Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2007

dzieci łagodzą obyczaje???

ps. jade niestety do soso na te mazury.
naprawde nie wiem kiedy wroce. no ale nie sadze zebyscie sie nudzili beze mnie.

pot-wor-NIE!!!!

Jestem potworem.
Moje dzieci sa potworami.
Mój maz jest potworem.
Jestem potwornie zmeczona.
Znowu weszłam w faze ze marze o wszystkim.
Wiem wiem, najbliższe 4 lata nie powinnam marudzic bo bylam na urlopie. mój maz np. uwaza ze ten urlop powinien mi wystarczyc na przynajmniej lekutko 2 lata.
Nic mu nie mówiłam, ze jak zaraz po urlopie on sobie wyjechal żeby odpocząć odemnie na 4 dni a ja zostalam z dzieciakami to mi się w zasadzie wyzerowalo.
A od wczoraj znowu ciagne na minusie.
ALE NIE MOGĘ NARZEKAC.mialam urlop!!!
Sni mi się masaż twarzy. Droga Gosiu co to oznacza???

W dodatku mam pms potwornego i dzieci jakby mi nie pomagaja a no i od 10 dni jestem na urlopie wychowawczym.
Zajebiście wpływa to na moja autonomie.
Oczywiście ze mogla bym isc do pracy. Opiekunka 1500 zl (jak szukałam to za 1200 żadna z 5 się nie zdecydowala), benzyna na miesiąc z 300 zl. No to mysle ze te 200 zl co by mi zostalo to co ja bym zrobila z nimi?? Aaa! Już wiem. Sprzataczka!. No jasne jak się chce mieć sprzątaczkę to jasne ze widocznie ma się za duzo pieniędzy.
a agencja opiekunek przez 4 mc znalazla mi jedna pania, ktora sie nie zdecydowala tzn owszem.1300 na reke, plus jakiekolwiek dodatkowe godziny 10 zl/h platne dodatkowo.po czym ta agencja zadzwonila do mnie ze ONI SIE NIE PODEJMUJA JUZ WOGLE SZUKANIA OPIEKUNEK BO WSZYSCY WYJECHALI I ONI NIE DAJA RADY.
ale 100 zl zaliczki wzieli.
Wiec tlumacze sobie ze ten obecny okres w moim zyciu jest jednym z lepszych które wogle mnie spotkaly.
I w zasadzie akceptuje ta teorie ale np. wczoraj nie.

Maz mowi żeby jechac do nowej zelandii.
Podobno ładne widoki.
No i blisko do serwisu naszego wozka.
Podobno wszystkich przyjmuja z otwartymi recami bo nie maja renc do pracy.
Zarobki wyższe 3x a ceny podobne.
Ze 17.000 km od polski? No o mój boze.

Dobra.
Dzieciary chwile się nie dra. Jest szansa na kawe.

nic to.

Jestem absolutnie kulinarnie zurzyta.
Wypaliłam się.
Po ostatnich 3 dniach przy garach dziekuje bardzo.
Posmarowanie chleba maslem wydaje mi się niewykonalne.
Już nigdy nic nie ugotuje.
Nie czuje smakow i nos mi się wywąchał na amen.

No ale odpoczęłam tez prze te dwa dni hałturzenia.
Jak dobrze się oderwac i porobic same tworcze rzeczy, za które jeszcze zaplaca.

Rok temu o tej porze franek siedział u mnie w brzuchu a ja raczej nigdzie nie siedziałam bo nie była w stanie usiedzieć z nerw.
Tzn w sumie 2 lata temu tez bylam w ciazy.

To w sumie jutro pojdziemy o tej 15 na suszi może albo nie wiem, zapijemy z fransem.

Aha.
Byli u nas znajomi wlasnie ostatnio.
Z dziewczynka starsza od Zosi o 11 dni.

Na widok naszego pieska dziewczynka powiedziala OWCARLEK NEMIECKI.
A nasza zosienka powiedziala HAU HAU AAAAAAAKK??

Czy może powinnam bardziej przyłożyć się do edukacji mojej corki?

