Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Maj 2006

bardzo zabawne

Rozmawiają dwa bobasy w wózkach:
– Jesteś zadowolony ze swojej mamy?
– W zasadzie tak, chociaż pod górkę troche zwalnia…

a nie mowilam

oczywiscie ze jestem chora.
a jak.
z nosa niagara,
siedze w ciemnych okularach bo razi mnie dioda od telewizora,
w skroniach mam jesien sredniowiecza,
w gardle pile tarczowom,
pije jebany syrop z glowki czosnku i w zyciu juz nie rusze zadnej potrawy z czosnkiem,
pije cherbate z miodem i cytrynom co smakuje jak namoczona wata cukrowa,
i wkurwia mnie wszystko jak leci.

nie mam ochoty na posiadanie dzieci, wali mnie to ze na podlodze wala sie piach i moge se to posolic ze kot wlasnie sie zrzygal.

chce po prostu umrzec.
albo niech mnie ktos walnie gilotyna to bedziemy miec jakby z glowy ta sytuacje.

marze o aspirynie, ibupromie i amputacji nosa.

wszytsko jest bez sensu.

czego by tu sobie zyczyc???

27, 40.

lekarz powital mnie A TO PANI. CO SLYCHAC.
boje sie.
ALE COS SIE KONKRETNEGO STALO CZY TAK JAK ZWYKLE?
nie nic sie nie stalo.
AHA TO ZNACZY ZE NIE MA PODSTAW ?
nie nie ma
BO JA NIE ROZUMIEM. NIECH PANI DO MNIE NIE MOWI JAK W MISIU.
tak ogolnie sie boje.
AAAAAA, TO JA WIEM!!!! TO 27 TYDZIEN NAM LECI TAK? A TO MA PANI NAJLEPSZY CZAS CIAZY ZA SOBA. ALE Z TEGO CO JA TU WIDZE (…) TO DOBRZE NIE SZALEJE PANI I SYTUACJA WYGLADA B.Z.

ale kurna luja.
alebowiem wizja chorego dziecka na zapalenie pluc podczas gdy ja wyleguje sie beztrosko w konfortowym spa na polnej (porodowka) srednio mnie urzadza.

Larwa ma sie w miare ale pluje. widze normalnie ze ja gardlo nawala. psikam wiec jej tantum verde a ta przeklina ze jeszcze nie umi chodzic bo by raczej spierniczyla.
tak to juz jest. ta wyrodna matka wmusza okropne lekarstwa i jest wogle najgorsza bo zmusza (a nie mam ja litosci niestety wogle bo aplikowalam nie raz kotu tabletki bez szynki skutecznie dodam, wiec zacisniete usta oseska nie sa dla mnie przeszkoda a wrecz wyzwaniem) a taki tatus najkochanszy na swiecie przychodzi z pracy i jest najlepszy bo tylko robi pierdzioszka w brzuch.
no doprawdy.

dzis chyba posprzatam w garderobie.
acz nie wiem jeszcze. no chociaz zaczne. pojde za przykladem soso ktora przeleciala mopem cala chate i domniemam ze poukladala nawet przyprawy alfabetycznie.
kobieta w ciazy jest niebezpieczna.
kiedy to bylo jak lezala u mnie na kanapie i zasnela ze slowami BROKAT MNIE USPAKAJA. boze i kiedy my znowu upijemy sie do nieprzytomnosci.

DOBRA.pojde sprzatac w tej szafie.

i wogle wydaje mi sie dzis ze wszystko jakos bedzie.
i jeszcze wydaje mi sie ze panuje nad sytuacja (powiedziala to matka niemowlaka , w ciazy, z niewyslanym zaswiadczeniem do zusu o zasilek rehabiltacyjny).

pranie sie robi.
czerwone.
na 40 stopni.
plus 40 min suszenia.

