Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2006

stopa zyciowa

cale zycie mam brudne stopy.

cale przysiegam.

moge je szorowac co 3 min. potem dajmy na to zakladam jakies obuwie, zakryte, odkryte, kalosze no cokolwiek – zdejmuje je po 12 sek – a tu czarna stopa.
niewazne, lato zima czy kurna wtorek – czarna stopa mnie przesladuje.
albo o!!! pojde sobie do pedicure – jak zwykle raz do roku i tam mi pieknie zeszlifuja te stopki ze mam takie niemowlece nie.
wychodze z tego pedicure tadam!! stopy czyste.przechodze 3,6 metra do samochodu. wsiadam, kontrolny look na stope – tadam!!! czarna. i caly pedicure szlag strzelil.

dobra no mam troche tendencje do chodzenia boso latem ale to naprawde nie ma znaczenia. bo zima tez mam je przynajmniej szare.

I jakbym chciala się np. walnac tak namiętnie na otomanie to kurna stopy musze przykryc poducha bo co to za namietna kochanka z brudnymi stopami?

jakby tego bylo zupelnie malo to jeszcze mam syndrom goracych stop.
a szlag mnie trafia jak sa cieple i nie zasne przysiegam.
to jak taka idiotka zanim zasne trzymam te stopy w zlewie i mocze je w lodowatej wodzie szczekajac zebami. fakt, troche sie domyja wtedy ale jak dojde do luzka – juz sa popielate.
i potem pierwszy mi mowi – boze znowu masz brudne nogi.
a ja je wlasnie umylam.
Na syndrom goracych stop nie pomagaja masc, zele i inne wymysły chłodzące.
Tam ma chłodzić w nich niby mieta co objawia się lekim zapachem wriglej speramint gum.ale z chlodzeniem to nie ma nic wspolnego.

teraz wogle jest zajebiscie bo mam je caly czas w stanie podgoraczkowym, chodze na boso zeby je ochlodzic wiec juz ich nawet nie jestem w stanie domyc i w zasadzie powinnam spac trzymajac je w misce.
boze jak ja zazdroszcze ludziom co maja piekne mieciutkie rozowe stopki.
Taka paniusia z PLASKIM BRZUSZKIEM usiadzie sobie na brzeszku lezaczka, zrzuci jakoneczki i pieknie zaprezentuje rozowe pietki, frencza i 7 pierscionkow nastopnych od svarovskiego.
bozeeee
ja o takich moge tylko pomarzyc.
jak takie dziecko ze wsi zawsze bede swiecic brudna stopom.

a teraz w ciazy dochodzi jeszcze jeden aspekt.

( cieszy mnie ze nie tylko ja poruszam tak wazne tematy.)

od 20 min zadnych zabudowan

oslablam potwornie.
jest mi tak slabo duszno i goraco ze sie zaraz wykopyrtne przysiegam.
jezeli nie uratuje mnie ta obecna kanapka z pomidorem to juz z nikad nadziei.
niby ze dzis juz jest zimno, ciekawe czemu jednak jak leze to sie poce.
lezenie wymaga odemnie takiego potwornego wysilku.
reszte energi musze spozytkowac na powtarzanie larwie ze nie wolno bombac w klawiaturke podczas gdy matka pisze.
z sennoscia walcze od 16 i kawa i kola nie daly nic.
rozwazam wsadzenie glowy do miski z woda zaraz obok stop , ktorych sezon na moczenie rozpoczelam wczoraj.
wszystko idzie wedlug planu.
juz tylko wchodze w japonki, a moj specjalny pierscionek ciazowy z h&m rozmiat 27644 juz jest dobry na moje piekne serdelkowate paluszki.

