Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2009

reracja z aktywnosci terenowych

no.

W zeszły weekend miasto zaproponowało nam wiele. Oj wiele. 
Czego absolutnie nie mozna powiedziec o nadchodzacym.  
Z propozycji na weekend to widze ze głownie balet dla 2 latkow.

Oj tak.

Paździrnik . kurwa.
PIŹDZI-ERNIK

toskania. musze sie sfokusowac na targecie.
TOSKANIA.

To ja zapraszam na kolejna notke o niczym przeplataną zdjeciami niczego.

Na pierwszy zdjeciu widza Panstwo lokal o imieniu "PYRA BAR" w Poznaniu.
W lokalu tym znajdujemy sale stolowkowa i sale chilloutowom, gdzie sa kanapy, gry i jest zajebiscie.

Na poniższe zdjecie mozna glosowac w kategorii "płody rolne przeznaczone do Toskani a wyrosły w Poznaniu".
Sama je z nasionek wychodowalam. Kij tam ze potzebuja jeszcze roku nieprzerwanego upału zeby pojawil sie choc jeszcze jeden malutki bakłażanik.

ale jest cudowny. moja śliczna dzidzia.

Podróż koleją na trasie do Wenecji.
Dwoje podróżników.

Akcja młodzieży z Poznańskiego liceum plastycznego.

 

Tyle.

jak obiecalam. nie moge napisac.

ogladam mam talent. ale nie o tym chcialam.
bo wiadomo, o niczym.
nic konkretnego nie moge pisac. wiec uwaga.
Wysnuje to zaraz jakies pierdoly.

bede pisac ta notke z 4 dni bo ogladam ten mam talent.
—-
no wiec.

bede pisac notke o niczym. opisze wam co tez robilam fascynujacego wczoraj.
O, prosze jaki wdzieczny temat : SELGROS.
czym jest selgros w moim zyciu? Jest jedynym miejscem gdzie naprawde wypoczywam, gdzie naprawde moge sie odprezyc.
I zawsze  wiem, ze raz w miesiacu mam TE dni ze tam jade.

Zawsze mam problem z wyborem koszyka.
(TO W ZASADZIE TĘ NOTKĘ MOZECIE POTRAKTOWAC JAKO TAKI PRZEWODNIK PO SELGROSIE, JAKBY KTOS JESZCZE NIE BYL)
bO tak. z kazdego mi sie zawsze wysypuje.
A są trzy rodzaje. jeden marketowy zwykly, jeden platforma mniejsza wielkosci pasa startowego krotszego, jeden wielkosci krazownika, na ten ostatni przyznam sie nie zdecydowalam jeszcze.
Wiec wczoraj wybralam pas startowy. i bez sensu bo i tak mi spadły Kiełbasy.
I jeszcze cos.

Moj maz jak jedzie do selgrosu to mowi KOCHANIE JAK ROBISZ MI LISTE ZAKUPOW TO REGAŁAMI. w sensie ze jak wchodze z prawej to jedziesz. wpierw pisz domestos, potem oliwki potem nabial.
A ja inaczej. jak se rozplanowuje te zakupy. ja sie zastanawiam w ktorym miejscu selgrosu osiagne punkt krytyczny ze nie bede juz panowac nad wozkiem (acz panuje nad wszystkimi wózkami phil&tedsami w polse, zapytajcie mnie no prosze o ktorys, powiem wam wszsytko o jego wlascicielach) no ale dobra nie wiem o czym ja chcialam.

wiec jade. woda mineralna. dzial miesny zawsze mnie zawstydza. czuje sie tam jak na angielskim.
nic nie rozumiem ale wiem ze musze czytac z kontekstu wiec staram sie skojarzyc skroty na opisie z czesciami swini.
nie wiem czy swinia ma mieso czerwone czy biale, nie wiem czy poledwica jest z dupy czy z szyi. nic nie wiem. tak czuje juz jakie wino do czego tak z miesem nijak.
ale wiem, ze polendwica wieprzowa daje jakies tam perspektywy sukcesu.

dzial warzywa oswaja z niska temperatura.
dział nabial jest juz chlodniejszy.
dzial mieso to juz szpicberger.

