Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Luty 2009

a ja już spakowałam jej wózek

Nie, to ona chciala mi placic. wczoraj.
a ja jej mowie. jeszcze mi nie plac.
hahahha

prosze a po prawej stronie jak mam zalinkowaną sioste? siostra-blizniaczka.

Dobra. ja powiem tak.

Mysmy nigdy z siostrom nie chcialy miec dzieci.
nigdy.
na widok dziecka przechodzilysmy na drugą ulicy.
never.
whatever.

i naprawde. nie ma to jak powiedziec wszystkim TADAM! JESTEM W CIAZY.
a następnie  za miesiac powiedziec wszystkim TADAM! JESTEM W CIAZY!!

nie miesci mi sie to w główce.

nie , ja nie jestem w ciazy. siostra jest. znowu!! drugi raz w ciagu ostatnich 14 tyg!!!!

ide zemdleć.

—————-

nie nie doszlo do nadplodnienia. nie,
normalnie od poczatku sis miala blizniaki.
tylko lekarz nie zauwazyl.

luz.

Dalej!
zbieramy ubranka. raz raz!!

Oskarowa historia

Dzis moj wkurw siegnal zenitu. po i284727 tygodniach z dziecmi w domu wymiekam.
Wzielam persen i zabralam sie za lupanie orzechow.
Makaron  z orzechami. niewspolpracujacy dziadek do orzechow. nosz jak rzucalam.

Mamo a czemu taka dzis jestes nerwowa?

mialam napisac co ostatnio Zosia powiedziala.

no wiec one ssią tego kciuka.
Nie da sie tego zwalczyć i już. Próbowałam wszystkiego.

Wyjmuję Zosie z wanny. Kciuk czerwony.
Mówię: Zosia nie ssij kciuka, bo ci odpanie, zobacz już jest czerwony.
Ta w ryk.
łkanie.
Ja mowie: Zosia, odpanie.
Ona: ALe czarodziej naprawi?
ja: NIE
łkanie, zawodzenie.
Ona: A tata naprawi kciuka jak odpadnie?
ja: NIE
Ona łka. rzuca się, spazmy.
W pewnej chwili luźno żuca: MAMO, DAJ MI PUDEŁKO!!!
JA: po co?
Ona: na KCIUKA! jak mi odpadnie to schowam.
Wstałam po pudełko. Podaję córce:
Ona: ZA MAŁE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ryk.
ja: Zosia nie wsadzaj drugiego kciuka bo ci drugi odpadnie.
Ona: to daj DRUGIE PUDELKO!!
ja: nie mam, bedziesz musiala zmiescic oba w tym jednym.

MOZE.
moze jestem potworem.
Ale nie widzieliscie jej kciuka.

Teraz chodzi z pudełkiem. just in case.
to sklania naprawde.

ps.
Tam  też. wszedzie. all around the world. peace.

Oskarku nie pluj na paniom

No wiec uparlam sie ze bede ogladac oskary.

Mam 92847287 linki gdzie w necie moze beda transmitowane, ale jak macie jakiegos pewniaka to dawajcie linki !!!
(jak zasne to zapytam ewki co tam, bo ona i tak nie spi)

No wiec mam znowu natrectwo.
jezuuusss
gożej chyba niz z chinczykami zaladowujacymi kontenery w Yangcy.
Otórz.
Jak takie oskary wygladaja administracyjnie?
Przecież musi to byc tak, że każdy dostał rozpiske o ktorej godzinie gdzie ma postawic noge na czerwonym.
Myslicie , ze na podlodze sa kreski gdzie stanac?
Bo przeciez na kazdym przystanku inna tv pyta ALE CZY BEDZIESZ SLICZNIE UDAWAC JAK NIE DOSTANIESZ.
A kejt winslet to sie poryczny, nie nie dadza jej przeciez bo zadaje sie z Leonem , ktory nigdy nie dostanie chocby nawet umarli wszyscy aktorzy i zostal tylko on i gral by wszystkie postacie w Titaniku 8.
No wiec kto tym zawiaduje he? kto nadzoruje te oskary. bo ja bym chciala z nim porozmawiac.

Takie oskary to jak wesele nie? Od rana siedza u fryzjerow i tipsy nakladaja.
A taki moj Franek to spi.
I taki np. Brad Pit to tez spal jak mial 2,5 roku a w tv lecialy oskary nie? I teraz do konca zycia nie bedzie spal w oskarowa noc.
Swoja droga ciekawe jakie gacie wdzial brad na oskary.

