Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Październik 2007

zaraz oszaleje

nie mam kurwa na nic czasu. kurwa nie mam czasu zadzwonic kurwa do dentysty.
chce mi sie plakac kurwa.
nie mam czasu usiasc i zastanowic sie co kurwa dalej z ta polska, co z dzieciarami, co z przedszkolem, kurwa krawcowa, kurwa zdjecia , kurwa jutro dentysta bo Zoska sie wyjebala i ukruszyla mocno dwie jedynki, kurwa nie pamietam kiedy czytalam ksiazke. kurwa mac.
nie nadazam.
za niczym.
nie nadazam
ale przeciez co to za praca z dziecmi.
kurwa jak mam gdziekolwiek zadzwonic jak w tle drze mi sie stado dzieciarow.
nie wystarcza mi 2h dziennie na ogarniecie siebie ze nie wspomne o koszyku z przyprawami.
chce mi sie wyc.
wiem wiem.
sa wieksze tragedie, jak zwykle.
kurwa nie wiem co mam zrobic z zyciem.
nic nie wiem. nie mam czasu sie nim zajac.
kurwa i jeszcze te jedynki Zosi.
ja pierdole z tym wszystkim.
ide na joge choc nie powinnam bo pranie stygnie.

first we take manhatan then we take Berlin

Dobra, dzieciary oddane.

Wir gehen nach Berlin.

Do poniedzialku.

narka i hejka.

ogłoszenie

Mam do sprzedania wózek Quinniego Buzza red flame 2005.

tzn caly komplet 3 czesciowy plus spiworek, kosz na zakupy, moskitiera i inne.

Jakby co prosze mnie zaczepiac na gg.

ps.
a chetnie kupie żółtą spódnice.

Proszę Pana Pana Żona ma w sobie tyle ciepła.

Jezeli nie kupie sobie żółtej spódnicy to umre.
wezne i umre.
potrzebuje żółtą w zasadzie na wczoraj.
czuje ze moja wewnetrzna energia wyzwoli sie w momencie zetkniecia moich ud z materia owej.

w sobote jak poszlismy w miasto bylo fajosko.
w zasadzie nie za wiele pamietam.
Ale tanczylam.
i pilam.mochito.
i bylo mi goraco i plynelam na szpilkach.
w zasadzie to tyle.
Kac trzyma mnie nadal.
(nastepnie w nocy spuchly mi usta wiec nie spalam bo wydalawo mi sie ze puchnie mi krtan a ja nie mam przygotowanej rurki od dlugopisu zeby wykonac trachotomie i czy budzic pierwszego i szkolic go na sucho jak sie przebija szyje ponizej krtani zebym sie nie udusila).
Nastepnie rano obejrzelismy FILM W LOZKU wiec no.

i to tyle.
kurna jak odpoczelam.
jestem naladowana energetycznie na przynajmniej jeszcze poltorej godziny.

tylko ta zolta spodnica spedza mi sen z powiek.
ale odzyskalam usta.

i tyle.

jutro hautura.
znowu maluje kobiete z oseskiem.
tititi bobasku.

sobota dzien ostrzenia nozy.

plan jest nadal taki sam.
podrzucic bahorki dziadkom i sru.
od 3 tyg nadal nie zrealizowany bo wszyscy byli chorzy.
no to tera siedze i uwazam zeby do 18 nikt sie nie rozchorowal.

stolik zarezerwowany, babcia w blokach startowych.

chyba zesz no normalnie zejde.

snil mi sie nowy jork.

dobra lece jeszcze pomalowac jedna pania i sru.