(niezle mi idzie taka dluga notka o niczym)

najciezsza w selgrosie jest zgrzewka coli 1,5 litrowej. łaciate przy tym wymieka.

i jak rozpoczynam taniec pingwina na szkle w drodze do kasy to jasno uprzedzam PAN LEPIEJ ZEJDZIE BO NIE RECZE. i zawsze jak juz wiem, że mi jajka spadnom przypominam sobie ze musze wziac jeszcze papaer toaletowy. nie ze rolke. caly balot.
i pcham ten wozek i wygladam jak maluch co jedzie po lodzie pod wiatr to jeszcze ten velvet.

wczoraj natomiast ładując już to wszystko do samochodu doznałam olsnienia skad sie wziela nazwa SEL – GROS.

cudownie nie?

po wladowaniu tego do samochodu i wyladowaniu w domu bylam w stanie jedynie zemdlec na dywanik.
ale kochanie nie narzekaj bylas przeciez na zakupach.

jednym slowem, selgros to wielka sprawa.

wiem, że mozna kupic ozdobny taki haczyk  na torebke.
A na balot papieru velvet do wózka w selgrosie?

no dobra.
rozpisalam sie a przeciez kolejne emocje czekaja w poczekalni.
bylismy dzis z rodziną zimnych na placku.

ale o tym pozniej.

flaczki raz!!!

Bo z tym blogiem to juz nie jest to samo.
I wszyscy odpadli od ekranow porazeni tym njusem.

Pamietam jak dziś….
W rece wpadla mi książka taka w żółtej okładce aali.blog pl?  ktos pamieta? bo jak wchodze na aali.blog.pl to nie wiem czy to to. Jak ktos wie, niech podpowie. no w kazdym razie to bylo chyba pierwsze ksiazkowe wydanie bloga. i to bylo na poczatku 2003 roku.
I weszlam na blog.art chyba wpierw.
I doznalam zawalu ze w sieci jacys ekshibicjonisci pisza o swoim zyciu!!!! Ale jak wygladaly kiedys blogi. HA!! Ile ich bylo ? 5? 8?
Duzo miejsca, przestrzeni wirtualnej. W zasadzie Matrix bez ograniczeń, szerokie ulice, masa wolnych działek, brak kolejek na poczcie, pusto w spozywczym. Tak, tak wygladalo na blog.pl
I moja frustracja i szczesciem bylo to, że nikt mnie nie czytal. i moglam napisac wszystko. tzn prawie wszystko.

No ale teraz to ja juz nic nie moge napisac.
ani o brudach rodzinnych ani o winie ani nic.
bo za duzo ludzi co mnie zna to to czyta.
albo np czytaja i potem kupuja u mnie cos.
A to zmienia postac rzeczy.

nie mam czasu na nastepnego bloga. nijak.

i tak to ewoluuje. miasteczko blog.pl jest zatloczone, kolejki na poczcie, po 16 sie korkuje.

ale wypruwania flakow i tarzania sie w nich juz nie ma.

A potarzalo by sie nie? w takich jeszcze ciepłych?!!!

ps.
Tak mi tez brakuje krytycznego pazura, flakow i wodki na stole. i roznych rzeczy pod stolem. brakuje mi przeklenstw do miesa zywego i brakuje mi wielu rzeczy.
Brakuje mi luznego potoku mysli splywajacego z mojej glowy (kochanie nie moze wyplywac cos z próżni) przez palce na klawiature.
wszystkiego mi brakuje. ale jak widac najbardziej miesa i flakow.
czyli jasno widac jaki wplyw ma na to moja pusta lodowka.

i co ja mam zrobic co.

ocena postawy

doprawdy no sie porobilo.
dac pierwszej zonie dwojke dzieci i firme i prosze, notka raz na tydzien. not-acceptable.
masakra nie?
kiedys to bylo.
jak jechalam na zaklad to na swiatlach obmyslalam czym was tu uraczyc. i ochoczo zasiadalam do blogaska z kawunia.
a teraz prosze.

Jestem co prawde po lekturze Twojego Stylu wiec byc moze w trakcie tej notki bede wykonywac jakies asany zeby czerpac energie z wewnatrz ale luz.

Nie bylo mnie chwile bo pojechalam na targi do Niemiec.
Bardzo sympatycznie bylo.
Bardzo.
Sie czlowiek przewietrzy i napije soku pomaranczowego.