Dobra. To teraz leze i napawam się tym ze nie ide jutro rodzic.

ps. o 14.50 dokladnie rok pozniej:

jakim miastem jest dzis jelenia gora????

w gali w wywiadzie matki i corki stoi napisane uwaga: (zacytuje corke, ktora domniemam niedawno rodzila)

DBANIE O SIEBIE TO TEZ WYRAZ MILOSCI DO DZIECKA.

boze jak nowoczesnie!!! aaaa.
jaka ta pani jest niezalezna i jak ja w zasadzie macierzynstwo nie ogranicza. ah ah.
czyli ze co BEDE CIE BARDZIEJ KOCHAC ALE PO POWROCIE ZE SPA?
piekne zdanie niepowiem i jakze prawdziwe. i jakze trudno czasami ustalic priorytety.
ale kupujac sobie nowa bluske uszczesliwiam swoje dzieci?
pragne wiec by byly jeszcze bardziej szczesliwe!!!
uszczesliw swoje dzieci w dziale damskim w river island!!!

i na potwierdzienie swoich slow pani dodaje :
TAK JAK PODCZAS KATASTROFY LOTNICZEJ MASKE ZAKLADA SIE NAJPIERW SOBIE A POTEM DZIECKU.
IM RODZICE BARDZIEJ SZCZESLIWI TYM DZIECI LEPIEJ SIE ROZWIJAJA.
alez toz to swieta prawda!!!
tylko ze jakbym miala to wprowadzic w czyn to spotkamy sie na 18-stce zosi ok?

nie no przesadzam troszke wiem.

ale tu mi ta pani troszke podjezdza sztuczna suka co probuje sie wyprzec brzucha.

ale pff. ja tez udaje ze nie mam dzieci.

malowalam dzis w fabryce znowu.
jutro tez.
w zasadzie 10 h. ale. toz to czysta przyjemnosc.
dzieci do rodzicow, potem maz je wykompal i polozyl.
a ja luuuzzzz.
odpoczelam przy tej pracy i na moment zapomnialam. znaczy ze moje dzieci juz w srode beda szczesliwsze?

ta teoria chyba po prostu zahacza o to ze nastroje sie udzielaja.
i ze kazdy ulega presji otoczenia.

uwielbiam jechac przez wakacyjna wielkopolske i wachac lato.

ah.

ide bo padam na ryj.

sobota dzien oprysków herbicydami

z racji tego iz potwornie chcialam sobie cos kupic kupialam sobie breloczek do fury za 7.90 w h&m.
pelnia szczescia.

dzis malowalam dosc miedzynarodwa rodzine. panna mloda z tad a pan mlody czarny jak smola.
jak i tez siostra pana mlodego.
przygotowanie do malowania murzynki mam czysto teoretyczne no bo jakby u nas to co tydzien panna mloda ma ciemna skore.

podklad miala swoj ale juz wiem ze w zasadzie wystarczylo rozpuscic gorzka czekolade.
matko jakie dziwne uczucie!
przemywlam jej twarz tonikiem a wacik nadal bialy.
podklad sie idealnie dopasowal, ale moznago bylo nalozyc 2 litry i nic nie widac.
ale dosc fajnie.
murzynka we fjoletach wyglada dosc fajnie.

no ale potem przyszla kuzynka panny mlodej mieszkajaca na codzien w san francisko wygladajaca tak ze zemdlalam i nie moglam lezac na podlodze od niej wzroku oderwac.
skad sie biora takie kobiety?

no wiec generalnie jak czlowiek troche popracuje to mu sie jakos zyc chce. wiem ze mi nie wierzycie no ale NAJWAZNIEJSZA W ZYCIU JEST ROWNOWAGA (matko boska nie sluchajcie mnie).

rozpoczynamy sezon grilowy, wiec jestem juz spozniona w zasadzie na srodowego grila bo nie mam jeszcze ustalonego menu.

lepiej mi z tymi nowymi tabletkami.
oby na dlugo.

pozdrawiam i czekam na szybki odpis.

teoria ewolucji, no niewazne! KRÓL JEST NAGI!!!!

pada. burza w zasadzie.
M. rodzi dzis dziecko.
ja wymiekam.
na jak to no.
taki maly czlowiek siedzi zwiniety w wilgotnej jaskini i nagle wychodzi i tu burza.
co za bezsens mowienia witamy na tym swiecie. przeciez on tu byl od zawsze.
najzabawniejsze jest to, ze od nienarodzonego dziecka oddziela nas 5 mm skory. dlaczego ktos nie wszczepil kobiecie mikrofonu do brzucha i nie ma ogolnie dostepnych nagran.
albo chociaz zeby to sie pamietalo.
no bo czy w brzuchu jest czarno czy lekko czerwono?
ja bym chciala to pamietac.
i tam M. rodzi dzis Eryka.
A Eryk nie wie ze to juz.
no wlasnie!
soso mowila ze jak jej wyjmowali fransa to on SPAL.
No to jest dopiero jazda.
przypuscmy ze mieszkam sobie w grocie pod woda. cale zycie. mamy mokro w lozku, mokro w salonie.
i nagle podczas snu wywalaja mnie z wyra i biora na niewiem pustynie, 40 stopni plus slonce w twarz. jaciepierdole. jasne ze bym wyla.
i wszyscy mowia w obcym jezyku i ja nic nie rozumiem.
nie no. trauma noworodka jak widac mnie dzis przerosla.
no bo wlasnie to jest problem cesarek,ze nie wiadomo w jakim miejscu zastaniemy nasze dziecko.
moze np. bedzie w krepujacej jakies sytuacji? albo np akurat sie zdrzmnelo przed dvd w pizamie i nie ma ochoty juz dzis nigdzie wychodzic. a tu sru, rozdzieraja zaslone i welcome to holywood.