Bylismy wczoraj na Benjaminie butonie. Ładny film. Przyjemne kino, Sympatyczny obraz.
Popcorn karmelowy bdb.

wiec zaraz odgrzewam makaron, otwieram piwo i ide bekac przed tv, na E! bedzie red carpet, to moze cos wyhacze, jakis szczegol administracyjny.
(i gdzie reporterki zostawiaja torebki, zeby im nie zginely, tak jak panna mloda przeciez gdzie ona sobie ma wsadzic blyszczyk? tak wiem gdzie. miesnie kegla pocwiczy) (i gdzie oni parkuja te wszystkie samochody)(i tam jest upał?)

Dobra. musze Wam jeszcze napisac co smiesznego wczoraj Zosia powiedziala, ale to nie przeciez w notce o oskarach, to raz a dwa ze potem jak ona bedzie popierdzielac po oskara to ktos to jutro skopiuje i za 20 lat jak bedzie stala na red carpet i udzielala wywiadu , z tylu pojawi sie transparent SSAŁAŚ KCIUKA I MYŚLAŁAŚ ŻE CI ODPADNIE.

Kto ogląda ze mnom?

list pochwalny szpitalny

Pojechalam dzis jak codzien do szpitala z fransem.
Ulica, pod górkę, kocia kupa, podwórko, wbiegająca matka z dzieckiem na rękach, wieszak na kurtki, pan windowy – na 3 pietro, spowrotem na parter na rtg i czekamy czy będzie antybiotyk czy nie.
Rtg wyszlo już dobrze.
Badanie, jeszcze ostatnia kroplowa jednak i koniec.
Podziękowałam wszystkim za opiekę. Bo było za co.
Nosz ja wiem, ze endorfiny, że euforia po-zapaleniu-pluc ale zabijcie mnie wrocilam do domu i wysmarowalam list do derektora szpitala.
Opisałam dokładnie , z imienia i nazwiska za co mnie która pani doktór ujęła.
Ja nie wiem, może to już norma, ale żeby mnie lekarz pytał jak Zosia, jak ja i co za książkę czytamy z Fransem.
I, że nigdy nie czekaliśmy i że wszystko poszło sprawnie i na temat.
No to mu wysmarowałam ze jestem zadowolona.

Prze de mną jeszcze tylko stres powrotu do przedszkola za 2 tyg.
i wiele innych. wiem.

Moja euforia udzielila sie dzis dzieciom wiec pląsalismy wesolo do CHWALA NA WYSOKOSCI.
Pierwszy mowi patrz jak jestes szczesliwa to dzieci tez.
Proponuje otworzyc dzieciom konto.
I przelewac im codziennie 100 zł.
To będzie ich gwarancja szczescia.
Bo ja sobie je bede wyplacac i chodzic na zakupy.
Wiadomo nie od dzis.

SZCZESLIWA MAMA SZCZESLIWA DZIDZIA.

Narty my love

z racji tego iz zacielam sie jak stara plyta i wogle moje zycie to wypady do szpitala na kroplowke, to wspominam.
Co mi innego pozostalo.

A ze pada snieg to na tapecie mam NARTY.

i tak mi sie te narty przewijaja w róznych kwestiach w ciagu ostatnich 2 dni.
Bo narty są bardzo wazne w moim zyciu. nie mowilam wam. ja kocham narty. ale o tym pozniej.

Po pierwsze doznalam wczoraj zasypiajac skurczu zoladka jak zorientowalam sie ze moje dzieci JESZCZE NIE UMIEJA JEZDZIC NA NARTACH. I wogle nie uprawiaja zadnego sportu i beda takimi sierotami sportowymi jak ja.
Ostatni raz kiedy byly w basenie bylo to wtedy kiedy byly po raz ostatni zdrowe. czyli w lipcu. (juz nigdy nie pojedziemy na urlop, wiem to, dzis jestem pewna. to juz koniec).
No i te narty.
Dzieci L i M jezdza na nartach zanim zaczynaja chodzic.
I w zasadzie wpierw – z 10 lat temu L. próbowala we mnie wpoic milosc do nart.
Siedziala ze mna na stoku i przerabiala ugiecia, przegiecia i moje potkniecia.
L. na nartach jezdzi od 67 lat. A ze jest moja przyjaciolka to niestety taki jej los ze musiala mnie uczyc.
I to nie jej wina.
Ja kocham narty naprawde.
Ale za grosz nie umiem jezdzic.
Tzn wydaje mi sie zawsze ze swietnie jezdze bo zawsze jezdze nabombana jak meserszmit.

