Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2011

jędrne podgrzybki

śniły mi się , jędrne podgrzybki, wyrastały spod piasku na drodze. ziemia pękała malowniczo i widać było dorodne twarde podgrzybki, całe kosze tych podgrzybkow.
nie ma to jak mocny nacisk na podswiadomosc i sen gotowy.

Siedzimy w robocie, dzieci szaleja, nawet na dwor je wypuszczam ale tylko w workach foliowych takie bloto.

katar sie pieknie rozprzestrzenia.

ale mam pewnien patent na zatoki.
jezeli rozgoni mi 6x zatoki bez augmentinu to opatentuje to.

otorz jest taki spray do nosa tantum protectum, i jest to taki nosnik.
do tego wlewa sie 2 ampulki (na recepte) biodacyny – antybiotyku. i zakrapia.
oczywiscie nalezy to skonsultowac z lekarzem lub farmaceuta. bo wiecie. acz ja z moim farmaceuta chodze na joge.
i mi to pomaga. te krople. joga tez mi pomaga. ale krople zatrzymuja mi smarki na poziomie kataru a nie na poziomie bolu zemba i wyskoku oka.

ale jak to mowia wigilia bez kataru do kitu.

i jeszcze sylwester.
idziemy do sasiadow wiec zapowiada sie ostro.

i jeszcze jak to Lyanet powiedziala w desperate hausewives o macierzynstwie : nigdy nie bedziesz juz sama a jednoczesnie bedziesz taka samotna.

ciemno na dworze.
ale mam nowa zamrazarke! wszystko se mroze teraz.
wszystko jak leci.

moglam sobie troche zamrozic czasow studenckich.

ah

pieczarek wypatrujcie

gorąco mi.
Po 3 dniach i dwoch spalonych sosnach mam menopauze.
upał, raczę się piwem z zamrazarki.

na dworzu nie bylam 3 dni ale chyba nic nie stracilam co?

las w zasadzie w domu

choinka w zasadzie kipnela od razu.
zostalo moze 6 igiel, reszta spadla, rozprzescierajac sie pieknym runem po calym domu.
obstawiam, że jak poleje to woda i bede jednoczesnie hajcowac w kominku to za 6 dni wyrusze z koszyczkiem na grzyby.
Prawdziwki kolo kanapy, kurki kolo wanny.

w wolnych chwilach zamiatam ale to jakbym w lesie chciala zamiatac.
jak nic Panna Zielona wytrzyma jeszcze 4 dni i wylot.

suszi bym zjadla
i marzy mi sie piekny stylowy kardigan , jestem na 13 stronie (z 98 stron) na allegro.

moze cos wybiore.

i to szuszi
zjadla bym zimnego suszi, i lodow bym zjadla.

czy mam przegrzany mozg?

epoka lodowcowa na swieta smieszna,a najbardziej motyw w  klebuszkiem jak ten lew czy lampart bawi sie nim jaki kizia mizia.

teraz sylwester i tyle.

i potem obstawiam – 20 i 67 cm sniegu, bo jak myslicie ze zima nie dowali jeszcze to sie mylicie.

Kardigan.

a! i malinowka jaka nam wyszla!!!

ten dzien

Kochani,

życzę Wam świętego spokoju, boskiego nowego roku i miłości.
może nowej i szalonej, moze starej ale odswierzonej.

nie dajcie sie zwariowac.

obiecajcie mi, ze zamkniecie sie w pokoju i godzine poswiecicie tylko sobie.

tak jak juz mowilam.

spokoju. świetego, nienaruszonego.

duzo zyczen mi sie w glowie kolacze ale tak naprawde sa to zyczenia dla mnie samej.
wiem, ze nie jestem zbyt oryginalna i w zasadzie czesciowo te zyczenia pokryly by sie z waszymi.

zycze wiec wtorku, srody i czwartku. bo moj tydzien sklada sie z poniedzialku zrodzonego z bolu i piatku zrodzonego z nieprzytomnego zmeczenia. co jest po srodku nie wiem. wtorkowo-środowy czawartek zlewa mi sie w jedna calosc , jest jednym pasmem biegu, dania jednogarnkowego ze szczypta zniecierpliwienia.

w zasadzie te zyczenia wszystkie sa takie zaklamane.
sa takie wiatrem podszyte i realnie rzecz biorac wiadomo, ze nic sie nie zmieni.

ze nadal drzwi w szkole beda mnie przygniatac.
tak jak danie jednogarnkowe rozmrozone podane szybko.

I wlasnie, – co roku przegrywam z wyscigiem z Tradycja.
Nie wiem czy ja rozumiem, nie wiem czy ja doscigam, nie wiem czy dostatecznie duzo przekazuje dzieciom czy koduje im odruch – pierogi – wigilia – cudowny dom dziecinstwa.
To jest chyba zanowu ten poscig za Wzorem, matki, zony, idealnej.

I życzyla bym sobie normalnej wigili, zebym nie musiala czekac co babcia dowali w tym roku.
Komu dowali.
tak, znowu nie spedzam swiat na mauritjusie. Szlag.

no rozpisalam sie co?
a Tradycja czeka.

a mi sie nie chce ruszyc.Ogladamy toma i dżerego.

ho ho ho.

umartwiam się

umartwiam się

taki widac czas.