(a imie jego czterdziesci i cztery)

ariwederczi

drogie forumowiczki!!!! czy ktoras z was tak ma???

jest czarownie, zekla bym zajebiscie.
nosz kurwa jazzzzda na calego.

larwunia to slodkie dziecko przywleklo skas infekcje. Pierwsza powazna i z temperatura. Pytam sie grzecznie alebowiem skad skoro siedzimy glownie w chacie!!!! bo ja musze sie oszczedzac!!! a ta maupa jedna temperatura, gardlo zawalone i co jeszcze.
(intuicje posiadam o dziwo bo larwa przez sen wczoraj westchnela 2x za duzo wiec poszlam sprawdzic a tu dziendobry 39 stopni).
cale szczescie ze mam doswiadczenie w robieniu kotu leatywy. bo infekcje dziecka obsluguje sie glownie przez tylek. (cos w tym jest ze interakcja na zainfekowany otwor jest dzialanie po przeciwnej stronie ciala. na sraczke dostala w dziub, na temperature dostala w tyłek. dosc ciekawe, musze to jeszcze przemyslec)

nie no wogle na pewno mnie nie zarazi. alez skond!!!
szlag mnie zaraz trafi. bo ja tradycyjnie na katar moge wziac NIC w spraju, NIC w tabletkach albo NIC w syropie. Ewentualnie moge se zrobic salatke z 5 glowek czosnku zakrapiana sokiem z cytryny i polana mlekiem.
nie no zajebiscie.
siedze wiec i czekam na tego wirusa. daje mu 5 dni.

nie no doprawdy czarownie.

Jutro w dodatku ide do lekarza.
Jezeli uslysze kolejne wspaniale wiesci to sie z tego wykreslam.
Jezeli uslysze ze mam lezec plackiem bo zaraz urodze to strzele temu lekarzowi w pysk przysiegam.
wogle ale to wogle sie nie denerwuje.
wizyty mam co miesiac a dwa tygodnie przed kazda juz nie spie. ale luz naprawde.

i poki co nie szukam opiekunki.
wpadlam w samouwielbienie i uwazam ze okielznam dwa bahory.
no chyba ze jutro sie dowiem ze na 3 miesiace zamykaja mnie w szpitalu.

nie no co wy.
nie mam schizy i wogle jestem spokojna.

zesz kurwa mac.

ps. lekutko larwa wyla w nocy. lekutko ja gardlo bolalo. lekutko.
uspokajalo tylko oczywiscie noszenie.
nie dalismy sie!!! padla jak kawka i spala do 10. dzis wyglada lepiej.
poza tym czarownie.

o skarpetko moja droga o nie schanbi cie podloga!!!!

a jak czlowiek troche pozniej wstanie to dzien jest krotszy. o!!!!
czadowo co?

moja ciaza weszla w faze JAK SIE ZARAZ NIE POLOZE TO UMRE.
brzuch jest wiekszy jak z Zosia i nie wiem co o tym myslec.
Szlag mnie jasny trafia jak pomysle ze znowu mam rodzic za 3 mc. no halo. jeszcze wszystko pamietam!! jeszcze radosc macierzynstwa nie zatarla tych specyficznych odczuc.
chce do toskani a nie na porodowke!!!

no nic brzuch uciska mi jednoczesnie na przepone i na pecherz wiec jak leze to rowniez mam zadyszke a jak wstaje to mi sie chce siku.
wczoraj pozamiatalam nie.
senkju.
myslalam ze zemdleje.
wiec jakby z aktywnosci domowych moge popatrzec przez okno ale tez krotko.
Nie no w lekko lepszej formie bylam rok temu.
minutka zrobie se kawunie.

no wienc. chcialam powiedziec ze jak ja w takiej formie zamierzam udac sie do pokoju parcia to szczerze wspolczuje mojemu lekarzowi bo ja mu juz nie pomoge.

i wieszam to pranie i walcze ze swoimi natrectwami. bo jak sie wiesza pranie nie to zawsze cos wypada, jakas skarpetka rozmiar 45 np. no i ja mam taki cel w zyciu zeby czekac zawsze do konca wieszania prania i schylic sie raz a dobrze po wszystko co spadlo a nie za kazdym razem – po pojedyncza skarpetke.
I taki mam plan samodoskonalenia.

dobra.
ide walnac tapete i pomarzyc o cesarce.

adijos pomidory.

dopiero 9 a tyle sie stalo!!!!!

no wienc jak czlowiek wstanie wczesniej to dzien jest dluzszy nie???