Potem byly studia.
Obracalam sie w kregu wysportowanych mlodziencow, (jak se pomysle o nich to mam ochote urwac im jaja, bo jeden mnie zucil a reszta miala w wielkim powazaniu wszystkie kobiety), którzy narty traktowali jak cos tak oczywistego ze nie pytali mnie o nic tylko jak juz stalismy na Kasprowym to powiedzieli mi SEE YOU NA DOLE U GAZDY NA PIWIE.
Zjechalam, bo co. Jechalam w poprzek, siadalam, przekladalam narty na druga strone i tak halsujac za 3h bylam na dole.
Co roku jezdzilismy do zakopanego i potem juz bylam madrzejsza.
Mialam takie 2 kolezanki co bralysmy sanki , przywiazywalysmy narty i ciagnelysmy je do najblizszej oslej łączki, gdzie kupowalysmy karnet na 10 zjazdow i 10 herbat z rumem.
Same wyjazdy do zakopca na studiach wspominam jako zupelnie inny byt i jak sobie je sama opowiadam to wydaja mi sie nieralne.
Śnieg, gubałówka, sanie, "narty", i luz.

Najbardziej też z nart lubie dobra kuchnie wlosko/goralskom.
i mode stokowom.
Takie piękne czarne spodnie slimm, wszystko pod kolor i gucci ski.
Albo te panienki co tylko w sweterkach jeżdżą.
Boze takie piekny jakby miec stokowy outfit i pod kolor piersióweczkę.

Wiec mowie wam.
kocham narty.
Tzn nawet te stoki (ale nie oblodzone o nienie), ale najbardziej kocham cala otoczkę nart.
Jestem stworzona do foundee w GarliśparśenKirśen.
I do morza piwa przed kominkiem po nartach. i do spa po WYKANCZAJACYM STOKU I CIEZKICH WARUNKACH.

I tak mnie ten luty natchnal.

łałaąła !!!! straszna bakteri-a!!!!!

Dzieci radosnie hasaja.
ja mam syndrom Chudej.
Ledwo wyrabiam sie po powrocie ze szpitala o 11.30 zeby obiad byl na 14.
I nawet nie zdarze popatrzec w niebo.
Zreszta jak juz je zauwaze to mam wyrzuty sumienia ze powinna zapierdalac a nie gapic sie na srodowisko naturalne ptactwa.

W dodatku skonczylo sie robienie dwoch kotletow a dzieci cos tam zjedza od nas.
Teraz musze zrobic 6 kotletow, bo Frans np je 2.

W srode kontrolne rtg i zobaczymy co dalej.

No i tak sie chodzi, najpierw na usg potem na rtg a ze soba potem na ekg.

I jezzuss jak mnie wnerwia to błoto.
Wszystko mam od blota.
A i rowniez nie wiem jak mam sobie poradzic z torba, ktora wnosze do szpitala.
Stawiam jątam na podlodze, na  kozetce, na fotelu.
I co, mam ja wygotowywac  w domu?
A czy tez to samomam robic z dżinsami? Po powrocie siadać we wrzątku?
Albo jak wieszam kurtkę. To ona przeciez wisi obok kurtki dziecka z rotawirusem.
Nie wiem no troche mnie to przerasta.
A klamka do szpitala?
a poręcze na schodach?
a co robi taka lekarka jak ma wlasne dzieci?
Jezus, kiedys jak bylam bardziej na etapie porodow ( a ileż to ich było w moim zyciu, hoho kto by zliczyl)to mi sie wydawalo ze praca poloznika to jest normalnie przewalne wegla. bo jest. Pacjetki sa rozne, dzieciar musi wyjsc a pacjentka nie wspolpracuje po dolarganie bo najbardziej po dolarganie to ma ochote odleciec na dywanie z wydruku skórczy. I ja sie nie dziwie ze taki lekarz po nocce to nie trafia w pappcie.
I drugim zawodem swiata jest dla mnie kurna dyzur w szpitalu dzieciecym , nocka.
wez tu kurna postaw diagnoze i wez na siebie odpowiedzialnosc.
i zarazki na dlugopisie.

ide polac wszystko wódkom. w ramach dezynfekcji.

szklanke tez.

Może w morzu kołek plus promocja

Kochane.
Czy w trójmieście są jakieś sklepy z duzym wyborem (DUŻYM) wózków?
Oprócz "mama i ja" w Gdańsku to coś jeszcze jest?

A Szczecin?
A Koszalin?
Gorzów?

Wogóle no wybrzeże.

Z góry i z dołu dziekuje.

Wiem, że jesteście niezawodne.

AHA!!
Mamy walentynkową promocję na wózki.

Jeżeli komuś się urodzi dziecko 9 mc po Walentynkach – czyli 14 Listopada 2009 - będzie rabacik!!!

