Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Październik 2006

bilansik

in plus:
- bylam w matrixie, kupilam marchew i smoczki trojeczki.
-larwa umi jesc sama. preferuje wszystko w formie kosteczek 1,5cmx1,5cm. zamierzam wiec ugotowac jej kakałko, zaciagnac zelfixem i pokroic w kostke. to samo z mlekiem. odpada wtedy problem karmienia jednego.
- opanowalam kompanie dwojki w tym samym czasie w 16 min.larwa sru do wanny plus zabawki, franke sru tylek pod zlew (dzieki wielka doroto!!!!), spioszek, na fotelik, larwa myju myju, sru butelka, spac, franek sru cycek i spac. godzina 19.04 mamunia siedzi i macha nozkom wzglednie jedzie do matrixa.
- powtarzanie ciagle KOCHAMMOJEDZIEECI KOCHAMMOJEDZIECI w momentach gdy sie dra , troche pomaga.
- umowa z agencja opiekunek podpisana.
- wychodzac na spacer wiem juz ze trzeba dzieci ubierac warstwowo. wpierw wszystkim spodnie, potem wszystkim kurtki, czapki itd. wtedy jedyna osoba spocona jestem ja.

in minus:
- koty zarzygaly kuchnie po zjedzeniu surowej brukselki,
- koty zjadly rolke papieru toaletowego,
- koty zjadly larwie biszkopty,
- na dworzu wali sikami kocimi,
- zimno mi jak pies,
- na noc daje paszczurkowi pyszniutkom butle po ktorej spi 4h.
- skad brac cierpliwosc?
- nie wiem czy dobrze ze podpislam umowe z agencja opiekunek bo moze to ja nia jednak zostane i sama se wyplace 5 zl na godzine bo nie wiem nagle co z praca.
- robie brzuszki, nie widze efektow.
- pranie pozostawione na 2 tyg na podlodze w sypialni jest tak zakurzone ze nadaje sie do powtornego prania.

in obojętus:
- nie wiem jaki mam filing co do urlopu w przyszlym roku.
- znalazlam dzwonek edit piaf na komore, ale nie, tylko w erze da sie go sciagnac. czy ktos zna fajne strony z dzwonkami na plusa real tone?

goodnight and goodluck

twins

makaron na uszach

juz wiem!!!
poszla bym na warsztaty z kuchni wloskiej.
zeby nauczyc sie czarowac z kilograma makaronu i kawalka zplesnialego sera pyszna carbonarrrrrreeeee albo inne tam kluski. zeby umiec wydobyc ze zwyklego pomidora jego wewnetrzne łoł.

ale o czym to ja chcialam.

ze zaraz beda silacze w telewizorze?
nie.

o wyzszosci mleka nan ha nad pokarmem matki?

tak, ktos mi powiedzial ze pierwsze dwa lata zycia dziecka to czas kiedy potencjal umyslowy i inteligencja rodzica znacznie spada.
nie no wogle…

cale szczescie ze zaraz ci silacze. umyslowo naprawde jestesmy na zblizonym poziomie.
spacer farmera to ja mam codziennie.
no i martwy ciag – przekladanie bahorow na czas z kanapy na przewijak, z przewijaka na wozek.

a taki silacz ja pojdzie na emeryture to moze zalozyc se np firme przeprowadzkarska bo on takie pjanino to wniesie jednorazowo.

a jak on taki silacz leci w samolocie to ma chyba dwa miejsca co?

no w kazdym razie czuje z nimi gleboka wiez.

dobra stary zrobil obiad wiec wstrzachne troszke i trzymam kciuki za pudziana.

a o czym to ja chcialam?

(o antykoncepcji chcialam ale zapomnialam )

ps. dzis w silaczach kobiety. to jest jakas popelina. wygrywa caly czas niejaka Anna rosen zez szwecji. przysiegam iz jest to facet. czy moge gdzies zadzwonic bo chyba organizatorzy nie zauwazyli ze ona ma obcietego penisa. no halo!!!!! (a jedna odwiozla karetka. niezbyt taktownie kamera pokazala jak traci przytomnosc i oczy jej sie wywalaja na lewa strona. nie no luz. )

za piec piata

dosc ryzykantka ze mnie.

pomalowalam paznokietki bedac sama w domu w przedziale czasowym kiedy to dziecie z penisem moze zarzadac bjustu.

