Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Marzec 2006

nanananan

wpierw pojechalam z Zosia na szczepienie. nananana i sru. nanaann i sru. zwarzona zmierzona i sru.
No dobra ale skoro taki piekny dzien to co by tu zrobic.
Zupelnie oryginalnie wybralam matrixa 2.
Nikt by sie nie spodziewal wiem.
A tam!!!! (WTEM 1!!!) otwarli nowy sklep. Biżu Bridżet.
matko swieta. W zyciu nie widzialam tyle sztucznej bizuteri. W zyciu.
Jak ja tam weszlam normalnie. Larwa oszalala. ja rowniez.
Siedzialam tam z jakimis pietnastoma nastolatkami z godzine. Obejrzalam i przymierzylam kazda rzecz zachowujac sie jak rozwydżona czternastka na odpuscie.
Natychmiast postanowilam sobie kupic wszystko i nosic wszystko na raz na kazej czesci ciala.
Kupilam sobie wiec:
- pomaranczowy pierscionek wysadzany rozowymi oczkami co odblaskuje jak paski na policyjnej kurtce jak sie zamiga dlugimi,
- piekny pierwscionek z zielonym oczkiem, bylo tez z nie niebieskim ale zielen lepiej KORESPONDUJE z moimi oczami,
- breloczek w formie kulki co wyglada jak lizak kodżak,
- opaske na glowew paskowy rzucik,
- sznur perel na reke.
Nastepnie wyszlam ze sklepu poodrywalam zembami metki i zalozylam na siebie wszystko lacznie z breloczkiem.

Zeby ochlonac poszlam do zary (WTEM 2 !!!!) ale to nie byl dobry pomysl.
W dziale zara kids spodobalo mi sie bowiem wszystko.
Jako ze ostatnio Zosi kupilam cos 6 mc temu trzaslam jej pistacjowy cwetr i landrynkowom bluske.
Po czym zostawilam je centralnie na laweczce obok pralni chemicznej Foka.
Zorientowalam sie na skrzyzowaniu 16 minut pozniej.
Z piskiem opon zawrocilam , wywlekalm larwe znowu do wozka, zalozylam kola na wozek, fotelik na stelarz i nie gubiac telefonu juz za 7 min dopadlam laweczke.
Oczywiscie siaty nie bylo.
Obeszlam wszystkie sklepy wokolo.
wreszcie panie z gruszeckiego sie nade mna zlitowalay i oddaly mi siate.
Acz podejzewam ze juz dzwonily do wnuczek ze maja prezenty.

Nastepnie pojechalismy zlozyc larwie wniosek o paszport.
Larwa oczywiecie w kolejce sie posrajtala z wrazenia. Moze dlatego nas przepuscili nie wiem. staralam sie szczelnie zakryc zrodlo swądku kocykiem brudny roz szanel ale chyba troche nietenteges.
Lekko zawahalam sie przy rubrykach :
- wzrost,
- znaki szczegolne (pelny papmers?),
- podpis wlasciciela paszportu.

No nic.
Zamierzamy poslac larwe do przedszkola z internatem do Bejrutu wiec po to ten caly cyrk.

Ter leze i umieram.

Zaraz metamorfozy po polsku.

No!

ps.
obejrzalam.
z-e-n-a-d-a

blagam niech zatrudnia jakiegos montarzyste,choreografa, scenarzyste kuzwa kogokolwiek od efektow specjalnych i grafiki.
Rozumiem ze jest to komercyjny szoł a nie program ZIELONE DRZWI ani POD NAPIECIEM albo POMOZMY POLSKIEJ WSI.
Brakowalo tylko nr konta bankowego na ktory mozna przelewac datki dla sierot czy wysylac kasze i make.
No naprawde zrobili z tego smutny szary program dokumantalny. taki reportaz.
A jak bylo wyjscie finalowe jednej to poscili THEREIS NO SUN SHINE WHEN SHIS GONE. super.