Akademia Ust

cierpie od jakis 10 dni na syndrom andżeliny dzoli.
w sensie ze mam usta jak po lipowstrzyku.w zasadzie to no wyjebalo mi usta jak cholera.
w zasadzie moze i to bylo smieszne.
ale potem mniej bo mi spuchly i nie moge w zasadzie nic jesc.
tydzien temu poszlam do internisty, potem do dermatologa ale w zasadzie nie mieli koncepcji.
eeee moze niech pani wezmie cos antyhistaminowego
eeee moze cos na bakterie?
moze na wirusy?
moze na robaki?
ja pierdole.
po 5 dniach i braku propozycji z hollywood na zastepstwo dla andżeli sie wkurwilam.
(wogle nic nie bylo w internecie o spuchnietych ustach. a jak nie ma czegos w necie to b.b.b.zle).
no wiec dzis sie wkurwilam.
wpierw znalazlam ze ten lekarz co ja go potrzebuje to periodentolog.
DAWAC!!!
nie ma??

pojechalam wiec do dentysty.
wzielam dzieciaki bo se mysle razdwaosiem obroce i juz jestem.

a dentysta na to
eeeeeeeeee
oj pani no skad ja mam wiedziec co pani jest?
(calowalam sie na dworze albo niewiemco )
wie pani co, pani pojedzie do Akademi Medycznej do poradni chorob błony śluzowej (hahahahah poradnia błony. panie jakiej blony!!! nawet jakby niepokalanie to nie mam blizny po cesarce!).
no to pojechalam.
duzy szklany budynek.
wielki.w zasadzie jedyny.
szukalam go 20 min, wjazdu na parking 30 min.
plus pincset wjazdow dla wozkow.
no nic.
dzie recepcja.
dawac blony sluzowe! szybko!!
ale pani z bólem??
nie! ja z dziecmi!! szybko goscia od blony sluzowej!!!
dobra, ma pani jeszcze 6 min bo do 13 przyjmuja,pani pojdzie.
to ide.
lekko odjebana ta uczelnia.
fotele dentystyczne w lekkim rozu, wszedzie jacys odjechani studenci. panienki w cekinach, panowie wyluzowani. no ja nie wiem co to za kwiat polskiej stomatologi rosnie.

no to ide.
poradnia blony.
hm.
a tam zajecia ze studentami.
w sensie ze przyjmuja se pacjentow na zajeciach (i jeszcze ja za to place, hm no nie wiem).
dobra ale byl nawet profesor.
plus 10 studentow.
Ha!!! matko jak bylo fajnie!!!
wozek z dziecmi ustawili mi przy fotelu.
wymienilam w zasadzie wszystko co bralam wiec jakby polowa lekow odpadla w przedbiegach no ale dokonano pelnej analizy.
pan profesor przeanalizowal cale moje zycie, omowil wszystkie lekarstwa (tzn nadal nie wiedzial co to jest matko boska)i naprawde byl mily.
wogle bylo milo.
poza brakiem diagnozy ale oj tam.

potem jeszcze tylko zlapaly mnie pielegniary o boze co to za dzieciaczki, potem dzieciary zjadly obiad na parterze i juz tylko zlapal nas grad i juz jestem w domu.

komus doradzic cos z błoną?

multi

troche mi lepiej, ale cholera tam wie.

Jak co roku mam pewien plan na jesien i moze dam rade.

zapisalam sie na joge, bo juz normalnie nie moge.
bylam wczoraj. bylo bardzo zen i wogle.
przestala mnie szyja bolec. zawsze to cos.
nie wiem, joga, pilates cokolwiek.
moge chodzic nawet na szachy pod woda albo bimbambom na male bramki.

a no i reaktywowalam multibabykino.
jakis polski film byl dzis ale dalam rade i cos nawet kumam z filmu.
teraz jest juz inaczej. teraz nie zasiadam sobie z fotelikiem samochodowym i pije kawunie a larwa spi. teraz siedze na podlodze i co 3 min sprawdzam gdzie sa moje dzieci.
ale tez fajnie.

aha no i chyba musze zaczac szukac przedszkola.
bo nie wytrzymie 2 lata jeszcze w domu.
moze jednak za rok wsadze gdzies dwojke.
bo wiecie jak jest.
no.

i ja naprawde tak caly czas jestem w stanie euforii tylko mi rzeczywistosc troche pluje w twasz.

nie wiem no, patrze w przyszlosc i wiem ze bedzie dobrze ale potem jestem bezsilna.

