Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Luty 2006

z poradnika rozowgo pantofelka od prady cz.2

Dzis będzie o rzeczach wcześniejszych przez podkladzikami (zadajmy sobie wiec pytanie co było pierwsze? Podklad czy korektor?).

Na TAPETE rzucimy korektory i modelowanie twarzy.

No,
To czesc.

Dobra.
Korektory.
2 rodzaje : kolorowe i cieliste.

Kolorowe to zielone i żółtawe.
Zielone sa na czerwone przebarwienia.
Żółte na since fioletowe pod oczami.

Caly wyc polega na tym ze te korektory nakladmy zawsze prawie pod podklad.
Powinny być nałożone strasznie cienka warstwa i wpierw na reke/palec a potem na twarz.
Zielony możemy nakładać punktowo na młodzieńcze wypryski albo połaciowo na czerona cielęcinę na policzkach.
Generalnie po jego nałożeniu powinno być tylko pod lupa widac ze cos nam się zieleni na twarzy. A nie ze wygladamy jak wodnik szuwarek albo nimfa bagienna.
Nie jest to latwa sprawa ale osiagalna. Korektor lepiej naklada się palcami bo przy okazji się go rozgrzewa i lepiej się rozsmarowuje. Bo z reguly (i w zasadzie najlepsze) sa korektory w wmiare stalej konsystencji. Np. sa takie w sztyfcie/pomadce albo w kredce. Wew fluidzie nie proponuje bo ciezko się z nim wspolpracuje.
Tak czy inaczej po nałożeniu korektora zielonego i na to podkładu blagam o wnikliwa analize wlasnego ja w lustrze. Bo jak będzie wam prześwitywało zielone to będzie na mnie.

Żółte sa na since pod oczami.ale pamiętamy ze jak dowalimy korektora i na to podkładu i skore jeszcze mamy sucha to jak nic zmarchy na wierzchu. Wiec cieniuteńko i dokonac wyboru w zgodzie z wlasnym ja.

Czasami bywaja korektory różowe co rozświetla ziemistą cerę, ożywia ją i daja efekt rumianego jabłuszka…
Korektor biały – likwiduje cienie, uwypukla miejsca, na które się go nakłada, albo i tez rozciencza za ciemny podklad.

Korektory cieliste można nakładać pod albo na podklad. Generalnie te korektory to sa po prostu podklady tyle ze maja wiecej pigmentu = bardziej kryja.
Na pokazach np. jedzie się cala twarz korektorem i jest spokoj. Efekt maski gwarantowany. Z daleka dajacy jednak efekt nieskazitelnej cery.
Korektor takowy wiec powinien być identiko jak podklad albo troche jasniejszy.
Jeżeli ktos ma cielęcinę na twarzy już lekko wysmarzona to wystarczy podklad i korektor cielisty. I basta. Krwista cielecina wymaga zielonego korektora.

Korektory w pędzelku lepiej tez najpierw na reke potem na twarz.

Tylko tera tak.
Wszystko da się zakorektowac dopóki nie wystaje ani nie jest wklęsłe.
Tzn korektorem zmienimy kolor. Ale jak pryszcz wystaje to pozostaje jedynie strzelic se w leb albo naciągnąć pończochę gatta na leb i przy okazji obrabowac wubeka.

Wszelkie korektory takie co niby rozświetlają i zapewniaja promienny wyglad pomimo 27 dniowej balangi maja w sobie drobinki zlota lub srebra albo cos tam co odbija światło.
Wiec luz. Operacji plastycznej nam to nie zrobi.

No i widzicie zagadałam się o korektorach, wiec o modelowaniu w nastepnym odcinku.

ps. 1
zestawienie

wishfullthinging

mam jedno marzenie. kurwa mac.

no w zasadzie dwa.
(no dobra 3)
tarta z ikei – juz w lodowce wiec two left.

drugie to upic sie do nieprzytomnosci i pojsc na tance. kurwa mac chce isc potanczyc. teraz zaraz. halo.

o trzecim marzeniu mam nadzieje ze wkrotce wam opowiem.
ale nie obiecuje.

macierzynstwo. poziom 0-6.

