Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2007

pchając

jestem tak glodna ze w zasadzie oszaleje. mam ochote w zasadzie na wszystko byle bym nie musiala tego gotowac. przejadla mi sie moja kuchnia. chyba mam pecha. moze powinnam jako nie-ja gotowac?moze powinnam wzbic sie na wyzyny wlasnego schizofremizmu i niech ugotuje moje alter-ego???
(mam taka teorie ze bez sensu jest wogle gotowanie, no bo kazdy przeciez gotuje tak jak lubi i to nie ma prawa smakowac komus innemu.no jeden woli zółty, jeden rózowy. a jak gotuja najlepsi kucharze? no po prostu – uniwersalnie. gotuja usredniajac smak i gust wiekszosci spoleczenstwa. dlatego mowi sie ze to dobra knajpa. bo usredniona. tez mi cos)

no wiec wracajac do klu suszi bym zjadla.
oj jak bym zjadla.
i cos z mexykanskiej.

a w londynie otworzyli fryzjera dzie normalnie daja nie kawe tylko wino i piwo. nie ma to jak ubombac sie u fryzjera. irokeza poprosze. ale w stonowanych zolciach.

aha i widze zmiany.
ahh
zmiany zmiany
czendżes, czendżes
no ale co ja chcialam.
a , zmiany.
no wiec wydaje mi sie ze zaakceptowalam wreszcie macierzynstwo.
Aleluja co?
tak usiadlam ostatnio i doszlam do wniosku ze akceptuje stan obecny.
tzn domniemam ze akceptuje go do 16 sierpnia. potem wiadomo.
no taka mam prace teraz. pracuje z dziecmi.

stary wyciagnal kurczaka i udaje ze umie gotowac i bedzie tworzyl.
pff.
nie wiem czy uda mu sie zrobic suszi z kurczakiem.

dobra ide w jakikolwiek sposob pchac moja jakakolwiek kariere.

luzacko tak

slyszalam ze pomidory nalezy jakos prowadzic na krzaku. w sensie ze obrywac takie dodatkowe lodygi wtedy krzak jest pienkny.
ale nasze i tak som pienkne.
bo na tym cholernym komposcie rosna.
maja 170 cm przysiegam. pierwszy je dzis podwiazywal 356 raz bo paliki bambusowe nie wytrzymaly wiec odrabywal takie galezie z 50letnich lip , ciosal i wbijal i dowiazywal do tego jednoroczne rosliny warzywne.

jak to nam wszytsko dojrzeje to znowu bede siedziec i robic przetwory z pomidorow.

dynie bowiem rosna, ale sie wogle nie przejmuje bo znalazlam ksiazke 200 potraw z dyni.
mam nawet dynie haikkido wiec wiecie.
zosia dostala dzis dynie smazona, krem z dyni i dynie do zabawy.
Franek dostal dynie z pietruszka, a z drugiej polowki wydrazylam mu nocnik.
na haloowen to dopiero bedzie zadyma.

no nic przywloklam 100 l plynow z selgrosu wiec mochito bylo nieodzowne.

no nic żuczki moje.

spijcie spokojnie.

sunny – flo

zawsze w zasadzie lato rozpoczyna mi sie bobem.
z bobu plynnie przechodze do borowek, i wtedy tak gdzies po 2 tyg wiem, ze nalezy wygladac slonecznikow.
i w zasadzie tyle.
jako ze juz jest etap slonecznikow ninejsze lata uwazam za skonczone. to czesc.
no i nie moge nic napisac bo obok mam slonecznika i musze przynajmniej jedna reka go jesc.

mialam dzis wychode bo malowalam jedna panne mloda wiec jezd ok. czlowiek normalnie jak pogada z kims doroslym to mu sie od razu lepiej robi.
acz ostatnio dzieciary calkiem znosne wiec jest ok.
cierpliwosc mam i mam nadzieje ze nie zejdzie wraz z opalenizna bo bede musiala isc na solarke a potem w zasadzie sie w niej zatrzasnac.
w zasazdzie rozwarzam jeszcze sledzia i chyba sie skusze.
maly sledzik i lampeczka.

dobra bo i tak nic nie napisze.
wroce jak zjem slonecznika.

pasta di olivio

no to mam dzisiaj.
no mam.
znacznie lepszy humor.
jako ze jestem nowoczesna mloda matka co nic nie robi calymi dniami i zajmuje sie dziecmi jedna reka to druga reka wzialam kluczyki od samochodu i pojechalam do matrixa.
Franka w zasadzie to jeszcze wali gdzie jedzie ale fajnie jest jak poszlismy na makaron do leBistro i Zofia dostala swoja porcje na malym talezyku.