ja rozumiem ze te biedne kobiety poddaja sie tym fatalnym opieracjom pod przymusem i tak tesknia za domem bo nigdy nie wyjezdzaly z rodzinnej wsi i tak naprawde to chca byc zpowrotem brzydkie.

no nie wiem wydaje mi sie ze moze mozna by bylo cos fajnie pomontowac i pojezdzic kamera. No ale jak sponsorem jest woda muszynianka i teatr jakis kurna o ktorym nikt w zyciu nie slyszal no i ciuszki naciagnietej na maxa pani minge no to sorry.

aha no i w amerykanskieh telewizji zakrywali jednak cycki.
co nie bylo takim zlym pomyslem.

masakra.

springtime

zrobilam garnek makaronu zez salami boczkiem i przesierem pomidorowym i smietankom i zjadlam pol i teraz nie moge sie ruszac.
przsiegam umre. makaron probuje mi wyjsc pempkiem.

jest +15 i nie wiem co z tym faktem zrobic. wyciagac bikini czy co. Boze znowu sie zacznie. panienki brzuchy na wierzchu i gole tylki.
Bylam w ogrodzie dokonac przegladu strat po zimie.
Pomijam naprawde ze ten kwartal ziemi wydzielony na psiom toalete jest zasrany tak ze nie da sie tam przejsc sucha noga.
no tak. lezy tam w sumie 5 pietnastokilowych workow z karma. ciekawe czy firma co na to przywozi mogla by przyjechac po to co otrzymalismy w wyniku przetworzenia produktu przez nich dostarczonego.
Sklepy skupuja przeciez butelki.

Poza tym kotom oficjalnie odwalilo. W zwiazku z wiosna dostaly kociej mordki na stale i maja szalenstwo w oczach.
Polowka wczoraj polowal na wrobla. wrobel tez walniety bo usilowal wleciec przez szybe do domu a polowka usilowal go zaraz przechwycic.
Obydwoje jak w odbicu lustrzanym robili wyskok, nalot na szybe, BĘĘĘGGGG o szybe i sru o ziemie.

Dzis rano natomiast o 5.23 Sylwester postanowil wpierdolic polowce centralnie pod drzwiami sypialni.
Juz tylko czekalam jak pojawi sie Zosia na tych swoich krzywych nozkach i prostych bioderkach co je tak mamunia dzielnie pieluchowala szeroko, i im nawtyka.
Udalo mi sie je przegonic na dol, na co one zlecialy kotlujac sie 2 pietra w dol zahaczajac o kuwete wysypujac ja centralnie na 8 schodow.
Piaseczke rowno sie rozpostarl, gowienka rowniez losowo co ktorys scodek plus czesc wleciala do butow i tyle.
Zwloklam sie wiec, umylam schody, przy okazji okna, pozbieralam gowienka, nasypalam zwireczku i poszlam spac.

za pol godziny miauczenie.
czego kurna.
Oczywiscie maz zamknal polowke w lazience.
polowka natenczas na znak protestu rozwlokl i postrzepil 3 rolki papieru toaletowego i sie w tym wytarzal udawajac iz znajduje sie w sniegowej kuli.

dobra. wygraly siersciuchy.

Teraz leze i umieram.

Makaronie zostan w moim brzuchu.
uchu!!! uchu!!!

fokusowanie na targecie

jest mi tak goraco ze zaraz zejde.
klimakterium czy co.

bylismy wczoraj w kinie na tym brokeback mountain.
dosc glebokie. poruszajace problem ze i kowboje moga kochac inaczej. i ze nie jest to takie hopsiup.

w piatek tez odpoczelam od dziecka bo bylam u kolezanek na kanapach sztruksowych.
otoczyly mnie wtedy wiec historie nie do konca normalne a wrecz zekla bym szalone i nietuzinkowe.
czasami nie kumam jak taka ilosc dziwnych histori moze sie trafic zaledwie pieciu kobietom.
czasami wydaje mi sie ze one wszystkie dostaja przed wejsciem jakies totalnie nawiedzone scenariusze i sie ich ucza przed spotkaniem.