Więc jutro do roboty!!!

Ja mam już wolne.

lepiej

Nasze wózki są w Twoim Stylu :) na 38 str.
Udało się :)))

……………………………………….
Dziekuję za wszelkie rzyczenia powrotu do zdrowia,
Ktos chce przyjsc posiedziec z bączkami?
Kochane jestescie, że tak się martwicie. I że wspieracie.

Mamy się lepiej.
crp spadlo o ponad polowe wiec pijemy ostro.
Widac ze im zeszlo cos bo znowu żrą potwornie i biegaja w kółko.
codziennie z fransem jedziemy na kroplowe na 3 pietro.
wrastamy w żargon szpitalny ; wemflon z plastrem to motyl, podawac kroplowe – dawac pic motylowi, zmieniac plaster wokół wemflona – zmieniać koszuke motylowi.
I codziennie mijamy izbe przyjec.
Matko swieta.
ja nie chce wogole tam patrzec na te wszystkie dzieci.
Ile oni tam dzieci przyjmuja na dobe? 50? 100?
Kurna wszyscy chorzy, nawet ci co nie chodza do przedszkola.
Boze a jak mi zal przedszkola.
ze nie chodza. bo tak lubia.

No nic. robie wiec na 3 etaty i git.

dobra, a tak dla rozluznienia, znacie jakies mega giga ploty blogowe?
Kto jest kim, kto jest w ciazy, kto sie ukrywa pod jakim pseudonimem?
No choccie, powiedzcie jakies tajemnice, przeciez nikomu nie powiem .

a wiec jednak

Znam nowego mojego pediatre. Dac Wam namiary? Jest to pediatra o zasiegu ogolnopolskim!!
Ewa S-O-S (O).
Ona do mnie dzwoni w niedziele i mowi. Idz zrób fransowi crp
To zrobiłam.
Dzwonie z tym wynikiem do pediatry a ona SZPITAAAAALLLLL!!!!!!!!!!
To jade, frans pod pache, torba spakowana i jade.
nie wiem jak dojechalam, kto jechal z dzieckiem na ostry dyzur to wie.
w miare sprawnie poszlo, chyba wyniki nie byly najlepsze.
Rtg, usg i jest! Zapalenie płuc.
ufff. tak . Ufff. moglo byc gorzej.
Przyjmowali juz tylko na zakażny wiec powiedzialam ze wolala bym nie.
Dobra. Jezdzimy wiec 10 dni na kroplowe.
Wczoraj zeby jeszcze sie dobic/uspokoic przeszlam jeszcze raz z Zosia ta droge.
Zosia ma zapalenie pluc ale nadajace sie na leczenie doustne.
Kurna no. masakra co?
To przez ta ospe, spadal odpornosc i poszlo.
Nie do wysłuchania to zapalenie. dopiero rtg pokazuje.

I co. i nic.

Ale mam coś na rozweselenie.

Jest tam pare informacji do sprostowania (nikt sie nie wycofuje, wózki sa z Nowej Zelandii i martwie sie euro) ale jaja są nie??

jhfdjfhgf

nie wiem jak napisac ta notke i dyskretnie ominąc to co mam w glowie. nie wiem czy sie da.

weszlam w jakis ciag tak fatalnych zdarzen ze nie mam slow.
nie mam sily byc dowcipna i blyskotliwa.
nie mam.
Martwie sie Frankiem, bo Zosia lepiej.
Martwie się, bo ma co 2 dni tą temperature. Martwie sie ze cos przocze ze nie dopilnuje.
nie wiem co mu jest. tzn wiem, ale czemu on ma caly czas temperature? Taka grypa? A moze cos mu jest?

Martwie sie kryzysem, martwie sie ze wszyscy straca prace i L. mowi ze moze bedzie tak jak w argentynie. głód i przemoc.
A moze bedzie wojna?

Martwie sie tym, ze dorosle zycie jest przereklamowane. ze to jest tak samo jak z macierzynstwem, wydaje sie ze bedzie zajebiscie.
Ze bycie doroslym to palenie papierosow, picie wina i brak obowiazkow.
Tak. Z dwoma pierwszymi jasne, mozna. Z obowiazkami natomiast wrecz przeciwnie.

Martwie sie tym Jahem bo moze on tak sam zadecydowal? Moze siedzi gdzies w necie i sprawdza nas na ile jestesmy skuteczni w poszukiwaniach. jasne. Nie mi oceniac. Chcial to zniknal. Chcial to pojechal. To niech powie tylko ze zyje i juz damy mu spokoj. i nie bedziemy wnikac co robi.

Martwie sie.
I nic na to nie poradze.