojdzie dalej, znacznie dalej.

Nowy Jork i Sydnej.

znieczulicA Panie jak nic, wszyscy na zewnatrzoponowym tylko od pasa w góre.

Dobra. Żali cd. Anonimowość przerobiona ALE nie była bym kobietą jakbym nie stwierdziła, że NIKT MNIE NIE KOCHA.

Ale nie o tym.

O tym chciałam co juz pisałam. Ja już o tym pisałam odezwy do narodu i nic.

Słuchajcie obiecajcie mi, że jutro zapytacie JEDNEJ osoby co u niej słychać. JEDNEJ. NIE WIEM, MOŻE ZA MILION LAT TO WROCI DO NAS. jak ten eksperymentalnu sygnal dobra.

Bo ja tak chodze tU i tam, pacze, slucham i co ja widze. Widze ze dopusc ludzi do kontaktu, do tylko kontaktu malego a juz LEEECIII. Ludzie nie znaja umiaru w opowiadaniu co u nich slychac. nic. tylko gadaja.
A ja juz nie mam sily sie przebijac. i licytowac. wokol sama licytacja. kto ma lepiej, kto ma gorzej, kto ma za milion pińscet, kto ma chorsze dziecko, kto ma zdrowasze dziecko. Kto ma co.

Jak mam sile to podejmuje szable i walcze i opowiadam o 86 franka crp. Ale ja juz teraz  nie mam sily.

I nie mam sily juz pytac co u kogos. bo tylko ja pytam wyniesionym z domu nawykiem, ze trzeba pytac bo to mile i ze mile.

I co.

z calym szacunkiem ale jestem normalna i tez czasami musze sie wygadac. Ale mnie nikt nie pyta bo z reguly wszyscy wykorzystuje swoje 4 mina na maksymalne opowiedzenie co u niego.

nie mam sily, jestem załamana.

Tak wiem, mam blogaska wlasnie po to zeby opowiadac co u mnie zeby sie licytowac.

Ech przewrotne to wszystko.

Wiec u mnie co u mnie to nie powiem. nic nie powiem juz nigdy (typowy szantaz psychologiczny, jasne jak slonce teraz usiade i bede czekac na komentarze ach co uciebie. NIE! nie pytac mi tu co u mnie. ).

Tak, jestem jakas taka dzis nieograniajaca kuwety.

Ale nie powiem jaka ta kuweta.

Może żółta, moze nie,

NIE POWIEM!!!!