Dzis wykladu nie będzie.
A nastepny będzie na haslo i tylko ci , którzy zdadza pierwsza czesc materialu u mnie osobicie w gabinecie , przejda na kolejny poziom. Jak w takiej grze prince of Persja.

Tymczasem tęsknimy z larwa za wylegiwaniem się na tarasie. Już się wylegiwałyśmy rok temu to pamiętamy.

Poza tym z larwa dogadujemy się dobrze. Ustalil się wrszcie plan dnia, w miare stale godziny drzemek, jedzen i walen grzechotka. Dla mnie najwazniejsze sa godziny drzemki bo nadal potrafie szybciutko tez zasnąć tudzież oddac się lekturze albo szorowaniu kafelkow.

Acz przyznam ze jestem matka na tyle wyrodna ze dziecko jak nie spi również oglądam telewizje albo maluje paznokcie.

Od pierwszych dni dziecka wpajam jej zasade która obowiazuje w naszym zielonym domku:

SEN JEST RZECZA SWIETA.
A co za tym idzie
WYSPANA MAMUNIA TO DOBRA MAMUNIA

Nie chce popadac w samouwielbienie ani takie tam ale kurna już tak mam ze jak cos mnie zainteresuje to ma przechlapane.
Larwa od początku była tematem który mnie przerastal, przerazal i marzyłam tylko o odrobinie checi współpracy z jej strony.
I wiem ze każdy ma takie podejście do dzieci i tak je sobie układa jak chce i jak umie i jak mu wygodnie.

Ja marzyłam by larwa dala mi zyc.
I dala.
Nie chciałam jej nosic.
Nie nosze.
Nie chciałam jej bujac w wozku.
Nie bujam.
Chciałam żeby spala cala noc.
Spi.

Wiem ze to dlatego ze np. nie ma kolek wiem.

Ale tak sobie mysle ze jak się dostaje taka czysta niezapisana Zosie to można cos tam wydziergac.

I wiem ze jak się jest wygodna egoistka to można nia troszke pozostac.
Dla mnie rowna się to z zachowaniem odrobiny siebie i odrobiny czasu na pomalowanie paznokci.

Wiem ze będzie gorzej jak larwa się rozrusza.
Wiem.
(ale z psem mi się udalo. Prawie mnie slucha hehehe)
Ale na dzien dzisiejszy jestem zadowolona z siebie i z Larwy.
Spie z nia do 11, nie ryczy w matrixie, i umie zajac się soba i grzechotka.
Na dzien dzisiejszy stan zalarwienia mojego zycia oceniam na malo upierdliwy.

Z przekonaniem mogę państwu plecic zakup larwy.

Pamiętajcie tylko ze dostajecie Larwe w 2% nie zapisana. Kawalek miejsca na dysku jest wasz!!!.

A co z nim zrobicie to czasami może zależeć od was.

(nie. Nie pozjadałam wszystkich rozumow.
Mam doświadczenie z dziecmi w wieku od 0-6mc
Nie wiem co będzie dalej
Ale będę raportowac)

z poradnika rozowego klapeczka od prady cz. 1

niniejszym zaczynamy serie wykladow na temat makijazu i nie tylko.
siadac i notowac.
i nie gadac.
i nie palic cmikow w ostatniim rzedzie!!! widze!!! halo!!!

cz. 1. PODKLADZIKI.

Podklady sa rozne. Kwadratowe i podłużne.

To czesc.

Generalnie tak.
Z reguly nie za bardzo należy ufac paniom w sklepie, super ekskluzywnej perfumerii,czy kiosku ruchu. Chociaz może tym ostatnim najbardziej można zaufac.
Bo niestety te panie z pieknych perfumerii sa upośledzone przez to iż w ich środowisku pracy wystepuje tylko światło jarzeniowe o barwie niebieskiej, żółtej, bialej i jakiej sobie zarzyczycie.
Zasada jest prosta.
Światło dzienne jest tu jedynym obiektywnym az do bolu doradca.
W świetle dziennym widac wszystko i nie ma bata nic się nie ukryje.