ogladam ostatnio namietnie alternatywy.
(przerwa na zieeew).
tylko jedna rzecz mnie zastanawia ze chyba juz nie bedzie takich seriali i juz teraz nie ma takich czasow zeby mozna o nich filmy robic.
(wlasnie pierwszy przyszedl i krzyczy dzie sa male reczniki bo larwa ma w pokoju tylko 28% wilgotnosci i musi jej powiesic recznik mokry na kaloryferze).

czytam poza ty tego nowego prade czy gabbane i w sumie tez fajna. tzn nie opentalo mnie tak jak przy pradzie ale nie jest zle.
tak sobie mysle i probuje sie czasami wczoc jak to jest jak sie pracuje w wogu.
domyslam sie ze bedac tam sekretarka ma sie uczucie ze zlapalo sie DIABLA za nogi i ze wogle zajebiscie.
i jak potem wraca sie do swojego nowojorskiego mieszkania po robocie.
nie zebym chciala pracowac akurat w wogu ale czasami mam takie tendencje do wyobrazania sobie jak tam jest.
zebym chociaz znala kogos kto zna kogos i zeby mi ktos opowiedzial jak tam jest naprawde.
czasmi robi mi sie taki zoom i fokusuje sie gdzies w jakims miejscu i wyobrazam sobie jak tam jest.
nie wiem czy to nie zbyt infantylne.

no nic zakoncze wiec alebowiem te moje krociutkie dywagacje i udam sie w czerwona posciel.

Adieu.

bo we mnie jest stres

Tak sobie mysle ze zamiast uodparniac się na stres na przestrzeni wiekow to jest coraz gorzej.

A przeciez nie raz los mnię telepal, stres dopadal, boze przeciez najwieksza tragedia w zyciu był sprawdzian z fizyki i polskiego w jednym tygodniu!!!
Ale to mi zostalo do teraz.
Budze się w poniedziałek i pierwsze 3 sekundy sa ok. a nastepnie zaraz wyskakuje mi skedżul na biezacy tydzień i mysle : kurwa no nie zdzierze.
I nielubie. Boze jak ja nie lubie stresu. Dziala na mnie tek destrukcyjnie.
Nie mam tak jak niektórzy ze stres motywuje bla bla bla.
Mi robi sieczke z mozgu i tyle.

A najlepsze tej to sa te moje zaklinania .
Bo mam taka teorie nieme ze jak się będę bardzo bala i obmyślała czarny scenariusz ze się nie uda to mam taka teorie ze wlasnie wtedy może się udac.
Bo jak się czyms nie denerwuje to już podejrzane.
Bo jak szlam po wyniki egzaminow na studiach to się profilaktycznie balam mocno żeby tak wiecie. Pozaklinac.
No bo zazwyczaj jest tak ze jak się wyluzowujemy to się wszystko sra.

Boze a pamiętam jak jechałam na studiach po wyniki z historii mysli ekonomicznej . przedmiot najgorszy wogle na swiecie taki wiecie legenda ze kto go zda ten ma zaliczone studia. Acz stopien zupełnie nie adekwatny do posiadanej wiedzy.
Tzw loteryjka.
No i jechalam. I jade nie jade i widze z oddali budynek ekonomicznej i patrze na niego i wiem ze na 11 pietrze wisia kartka z wynikami i z moim nazwiskiem. Jezuusss jak mnie zmrozilo. Postanowiłam wysiąść z samochodu i zucic się pod tira co na mnie przed chwila trąbił. (dostalam 3 -).

I wogle teraz nie jestem bardziej odporna. Nic a nic.
A jak mi ktos mowi, nawet w dobrej wierze ze TRZEBA BYĆ DOBREJ MYSLI….