poza tym jak zwykle zaczelam bac sie porodu.
teraz moze i bardziej bo wiem czym to pachnie. i dziekuje bardzo. nie wchodze w to po raz drugi. o nie. juz sie nie dam tak latwo w to wrobic.
przeczytalam ostatnio rowniez iz wielce rozumiejacy kobiety kutas – jako ze urodzil piatke dzieci – derektor szpitala gdzie moze powije to dziecie, ale sie jeszcze zastanowie, zarzadzil ze lekarze maja zakaz przebywania w szpitalu poza swoimi godzinami pracy. MA TO SCISLY ZWIAZEK Z AFERA LAPOWKARSKA WYKRYTA OSTATNIO NA TERENIE SZPITALA. No normalnie www.poplakalamsiezesmiechu.com.pl.
przeciez w tym szpitalu lapowki biora nawet szatniarki na boga. przeciez do kurwy nedzy jak juz kobieta zaplacila 1000 zl za wizyty i zainwestowala w tego lekarza i wymienili se nawet nr telefonow to ta biedna kobieta z przyszlym nacietym kroczem ma prawo widziec znajoma twarz podczas porodu. i jezeli ma ochote za to zaplacic to prosz. niech se ustala ile z tego dostanie szpital ale do cholery!!!!!
ja nie wiem co temu derektorowi sie wydaje. i czy jak jego zona rodzila a jemu sie wlasnie dyzurek skonczyl czy powiedzial jej SORY MALA – YOU KNOW THE RULES.
uwielbiam jak mezczyzni sie wpowiadaja na temat ciazy.
mam nadzieje ze moj lekarz jakos to bedzie mial wszystko w dupie, zreszta ja i tak przeciez nie bede rodzic.

dobranoc.

nie przeraza mnie tak mocno widok w lustrze

Larwa śpi. .

to ja sobie cos przemysle znowu.

w zasadzie od pewnego momentu druga ciaza mija mi lepiej niz pierwsza.
bo ja wiem pod jakim wzgledem.
niech sie zastanowie.
juz wiem.
nie przeraza mnie tak mocno widok w lustrze.
ani plecki plywaczki ani brzuch piwoszka.
troszke mnie to wali bo wiem ze zejdzie. pod tym wzgledem mi lepiej.
aha no i mniej sie boje ze bahor mnie ograniczy.
bo wiem juz ze mnie ograniczy.wiec mamy to juz z glowy.
Zosia zabrala mi 1/4 czasu dziennego. (nie wspominam ze jestem udupiona wieczorami nienieie, to sie nie liczy). wiec domniemam ze franek wezmie mi kolejna 1/4 o ile bedzie zdrowy.
wiec zostaje z 1/2.
bilans niejagorszy zwazywszy na to iz zakladalam 100000% pochloniecie czasu przez bahory.
nie wiem bron boze co wynika z tej 1/2 bo nie wiem jak ja bede spedzac, bo nie wiem czy popracowac troche nie pojde a to juz zaburza ta 1/2 bo jak zaczne to dzielic na 1/8 i 1/10 to sie pogubie. i jeszcze przeciez niedlugo larwiszcze zacznie sie przemieszczac.

wogle w drugiej ciazy jest inaczej.
juz nie ma ze wszyscy robia ah i oh na brzuniem i pytaja sie czy dzidzia kopie.
bo co sie beda powtarzac.
Pierwszy tez. W ciazy z larwa, umowmy sie ze przejawial takie sobie uczucia ojcowskie, to teraz to juz wogle.
na szczzescie z reguly po porodzie mu odwala wiec szanse nadal sa.
no ale generalnie wszyscy traktuja ten stan juz normalnie.
a mi sie marza dżinsy.

i zaraz 33 tydzien.
Juz raz w 33 tyg uslyszalam ZA TRZY TYGODNIE MOZE PANI URODZIC. co tez uczynilam wiec wiecie.
w zasadzie nie wiem po co rozpakowywalam torbe ze szpitala.
bez sensu.
teraz od nowa kompletowac przewiewne gacie i bepanten.
no nic.

Ide pod priszniiiiicccc.

NIEZBYT ROZSADNA NOTKA, TO PRZYZNAM.

tak mnie ostatnio naszedl taki topik jak ROMANS Z SZEFEM.
chyba mam nawet na ten temat jakies przemyslenia, nie wiem. (a to juz duzo!!!)

tak sie zastanawiam jakich to ja szefow mialam i czy byli potencjalnymi kandydatami.

Jeden zakreslil by box przedzial wiekowy 40-50, drugi 30-35.