no nic.

ogladam fashion i czekam na telefon(czy urodzila) .

i jak ja nie mam sie w co ubrac! (ogladanie fashion pieknie rozbudza we mnie żądzę szmatek).
matko jak mi brakuje skrawka materialu. byle nowego.
cokolwiek!!
bluzeczka!
galotki!
no chociaz rajstopy!

no ale coz to ah coz to.

przeciez na swiat przychodzimy nadzy.
i jest nam wszystko jedno co nam matka zalozy.
czy ubierze nas w rozowy czy niebieski spioszek.
to my, juz zepsuci wplywem wszechswiata ubieramy to dziecko by zaspokoic głód naszego oka i głód posiadania.
dziecko uczy sie od nas, od swiata ze trzeba WYGLADAC. stylizowac sie, posiadac.wydawac. taki swiat.

wiec co?

rozbieramy sie i potanczymy na golaska???

taa stara a dala sie zlapac.

stary wlasnie pojechal do stolicy.
wreszcie troche wolnosci.
matko boska.
znowu moge poudawac ze w zasadzie mieszkam sama w nowym jorku ale sniadania jadam w paryzu.
wiec no co.
dzieciary spakowane i idziemy w miasto.
stanowczo na stary i do matrixa.
potem moze lody i gofr.
moze rybka.
mogli by naprawde zrobic jakas plaze w cenrum miasta.

wczoraj moj maz wykazal sie szczytem wogle wszystkiego.
a ja wykazalam sie szczytem naiwnosci.
po tylu latach mi sie jeszcze wydaje ze faceci sa romantyczni z natury i w mig poznaja nastroje kobiety i wogle wogle.

dzwoni do mnie skas tam z pytaniem, ktore padlo pierwszy raz w naszej znajomosci: JAKI ROZMIAR BUTA NOSISZ.

EEEEEEEEEEEEEEEE

umarlam z zachwytu.
w zasadzie juz tylko bardziej interesowalo by mnie pytanie JAKI MASZ OBWOD SZYJI? albo ILE KONI MECHANICZNYCH JESTES W STANIE WPÓŚCIC POD SWOJA MASKE??

no nic se mysle.
jak nic manolo.
albo nie!! szanelki???

lalallal
stary kupil mi buty!!!
ee
na bank mnie zdradza. ojezu kij tam. laczki w drodze!

caly dzien wiec uplynal mi w radosnych plasach.

i WTEM!

stary wszedl do chaty (dzie obiad??!!!)

ja : DZIENDOBRY ROBACZKU LALALAL DAWAJ TE OBUWIE!!!!!!!!!!!!!!

e

bo wiesz, byla promocja , dawali do coca coli japonki gratis.

e e ee e e

ide do kiosku ruchu kupic se do kompletu pania domu z torba gratis.

zajebiscie.

ide ukrecic krem z dyni. komus tez cos ukrecic?

zimno tez pisze o wszechogarniajacej zalewajacej nas fali dzieci obcych, wlasnych i nienarodzonych.

wczoraj byl ten dzien kiedy o godzinie 19.07 padlam na pysk i zarzadalam nieposiadania dzieci.

ale jakby trzeba ponosic konsekwencje.
isz kurna czasami nawet potrafie udawac ze nie slysze wrzasku ale jak jestem sama. bo jak wokol sa ludzie to tak bardzo martwie sie o ich psyche.

spotkalam w leruamerle pania, z ktora siedzialam w poczekalni u doktora z frankiem w brzuchu.
ah ah!! to juz rok!!! a pani chodzi? a to coreczka? ah ah.

weszlam potem w dzial kalosze malo uczeszczany bo frans darl sie potwornie, no ale jak to mowi zimno, co to nie widzieli wrzeszczacego dziecka?
pragne wyluzowania w tej kwesti.

duzo spraw mielismy do zalatwienia w lerua. kupilismy prety karniszowe do zaslon, zielone ze zloceniami, sztuk 15. kazdy po 2 metry. 30 metrów firan? nic bardziej mylnego. 15 tyczek do pomidorow. zloconych.

frans wlasnie zasnal. i nie moge sie nigdy nadziwc jak to jest ze separowane dziecko jest aniolem a polaczone razem daja w rezultacie bombe.
no ale to co. mam trzymac jedno w lazience drugie w piwnicy i je odwiedziac i umieszczac podpis co godzine jak w mc donaldzie na planie sprzatan wiszacym na scianie?

aha. sprostowanie. frans nie zasnal.

ah boze.

dzieci to taki zywiol.

da pani/pan wiare???

cała rodzinka!!!!