Tymczasem po wszach przyszedl czas na grype zoladkowa.
Lekka, acz przedszkole przetrzebione. doszczetnie.

Najbardziej bawi mnie to ze np byla taka ocena postawy w piatek w przedszkolu, czy dziecko sie nadaje na gimnastyke korekcyjna czy nie.
Moje poszly na ocene acz nie zostaly ocenione bo sie nie chcialy rozebrac.
Oceny dokonywala moja przyjaciolka od najwiekszych tajemnic , namiotow i lalek barbie ze szkoly podstawowej.
Teraz jest pania doktór. Wiec dzwonie do niej i mowie : Słuchaj M. To kiedy ci pasuje?
Nie wiem, moze wpadnij do mnie.

I ja mam taka jakas chora lokalna przynaleznosc.
ze lubie isc po bulki i pogadac po drodze z sasiadka.
a jeszcze lepiej jak sasiadka ma wino.

no nic.

kochani.

mam dobry humor, ide wiec sprzatac.
Lepi mi sie podloga.

AHA!!!!!!

Mam pierwszy sukces. Tzn nie ja mam. Moje miasto ma.

Pierwsze miejsce gdzie mozna normalnie, bez wstydu przyjsc z dziecmi.

WRESZCIE.

o komitecie

Byłam u fryzjera. Bylo cudownie.
Byłam tylko na podcięciu końcowek (bo zapuszczam do komunii) wiec zdazylam tylko przeczytac jeden artykul w przekroju o wikingach.
I tam oni maja zloty (bo to sa tacy pasjonaci wikongowie, w sensie ze terazniejsi) i wszystko robia sami i jednemu wojownikowi stara po pracy przez rok chaftowala koszule.
No. to o czyms swiadczy. ZASTANOWCIE SIE WIEC MOJE DROGIE czy moze nie mozna jednak bardziej poswiecic sie i cos machnac staremu jakis wzorek na garniturze.
np na plecach CZEKAMY NA CIEBIE TATO.

NO DOBRA.
wracam od fryzjera. maz caly w skowronkach ZROBILEM NALESNIKI
zasiedlismy wiec ochoczo. rzujemy te nalesniki rzujemy maz mowi wiesz nie wiem czemu takie gumowate wyszly ale jemy jemy.

Wstalam od stolu sprzatam i PATRZE.
i widze.
Pustą torebkę po MĄCE ZIEMNIACZANEJ.

Teraz jak Zosienka z Franeczkiem walną kupe to będzie się odbijać po całej toalecie jak piłka kałuczukowa!!!

Nie ma to jak zronic nalesniki na krochmalu.

Ale nic nie mowie bo maz siedzi caly tydzien z dziecmi i uczy je pisac. Dzielnie z nimi siedzi i chyle czola.

Bo ja rozbijam sie po zebraniach.
Bo tak jak soso te Wybory Miss to ja mam Festivale w Sopocie (2 lata remont opery – jestem zalamana). To wiecie.
Ale ja mam jeszcze komitety rodzicielskie.
Uwielbiam. Uwielbiam byc czlonkiem i sie udzielac.
Juz sie wpisalam u Zosi i u FRansa.
Juz robie gazetke w poniedzialek lallalalallal.

Pani derektor dzis zapytala mi sie czy zrobie jej strone interentowa ale chcialam jej grzecznie odpowiedziec ze ja tylko amatorsko ale wyobrazcie sobie ze zapomnialam slowa AMATORSKO. i stoje jak taka dupa i jęcze AAAaaaa mmmmeeeee sjfsjyfhew8iyrbj.
W koncu mi sie przypomnialo! i mowie: o MAM!! JA TYLKO AMATORSKO GRAFIKE ROBIE!
Nie wiem wiec czy to dobrze swiadczy o mnie.

No w kazdym razie. Jestem w komitecie!!!

Dobra.

Jeszcze w weekend tylko kuracja na wszy i do przodu.
Katary odciagam zakrapiam i poje sokiem z malin.
jest w miare.

sobota w wielkopolsce

Miło mi.
Sobota w wielkopolsce.
Smarzę dynie z cukinia.
16.36.
Dawno dzieci w domu nie milalam wiec udaje ze nie przeraza mnie rowno zaslana podloga kredkami i plastelina.
Plus zbita szklanka.