Ale ale!!!
Nie slonce!!! W zyciu!!! Pamiętajcie ze zkolei jak chcecie sprawdzic kolor kosmetyku to na boga nie w pelnym słońcu bo nic nie kupicie. (a w perfumeri przy sztucznym świetle można czasami za wiele kupic).

Jeżeli wiec zamierzacie kupic sobie podklad i żeby on ten podklad był akuratny to trzeba z nim na twarzy wyjsc na dwor w miejsce nienaslonecznione, srednio zaciemnione. Ja wiem bardzo skomplikowane. Ale wydaje mi się ze jak chce się wydac na podklad to niestety trzeba poświęceń i trup musi scielic się gesto. Najlepiej jednak tez pochodzic z tym podkładem dobe i przypatrzeć mu się dokladnie. i zadecydowac czy można się z nim dogadac.

podklad wypadalo by nakładać gabka. Taka trójkątną.Dlatego gabka, bo wtedy jest w miare rowno i podklad dłużej się trzyma bo ta gabka należy go wciskac i wklepywac. Rozsmarowując reka jest na pewno szybko ale takie rozprowadzenie jak kremu robi smugi i srednio się taki podklad trzyma.

robimy tak. wyciskamy troche podkladu na reke, rocieramy, zeby nie byl w jednej kupie i z reki powoli nabieramy gabka. powoli i jak najmniejsza ilosc. i wklepujemy dociskajac gabke.
jezeli chcemy nalozyc cieniutenka warstwa podklad to mozna na gabke kapnac 1 kropla wody mineralnej albo toniku ( z ginem) do twarzy.
nie nakladamy na gabke podkladu prosto z tubki bo jest go wtedy za duzo na gabce i jak se to walnemy na twarz to zanim zdazymy rozprowadzic taka ilosc w miejscu walniecia podklad juz nam przyschnie i bedzie plama.
(kurde ciezko tak teoretycznie sie to tlumaczy no. lepiej pokazac wiem. )

aha i wiecie. te gabki co sie je kupuje to mozna prac w wodzie z mydlem. lateksowe one sa chyba.

Oczywiście najlepiej w sklepie wytapetowac sobie cala twarz ale jak się nie da to można nawet na szybko ale na twarz sobie wklepac palcami podklad :
- na czole,
- na policzku,
- na brodzie ale ciagnac to na szyje.
I jeżeli musimy teraz zaraz kupic ten podklad to szybko na dwor. I patrzymy. I nic nie widzimy. Hihih
Nie no podklad musi być w kolorze skory.
Nie jasniejszy nie ciemniejszy tylko wlasnie w kolorze skory.
No dobra. Ewentualnie ociupinke ciemniejszy żeby nie wyglądało się jak gejsza. Ale ociupinke!!! Wyjaśnijmy to sobie tak???!!!!!
Bo potem robi się hejzel. Jak podklad jest ciemniejszy to trzeba nim zejsc nizej na szyje i dekolt, a to dziendobry ubrudzi nam się bluzka i jakby umowmy się ze jeszcze nam rece wystaja i co? Twarz murzynska a rece albinosa? No nie wiem.

Teraz tak.
Konsystencja.
Teoria jest taka ze jak sucha cera – podklad bardziej może być tlusty w sensie np. w kompakcie, a jak tlusta to lekki, w formie kremu, fluidu, pianki.
Ale widzicie nie do konca.
Bo z reguly tak bywa ze jak cera tlusta to ma skłonności ze cos na niej wychodzi. A te lekkie podklady srednio kryja. Wiec raczej trzeba sięgnąć po cos pośrodku. Kremiste moze być ale musi kryc na boga.
A sucha skora tudzież normalna z reguly jest ladna i jej wystarczy cos lekkiego.

