Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2006

czy plus czy minus zawsze alpinus

Dobra sluchajcie.
przyznaje.
spalam do 10.30.
nieee no cooo wyyyy
z przerwami. czterema.
przeciez franek nie spi calej nocy noooo
no ale potem zaspalam no.

wiec jak wstalam i obudzilam tego spiocha larwe jedna to juz o 14.32 bylam na spacerze.
Zawsze mnie fascynuje ze kobiety chodza o 8-9 rano na spacery (raz widzialam jak gdzies jechalam).

Naprawde sie sprezalam do tej 14.32.
posprzatalam, zrobilam wlos i oko, z 45 razy przewinelam, nakarmilam , przeczekalam ulewe i zaladowalam alpinusa i sruuuuu.

(wlasnie w „lekcji stylu” w tvn style pani byla prezydentowa sie wypowiadala ze asystentki jej meza sztuk 3 byly to cudowne kobiety o ogromnym wyczuciu i nigdy nie zalozylu spodnicy powyzej kolanlka. ah!!! napewno sie z nimi przyjaznila i chodzily razem na zakupy. tjaaaa. juzzzzz. jassssnneee.
ja tez kocham asystentke mojego meza. codziennie do siebie dzwonimy. pitu pitu. kij tam ze malowalam ja do slubu – ale to zupelnie nieswiadomie. w sensie ze wpierw jej robilam probny a potem moj maz probowal jej wmowic ze on zna swietna wizazystke a tę ktora ma to ma wywalic na zbity pysk. no i WTEDY SIE WYDALO ze ja to ja. jaja co??? dooobra, nie oszpecilam jej. bardzo. )

no i wlasnie.
dzieciary spia. ja jem makaron i tak wlasnie nie wiem.
stary oczywiscie w delegacji. a jak.

wczoraj maz mnie wypuscil na 94 min do matrixa. oczywiscie znowu wszystko mi sie podobalo. urzekla mnie pewna sukienka z worka srebrnego w zarze. jezu taka jakas bez plecow, no dziwna.
ubralam ja nawet i tu ujzalam kawalek moje figury ktora ostatnio widzialam w grudniu 2 lata temu, ale kij tam z figura. sukienka oczywiscie sterczala i odstawala od wszystkiego. a juz sie ludzilam ze wreszcie kupie cos z nielastycznego materialu.no nic.

tymczasem oddale sie celem zapodania paszczurkowi posilku mlecznego.

o. a to fajne.

jak sie maaaaasszzz kochanie jak sie maaaassszzzz

nie wiem jeszcze czy sobie daje rade – jezeli o to pytacie.
narazie jestem sama 1 i troche dnia.
stary wrocil do roboty.

z dotychczasowych obserwacji:
- zawsze mozna nakarmic jakies dziecko, bo zawsze ktores jest glodne.
- chocby oba wyly trzeba zjesc sniadanie bo posilek ten to jak wiadomo fundament dnia.jezeli nie uda sie nic wiecej zjesc tego dnia to nawet i dobrze. marzenie o krotkich spodenkach – nadal aktualne.
- jezeli sie mi nudzi – sprawdzam pieluchy – zawsze jest cos do zmienienia,
- jak rycza to obydwa,
- zawsze nalezy miec czas na kawe. zawsze.
- czeba byc czujnymm bo paszczurek juz zaczal akcje-manipulacje. NIE-RYCZE-JAK-MNIE-NOSISZ-CHYBA-SPRAWIEDLIWY-UKLAD-CO???. Wiec nie nosimy, przeczekujemy i zasypiamy przy dziecku ryczacym na full.
- dziecko nr 2 myje nam polozna co 2 dzien.

i poza tym to juz nie wiem.
czytam szminke w wielkim miescie. no nie wiem. wszystko mi juz diablem u prady podjezdza. no nic.

wiec nie wiem czy daje sobie rade. nie mam zdania na ten temat.

musze zrobic obiad i nie mam koncepcji.
jezzzzuuuu.