Mam kawe i mruczacego kota.
(i naprawde mnie to nie rusza ze koty narzygaly na srodek stolu. naprawde.
moge se to nawet posolic.)

i jak tak zerwalam sie niczym ta jutrzenka o 7.26 (i naprawde nie rusza mnie to ze koty miauczaly od 6.57 pod drzwiami i obudzily wszystkich i nawet larwe ktora jak wiadomo spanie ma po tatusiu – tzw dziecko akademika – zasnie nawet jak ktos jej wsadzi marichuane do nosa i zacznie dzwonic krowim dzwonkiem, no wiec te koty miauczaly jak oszalale ale postanowilismy im wyciac struny glosowe bo wyciecie jezyka nic nie da. a pierwszy wczoraj mowi ze kot nie potrafil by ugryzc jablka bo tak ma aparat zembny zbudowany a ja mu na to pffff i wyciagam z kosza ziemniaka do polowy zjedzonego przez kotecki.)

no wiec jak ta jutrzenka wstalam to pobieglam po rosie posapujac lekutko do ogrodka a tam (WTEM) pincset slimakow (i w zasadzie nie trzeba odchwaszczac bo slimaki wszystko zjadly , grabki tez. TOZ TO MONSTER – SLIMAKI!!!!!).
wyrwalam im ostatnie 3 liscie rukoli i 2 rzodkiewki i z tymi oto komponentami powrocilam do kuchni by zajac sie PRZYGOTOWYWANIEM POZYWNEGO POSILKU DLA CALEJ RODZINY. dodac musze iz rosa byla taka ze wylewalo mi sie z klaprczek od prady a spodenki od gucziego do kolan byly mokre.)
(Ale nie wyjebalam sie. )

I szybciutko z pomoca babycook (skoro ja korzystan z internetowej ksiazki kucharskiej zeby gotowac larwie to z czego ona bedzie korzystala?) ugotowalam malenstwu pyszna pozywna zupke warzywno – miesna (jakbysmy mieszkaly wew francji to mogla bym uzyc miesa slimaczego a tak dupa). dodam iz nie uzylam warzyw z ekologicznej plantacji (gdzie slimaki kurwa mac sa napewno bardziej sznowane niz u mnie. wrecz maja taki czerwony dywanik prowadzacy do kazdej rzodkiewki i maja tam szanowana pozycje rzodkiewkowego kipera. a nie to co u mnie – jak tylko je zobacze to cwicze nimi rzut przez siatka na pole sasiada. inni sasiedzi tez je tam wywalaja wiec nie chce wiedziec co jest w punkcie zbiorczym. tworza sie zapewne korki ).
(i jest na pewno szpital dla OFIAR KATAPULTY)

no wiec ugotowalam larwie zniksowalam i nastepnie przygotwoalam staremu kanapki na zaklad (teraz na pewno juz jest przekonany ze go zdradzam bo ostatnio robilam mu kanapki 2 lata temu, ale troche pikanteri w zwiazku nie zaszkodzi),

Nastepnie znalazlam slimaka pelznacego po kranie. musze byc czujna – czuje ducha rewolucji slimaczanej. nie wolno lekcewazyc zadnej oznaki mogacej sugerowac slimaczy bunt i rebelie.
bo potem nagle sie zdziwie jak mi w odezwie wpierdola meble z tarasu albo psa.

i to w zasadzie tyle.

lece suszyc klapki po tej rosie i juz za 2 h ruszamy z predkoscia wiatru z larwa na zakupy.

ZAPOWIADA SIE NAPRAWDE SZALONY DZIEN.