Aha i taki drobiazg .
Raczej nie ma podkładu idealnego.
Bo tak.
Mamy jakis straszny wypadek na twarzy albo po prostu jest zima i twarz przypomina cielęcinę i luszczy się jak pies.
Owszem ta czerwona cielęcinę trzeba przykryc jakims kryjącym podkładem.
Ale.
Kryjący podklad niesie za soba następujące ryzyko:
- nałożony grubiej albo i cieniej uwidacznia zmarszczki (szczególnie pod oczami wiec tam nanosimy go minimalnie no chyba ze mamy since pod oczami no to mocniej. I samemu trzeba wybrac. Albo widac zmarszczki albo since. Desiżon is jors),
- nałożony grubiej może powodowac lekka maske na twarzy (wiec zawsze mowie : kobieto wybieraj!!! Albo podklad nakładamy normalna warstwa i widac lekko przebarwienia albo jest lekutka maska. Trzeba wypośrodkować no. )
- poza tym tak. Uswiadommy (Jezus co za slowo przez 2 m jak Emma conajmmniej)sobie jedno. Jeżeli mamy skore przesuszona i troszke nam się luszczy np. na naszym slicznym nosenku, to po nałożeniu podkładu będzie to widac 30x bardziej. No takie Zycie. Im podklad bardziej gesty=kryjący to bardziej widac ze cos nam się luszczy.
Jest to upierdliwe na maxa bo to po prostu nasza kochana skora mowi nam w niezawoaluowany sposób KOBIETO NAWILZYJ TY MNIE I ODZYW BLAGAM BO JA SIĘ SYPIE. Czasami w takiej sytuacji krem pod podklad wystarcza, ale roznie to bywa. Jak mi się spieszy to po chamsku wklepuje w nos krem po nałożeniu podkładu ale jest to wysoce nieprofesjonalne.
- aha. i jeszcze jedno. umowmy sie do jednej kwesti – NIE ISTNIEJE PODKLAD KTORY ZAGWARANTUJE ZE PO CALYM DNIU/POLOWIE DNIA/4 GODZINACH SKORA NIE BEDZIE SIE BLYSZCZEC.
nie ma bata.
nie ma.
NIE WYNALEZIONO JESZCZE TAKIEGO SPECYFIKU.
to ze sie blyszczy to nasze geny, hormony.

(Androgeny regulują aktywność zewnątrzwydzielniczą gruczołów łojowych. U mężczyzn głównym źródłem testosteronu są jądra, natomiast u kobiet najistotniejszym źródłem androgenów krążących we krwi są nadnercza.Lekiem przeciwandrogenowym najczęściej stosowanym w leczeniu trądziku jest spironolakton. Zazwyczaj podaje się go w dawce 25-200 mg/24 h, a podczas leczenia należy monitorować stężenie potasu w surowicy. Rzadko występującymi skutkami niepożądanymi takiej terapii są nieregularność cyklu miesiączkowego oraz bolesność gruczołów sutkowych.
Doustne leki antykoncepcyjne zawierające estrogeny również skutecznie zmniejszają stężenie androgenów w surowicy, natomiast preparaty, w których skład wchodzą androgeny, mogą zaostrzyć przebieg trądziku.
Kortykosteroidy podawane ogólnie również hamują wydzielanie androgenów, dlatego mogą być skuteczne w leczeniu. Niekiedy jednak leki te same powodują powstawanie wykwitów trądzikowych, a długotrwałe ich stosowanie prowadzi do wystąpienia trudnych do zaakceptowania skutków niepożądanych. Bardziej praktycznym rozwiązaniem jest wstrzykiwanie kortykosteroidów (zazwyczaj acetonidu triamcynolonu w dawce 2,5-5 mg/ml) bezpośrednio do izolowanych, szpecących zmian torbielowatych lub guzków, aby przyspieszyć ich gojenie się oraz zapobiec powstaniu blizny.)