(nie wiem czy zwrociliscie uwage ze nie ma brzucha na gorze szablonika.
jahu mnie go pozbawil. hehehhe)

3500 gram, 58 centymetrow

A nie mówiłam ze za drugim razem jest gorzej?
Trzeba było się posłuchać i nie rodzic.

Termin był zaplanowany bo lekarz miał dyżur a ja – urodziny.
A w urodziny to jak sama nazwa wskazuje cos się musi urodzic.

Umówiliśmy się z lekarzem o 9 na dole.
(konspira musiała być bo nadal w szpitalu sa jaja i nikt się nie przyznaje ale kobiety już coraz czesciej rodza lekko popędzane na dyżurach swoich lekarzy. Bo przypomnijmy ze w ramach akcji RODZIC PO LUDZKU derektor zabronil przebywania lekarzy poza godzinami pracy po tym jak jeden wpadl na braniu lapowki. Tja).
No wiec Panstwa poprosimy na porodowke – pokoj nr 6 zapraszamy, kelner zaraz przyniesie karte win i znieczulen. Dzis polecamy zewnatrzoponowe. 2 w cenie jednego – dla meza gratis.

(tak tak wydaje się wam ze tak zabawnie było?? Bylam sina ze strachu. Nie bylam w stanie mowic bo mi się żeby trzęsły i kolanka)

Sytuacja z Frankiem była taka ze na dzien dobry to on jeszcze się nie szykowal do wyjscia wiec było troche gorzej niż z Zosia bo Zosia to już była w zasadzie na wylocie.

No nic. O 11 lekko się wdarto do Franka.
Zaczęło lupac ale umowmy się ze w normie.
Tak w normie było z 2 h. Sytuacja się rozwijala a i owszem, Franek powoli zmierzal ku mamuni ale powoli.

O 13 zarzadalam dolarganu.
Kocham dolargan. Jestem absolutna fanka dolarganu.
Kocham jego wibrujące kolory i swietlana rzeczywistość.
Acz nie kocham jego dzialania srednio przeciwbolowego.

O 13.50 powiedzialam KURWA MAC. DZIE TEN ANASTEZJOLOG.
O 14.01 ktos powiedział TERAZ PROSZĘ SIĘ POD ZADNYM POZOREM NIE RUSZAC BO MUSZE SIĘ PANI WBIC W KREGOSLUP. Ale ja mam skurcze!!! Ale mi nogi drętwieją!!! ABSOLUTNIE SIĘ NIE RUSZAC CZY PANI MNIE ROZUMIE.

Tjaaa rozumiem…. Akurat

(Jezu a wiecie ze te skurcze porodowe sa takim wysilkiem dla organizmu ze krew odplywa z rak i nog i traci się w nich czucie?? No. To ja tak miałam).

BĘDZIE PANI NADAL CZULA SKORCZE ALE SLABIEJ, NIE STRACI PANI CZUCIA W NOGACH. ALE NIECH PANI UWAZA BO U PANI TO IDZIE SZYBKO.

Eeeeeeee

14.27
KOCHANIE!!!!!!!! KURWA ZAWOLAJ KOGOS BO RACZEJ RODZE!!!

Proszę panstwa!!! Moja zona rodzi.
(nie tylko ja bylam tak oryginalna. Jednoczesnie ze mna rodzily 4 kobiety, mój lekarz przybiegl lekko zdyszany przysiegam)

ROZKALDAMY SIĘ!!!
RODZIMY!!!

(tutaj wam chyba daruje opisu cudu narodzin. Powiem tak. Znieczulenie podziałało.
Ale wypchnijcie se grejpfruta …. Itd.)

14.48.
Syn proszę Panstwa.
Pan do pępowiny, Pani szykuje brzuch do położenia potomka.

No.
Położyli mi go na brzuchu. Wreszcie.
(Bo larwa poszla od razu na obserwacje).
Calkiem wzruszające uczucie. Calkiem.

W szpitalu byliśmy 2 doby.
Należało mi się. Z larwa leżałam 6 i dziekuje bardzo.

Pomimo tego iż łupało 5x bardziej jakos tak szybciej doszlam do siebie.

W zasadzie tydzień i już z gorki.