Marek Niedzwiecki rzucil robote. pf. widac nie jestem jedyna. no i ja w koncu nie wiem czy on jest homoseksualista (uzylam wczesniej slowa pedal ale moze i rzeczywiscie troche jak pluc na pomnik. dobra chodzilo mi o to ze ja naprawde sie zastanawiam jakiej on jest orientacji.moze byc jakiejkolwiek, jak ktos wie, niech da cynka) czy nie.
doprawdy.
i zamykaja taras widokowy na okęciu.
no patrz pan.
smok i to z żoną.

Malowalam dzis panne jakas tam mloda. Panna fajna, nawet nie nerwowa.
Pierwszy zostal z dzieciarami.
Mial dac obiad.

wchodze.
uwaga.

na podlodze lezy rozrzucony moj dowod osobisty (wiem, trzeba wymienic, ale weszlam na forum i mowia ze czeka sie na zlozenie wniosku 4h. to nie wiem czy warto. nie mam czterech wolnych godzin, odpada. moze wiec se daruje? tzn moge jechac np na 7 przed urzad i czekac na otwarcie albo nie wiem , pilke se wsadze i powiem ze rodze. matko boska. oczywiscie prawo jazdy jak wymienialam to tak samo bylo. aha a ostatnio M. mi mowila ze dzieci trzeba gdzies rejestrowac? jezus maria nic nie wiem.
ja tylko odebralam akt i pesel. czyzbym juz przekreslila ich przyszlosc?), no wiec na podlodze lezy moj dowod osobisty, franek gryzie pogrzebacz od kominka a zosia je tunczyka z cebula.

pytam wiec grzecznie czy zjadly obiad co im gotowalam o 4 rano.

otorz maz mi oswiadcza ze NIE BO NIE CHCIALY.

tja.

no nic.
nakarmilam dzieci i ukrecilam krem z dyni.
ja nie wiem jak to sie dzieje ze opiekunka jest bardziej skuteczna niz wlasny ojciec wlasnych dzieci.
chwilami dosc przeraza mnie szeroko pojety luzik mojego meza.
i doprawdy bala bym sie zobaczec to wszystko nagrane na dvd ukryta kamera.
ale luz. to my matki jestesmy przewrazliwione i histeryczki a oni sa wspanialymi wyluzowanymi ojcami co pozwalaja dziecku jesc koci zwirek.
zurzyty.

doprawdy.
przesadzam.

ide zrobic psa z glową w dole.

hakuna.

ps. hakuna hakuna
teraz musze juz zrobic caly rytuał WITANIA SŁOŃCA.
poszlam spac ale wrocilam.
bo uslyszalam WTEM! CHUK! TSZASK! JEBUT! SRU!
jebane kotecki zbily pol litra rumu.

wlasnie skonczylam sprzatac.
nie no co wy. nie mam szkla wszedzie i nie mam raczkujacych dzieci w domu i pakujacych wszystko do buzi.
w domu wali jak na jamajce.
zamierzam oskubac fikusa zrobic sobie z tego sukienusie i plasac wesolutko uwalona oparami z mopa.

night swimming

piekna naprawde piekna melancholia mnie dopadla.
zawsze tak mam jak z kims przebywam i potem sru i zostaje sama.

byla soso.
Byl Franek.
Bylo fajnie.

zaliczylysmy suszi, mochito, ze dwie bijatyki frankow, pare win i ze dwa skręty.
wiec juz wogle jestesmy na dnie i nie mozemy sie odbic.
naprawde wierzcie mi trzeba umiec z kims mieszkac i jakos funkcjonowac.
no i wlasnie jak mieszkam z soso to ona mi wogole nie przeszkadza.
w zasadzie to jakby jej nie bylo.
tak no, normalnie.
i ciesz sie bardzo ze tak bylo ale przez lzy bo mam syndrom porzuconego dziecka kolonijnego.

obijam sie po katach i mi smutno.
i tesknie cholera wie za czym.
za swiatem, za przestrzenia, za powietrzem.
nienawidze tego stanu.

musze sie zabrac za jakies konkrety bo zejde przysiegam.
bo nie mam juz czasu jak kiedys w mlodosci podczas depresji letniej moglam sie obijac o sciany.

zosia twardo mowila np na soso OLA.
a ja ide stad.
ide gdzies cos porobic.nie wiem, moze ponosze kamienie zeby sie zmeczyc.

aaaaaaaaaaa