tak wiec szybciutko podejmujemy decycje – blyszczacy nosek czy sterydy?!!!

jezeli wiec juz ostatecznie pogodzimy sie z tym faktem iz tylko blyszczy nam sie nosek a nie jestesmy nieuleczalnie chorzy – proponuje kupic puder i nosic go w torebce i dostrzec swoje walory inne.

no i tak – podklad naklada się wszedzie. Pod grzywka, przy uszach, na skrzydełkach nosa, schodząc lekko na szyje. WSZEDZIE TAK???
I na powieki tez.

Z podkładem trzeba wiec pojsc na kompromisy jak ze starym, niestety.

Ale niestety to podstawa i bez niego nic dalej w makijażu się nie będzie trzymac.
Bez podkładu cienie będą się trzymaly 5,6 min.
I niestety trzeba mu poswiecic dosc czasu.
Takie Zycie.

Czy sa jakies pytania z sali???

jezeli komus sie bardzo nudzi:

1. zestawienie pierwsze

2. zestawienie drugie

wolfi

Mój maz zawsze się dziwi ze ja znam Mozarta.
I ze znam jego date urodzenia.
Meza i Mozarta.
Obydwu znam.

To czesc.

Kiedys chodziłam do trojki.
Do takiego liceum w poznaniu nie.
Prze-je-ba-ne.
Liceum było z zalozenia mat-fiz a ja ze nie umiem za bardzo dodawac (siostra i O. potwierdza, hm w zasadzie wiele osob może potwierdzic ze lepiej mi finansow nie powierzac) to poszlam do tej trojki. (a poszlam do niej bo UWAZAJCIE nie dostalam się do liceum sióstr urszulanek, które prowadzily zakonnice i chodzilo się tam w mundurkach przysiegam. Ciekawe czemu się tam nie dostalam).
W trojce utworzono natomiast nowatorski profil – ogolny z angielskim.
Oczywiście matme i fize (ale zargon mlodziezowy spoko nie???) wkuwałam po nocach ale kij tam. Generalnie chciałam napisac w jednym zdaniu ze w tym liceum nie zaznałam spokoju i kulam po nocach i dniach i z duma przynosiłam oceny dostateczne. Plus kabel z budowy oka.

I żeby nie ten ochlej Mozart to bym wykorkowala.
No dobra i jeszcze taki jeden gosc z kitka. Milosc mojego zycia acz nie do konca spelniona acz ciagnaca się jak znajomość Carrie z Bigiem przez wszystkie klasy/odcinki/sezony.

W owych czasach organizowano rozne międzyszkolne dramaty , przedstawienia itp.
Ja akurat trafilam na rocznice śmierci czy narodzin czy czegos tam Mozarta.
I był taki konkurs miedzy liceami i ze takie spektakle trzeba było robic i można było wygrac pianio.
Pani od muzyki była lekko walnieta ale nie przeprowadzala kastingu i brala chetnych jak leci.
Razem z A. zgłosiłyśmy się wiec by robic za tak zwane dwórki nadworne.
Oczywiście długowłosego tez zaciągnęłam żeby tanczyl ze mna menueta. Nie był zachwycony ale perspektywa urywania się z lekcji pod pretekstem prob go przekonala.

Jaja były nieziemskie na tych probach, do tego stroje były kupione z opery wiec normalnie jazda na całego. Baba od muzyki dostawala szalu. My podrygiwaliśmy do menueta i płakaliśmy przy lakrimozie. Ale pokochaliśmy Mozarta jak brata.

Konkurs wygraliśmy i w nagrode procz pianina występowaliśmy w auli uniwersyteckiej.
Splendor,jupitery,antrakt i fuaje.

Dluga kitka dziękował za urozmaicenie zycia a jakze ale nasze stosunki nadal pozostaly jak carrie z bigiem. Ale to inna historia.