Ten pierwszy byl hujem co niemiara i mial ruda zone co jakby zawazylo o przyjeciu mnie do roboty.
hujem byl na wszelkich plaszczyznach i wymiarach.
Przez jakis czas nosilam spodnice do kolan. nie krotsze bron boze.
Ale szybko zamienilam je na spodnie barchanowe gdyz wzrok szefa zawsze ladowal na w/w kolanach. A jakos cos mi mowilo ze chyba nieeeeeee.
Za to moja nastepczyni nosila krotkie jak niewiemco spodnice i jak kucala to zawsze jej wystawala koronka ponczoch samonosnych. no i nie dziwne ze awansowala!!!

drugi szef byl typem dobrego czlowieczka co muchy by nie skrzywdzil a wrecz chcial wspierac fundacje wioletty willas i oddac ostatni krawat na walke z bieda w Nambii (ja chyba idac za przykladem Andzeliny i brada , ktorzy to sa tacy wspaniali ze pojechali rodzic do Nambii, zeby wypromowac ten kraj, pojade rodzic na mauritjusa zeby wypromowac ta biedna wysepke). Poza tym mial laske (ale tylko laske, jakos do slubu sie nie rwal), no ale co to zmienia, laska, zona, nie oszukujmy sie.

i tak jak w pierwszym przypadku podloze do romansu bylo bardziej korzystniejsze, tak w drugim musiala bym sie nieco nagimnastykowac.

ale czy to pracownica (brzmi jak pszczola robotnica , wiem) ma wogle jakies szanse na podjecie decyzji ze tak chce z nim miec romans i bede go miala?
no wiem, ze do romansu potrzeba dwojga. wiem.
Ale wydaje mi sie ze to szef musi wpierw wyjsc z taka inicjatywa.
ze to on rozpoczyna ten proces.

A ona patrzy i co.

zgodzic sie ? nie zgodzic? (tzn nawt mysle ze tu nie ma nic do zgadzania to sie po prostu drobnymi kroczkami samo rozwija).

i taki szef ma dobrze. bo pewne mankamenty urody od razu na dzien dobry rekompensuje mi status pryncypala i pana i wladcy. wiec nie musi wygladac jak pudzian bo przeciez jest szefem!! a co to za nobilitacja miec romans z szefem!! kazdy by chcial.
Wiec ona juz jest podjarana.
Do tego dochodzi dreszczyk emocji, przymus skradzionych pocalunkow i tylka skerowanego po godzinach i niedwuznacznych meili.
Bo w pracy jest tak nudno.
wiec jakby jest fajosko.

no drobiazg jak obydwoje maja dzieci i takie tam inne pierdoly.

zakonczenie takiej histori moze byc trojakie.
1. ona wylatuje z pracy bo przeciez to on jest tu szefem. powody wylecenia rozne i nieszczegolnie musza byc sensowne. po prostu no zona cos moze przeczuwac wiec lepiej pozbyc sie TEJ KANAPY W KTOREJ MOGA BYC UKRYTE MAJTKI.

2.romans trwa i przetrwa wszystko, nawet rozwody. no milosc czy jak.

3.scenariusz jak najbardziej nieprawdopodobny. obydwoje SA PRZECIEZ DOROSLI I ROZSADNI I ZEBY NIE NARAZAC SWOICH ZWIAZKOW-PARTNEROW-DZIECI DECYDUJA SIE ROZSADNIE NA ZAKONCZENIE TEJ SYTUACJI I POZOSTANIE PRZYJACIOLMI.

tak sobie wiec mysle ze romans w pracy z szefem lub innym kolegom z dzialu jest rzezca latwo dostepna i moze spotkac kazdego.
duzo do niego nie potrzeba.

to se ale wysnulam wniosek od rana.
gratuluje.

ale nic. pomysle o tym jutro.

spadam do matrixa.

zaczely sie przeceny.

jezuuussss ale se wysnulam.

together

odkrycie czerwca

ja pierdole!!!!

ubilam bita smietane i zmieszalam ja z lyzka nutelli i polalam tym truskawki.

o ja pierdole.

bita smietana z nutella.

jezuuuusssss

p.s.

NO!!!!!

dziecko w kazdym z nas

nie jestesmy rodzina w ktorej w kazdym miejscu musi byc widac slad dziecka.

coz za kontrowersyjne zadnie!!!

i doprawdy chyba nie prawdziwe.

dzis mam wolne.
tzn pierwszy dzis przejal calkowicie larwe.
siedzi , karmi i opowiada.
i bdb.
tzn umowmy sie ze siedzac 2 m od dziecka trudno sie od niego oderwac ale nie narzekam.

wogle stwierdzil ze jak najbardziej moglby zajmowac sie zawodowo wypasem larw wiec jakbym sie chciala zamienic to prosz.

larwa tez jest dzis na odwyku.

