Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2006

love is in the air

w zasadzie to nie mam nic do napisania.
wiec wam o tym pisze.

dobrze mi.(choc troche mi niedobrze jak przystawiam malego, powaznie wtedy mnie mdli. podejrezewam ze moj organizm probuje sie bronic przed tym nowym trendem zeby karmic dziecko bjustem do 18 -stki. jak juz bylam w 9 mc ciazy to co spojrzalam na moj brzuch tez mnie mdlilo )

tak po prostu mi dobrze.

kazali sie cieszyc z tych chwil kiedy to dzieci sa takie male to sie ciesze.
rano leze i tule franka a wieczorem leze przytulam zosie.
jakies uzalezniajce cieplo od nich emanuje.

zosia potrafi juz duzo rzeczy zjesc sama i zaczyna coraz wiecej kumac.

franek dzis sie usmiechnal i odkad spi na brzuchu zasypia juz sam i ryczy sporadycznie.

naprawde nie mam sie czego przyczepic.

no moze tego ze nie lubie tych zatrzaskow zapinac przy spioszkach spodniczkach i spodniach. nudzi mi sie przy tym i tak dlugo to trwa.

poza tym szczesliwa jestem.

swiadomosc dobrego wyboru

ogladam alaske, licytuje kiecke na allegro i jem mieszanke wedlowska (powiedz o mieszance swojej kolezance!!!).
cos mialam wam waznego napisac ale niewiemco to bylo.
tyle rzeczy sie dzisiaj stalo!!!
ta chinszczyzna mi wyszla, zosia dostala pierwsza ksiazke, wyspalam sie, i wreszcie zmierzylam sie z zagadnieniem krzcin (jokowoz Zosia caly czas zyje w grzechu bo miala juz owszem termin umowiony z proboszczem ale na 3 dni przed jej mamunia sie dowiedziala iz musi raczej lezec. jeszcze troche a larwa bedzie musiala sie urwac z roboty na wlasne krzciny)i teraz to dopiero bedzie jazda bo tak zwlekalam i tera mam kurde podwojnie.
ale co ja nie dam rady? ja nie nagotuje kotletow na 35 osob?? pfffff

przeciez teraz w sobote moj maz mi powiedzial ze kochanie no przyjdzie do nas pare osob ale niczym sie nie przejmuj ja wszystko zapekluje. wiesz tylko musze przyspawac jeden precik.
precik trwal od 15 – 24.
a ja co. no ja w tym czasie ogarnelam chate, wykompalam 3 osoby, pofarbowalam wlosy, zapeklowalam, nadzialam na kijki, pokroilam i zemdlalam.
i juz w niedziele brylowalam wsrod towarzystwa chyboczac sie na szpilkach luzno rzucajac uwagi AH TE MOJE BĄKI!! MOJE ANIOLKI!!! MACIERZYNSTWO JEST MOIM POWOWLANIEM!!
i juz o 20 zemdlalam.

caly poniedzialek dochodzilam do siebie.

dzis juz jest lepiej.

ide zjesc tej chinszczyzny.

pascalpoprostugotuj.onet.pl

chciala bym cos napisac ale ugotowalam chinszczyzne na jutro i zupe dla larwy.
jeszcze usmarze se cycki dla paszczurka i jestem done.

.

feel the difference

Bylysmy dzis z O. na grzybach.

jest takie przyslowie ze przy drodze rosnie najwiecej grzybow albo ze pod latarnia najciemniej kij tam w kazdym razie idac z wozkiem ewentualnie pchajac go w piachu po kolana pod gore mozna znalezc milionpincset grzybow.

nastepnie oczywiscie bahory zglodnialy i na skrzyzowaniu w lesie dosc ruchliwym jednak – juz za poltorej godziny bylysmy w stanie wyruszyc dalej. usiadlysmy na ziemi, wyciagnelysmy bjust i milo gawedzac zapewnilysmy naszym pociechom cieply mleczy posilek.

po 5 tygodniach posiadania podwojnego kosza na smieci firmy remondis sanitech zapelnianego po brzegi co 2 tyg moge powiedziec iz jest mi troche lepiej. nie mowie ze dzieciary sie zmienily ale twierdze ze ja sie przyzwyczailam. mysle ze na razie nic sie nie zmienilo.
ale do mnie dotarla wreszcie informacja ktora juz jakis czas temu przyswoilam a zapomnialam.
ze to wszystko minie i bedzie coraz lepiej.
gdy larwa przybyla walczylam o kazda minute snu bo balam sie ze jest ona ostatnia i dostawalam nerwowego tiku na mysl ze moge nie przespac nocy.

teraz po 5 tyg wiem ze sie wysypiam. spie nadal 10 h z 3 przerwami wiec pewnie z 9.
paszczurek jest dzieckiem przewidywalnym nie tak idealnym jak larwa bo lubi sie podrzec i podramatyzowac ale kumam co do mnie mowi bo w koncu jest takim samym lwem z szesnastego sierpnia wiec wiem ze podramatyzowac musi.

ale wiem ze z kazdym dniem bedzie lepiej i z kazdym dniem on bedzie pojmowal ze codzienne czynnosci sa koniecznoscia a nie dramtem.

meczy mnie troche rutyna i ograniczona mozliwosc aktywnosci dziennej no ale wiem ze paszczur podrosnie i bedziemy mogli wszedzie pojechac.

tak wiec juz wiem ze to co sie dzieje teraz trzeba brac bo fajne ale nie wiazace.

sa zdrowe.

i ktos w nowej zelandii wymyslil ten cholerny podwojny wozek.

i na dzien dzisiejszy tyle do szczescia.

ide czytac.