Żeby nie Mozart nie przezyla bym tego liceum, to raczej pewne. W zyciu nie doznalam tylu pieknych pozbawionych szacunku tekstow od komunistycznych nauczycieli (baba od fizyki : PANIENKA JEŻELI NIE UMIE ROZWIAZC TEGO ZADANIA TO DO BALETU!!!!, baba od matmy : BEŁKOTÓW NIE ROZUMIEM!!! Baba od polskiego : ZA DLUGIE WSTEPY !!! SIADAJ.)
Na szczescie potem poszlam na studia gdzie wreszcie mogłam odetchnąć. Do pierwszej sesji.
Acz akademia ekonomiczna to nie był mój wybor. Chciałam na anglistyke ale mnie nie przyjeli.
nigdy mnie kurna nie przyjmowali.

Ale sentyment do Mozarta mam.
Tym bardziej ze chopak w dupie miał swiat i w zasadzie caly zycie pil.
Acz skończył marnie.

Zupełnie jak ja.
hihi

jezu

nullkurna poryczalam sie ze smiechu. caly makijaz szlag trafil.
motyw z telekrupnikiem, czlonkiem, domestosem mnie dobil. (wsumie pierwsza strona fajna, potem nuda)

a patrzcie to: sierotyzm wrodzony.

bedzie dobrze

A nie mówiłam ze cos się traci cos się zyska???

Tytulem wprowadzenia:
No wiec tak. Pojechałam ja dzis w celach nadwyraz rozrywkowych do lekarza celwm odebrania wynikow jakis tam. Na polna bo tam akurat był ów lekarz.
Pojechałam bez larwy jakby bo stary ma urlop. Wiec to jakby rozrywka, powiew wolności itp. itd.
I kurde tak mam no. Ze z chwila zatrzaśnięcia drzwi zapominam ze mam to dziecko.
kompletnie, zupełnie i z premedytacja.
Nie pamiętam nic.
Mam nieodparta chec (wy)parcia.
Nie rozróżniam cycka od butelki, pampersa od tetry. Nic. Moje mysli te tłamszone na codzien wyskakuja wszystkie naraz i pchaja się żeby tylko poswiecic im chwile uwagi.

Etap pierwszy podrozy:
Przyjęłam jeszcze na klate z racji napadu szalu wolności czisburgera i posluchalamjeszcze przez chwile w mc Donaldzie Amazing g.michaela.
I doprawdy było to wszystko amazing. Jak w morde strzelil. Siedziałam otumaniona a podwojny keczup ciekl mi po brodzie prosto na laczki od prady.

Etap drugi podrozy:
Dojeżdżam do polnej.
Bylam tam pierwszy raz po tym jak bylam tam z Zosia.
I tu kurwa mnie zatkalo.
Najzwyczajniej w swiecie stanęłam pod ta polna (czujecie nie? Parkowanie przodem po skosie, maly chodnik, na chodniku kupy , troche roztopionego śniegu, samochod wiśniowy, brudny jak skurczysyn) i zaczelam wyc. Ze wzruszenia z emocji ze wszystkiego. Pamiętam jak padal deszcz a ja wyszlam tak szczesliwa z usg połówkowego i wylam bo zdrowa i dziewczynka. I potem tak było cieplo a z Zosia szlam przez podworko szpitala do domu (i tak szla pieszo i w tydzień zaszla). Wszystko mi się przypomnialo i tak siedziałam w samochodzie i wylam.
I nic na tonie poradze.

Zakończenie (wnioski podsumowujące):
Pomimo nieodpartej checi (wy)parcia czasami daje sobie jednak wmówić dziecko w brzuch.
I boje się tych emocji.
Kiedys bowiem wszystko było prostrze.

Ciezko mi z tym wszystkim.

zaprawde powiadam wam przekleta dola tarzana

No wiec mielismy ta myszke. Tego stjuarda malutkiego.