światło dzienne widze 1x dziennie.
jak jedziemy do szkoły to o 7.50 sharp slonce odkrywa kouderke i zerka na nasza trojke w drodze do szkoly. hejże ho.

poza tym sie martwie.

ze zrobilam dzis WOKa i nic. tak sie nawdychalam ze nic nie czuje. nic. nie wiem czy smakuje jak kokos czy jak curry czy jak smalec.

martwie sie.

ze to ostatnie jaselka w przedszkolu dzis byly. bo frans zarea wyfrunie. i tu wlasnie sie martwie ze jak pojdzie do szkoly tej co zofia czli nie w rejonie to nie pojdzie z zadnym ze swoich kolegow. boze jak mi smutno.

martwie sie tym ze absolutnie nie rozumem slowa magia swiat. i ze dzieci wyczuja ze mam niechec. boze.

marwie sie tym ze powinnam zmienic sie diametralnie w tryskajaca szczesciem pierwsza zone van de kampf i dupa.
martwie sie tym ze ucze zosie zbyt monotonnie angielskiego. ze nasza nauka nie obfituje w kalambury, zgadywanki i multimedialne pokazy oraz spotkania na zywo z zyrafa, małpą i tygrysem by slownictwo lepiej sie utrwalilo.
martwie sie tym ze nie mam czasu gotowac a tak bym chciala.
chciala bym codziennie gotowac.
martwie sie tym ze za malo mam przecierow pomidorowych.
martwie sie prostata pluta
martwie sie tymi fugami co je mam brudne.
martwie sie ze bedzie mroz i zaraz sie przeziebie

martwie sie.

14 grudzien, co to za data do cholery.

A najbardziej to mnie wkurza to że jutro jest peszkowa i pastorałki w dragonie.
Ja ciesz pierdziele.
A ja mam baby sitting. Nosz w morde.
Nic tylko siedze i siedze i nic z tego nie wynika.
no ja cież.

opisowo

Smalec, faworki i pierniki i przeciery.
Te 4 czynnosci powoduja ze kregoslup mam do wymiany.
Dzis odhaczylam pierniki.
Ledwo. naszczescie dzieci posprzataly bo ja nie dalam rady. w miedzyczasie koty wpadly z dworu i obydwa pusily pawika z wnetrznosciami jakiegos innego zwierzecia. co to bylo trudno mi okreslic i raczej nie pobiore DNA zeby okreslic co to bylo za zwierze. Sylwek chaftnal bezszelestnie Połówek zaś jak zwykle- jakby ktoś pukał w drewnianą deskę.

Dziekuje za wszelkie opinie na temat swiat.
nie ukrywam ze sama mam pare pikantnych historyjek ale mozemy prawda obyc sie smakiem.

Weszłam w desperate hausewives i przepadlam. Jestem na 4 sezonie i co bedzie jak sie skonczy?
Co jeszcze sie oglada? Baska mowi ze ostry dyzur potem. 15 sezonow, no brzmi jakbym do lata miala co robic.
A desperatki smieszne bo bezkarnie w zasadzie mozna kogos zamordowac ale i tak sie wyda ale co z tego, jakos sie rozejdzie po kosciach.

Tygodnie skladaja mi sie z poniedziałku i piątku. Co jest pomiedzy trudno powiedziec.
Ledwo ogarniam. Ledwo. o 13.55 robi sie ciemno.
O 6.40 ciemno.
Zawieszam sie codziennie nad kartonem ze skarpetkami. Bujem sie rytmicznie szukajac skarpetek do pray codzeinnie bezskutecznie. Wszystkie pojedyncze.
Kupilam sobie nowe 5 par i co z tego, raz je wypralam i 3 mi zostaly.
I dalej sie bujam.

Ale nikt nie przebije mojej sasiadki, która goniąc złodzieja kieszonkowca co przyszedl po łup do przedszkola – złamała sobie stopę w 2 miejscach.
Jak mowilam, nie nadazam.

W miedzyczasie jednak udalo nam sie z sasiadkami wyjsc na piwo, i potanczyc.
zawleklismy sie tez do teatru animacji (przedsatwienie nalezalo do egzystencjonalnych, nic nie zrozumialam), na warsztaty ZROB COS Z CZEGOS JUZ NIE POTRZEBUJESZ (larwa zrobila z pojemnika po kliszy pojemnik na wypadajace zemby , wiszacy na szyi, co wypadnie to se schowa, ale mistrzem swiata byl chopczyk co przyniosl zelazko. Z zelazka mozna milion rzeczy zrobic doprawdy).

Fejsbuk ulatwil mi troche zycie bo jak sie pilnuje go jak psa to mozna znalezc fajne rzeczy dla dzieciarow.

Dobra. desperatki i spumante.

…….

nadal ogladam, jestem na tornadzie , mam szynke lososiowom.
ostatni plasterek.

a i nie mowilam wam!

(jestem w ciazy heheh)
(jetem gejem)
(jestem wcieleniem zla na ziemi)

susan mayer jest boska. totalnie rozwalona.

paaaa