I nie rusza mnie to ze maja katary. nie rusza. poki nie maja temperatury nawet nie siegam wzrokiem do puszki w mikolaje (kiedys w niej wiozlam tort makowy jak jechalysmy z siostra do zakopca po swietach na balange i w tej puszce mialam tort ktory konsumowalysmy w kuszetce) wiec teraz w tej puszcze mam orsalit, pyrosal i inne leki dla dzieci.

i w dodatku mnie boli gardlo.
tak. w zasadzie minelo 2 tyg odkad nie mam kaszlu.
chyba raczej ja powinnam wziac cos na odpornosc.

W przedszkolu za to dobre jedzenie doborowe towarzystwo.
moi koledzy z klasy przyprowadzaja dzieci dumnie prezentujac brzuch i siwe wlosy.

dobra. obiad.

AHA

Mam do oddania łóżeczko po Franku, materacyki, prześcieradła i ochraniacze. Stan jak po 1 dziecku. Odbiór osobisty w Poznaniu. Jakby ktoś potrzebował to dajcie znać.

o wrzesniu

dotarlo do mnie ze wrzesien to jest dopiero miesiac.
to jest dopiero miesiac przelomow.
po letniej sjescie wrzesien jasno stawia warunki.
nie pojdziesz do przedszkola jak nie zalozysz butow. nie zalozysz?
to nie. idz bez.

czwartek juz.
ocknelam sie dzis wlasnie przed chwila.
w natloku wszystkiego od poniedzialku co sie dzialo nic nie pamietam.
jednak lepiej pracowac dzien i noc.
bo potem nagle jak teraz przypomina mi sie ze koniec lata.
czas zebrac cukinie i wsadzic do ziemianki.
oslalblam.
ewidentnie.
jedynie jest mnie w stanie reanimowac jakby ktos do mnie zadzwonil i kazal sobie opowiadac o wozkach.
to mnie jedynie trzyma przy zyciu.
mowia ze sie uzaleznilam.

dobra.
wezne papiery na warsztat.

boze i ten wrzesien.

plakac mi sie chce.
matko.

Poszli i Promocja

Oni Poszli. A ja Mam Promocje. Ledwo. Ledwo.

 

Nie no czemu nieszczesliwi?
W NASZYM DOMU wychodzi sie z zalozenia ze do przedszkola chodzi sie w nagrode i tylko grzeczne dzieci tam idom.
Nie no co wy. cieszyly sie.
A ja wachalam zupe pomidorowa. boze jakie dobre zarcie tam maja.

no w kazdym razie poszly.
przedszkole pienkne jest. kolorowe sciany, zabawki, lazienki. i kuchnia. kuchnia to podstawa (soso uwazaj LWY DELEKTUJA SIE JEDZENIEM).

NO I ze razem do grupy.
bo to i tak grupa łączona 3 i 4 latkow.
np dobra. to razem bo rodzice nie dojrzeli do rozdzielenia dzieci.

o 12 telefon DZIENDOBRY PANI PIERWSZA? DZWONIE Z PRZEDSZKOLA. NIE NIC SIE NIE STALO, PROSZĘ ZARZYC RELANIUM. dzwonie zeby Pani powiedziec ze podjelam z pania beatkom za poniom decyzje i zoska powinna pojsc do grupy wyzej.
no dobra. do przedszkola mam 2,5 sekundy wiec bylam.
i chyba je rozdzielimy.
tak mowiom ze kazde dziecko musi miec swoja odrebnosc.
no nic.
zobaczymy.
jak beda mi jedzenie przynosic z przedszkola to pojde na to.

wogle tak fajnie, bo nie wiem czy wam mowilam ale jestem patriotkom loklnom i ja tak lubie jak odprowadzam te dzieci to wszystkich znam i mozna tak pogadac ze wszystkimi. taki maksymalny lokalny gnusizm.

dobra, skoncze juz moze o tym przedszkolu.
znowu ponosilam troche kartonow. ledwo. ledwo. praktycznie wogle na oczy nie widze.

wrzesien jest taki pelen napiec nie?
nie z wiosna a z wrzesniem tyle zmian w czlowieku zachodzi.
wrzesien to taki czas przelomow.

a aaaaa bylismy w sopocie na weekend.
ale o tym juz nie napisalam nie bo przedszzkole przyslonilo obraz.
żenujące.