Albo grand vitara albo nic

Dobrnęłam do konca komentarzy.
O 14.56.
Acz domniemam iż zanim uda mi się wstawic ta notke znowu będę w tyle.

Bo troszke dzis popierdzielam to raz, dwa ze wiadomo TIPSY PRZESZKADZAJA W PISANIU a trzy to albo grand vitara albo nic.

O proszę już się paszczurek obudzil.
Ide machnąć mu cyckiem.

Poza tym potem pogubiłam się w romansie yano z onym. Mialo dojsc do konsumpcji acz się chyba wydalo jaki sekret skrywa spodniczka yano.

Co do Wacka Onego nie zabiore glosu bo nie widziałam.

Poza tym nie mam nic do dodania bo jakby większość tej dyskusji mnie osobiście nie dotyczyla.

A miski haribo fajne nie?? Takie wiecie dwuznaczne. Bo uprawiaja sex i wiecie taki symbol dzieci (zharibienie – nowy termin wprowadzony przez prof.barbarelle).

Bardzo ten dzien obfitowal w sensacje doprawdy. A miał być spokonym dniem pizamowo – maseczkowym.

Aha i odkrylam iż ulubiona potrawa larwy jest spaghetti carbonara.

Kochani!!!
Dziekuje za wspaniala dyskusje, mam nadzie raz na jakis cas będziemy sobie takie strzelac co?

I widzicie jest 20.25 i już udalo mi się skończyć ta notke.

Lece na taras.

niedzielka

i wlasnie jestem w sytuacji kiedy to zapytuje moich dzieci, źrenic oczu moich (tak jak to mowi vilqu) O CO WAM KURWA CHODZI.

(larwa nie chce jesc jebanej lazani z cielecinka a paszczur wyje kurwa mac)

i o jakze mam ochote wyjsc i jebnac drzwiami.

i jakze mam kurwa dosc.

i a jakze napije sie wina.

jest za dziewiec trzecia. najwyzsza pora na wino.

kurwa zesz jego mac.

haribo machy kinder froch und erwachsene ebenso

z racji tego iz odwalilo mi po dziecku tzn po DZIECIACH zrobilam sobie żele.
no. z mozgu haribo, na paznokciach rowniez zel.
czyli jeszcze se zrobie zelowe cycki i bede cala haribo-women.
(oczywiscie jak mi ta dorotka robila te paznokietki to jakis facet sie wywalil na motorze na ulicy i przyszedl sie do tej tipsiarni polac sie woda utleniona matko).
wszystko fajnie nie ale jak sie kladzie ten zel na te paznokiecie to je sie potem laduje pod taka lampe i to parzy jak cholera. a ta dorotka m mowi ze mam wsadzic w ta lampe te paznokcie i zanim zacznie parzyc to wyciagnac bo to idzie potem samoistnie i ze CO BARDZIEJ KUMATYM klientkom to sie udaje, a jak nie maja refleksu to je parzy jak pies.
zacisnelam wiec zemby i wogle nie bylo prawie po mnie widac jak mi oczy zrobily sie szkliste.

i tera bede tyrac na to uzupelnianie do konca zycia.

no nic. chcialam to mam.

zawsze wydawalo mi sie ze nie doroslam do takich paznokci.
ze to zbytek i czasochlonne.

nadal tak twierdze ale w dupie to mam bo odwalilo mi po dzieciach.

i wlasnie ze tak!!!
ze bede zaczynac dzien od zrobienia tapety choc dzieci wyja zasmarkane i nie umyte.
i bede miala te paznokcie i jak sie wkurze to zrobie sobie trwala na rzesy i brylancik w gornej lewej dwojce.

tak postanowilam.

to mowilam ja pierwsza-żelka.

(jakbym miala wybierac to chciala bym byc takim zoltym misiem haribo. cytrynowym)

look at the sky its a colour of life

i juz mi sie nawet nie chce opowiadac ze dzis o 4 w nocy rozryczaly mi sie dwa bahory potwornie i 57 min kursowalam miedzy pokojami i przytulalam zeby spokoj byl, karmilam, przewijalam i staralam sie powstrzymac odruch przyduszenia podusia zeby sie uciszyly.
histeria byla potworna.
i potem slysze ze pies zaczyna skomlec. to schodze na dol zeby go wyposcic. to widze ze kot sie pozygal folia aluminiowa. to sprzatam to poki nie zaschlo.
naprawde u mnie nudddaaa….

bylam wczoraj jak co tydzien w matrixie. kupilam sobie sukienke w rozmiarze S. pocieszajace.

a ta reklama co jest UPC czy jakos tak , no ta co reklamuja internet czy cos, co jest tych trzech lysych gosci co jeden tak zapieprza przed szafa, no to jak oni potem ida w miasto to kocham to jak idzie ten najbardziej po prawej. mojej prawej nie ich.
uwielbiam go ja on tak idzie.
mogla bym godzinami ogladac jak on tak idzie.

aha i jeszcze chcialam powiedziec ze Szminka w wielkim miescie to kicha straszna. Ale z tego co pamietam to probowalam kiedys przeczytac sex&city i rowniez kicha. wiec moze lepiej niech robia ten film bo czytac tu nie ma co.

mam zel pod prysznic o zapachu koka koli. nie da sie wykompac i potem nie zapragnac sie jej napic.

i co.

i jak tak chodze i pcham ten wozek i slucham radia to duzo patrze w niebo.
bo w niebo patrzy sie tylko na wakacjach a nie w domu. i tak fajnie jak se patrze…

caluje w czolko.

NOWA ERA

powiem tak.

jezuusss maria.

nie NUDZI MI SIE!!!

tosz to jest normalnie przelom w moim zyciu.

WRESZCIE MI SIE NIE NUDZI.