Nastepnie w mothercare Zosia odrobine zaczela biegac po sklepie. troche poprzestawiala kaloszki, troche tak o luzno biegala.
Zadzwonil mi telefon (taka mam kolezanke wiecie co wlasnie z torba na porodowke pojechala na OSTATNI W ZYCIU WEEKEND DO SPA), no wiec scena byla klasyczna. ZLA MATKA MAJACA W DUPIE SWOJE DZIECI ZAMIASTICH PILNOWAC W SKLEPIE se gada beztrosko przez komorke. wiec ja gadalam a zosia chwycila krzeselko ktore spadlo z podestu. podbiegla Pani i dosc stanowczym glosem powiedziala ze nie wolno. do zosi, ale jakby do mnie.

I TO MNIE UBODLO WIECIE.

i nie pomoga tu tlumaczenia ze Larwa drugi raz w zyciu byla w sklepie gdzie biegala a nie siedziala w wozku.
Odpowiedzialnosc ponosze ja.
i przysiegam ze pamietam milion scen gdzie bahory biegaly po sklepie/knajpie a mnie to wkurzalo i zastanawialm sie gdzie sa ich rodzice i kto je tak rozpuscil.
i do konca zycia bede przpraszac chyba ze moje dziecko weszlo w strefe intymna kogos obcego.
bo wiem i pamietam ze ja sobie tego absolutnie nie zyczylam.
i nie ma co pierdolic ze OJEJCIUS JA PRZEPRASZAM ZA MOJEGO SMYCZKA MALEGO BĄCZKA AH CZY ON NIE JEST SŁODKI , ZE TU WTARGNAL I ROZWALIL PANI POL SKLEPU , AH AH NIECH PANI ZOBACZY TE LOCZKI, bo ta osobe to gowno obchodzi. i ma racje. bahor to bahor.

troche mnie zmarwilo ze jestem juz po drugiej stronie. bo o jakze milo bylo siedziec z siostra i mowic do obcych dzieci – CICHO BO NOZKI Z DUPY POWYRYWAM.
teraz juz wiem ze dzieciar to zywiol i wiem juz dlczego rodzice odpuszczaja w knajpach . zeby sie spokojnie najesc. bo nie da sie 25h na dobe zamknac dziecko z opiekunka.
tak samo jak nienawidzialm tego ze podczas rozmowy tel. ktos nagle zaczyna mowic do kogos innego ,w sensie do dziecka. no przyslowiowe, jak bridzet dzwonila do Magdy a ta nagle sie darla DO NOCNIKA, WŁOZ TO DO NOCNIKA.
Chciala bym do wszystkich dzwonic jak juz moje bahory spia.

i tez zgubne jest myslenie ze o boze co taka mala dziewczynka jak zosia moze zrobic? przeciez kazdego rozbroi i kazdy ja od razu pokocha nawet jak zacznie mu wyjadac z taleza. a gowno prawda.
mnie szlag trafia jak mi wyjada.

ciezki to temat jak wlasne dziecko wchodzi w interakcje z otoczeniem.
dotarlo dzis do mnie ze to byla ostatnia godzina wyluzowania z larwa puszczana luzem.
dotarlo do mnie ze (albo ikea przyjazna dzieciom albo nic)troche jestem za nie odpowiedzialna.

a swoja droga to jakbym nie gadala przez telefon to raczej bym powiedziala tej cipie z mothercare ze raczej ZNAJDUJEMY SIE W SKLEPIE DLA DZIECI a nie kurwa w rozentalu.

i ze kurwa jak tak to ja pierdole te skarpetki.

niech se je posoli.

a stary pojechal teraz ODPOCZĄĆ dla odmiany, na 4 dni

naprawde jest mi glupio jak cholera.
naprawde wiem, ze nie powinnam, naprawde jest to zachowanie wysoce nie na miejscu.
ale wlasnie z OSZ KURWA JAKA JESTEM OPALONA, JAK ODPOCZELAM I JAK JEST ZAJEBISCIE przeszlam plynnie w PMS.

nikt mnie nie kocha.
nikt.
boze jaka jestem samotna.

i wiem ze sprawe mogly by rozwiazac tak naprawde tylko wielkie zakupy.
wiec kupilam mleko dla franka.

nie no to jest jakas masakra.

na krecie jest normalnie naprawde.
naprawde nie wiem co mam napisac. ze lot przelozyl loty na godziny typu 3 w nocy? ze w sumie i tak niewiele pamietam z tych lotow?
naprawde przez tydzien nie zrobilam nic, tylko moscilam sie na lezaku, czytalam i co 7 min chodzilam plukac stopy bo nienawidze jak mi sie robia slone. (od wiatru mi sie robily slone).
z racji greckiej kuchni w hotelu glownie chodzilismy do hinskiej.

no ale wiadomo.
urlop w tej chwili z dziecmi czy bez dzieci to urlop do polowy. cierpialam np na bezsennosc. tesknilam ale nie obsesyjnie.
tak wiecie.

i teraz mnie dopadlo.

ze jest swiat tam gdzies.
ze ludzie robia tyle rzeczy.
aaaa

ide podlac ogród. pierdole.