od zabawek.
od wibrujacych klockow i piszczacych rozowych kaczek.
do zabawy dostala 2 pojemniki plastykowe przezroczyste i pieluche flanelowa biala.
i starczylo.
dziecko jest spokojne, po cichu gryzie sobie pieluche i jest zadowolone.
(musze sobie tez takie glodowki urzadzac, np od internetu. tja.).
jutro wprowadzimy jej zabawki jednobarwne :)
Biale.

i tym sposobem za pare dni wszystkie stare zabawki odzyskaja swoja pierwotna atrakcyjnosc i delikatny urok „pierwszego razu”.

czasami mam bowiem wrazenie ze larwa od tych wszystkich zabawek zaczyna wyc bo juz ma dosc.
tak jakbym caly dzien siedziala w disnejlendzie.
no taka mam teorie.

no. to ja sie podelektuje brakiem dziecka i nadmiarem kaneloni spinaczi.

(a to zdanie powiedzial pierwszy skrupulatnie wynoszac nocnik z lazienki i chowajac go pod szafke).

groszki i róże

zjadlam kilo bobu, zagryzlam groszkiem i ememsami i czekam na rezultaty.
i mecz ogladam. (bardzo mi sie podobaly flagi, ktore pokazywal szymon majewski w swoim programie. flagi do wywieszenia na balkon JESTEM SAMA, STARY NA MECZU, DOROTA 3PIETRO )

i bardzo bym chciala pomacac taka mieciutka trawke na takim stadioniku.

bylam u lekarza na komplecie badan i poki co oszczedny tryb zycia sie opyla.
Franek zadekowany siedzi, wazy kliopincset i lezy wpoprzek.

Larwa tymczasem ma katar i nie mam juz konmcepcji co mam z tym zrobic wiec czekam.

dzieciowstret mam nadal no ale co mam zrobic.

(tzn z tego co widze w telewizorku to chyba regulujemy porachunki za adolfika, bo lekko sie zabijaja )

(ja to bym chyba jednak chciala pojsc kiedys na taki mecz)

(i chyba podoba mi sie bramkarz polski. troszke bekstritbojs ale slodziak co??)

aha no i kupilam pepsi kole gold i troche sie jej boje bo ona taka blada.

dobra.
trzeba sie skupic na meczu.
i na bramkarzu.

kochani a co u was???

run forest run

czasami mam wrazenie ze sie nie zrozumielismy.
przeciez ja mowilam ze nie chce miec dzieci.
zaszlo pewne nieporozumienie.
prosze to wyjasnic inaczej napisze skarge do kierownika.

blagam wypusccie mnie bo sie u-dusze.

cyc jako forma wyrazu.

wypilam kieliszek wina i mam kaca.
sernik sie kreci,koty spiom i tyle.
to czesc.

bylam dzis w kinie na klasycznym kinie cyca.

w filmie bowiem wystapil glownie cyc.

cyc pani belluczi.

Cyc lezacy, cyc stojacy, cyc scisniety carna kieca, cyc wyskakujacy spod kimona, cyc pod biala koszula, cyc zmokniety, cyc w staniku, cyc bez stanika, cyc na plazy, cyc na schodach, cyc na kanapie, cyc na stole.

cyc w kazdym razie chyba sztuczny.
bo jak lezal to sterczal. a wybaczcie moi panstwo.
cyc jak lezy to lezy. jak lezy to nie stoi. wyjatek jest jeden. ale to wszyscy wiemy jaki. i to nie cyc ale penis. zebysmy to mieli wyjasnione.

scenariusz owego filmu byl bowiem pisany pod pania beluczi.
azeby ukazac ja w calej okazalosi. okazalosci cyca oczywiscie.

wogle filmy po francusku sa dziwne. o nic z nich nie rozumiem. bo ja sa po angielsku to w miare wiem czy mnie nie robia w bambuko. a jak jest po francusku to se moga pisac w tych napisach co chca. i tak ich nie sprawdze.

no nic ale i tak dobrze ze wogle napisy byly bo bylo z 30 bahorow ktore glownie sie darly. zabraklo chusteczek do tylka a czesc chodzacych juz bahorow jezdzila wozkami pod ekranem robiac im crasz testy. Dobrze wypadly x-landery.

no nic.
klasyczne kino wielkiego cyca zakonczylo sie niby dow-cipnie (?!) i pojechalysmy na zakupy.

i w sumie mi dobrze.

mam nowe buty, w miare spokoj ducha i pomaranczowo-rozowa miske.

I w sumie mam juz prawie takiego cyca.

musze pomyslec na jego ekspozycja.