Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Marzec 2011

ale najfajniej

to miec sasiadke ze normalnie ide o 19 i mowie wiesz musze sie napic wina. I normalnie napijamy sie wina.
Fajnie.

Byłam tez w miedzyczasie na dosc refleksyjnej imprezie rodzinnie.

niestety. no ale bywa.

niestety dorosłe życie.

ale poznałam część rodziny.
i miedzy innymi dowiedzialam sie ze spotykam w przedszkolu taka jedna mame co jest moja kuzynka. Daleką. ale jednak.
no niezle.

same niespodzianki.

no.

koleżanka nie gotowa na taką jehankę?

Rano byłam na jodze i wieczorem tez ide ja joge.
mam taka klamrę kompozycyjną. Joga – zapierdziel – joga. Zgon.
I tak mam nie najgorzej bo moja sasiadka w miedzy czasie jeszcze trzaska 56 babeczek z masą na wódce.

Dochodze do wniosku ze w chwili gdy dziecko ma 5,5 roku coś jakby lekko drga.
Mówie tu o szeroko pojetym macierzynstwie.

Nowiec DRGA. Czlowiek sie po 5 latach przyzwyczaja do wiezienia.

Piekne wiezienie z kanapmai z Ikei i z parówkami.
Bez krat, drzwi otwarte, ale jednak.
Strażniczka w balowej sukni i sikajaący czterolatek PILNUJA.

Wiec jestem pogodzona ale nie w taki POGODNY sposób. Raczej jest to rezygnacja.
Waliłam w ściane. Ale rozbolaly mnie ręce. I usiadłam.

Pogodzilam sie z tym ze nie hańbą jest zostac w piatek wieczorem w domu. A kiedys bylo.
Ale jest mi smutno.
Mój łańcuch sięga do przedszkola i spowrotem.

Załaduj, przypnij, odwiez , przywieć odepnij, wyładuj.

Rezygnacja a buntu i mozliwie najlepsze przystosowanie.

Całe szczęscie ze sie ma sasiadów normalnie imprezujacych i dzieci przystosowujace sie do warunków.

Ale moze to zle?

Skąd Takie Einstein mial kase na eksperymenty? Bo przeciez jakby chodził do roboty na 8-17 to bylby tak zdygany ze by nic nie wynalazl. Po robocie to mozna wynaleźć jedynie skarpetke nie do pary pod kanapa. Czy Einstain mial bahory? I jezeli mial to rozumiem ze codziennie spedzal z nimi minimum 2h i czytal im bajki do snu.
Wiec nie sadze bo nic by nie wynalazl.

ALe wiem, jasne. Jak sie chce jak sie ma jasno okreslony target i jest sie sfokusowanym a nie rozpierniczonym to codziennie dzien zaczyna sie od taj czi w parku a konczy paroma odkryciami w dziedzinie pediatrii (to akurat prawda, my z Ewkom amay konsultacje codzienne, Moj NFZ płaci jej NFZ a jej mi refunduje. Za obopólne porady. jestesmy takie male Hausowe. Łączymy leukocyty z organem i sru).

Poza tym jem snikersa. To juz koniec to moj pierwszy w zyciu snikers.

glodnam

Kulinarnie wróciłam do stanu stabilnego ale!

Z kulinariami to jest tak, ze jak stoje nad tymi garami i mieszam te świńskie nózki to nie dziwne ze mi sie nie chce potem jesc tych swinskich nozek! A  co dopiero galartu z owych.

niewiadomo co bym ugotowala, czy nie wiem polendwice welingtona czy przegrzebki to i tak nie rusze. Znaczy zjem ale z oporem.
U sasiadow natomiast bagitka z maslem jest wyborna.

nie mam slow.
Kucharze musza miec chyba rozdwojenie jazni taka kuchenna schizofrenie.
jak sie nawdycha to nie czuje potem nic.
(Mysle tak swoja droga ze umiejetnosc dobrego gotowania skupia sie miedzy innymi na uniwersalnosci smaku. im ktos gotuje bardziej "szeroko" tym ma szanse ze w wecej gustow trafi. Oczywiscie koneserstwo to inna sprawa).

No wiec jak mogla bym pracowac w Miszelinie (i turlać opony) i przydzielac gwiazdki z knajpy. Tylko bym jezdzila i jadla.
Od razu w to wchodze.

jak tylko sie obudze.

Spac.

I jesc.

Poza tym co,

Dziatki w miare zdrowe co o tej porze jest ewenementem, ja wlasnie zakonczylam zatoki i wywiesilam pranie na taras.

Jutro ma byc 15 stopni.
NO! mowilam ze w marcu to juz z gorki.

Dobra. trzeba brac sie do roboty.

1 marca

No moi drodzy! dotrwalismy do marca! mialam juz dzis siac rzodkiewke ale poczekan jak snieg stopnieje. Tymczasem przez okno biura widze jak mi kapie. I w nocy snieg sie zsuwal z dachu!
Ale widzicie to oczyma wyobrazni nie, taką kempke przebisniegow jak ich normalnie 5 wyglada zza kuki sniegu i w tle slonce rozporoszone obiektywem.no i dobra, w tle jeszcze tatry. no wiecie. taka pocztówka nie.

no. wiec odwilz.

Szykuje mi sie kolejna notka o macierzynstwie. Oj szykuje. Ale dojrzewa na razie. podsycana jest mocno przez rozne matki buntowniczki, oj podsycana.

Ale niech jeszcze troche urosnie. rosnie mi tez o rajstopach i o kulinariach.

Tymczasem grypa zoladkowa nas walnęla.

Po baliku na ranczu w sobote. Franciszek wszedl do domu nie spojrzal na kiełbasę tylko oswiadczyl ze boli.
Mysle ze po tej ilosci slodyczy co ja wrabal to mial prawo.
Ale nic. nie chce jesc niech nie je.

no i poszedl.
na dwa fronty.
3 pralki prania.
Prania w pralce frania rzeczy zazyganych przez Frania.

Cudnie.
W miedzy czasie zosia, ale to nie zauważylam bo ona to ma odpornosci i zdrowie jak smok.

W poniedzialek ja.
Senkju. 12 h bylam w stanie jedynie klikac myszka ODDTWÓRZ NASTEPNY ODCINEK. najbardziej bolala mnie skóra i nadgarstki.
Minelo. zataczam sie ale minelo.
Katar mi mija. jest cudownie. Przebisniegi, odwilż.

Moze jakies kurczaczki jeszcze nakarmie????