nie ma to jak z pachnacej wiatrem plazy wleciec z impetem w peemesa.

kreta retrospections

wienc posmarowalam sie (sis nie uwierzysz) jeszcze balsamem cranberries i sie swiece.
i ziewam.
byli sasiedzi na winku. niby krotko a 3 buteleczki luzikiem.

no co.
moim ulubionym i jedynym zajeciem na krecie bylo gapienie sie w morze.
mialam do tego radio w telefonie i uwierzcie mi trudno bylo trafic na przebój woklany w jezyku angielskim. wienc to bylo moje jedyne zajecie. lezalam nie, otwieralam czasami jedno oko zeby stwierdzic ze pierdole nie obracam lezaka i skupialam sie na przelaczniu stacji zeby nie sluchac greckiego zawodzenia a moze madony. mialam taki system, ze co drugie greckie OPA!!!! szlam po wino. po 15 min cala sala tanczyla ze mna.

a i zawsze po 3 winach przysiegam.
nie macie ochoty po 3 winach na plazy wejsc do wody w ciuchach i powitac swiat slowami BJUTIFUL BRIDŻET?
no, to ja tak mialam.
narabana wchodzilam do wody i byly takie piekne kolory i wszytsko bylo takie piekne.

zdjecia z krety prosz:

juz

wrocilam nooooo

nic mi sie nie chceeeee

nic a nic.

escape

dzieciary odstawione.
spiom 500m dalej.

A my co.

My w miaaaaaaaaaaassssssssssttttttooooo.

”””””””’
NEXT DAY.

no to juz dzis.
lecimy dopiero w nocy.
pfff
chyba pojdziemy na szreka.

pije cherbate CHWILA RELAKSU.

NO I PANICZNIE BOJE SIE LATAC.

Aha a w nocy powiedzialam do meza bo chrapal : przewroc sie na bok SYNKU.

kap kap

siedzimy. w domu. z bahorkami.
pada. bahorki nawet fajne. no jakos tak milusio jest.
stary ma urlop wiec stal sie czlowiekiem, szkoda tylko ze na 3 tyg tylko w roku staje sie czlowiekiem.
nie wiem czy 3 tyg czlowieczenstwa mnie zadowala.
to takie niewiemjakie ze praca tak upadla.

KOCHANIE ALE JESTES MIECIUTKA.

KOCHANIE NALEZY CI SIE URLOP.

KOCHANIE CZASAMI TRZEBA POPEŁNIC BLAD ZEBY ODNALEZC PRAWDE.

RADOSNY DUCH WE MNIE WCHODZI, TAK JAKBYM WDALIL ZŁOŚĆ.

tak do mnie mowi.

no nic. pakuje sie wedle tylko mi znanego klucza.

chianti colii sensi 2006

mam wizje ze wsiadajac do samolotu podejdzie do mnie stjuardesa i powie mi PANI PIERWSZA ZONA?? BYL TELEFON Z DOMU. OSPA. MOZE KOKLUSZ.MOZE CHOROBA TUIDETŁA. MOZE ZAPALENIE MIESZKOW WLOSOWYCH.NIEWIADOMO.KLU JEST TAKIE.SIE PANI OBUDZI!!! DZIECIARY CHORE!! SAMSONAJCIK W ŁAPKE I SZNURUJEMY DO DOMKU.

nO wiec wpierw Zoske ugryzl kleszcz. Kurwa nie wiem skad w ogrodzie kleszcz. Liga rodzin propagujacych urlopy z dziecmi go naslala.
Wiec wypatruje boreliozy.

Potem Franek kichnal 6x.
wypatruje kataru.

Nastepnie dzis kurwa jak u Jasia Fasoli historia normalnie. zaczelam grzebac w zmywarce bo cos mi szuflda kiepsko chodzila. i tak grzebie grzebie az wypadla mi jakas kulka. Wielkosci groszku.
Dobra wiem ze to wazna kulka wiem, wiec ja odlozylam do kubeczka.
i kombinuje z ta polka, a ona sie nie chce wsówac.
zbil sie kieliszek i szklanka (zaraz dzieciary sie potna i polkna to szklo na mur beton).
I WTEM! patrze a kulki nie ma.
kurwa wyparowala.
na podlodze,w smieciach,pod kanapami. niema.
wiec na pewno zjadl ja franek. Spadla mi i ja zerzarl za moimi plecami.
Znajome matki mowia ze pchelka idzie 24h a lisc od fikusa 8h.
WIec wypatruje teraz tej kulki.
nie wiem czy zjadl ale moze zjadl?
(wczoraj 17 min szukalam buta od lalki barbi. i gdzie byla rozowa wyjsciowa szpilka? u Fransa na jezyku. fetyszysta).

no wiec nie wiem czy kolkusz, czy szkarlatyna, czy kulka czy borelioza.

czy moze choroba psychiczna matki.

ha, cukinia jak cukinia.
Rosnie mi dynia haikkido.

pora na dobranoc.