a chuj.

dobra.

no.

chuj dupa cycek

kupilam pinacolade vol 5 i to byl blad.
jest tam piosenka oł child things are gonna be easy.
i ja nie moge jak jej slcham.
wpadam w tedy w tak histeryczny placz ze nie wyrabiam.
bo my wszyscy jestesmy globalnymi dziecmi i jestesmy bezbronni wobec swiata.
i ja tak bardzo bym chciala powiedziec moim dziecim, ze things are gonna be easy.
i sobie tez bym chciala powiedziec.

i mozemy sobie tu pisac nie wiem co.
i moze czasami jestem smieszna.
i moze czasami jest zabawnie.

ale mam tez problemy wiecie?
z ktorymi nie umiem sobie poradzic.
bo nie jestem doskonala.
i umiem kochac z calych sil a czasmi to za malo.
i nie umiem nic z tym zrobic.

i tak bardzo chce byc gdzies tam, nie tu.
i takie chujowe to zycie.

chujowe.

tak, mam depresje.

chce byc sama.
a nie mam jak.

chuj chuj chuj

o penisie. basic.

poniedzileczek poniedzialeczkiem a to juz czwarteczek.

katary mamy opanowane. i prosz. obeszlo sie bez lekarstw.
dziwne co?

doprawdy noooo

czytam ksiazke KOCHANKA DOSKONALA.
Wiec uwazajcie bo bede cytowac.
poki co wiem jedno.

ze dlugosc penisa mozna odczytac z reki.
pffff

wynosi ona od konca palca wskazujacego do nadgarstka.
pfff
juz nie trzeba patrzyc w spodnie.
patrzysz se na takiego goscia jak wskazuje na wieze eifla i masz juz swiatopoglad.

a grubosc po tym bialym ksiezyciu na paznokciu kciuka. im szerszy tym szerszy.

bede raportowac dalej.

poniedzialeczek i jeb o podloge

nie wiem co mam powiedziec odnosnie Julki Siostry.
Lek o wlasne dziecko jaki jest kazdy wie.co ja tam bede pisac.
predzej czy pozniej kazda matke wezmie i walnie o podloge.
oddalam ta mysl i mam wyparcie.
jestem przerazona docierajacymi do mnie informacjami o chorobach dzieci.
nie wiem czy to nie jest najsilnejsza z wiezi. nie wiem jak ona sie ma do wiezi z rodzicami.
chyba jezeli nie ma sie dzieci to rodzice. potem chyba dzieci. choc nie wiem.dosc trudne to dywagacje chyba.

u nas tez zajebiscie.
2 tyg temu nastapily katary.
frans dostal anty , zosia nie.
efekt ten sam.
po tygodniu minelo, po nastepnym w sensie ze przedwczoraj wrocilo.
oba temperatura, gluty i ropiejace oczy.
weekend byl cudowny.
acz maz dal pozyc i wypuscil mnie i wogle zamowil jedzenie, a no! bo mielismy oczywiscie wyjsc w sobote. tjaaa. kupilam drugie luzeczko turystyczne, wstawilam je do rodzicow i z mina lisa chytruska zatarlam raczki!!! hahah! no. wieczor spedzilismy milo ale w salonie, wtykajac raz po raz termometr.
ide dzis znowu z bahorami do lekarza.
jak mi powie ze mam dac antybiotyk to jebne.
dzieciary nie maja sie tragicznie.
sa bardzo przeziebione i maja po 38,5 wieczorem.
ale nie, najlepiej jebnac anty a potem niech sie mamusia martwi o wyjalowiony organizm.
a z drugiej strony wiem ze moze cos moge przegapic i cos sie stanie jak nie dam tego antybiotyku?

mysle ze tym przykladem dowiodlam jak nie jestem odporna na jakakolwiek chorobe dzieci.
a siostra? dajcie spokoj. dzielna jest jak smok.

w cholere z tym wszystkim.

macierzynstwo to przeciez calowanie stopek a nie kurna non stop cos.

cos tu jest nie halo.