Chwilami tak fajnie było by być facetem. Wyłączyć sobie myslenie i się wyluzowac.
Zapomniec i sobie nie przypomniec.

Nie lubie stresu no

Lubie mieć myslenie zajęte niczym.

Ale nie wiem czy da się prowadzic dorosle beztroskie zycie.

ps. tickerek oszalal, nie zwracajcie na niego uwagi.

ajne klajne nacht muzik

dzis siedzimy z larwa w domu i ogolnie cieszymy sie zyciem.
Larwa obecnie siedzi porzed kominkiem i slucha mozarta.
naczytala sie o efekcie Mozarta i jedzie juz trzecia plyte.
Domniemam ze pracuje nad rozwojem wenetrznym i doskonali swoje wewnetrzne dziecko.

Ja natomiast wystrugalam zapiekanke i czekam na starego.
Dzien spedzilam bardzo milo plotkujac z kolezankami i znoszac drwa do ww kominka.
i w zasadzie nic mi wiecej do szczescia nie potrzeba.
Odrobine szczescia w milosci mialam to ot co wiecej.

Larwa spi u siebie i jakby wydaje sie ze odetchnela z ulga. WRESZCIE MI STARZY NIE BEDA PO PIJAKU ZATACZAC SIE O PIONTEJ W NOCY I BUDZIC MNIE GUPIMI HIHOTAMI.
WRESZCIE POUKLADAM SOBIE WSZYSTKO NA POLKACH JAK CHCE. MISIE DO MISIOW , ZABAWKI NIEPOTRZEBNE – DO ZABAWEK NIEPOTRZEBNYCH. POSEGREGUJE ZURZYTE PAMPERSY NA „MOZNA JE JESZCZE RAZ ZURZYC” I „ABSOLUNIE DO WYRZUCENIA”.
(moim wogle absolutnym marzeniem stal sie dozownik pampersow i zapragnelam go mIec. nie dla siebie. nieninei. dla larwy Oczywiscie.)

No wiec Larwa tam sobie spi i mamy uchylone drzwi na takie cos , na taka nuzke co nie pozwala sie uchylic drzwiom wiecej nic na szerokosc kociego pyszczka.
czyli jakies 5 cm. Pamietajac o tym ze koci pyszczek mierzymy na grubosc, nie na szeokosc. w sensie ze pionowo. bo koci pyszczek mozna przeciez przekrecic a wiadomo ze jak przeszedl pyszczek przejdzie reszta.
Koty sa wiec nieco wygupione. bo co. drzwi niby otwarte. łapka przechodzi, nos mozna wsadzic ale reszta nie przechodzi…

Acz wiem ze to tylko kwestia czasu zeby koty ztaranowaly ta zapore.

Poza tym wyszla nowa ksiazka tej panienki co napisala diabel ubiera sie u prady. Koncze wiec w te pedy Dziedziczki plilipiuka i sruuu.

caluje was goraco.

luzno tak

Nasza corka juz jest taka dorosla ze dzis wyleciala do wlasnego pokoju.
I ma sie dobrze.
gorzej ze mna. Ja nie wiem czy do tego dojrzalam.
Wiem wiem, tak bedzie lepiej.
trzeba wreszcie odciac pepowine.
A tak sie przyzwyczailam do tego posapywania w nocy.

Zrobilam faworki.jak co roku zima.
Zjadlam juz 89478365 i zapilam kokakola.
Ledwo zyje.

Dziekuje za troske jak mnie nie bylo.

Co u was slychac moi kochani???

.

bede zyc.

chyba.

.

poki co jest coraz gorzej wiec pozwolcie ze jeszcze chwile pomilcze

….

czasami kurwa zycie potrafi tak urzadzic na szaro ze ja pierdole.
dokopie, skopie, sponiewiera i opluje.
potem przeprasza.
uraz zostaje.

jak to mowi eire: ide sie poukladac.