A teraz pozwolcie ze będę siedzieć i napawac się tym ze już zakończyłam proces rozrodczy.
I napawac się ze pomimo kuszenia losu urodzily się zdrowe.
I z kanapy będę wam wszystkim co będziecie w ciazy sekundowac.

Nigdy wiecej.
Nigdy.

Ja pierdole jak ja się ciesze ze już po.

Jezu.

genesis

Poniedziałek 9.01.2006. Centrum handlowe M1.
H&M dzial dziecięcy, niemowlęta.

Wtem!! Rrrrrrring Rrrrrrring.

- „ i co?? I co?? „
- „no niiiiccccc”
- „zrobiłaś ? i co????”
- „ no wyszla… slaba ale wyszla…”

To telefon od L.
Zrobila test. Wyszledl. Termin 17.09. Wiemy ze to Olaf. Czekamy.

- „wiesz mi się tez spoznia”

No to czekamy.

Wieczorem dzwoni Soso.
- „mowisz ze ci się spoznia?? Eeeeeeee no to zrob. Masz go w żółtym pokoju – tam ci go zostawilam.”

Eeeeeeeeeeeeeeeee
Eeeeeeeee
e-e-e

o. k.u.r.w.a.

lekarza.
Szybko.
Wpierw tego od serca.bo mam zawal panie doktorze.
Potem dobrego prawnika od rozwodow.
Potem ginekologa.
Szybko.

TAK PROSZĘ PANI.
JEST CIAZA.
GRATULUJE.
OOO!!!! WIDAC SERDUSZKO.
8 TYDZIEN.
(niepokojaca jest jednakze ta plamka obok. To raczej krwiak. Proszę lezec. Plackiem. Tak, takie rzeczy się zdążają. No taaaak. Z reguly się wchłaniają. Z-r-e-g-u-l-y. ja rozumiem za ma Pani male dziecko. To się zdaza.)

Jak to 8 tydzien? Jak to lezec? Ja mam dziecko! Jaka ciaza? Wczoraj miałam zycie dzis go nie ma?

I nie chce tu dramatyzowac. O nie.
Że niedobrze wpłynęło na moja psychike lezenie 2 mc. O nie.
Ze nie za dobrze ze miałam 4 mc larwe której nie mogłam wziąć na rece.
Ze nie za dobrze tez wyszedl taki test z krwi, który pokazal ze Franek może być chory. Nie. Nie za dobrze. Nie za dobrze tez było jak lekarz zaproponowal aminopunkcje (pobranie wod plodowych igla przez brzuch , odsetek poronien – 1-2 na 100 ciąż) która mogla zakończyc się brakiem Franka. Nie za dobrze czulam się z drugiej strony z mysla ze jak jej nie zrobie to do konca będę się bala. Oj nienienie.
Krwiak zniknął a ja nadal bylam lekko nerwowa.
Sprawdziłam Franka na 3 usg. Przeczytałam wszystko o interpretacji wynikow usg, krwi, hormonow. Byliśmy modelami na szkoleniu ginekologow gdzie testowano jakis nowy sprzet.
Postanowiłam ze zrobie jeszcze raz test z krwi i jeszcze jedno usg.
Wyszlo wszystko ok.
Mam duzy zal do lekarza który wcisnął mi te badania krwi wiedzac ze bada się tam hormony a ja jestem swiezo po ciazy i może to niemiarodajne wtedy jest.
Generalnie w 18 tyg. zakończyłam etap panicznego strachu i zaczelam okres w miare spokojnej ciazy. W miare.

Teraz jak na niego patrze chce mi się plakac.

Tak bardzo się balam.

Nie pamiętam takiego koszmaru w swoim zyciu.
Takiego panicznego strachu.
Pieprzone dorosle zycie.

Ale nic.

On teraz lezy kolo mnie na kanapie. Wiecie???

Jest paszczurkiem strasznym.

Ale kij tam.

Kocham go.

ot i cały on w różach

takie tam

Winko czerwone bdb.

No wiec (nie zaczyna się zdania od wiec) dzien pierwszy wyglądał tak.