Początkowo myszka zachowywala się jak myszka pod miotlom pomimo braku miotly. (acz może powinnam ja mieć jako kura domowa).
Cos tam zachrobotala troszke potuptala. No dalo się z nia zyc w symbiozie.
Chrobotala raz w nocy w stalych porach wiec się dopasowałyśmy.

Az tu nagle mysz ozyla.
I przemienila się w tarzana.
Albowiem mamy tak w domu ze mamy plyte gipsowo-karonowa (jak sama nazwa wskazuje jest z papieru), potem nic a potem cegly. I w tym nic mamy kable.

I po czasie utajenia mysza postanowila przemieszczac się ze sciany na sciane przeskakując z jednego rozbujanego kabla na drugi.
Dodam ze owe kable NAPIERDALALY W PLYTE GIPSOWO – KARTONOWA.
CALA NOC.

Domyślam się ze przyszli koledzy myszki i urzadzali zawody goniac się po kablach=lianach krzyczac dziko JUUUUU HUUUUUU.
I tak kurna co noc.

Wiem wiem. Mamy w domu koty. Uwaga dalece nie stosowna. Jedynym otworem przez który dalo się wsadzic w to nic trutke były poodkręcane kontakty. Kota przez to nie dalo się przepchac. Niech mu będzie.

Na trutce było napisane MUMIFIKUJE ZWLOKI.

Tja.

Może po 4 latach. (jak kiedys zburza nasz dom to znajada w ścianach takie mini piramidki z myszo-sfinksami. Sfinksomyszami.)

Poki co w pokoju wali zdechlom myszom.
W sensie ze rozkładającymi się zwłokami.
Będzie tak walilo miesiąc. Wiem. Bo kiedys wpadl mi wrobel za szafe. Mam doświadczenie z padlina.

Dodam ze po czasie kompletnej ciszy w sensie ze zaloby wczoraj usłyszałam chrobotanie.

Zmartwychwstal po trzech dniach????

czy ktos ewentualnie chcialby cos dodac??!!! $#%#$B FGYHRFT

hcidgdftye87tt65&#$%#$@

W zyciu nie bylam tak wkurwiona.
W zyciu.

Wkurwia mnie wszystko jak leci.
Wszesciutenko.

Najbardziej mnie wkurwia to ze jestem udupiona.
I ze musze szukac opiekunki.
I ze nie ma na swiecie takiej opiekunki jaka bym chciala. I ze przyjdzie jakas baba co mi rozwali dziecko i rozpieści i wogle.
I wkurwia mnie to , ze już za 3 lata Zosia pojdzie do przedszkola.

I wkurwia mnie to ze mam taki burdel w chacie (pierdole nie sprzątam???)
I wkurwia mnie ta gora prania co się sama nie chce porozkladac po polkach. Ale przetrzymam ja. Jakem pierwsza.

Wkurwilo mnie tez bardzo bardzo ze jakk wsadziłam wlasnie łyżeczkę do sloika z olowkami to mi się zaklinowala i potem oliwki mi wystrzelily po calej kuchni. Jakas chwile przed tym pierwszemu rozsypala się kawa ziarnista palona etiopska wiec mamy cala kuchnie w czarne kropki. Taki dezajn. Pierdole nie sprzątam.

Ha!!! A widzeliscie ta reklame kawa z cykoria?? Jezus. Niedługo będzie kawa z fasola i kalafiorem.

I nowy film na podstawie Grocholi jest. To akurat mnie troche mniej wkurza. Ale nie ma już Żmijewskiego . Deląg go wygryzl. (słyszałam ze delag jest pedalem)

Także akby trzeba było komus walnac to walcie śmiało.

Wkurza mnie ze mam caly czas suche rece i żaden krem mi nie pomaga. Chyba ze uzyje calej tupki bepantenu i spie w rękawiczkach. Czego niecierpie. Ale nie mam suchych rak przez 36 min , wiec warto.

I wkurza mnie to ze tak często trzeba farbowac wlosy.

Ide komus nastrzelac.