no nic wezme najwyzej nachyle sie nad wozeczkiem i dam mu prosto z gwinta. tak niepokalanie.

powoli zreszta rozwazam ta butelke dla dziecia z penisem. oporny jest nie ma co. larwa ssala co jej podetknelam a ten numfla to mleko w proszku (wiem wiem moze wody mu dolac) i tak mu idzie pod gorke.
no ale powoli trzeba by uwolnic bjust.

jakos tak wiecie co zapierdalam ostatnio.
tak mam jak np w robocie bylo mase roboty, wszystko na wczoraj termin goni termin, prezes wkurwiony i wtem patrzysz na zegarek a tu juz hurraaa!!! za piec piata i zaraz do domu.
no wiec wlasnie tak mam. jak sie ockne to mam za piec piata, tyle ze to nic nie zmienia bo ja zapierdalam dalej.
tak jakbym co najmniej miala wlasna firme gdzie tyra sie non stop.

i tak jak fizycznie ogarniam w miare to wszystko (acz zdarza mi sie ze znajduje wieczorem w zlewie pranie namoczone rano ) tak psychicznie wydaje mi sie iz dostaje calkiem niezle.

i wybaczcie mi to ze to powiem – ale z jednym dzieckiem to jest plaza. bron boze nie umniejszam zaslug matkom jedynakow ale tak dla porownania wam mowie.

i stale boje sie zatracic w tym moim swiecie co go mam teraz.
i stale nie jestem w stanie przykleic na samochodzie baby in car.
i do szalu mnie doprowadza jak larwa wiesza mi sie na spodnicy.
i stale nie wiem czy moze nie powinnam sie pogodzic ze jestem matka do cholery.

i stale nie moge.

cos sie zmienilo moi drodzy.

pracodawca mi sie zmienil.

i w sto koni nie dogoni

no nie.

sytuacja jest na tyle jasna iz zakupy sa w stanie reanimowac nawet matke dwojki dzieci.

zaliczylam wczoraj matrixa z dzieciarami (plus matka w obstawie), w ciagu 34 sekund nabylam plaszcz i milion tandetnej bizuteri w biżu bridżet. uwazam iz jedyna opcja uodpornienia sie na bijace po oczach gadżety bylo by zatrudnienie sie tam.
a no i bylam w cofi hewen.
poza tym zaliczylam ostatnio bioderka franka i padam na pysk.
nie wiem kurna jak to sie dzieje
ze z jednym dzieckiem wychodze z domu w 15 min a z dwojka 2h. no dobra wliczam w to moj makijaz.
juz nawet nie patrze co wrzucam do torby, pieluchy wszystkich rozmiarow co mam po 3 szt, jakies spioszki, chusteczki i co tam mam do zarcia.

no i po takich dwoch dniach wychodzenia z dwojka z chaty na czas padam na pyszczek.
zagailam juz jedna agencje, niech juz szukaja opiekunki, bo latwo im nie pojdzie.

jeszcze w tym tygodniu szczepienia.

czytam grochole nowa.
wogole mnie nie bawi.
nic a nic.

aaa no i kupilam zlote buty.

(ostatnia dyskusja z moim mezem, on – przez sen (nic nie pamieta) ja nie :
on: TO DOBRZE WIESZ
ja: ALE CO DOBRZE
on: ZE NASZ FRANEK JUZ WROCIL
ja: ALE SKAD?
on: NO Z LAS WEGAS )

lece spac.

nawet nie mam temaciku zastepczego

nie wiem doprawdy
u mnie nic.
nic a nic.

zupelniutko nic.

nie mam zdania na zaden temat.

nic a nic.

nic.

nigdy nie przywykne

Macierzyństwo to aktywne poświęcanie swojego życia cudzemu. Organizowanie, wyznaczanie zasad, upewnianie się, że się nie zawali, nawet jeżeli delikwent stanie na głowie, żeby się zawaliło. Trochę jak bycie osobistą asystentką psychopaty.