SOMEBODY STOP ME!!!!!!

lecz pamietaj naprawde

deszcz pada.

lubie jak pada.

boze no i wiecej nic nie mam do dodania.

doprawdy zalosne.

bylam wczoraj w kinie, poscili nam HI WAY i klime na maxa.
pol filmu spedzilam wiec na rozmowie z kierownikiem ze kurna ma byc cieplo a nie epoka lodowcowa.
film dosc specyficzny acz malo zabawny.

dzis natomiast odwiedzily mnie kolezanki zywo zwiazane z tematem – a to matki a to oczekujace – 4 kobiety, 5 dzieci w postaci mniej lub bardziej ujawnionej.

kurde leko juz nie pamietam jak to jest chodzic do pracy. i w sumie nie bede sobie przypominac.

no nic niech pada.
ja pomilcze.

przytule Zosie i pomilcze.

i basta.

takie tam

Bycie rodzicem odmienia życie. Ale rodzicielstwo zmienia się też wraz z kolejnymi pociechami. Oto kilka przykładów (od strony matki)

odzież ciążowa
1 dziecko: Zaczynasz nosić jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
2 dziecko: Jak najdłużej nosisz normalne ubrania.
3 dziecko: Odzież ciążowa to twoje normalne ubrania

przygotowania do porodu
1 dziecko: Nabożnie ćwiczysz oddech w każdej wolnej chwili.
2 dziecko: Nie ćwiczysz oddechu, bo wiesz, że i tak nic nie pomoże.
3 dziecko: O środki przeciwbólowe prosisz w ósmym miesiącu

ubranka dziecięce
1 dziecko: Pierzesz wszystkie, segregujesz kolorami i kładziesz w osobnym miejscu
2 dziecko: Sprawdzasz, czy ubranka są czyste i odrzucasz te z najciemniejszymi plamami.
3 dziecko: Chłopcy mogą przecież chodzić w różowym, nie [:>] ?

płacz
1 dziecko: Dziecko bierzesz na ręce przy najmniejszym kwileniu.
2 dziecko: Podnosisz dziecko, kiedy jego płacz może już obudzić to starsze.
3 dziecko: Uczysz trzylatka jak nakręcać mechaniczną kołyskę

smoczek
1 dziecko: Jeśli smoczek upadnie na podłogę, odkładasz go do momentu, aż można go będzie wygotować.
2 dziecko: Jeśli upadnie, myjesz go soczkiem z butelki.
3 dziecko: Jeśli wypadnie z buzi, ocierasz o koszulę i wciskasz z powrotem.

pieluchy
1 dziecko: Zmieniasz co godzinę, czy potrzeba, czy nie.
2 dziecko: Zmieniasz co 2-3 godziny w miarę potrzeby.
3 dziecko: Zmieniasz, kiedy rodzina uskarża się na smród, lub pielucha z zawartośćią dynda już w kolanach.

rozrywki
1 dziecko: Zabierasz dziecko na gimnastykę, pływalnię, czytanie bajek.
2 dziecko: Zabierasz dziecko na gimnastykę.
3 dziecko: Zabierasz dziecko do supermarketu i do pralni.

opiekunka do dziecka
1 dziecko: Po wyjściu dzwonisz do domu co najmniej pięć razy.
2 dziecko: Przed wyjściem przypominasz sobie, że masz zostawić numer, pod którym można cię złapać
3 dziecko: Kategorycznie zabraniasz dzwonić – chyba, że zobaczy krew.

połknięcie monety
1 dziecko: Biegiem do szpitala i rządasz prześwietlenia!
2 dziecko: Czekasz cierpliwie, aż moneta przejdzie.
3 dziecko: Potrącasz z kieszonkowego.

cos w tym wszystkim jest.

pieprzone hormony

1.gararetka cytrynowa
2.naleczowianka ctytrynowo grejfrutowa
3.marchewka
4.nocnik dla larwy
5.krzeselko dla larwy
6.klocki dla larwy
7.burza hormonow dla mnie
8.kilo sera na sernik
9.kilka spojrzen w niebo i tesknota
10. dwie szklanki lez