Siedze karmie larwe. Lyzeczka.
Franek wyje.
Patrze co robi.
Nic nie robi.
Wyje.

Pierwszy kroi pomidory (mamy wysyp w ogrodzie. 6 koszy pomidorow dziennie).

Sielanka.

WTEM !!!

kurwa !! dobiega mnie znad pomidorow i noza.
Kochanie plaster!!!
Przeciol se pol reki przysiegam.
Szukam plasta ale na nic to gdyz zachlapana cala podloga.
Krwia . pomidorami i bluźnierstwami pierwszego.
Dobra plaster na rece ja lece do Franka. Bo ten wyje . (co on tak wyje??)
Chwytam go od spodu a tam oczywiście kupa.
Biore go wiec pod kran.
Larwa w ryk.
Klasyka doprawdy.

Oczywiście dzwoni telefon.
I już za chwile brat pierwszego w najlepsze opowiada o splywie kajakowym.
A co to kogo??

Franek po przewinieciu natychmiast potrzebuje uzupełnienia.
Ale coz to???!!
Jego starsza siostra zweszywszy pismo (?) nosem również walnęła.
To ide.
Pomidory stygna ale ide.

Już mnie szlag trafia ale walcze.

W koncu zasiadam , moszcze się wygodnie na koleczku.

Wypijam lyk wina.

o-ja-cie-pierdole.

Halo dzie ja jestem???

franczesko zwany potocznie paszczurkiem

jest.

wyladowal.

zdrowy.

niebieski kwiat i kolce

agonia

zerwalam sie dzis skoro swit celem pojechana na pedikjur bo wybaczcie ale zrobila bym go sama ale „LAKIER MI SIE SKONCZYL”.

staje ci ja tedy przed spiacym pierwszym, troche nago i troche w ciazy i mowi mu KOCHANIE TO JA LECE
a on nie otwierajac oczu : TYLKO SIE UBIERZ NA BOGA.

poza tym przestalam sie denerwowac.
naprawde.
zaczelam sie kurwa mac trzasc i jest mi niedobrze z nerw. powoli dalacza do tego sie trzesienie kolankami i szczekanie zebami, co w moim przypadku jest stanem agonalnym.

brytyjskie linie lotnicze zabraniaja wnosic wszystkiego na poklad, to wiadomo.
z plynow dozwolone jest jedynie mleko dla dzieci.
ale matka przy odprawie musi w obecnosci odprawiacza mleko to sprobowac.
z cycka tez?
slyszalam ze nutramigen jest nie do wypicia. no nie wiem.

a wiedzieliscie ze aby zrzucic kilogram trzeba spalic 7000 kalori??
dla ulatwienia dodam, ze 8h zajmowania sie dzieckiem – to 1400 spalonych kalorii. pfff.

dobra. lece do lekarza.

mdli mnie.

pada-m pada-m pada-m

od rana pada.
nie narzekam.
lubie jak pada.

pierwszy robi sobie jajecznice a ja mam ochote na tarte cytrynowa.
i na skuteczny krem na gruby tylek.
(marzenie o krotkich spodenkach nadal aktualne).
bozęęę kiedy ja schudnęęęę.

poza tym moim glownym problemem sa ostatnio plamy.
i nie ma u mnie pustego naczynia w ktorym nie moczyly by sie plamy po marchewkach, pomidorach i brzoskwiniach.
drogie OMO!!!!! moj proszek nie radzi sobie z plamami.
nie no powaznie.
reklamy proszkow doprowadzaja mnie do szalu tak samo jak reklamy cornfleksow – pelnych egzotychnych owocow.
AH!!! mowie wam. mam dosc tego zaklamanego swiata.

wydawalo mi sie ze kiedys w miare te rzeczy mi sie dopieraly. a teraz co.
mam problem z brzoskwinia.
moze to normalne w ciazy?
jak gorzej moze chwytac farba do wlosow tak i gorzej moga spierac sie plamy?

dobra. ide zrobic se grzanek i poszukac na gazeta.forum.pl jakis odplamiaczy.

i edit piaf do tego.

padam padam padam