(ze tak zacytuje dzieki baronowej – za guardianem , boze jak swiatowo)

jestem kurwa tak zmeczona ze sie zraz pozygam.

w dodatku jestem glodna bo ten psaszczur wyssiewa ze mnie wszystko. lacznie z energia.
nie mam sily juz na nic.
i kurwa nie wiem kiedy odpoczne.
przysiegam ze juz nie wytrzymam dlugo.

jasna cholera mnie szczela jak czytam co jest grane bo od 2 lat je tylko czytam.
juz nawet nie potrzebuje katalogo TUI zeby sie zdolowac. po cholere mi obrazek palmy jak do zdolowanie starczy mi zaledwie kawalek periodyku w ktorym wystarczy iz przeczytam nazwy klubow w poznaniu z ktorych polowy nie znam.
dochodze do a – jak alkatraz i kurna deprecha jak w morde.
wiem musze przetrwac. wiem.

ale jak to mowia w majeski szoł KONCA NIE WIDAC KONCA NIE WIDAC NIE WIDAC NIE WIDAC.

mam takie niejasne wrazenie ze te dziciary uczepily sie mnie i nie chca poscic. czy one do cholery nie maja wlasneg zycia? ja tak nie lubie natrectwa. a tu mi wisi. jedno nogi jedno u cycka.
i nie potrafie przywyknac i glowy zwiesic i przyznac sie ze boze no taki to czas. nie potrafie zawinac papilota i pamietac zeby kupic domestos.

jesus jaka jestem zla i zmeczona.

nosz kurwa zesz jego jasna mac

halo halo wielki swiat

Bylam na tej praaaaadzzzzzzzzieeeeeeee
Wzielam torebusie i poszlam.

Nie pytajcie mnie jaka bo ja nie jestem obiektywna.
Mi tam się wszystko podoba.

No ale prada fajna.
Wszyscy się zachwycaja meryl strzep wiec ja tez!!! Kocham ja jak beznamiętnym tonem wyrzuca z siebie liste polecen w dosc zaszyfrowany sposób i wymaga od dziewczyny co ja przyjęła 3 min temu żeby znala wszystkich na swiecie.
Kocham to.
Boze i ten blichtr!!! Te pokazy!!! Te ciuchy!!! Ten paryz.
Nie jest to dobry – terapeutycznie – film dla kobiety zamkniętej z dziecmi w zielonym domku.
Domyślam się ze caly film to jedna wielka reklama klajnow i innych gabbanow, a aktorzy sa tylko po to żeby je zaprezentowac.
Ale poza tym film pjęnkny.

Ostatnio przypomniala mi się taka scenka rodzajowa.
Siedze w pokoju obitym boazeria. Na przeciwko mnie siedzi siostra.
Pijemy piwo. Nie pierwsze.
Wtem!!! Pod drzwiami słychać tupot malych nozek i glosny wrzask. (był to hotel jakis , srodek turnusu). Na co jedna z nas , która to naprawde nie ma znaczenia się odzywa : BO NOGI Z DUPY POWYRYWAM!!!! Na co druga: DZIECI POWINNY O TEJ PORZE JUŻ SPAC. Doprawdy nie wiem co o tym sadzic.

Poza tym kocham mojego syna ze po kapieli zapada w sen bez dyskusji.
Nie mowie jeszcze nic bo może mu się odmieni ale zaczal kumac ze w nocy nic nie wywalczy. Odlozony spi.

A co u was???

volver

dobra.

to mowilam cos wczoraj o desperacji tak???

to mnie dzis ta desperacja dopadla o 11.09.

i normalnie juz o 11.51 stalam w kolejce po bilet w kinie.
zesz kurde no bo co.

Film byl VOLVER i znam fabule!!! moge wam wszystko opowiedziec. wszysciutko!!!

owszem bym moment newralgiczny ze obydwa wyly ale potem obydwa usnely i wogle jeszcze sie kawy napilam. pfffff
Franek usnal z moim tipsem miedzy bezzebnymi dziaselkami bo smoczka nie uzywam ale jak widac jednak sie moze przydac w newralgicznych sytuacjach.

no ale udalo sie.
jest trudniej nie powiem ale juz trudno.
mam potworne wyrzuty sumienia ze inni musza sluchac jak moje dziecko wyje i wydaje mi sie ze inne wogole nie wyja, a jak moje wyja to sie wszyscy na mnie patrza. no ale musze sobie jakos z tym poradzic.

dzis wlasnie jest koncert kobranocki.
nie poszlam no.

wiem. wiem.

w pelni rekompensuje mi to cieply brzuszek larwy.

w pelni.

podczas gdy pisze notke sytuacja w melinie wyglada tak: