Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Październik 2005

takietam

wychodzac z zalozenia ze inni tez potrafia swietnie obslugiwac mala larwe siedze przed internetem i pije herbatke laktacyjna a maz kompie larwunie.

naprawde wpoilam sobie do glebi ze kij tam byc moze larwa raz nie bedzie miala dokladnie umytej szyi albo jej melko naleci za koszule. TRUDNO. za to w tym czasie ja bede miala chwile spokoju.
i przyzeklam sobie ze nie bede w tym czasie myslala ze mam dziecko ani ze cos mu sie moze stac.
moj maz jest dorosly, moi rodzice tym bardziej.
a larwa przeciez prawie tez!!!

tak wiec siedze, macham nuzkom i nie pojde ani nawet zobaczec ani nawet nie zejde wczesniej tylko dopiero jak mnie zawola!!!
twardzizna ze mnie co??
ha!!!
(nic to ze troche slysze jak sie drze. WOGLE MNIE TO NIE RUSZA NICANIC)

poza tym co.

nuda. siedzimy ogladamy filmy jak leci w zasadzie wszystkie i odpoczywamy.
jak larwa spi w wozku to w zasadzie nie widac roznicy pomiedzy zyciem PRZED A PO.
no moze jakis wnikliwy obserwator zobaczylby by butelke gdzies na szafce. no dobra.

tak wiec wiecie.

ide korzystac jeszcze z ych 7 min spokoju.

paaaaa

piatecek

no nic . siedze enty dzien sama jak taka dupa. bo stary W DELEGACJI.
nie zgadniecie ale pojechal na TARGI KOSCIELNE. dzwonil. mowil ze sie nawrocil i ze w niedziele lezymy krzyzem, na msze idziemy o 5 rano i sex tylko po bozemu.
no.
juz bym wolala na tych targach siedzec przysiegam.
kwitne w chacie od 4 dni i nie mam sie do kogo odezwac.
naprawde blogoslawie fakt, ze rodzicow mam 500 m dalej i dadza wino i obiad.

oczywiscie dzis moj dzien zaczal sie o 16 bo do tego czasu LARWA MIALA FOCHY. ciagle kaze kolo siebie chodzic.
ciagle.
w nocy oczywiscie wszystko zarzygane.
wszystko.
nie jej wina bo nie ona zjadla cebule na kolacje. to fakt.
wiec glownie sie w nocy przebieralysmy i sprawdzalysmy jak na w filoetach rozach i czerwieniach.
pralka nie nadazala prac a ja w zasadzie sie juz wyluzowalam.

potem larwa padla. widocznie rzyganie to strasznie meczaca sprawa.
ja rowniez padlam i wstalysmy o 12. ale ale!!!
teraz matka uzupelniamy co stracilysmy w nocy!!!!
ZREC!!!!
uzupelnianie plynow trwalo do 15.
po doprowadzeniu koltuna do normalnego wygladu i wrzucenia mejk apu zrobila sie 16.
pieknie.
matka wyruszajaca z niemowleciem na spacer jak juz sie ciemno robi!!! pieknie!!!
nabylysmy pieczywo i zaleglysmy u rodzicow na kanapie.
strasznie szybko mijaja te dni. fruuuuu i nie ma.

pozostaje tylko wykompac larwe bo przeciez nie moze jak bridget siedziec w spioszku poplamionym jajkiem caly dzien!!!

wogle to do tej pory bylismy przyzwyczajeni ze do zwierzat mowimy np PANI CI DA JESC.
i teraz ciezko sie przestawic na relacje MATKA a nie PANI.
wiec glownie mowie do swojego dzecka:
PANI JUZ PODAZA ABY PODAC CI BJUST CELEM KONSUMPCJI.
albo DAJ!!! PANI CI ZMIENI PIELUCHE!!!

dobra.
czekam az wtrzezwieje i ide kompac mala tlusta larwe.

adieu

dziendobry czesc i czolem

dziekuje ze pytacie, u mnie i u moich cyckow wszystko dobrze.

naprawde siostra ma racje w tej notce czy wogle.
ja naprawde tez nie przepadam za bahorami.
cudzymi to juz wogle.
wlasnymi wrzeszczacymi – tez nieszczegolnie.

mam wogle z tego powodu straszna fobie.
ze mi mala zacznie wyc w miejscu publicznym i dostane kociokwiku i wogle bede musiala schowac sie z nia w toalecie.
bowiem zawsze jak widzialam dziecko wrzeszczace w knajpie to ostentacyjnie sie przesiadalam i tego tez oczekuje od ludzi – totalnego braku tolerancji. jestem na to przygotowana i to rozumiem.

wiec teraz naprawde sie modle by spala jak gdzies podazamy.
choc dzis i tak juz bylam cwana.
u pediatry wsadzilam malej larwie palec do buzi i zajela sie ssaniem i byl spokoj. ale nie wiem czy zdolam zrobic wszystkie zakupy trzymajac jeden palec w larwie caly czas.

i nie chce z drugiej strony umrzec w tym wiezieniu pampersowym!!!!

wiec jakby jestem po tej drugiej stronie lustra i troche rozumiem ale moze pomoze jak bede wszystkim tym ludziom mowic PROSZE PANSTWA MNIE TEZ TO DENERWUJE!!!

co do sharybienia mozgu – ze tak powroce do watku baski, to na razie nie obserwuje.
na razie tylko dosc doskwiera mi udupienie w domu, ale nad intelektem pracuje.
ogladam travela a wiadomo – podroze ksztalca.

jedynie co to martwi mnie to ze jak maz wraca z zakladu na chate to ja mu opowiadam caly moj FASCYNUJACY DZIEN ktory jest umowmy sie malo fascynujacy. musze cos z tym zrobic.
jakos ubarwiac swoje zycie i wypowiedzi.

naprawde musicie mi wybaczyc ale no bedzie teraz na tym blogu troche o pupie niemowlecej no bo w takim okresie zycia akurat przebywam.

bede sie rowniez starala urozmaicic swoje zycie na potrzeby blogaskowe ale na boga!!! nie oczekujcie cudow.

o kupkach, babokach i innych FASCYNUJACYCH tematach bedzie i tyle.

heheh
dobra to teraz jak juz uprzedzilam to moge???
no moge????

BYL PIERWSZY USMIECH!!!!!

lallalalalal

gr

siedze i sie wkurwiam.
czy moge uciec? czy moge wziac na boga i uciec?
jestem taka zla. i tak mam dosc ze senks.
ja mowilam ze nie lubie dzieci. muwilam. to mnie nikt nie sluchal.

larwa ma PLACZE EGZYSTENCJONALNE.
ja rowniez.

nie dalam rady.
po 4 h karmienia przewijania czkawki i ryku porzucilam dziecko w wozku i wyszlam.

do laznienki.
z kieliszkiem wina.

grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

spenisz iwning

siedzimy wiec ci zatem w ten wieczor wyborczy i czekamy az Justysia i Bogdan obwieszcza swiatu jak to bedzie.

w kominku sie swieci, larwa spi na brzuchu ojca wiec luz.
jakby sielanka.

W piatek moje cycki odmowily wspolpracy. powiedzialy ze UMAWIALYSMY SIE NA NIEMOWLE DO 5 KG. dalej niestety moja panno musisz radzic sobie sama.
Wiec larwa dostala butelke. Szczerze powiedziawszy malo ja to obeszlo bowiem komunikat byl jasny : żreć!!!
Matka polka to moze i jestem ale nie uleglam ogolnie panujacemu przekonaniu ze trzeba zaorac sie na smierc byleby karmic piersia. Owszem jest to mistyczne i bardzo mile przezycie i duzo bym stracila nie karmiac ale jak nie leci to se nie wyczaruje. tzn leci ale potrzeby mojej corki jakby wzrastaja.
Wiec byla akcja MATKA ZREC.
Matka na szczescie butelke i mleko miala wiec raz dwa osiem alez bardzo prosze PANI ZAMAWIALA CATERING???

tylko czemu bylo to na imprezie. mojej i larwy pierwszej. jej w zyciu, mojej po wypuszczeniu z wiezienia okoloporodowego.
Jako ze O. posiada rowniez 3 tygodniowego oseska to zpotykalysmy sie na tejze imprezie co 34 min w sypialni na cycku.
potem juz wogle dalysmy se spokoj i zaleglysmy tam na dobre lezac sobie ot tak luzno z cyckami na wierzchu trafiajac raz po raz w ktorys ciup mlodych larw. naprawde czarowna impreza. ale chociaz raz karmilysmy w pelnym makijazu, sukniach wieczorowych i szpilkach.

i juz wiem jaka nowa umiejetnosc bede musiala posiasc.
na podstawie poczatku i konca zaslyszanej historii od rozmowcy bede musiala wysnuc jej srodek i razno umiec dyskutowac na w/w temat. bowiem majac dziecko nie jest sie w stanie w 100% skupic na rozmowcy. A to niefajne jest.
dla rozmowcy chyba najbardziej.
jak nic trzeba cwiczyc podzielnosc uwagi i wyobraznie.
MAM NADZIEJE ZE DAM RADE. panowac nad bahorem i nad zyciem osoby z ktora rozmawiam.

no wiec z imprezy piatkowej znam wszystkie poczatki i konce zaslyszanych historii i teraz obdzwaniam znajomych zeby uzupelnic czarne dziury i juz jutro bede wiedziec co u kogo slychac.

dobra moi mili.

wiadomosc dodatkowa pozytywna: wchodze w moje hiszpanskie mega giga obcisle spodnie co przed ciaza ledwo ledwo i to tylko bez sniadania.

dobra.
wlaczam telewizor.

w tych podniach hiszpanskich wlaczam. czujecie nie??

pure mathematick

uczucia macierzynskie rosna proporcjonalnie w miare czasu przespanego przez dziecko.

dzis ich nie posiadam.

walnac komus????

ostatnia wieczerza

jestem chyba codotworcom.

pomijajac ten fakt ze larwa z 2600 wazy juz 5 kg cos i to na samym cycku to jeszcze wam cos powiem.
jeszcze zebralo sie 5 koszy okruchow.
w sensie ze jeszcze uzyskalismy 20 kg worek z pampersami. przez miesiac.
wiem bo SEGREGUJEMY ODPADY.
nie no super.

ale i tak nie jestem morsem!!!
mleko mamy morsowej ma wiecej tluszczu niz maslo!!!
maly morsik przez 4 tyg ssie mamusie morsowa i tyje z 34 do 136 kg. a mamusia chudnie 270 kg. powazka.
to naprawde tak.

poza tym jak dziecko spi to my zez starym pedzimy bimber.

w niedziele obralismy pol wanny winogron. tak. bo postanowilismy miec pod gorke i nie isc na latwizne ze jedzie sie do selgrosu i ot tak kupuje sofie za 6 zl. nieieneinie
juz za rok bedziemy miec pysznego belcika.
yyyyyyyyypppp
i na pwnobdzimy degustofac.pfffffyp

no wiec pol niedzieli siedzielismy i plukalismy te winogrona.
gaworzac sobie razno przy tym.
potem upchalismy je do beczek celem fermentacji (aaa!!! jeszcze!!! tydzien wczesniej pierwszy nastawil zaczyn na to wino. w sensie ze chodowalismy drozdze w lazience. i jak do mnie dzwonil z drugiego konca polski to mi sie pytal czy ZACZYN RUSZYL NICZYM POSPOLITE RUSZENIE).

no i nastepnie przez tydzien moj maz robil prase do winogron. bo jak one w tej beczce byly to mialy poscic dok i trzeba je bylo potem wyrzymac. przez tydzien meza nie widzialam. ale czegosie nie robi dla bimbru.

no i maz spawal wiercil i slusowal. i dzis nawet pojechal do slusarza zeby wywiercil mu SUPER WAZNY OTWOR KLUCZOWY RZEKLA BYM ale oczywiscie zapomnial portfela ale dal slusarzowi dwie koszulki i mamy TEN OTWOR.

no i dzis wyrzymalismy. po cichu jak dziecko spalo. na tarasie. dziecko spi bimber sie pedzi.
z winogron zostalo pol wiadra pestek i balon soku.

teraz jak bede sobie robic oko to przez rok bedzie mi robilo bul bul.
tak. tak jak wino z wiekiem bede szlachetniejsza.
ciekawe ktore kogo przetrzyma.

sezon bimbrowniczy uwazam za rozpoczety.

ps. slimaki z winogron raźno rozpierzchly sie po domu.

ps.2 podkleilam dzis filcem wszystkie meble w domu. odbilo mi co???

isnt it ironic?????

tak sobie chodze z tym wozikiem chodze i chodze i slucham radia i takie mam rozne przemyslenia.

wogle to przypomina mi sie jak na studiach co roku jezdzilismy w pazdzierniku do takiej lesniczowki.
i zawsze sie potem spoznialismy o pare dni na rozpoczecie zajec bo nam sie tak nie chialo z tamtad wracac.
zadupie to bylo totalne, gdzies pod nowym tomyslem. mowie wam.
chata jak to lesniczowka. normalnie no. piece kaflowe, dżakuzi w bali w kuchni -jak sie ugotowalo sobie wody.
i normalnie byla taka zamrazarka ze wodka z niej byla leista.

tak tak. wtedy jeszcze moglismy pic wodke!!!

losowo przebywalo tam zawsze od 3-20 osob. kto przyjechal to juz trudno. pokoi bylo co niemiara wiec jakby luz.

zywilismy sie co dal bór albo co chopaki ukradly z pola.
wiec przez miesiac jedlismy grzyby w kazdej postaci, ziemiaki i jajka. no i wodke.

dzien uplywal nam na zdobywaniu tychrze produktow i na wspominaniu kto w nocy bardziej zygal. a noc sluzyla nam na tworzenie materialu do omawiania w dzien.
i caly czas sluchalismy alanis moriset.
i czasami jedlismy kielbase z grila.
i kurde bylo juz tak zimno nocami i taka byla rosa jak sie rano szlo siku. albo jak caly dzien lalo to pilismy od rana.jezu jak bylo klimatycznie.
i te rozmowy nocne o facetach o kobietach i wogle.

i pamietna bedzie wodka, kiedy to zalozylysmy sie z chopakami ze nie pokazalybysmy cyckow.
ocazywiscie cycki pokazalysmy ale nie to bylo najfajniejsze.
najfajniejsze bylo to, ze potem chopaki same ze soba sie zalozyly ze pokaza tylki. i se pokazali te tylki.
mam je na zdjeciu.
pfffff
owlosione.

i tak mi sie to wszystko dzisiaj przypomnialo apropo tego jakiegos takiego uwiazania.
i lza mi sie w oku zakrecila.
bo bralam tylko spiwor i mowilam ze jade w las i nie mowilam kiedy wroce bo nawet nie wiedzialam.
boze. kiedy ja ostatnio wyszlam i nie powiedzialm kiedy wroce?

tak. zdecydowanie dzis za duzo mysle.

tak wiem, ze cos kosztem czegos.
tak. wiem ze juz nie poplyne siuuuuuu z predkoscia wiatru nagle spontanicznie chocby na piwo.
tak , wiem ze przez najblizsze 10 lat zawsze bede musiala sie kogos prosic zeby zostal z bahorami zebym mogla wyjsc. i to nie w celach rozrywkowych tylko jakis super waznych.
dobra wiem. marudze.
wiem.
ale luz. przejdzie mi.
tak naprawde nie jest zle.

tylko chyba nie moge sluchac alanis jesienia.

mala robi sie coraz bardziej kotaktowa. czekam caly czas na ten usmiech co ma mi wszytsko wynagrodzic.

to se jeszcze poczekam. wiem.

i tak o.

no coz moi drodzy.

jesienny sezon na depresje uwazam za otwarty.

but córki (szanelowski róż nadal)

zoz

bylam dzis z larwa u okulisty.
jezus maria.
zestresowalam sie i spocilam tak jak przy wysiadaniu z pociagu w mombasie.
jakims cudem nie zgubilam dziecka, wozka i zurzytych pampersow.
chyba musze sie powoli przyzwyczajac do pelnych przychodni gdzie ze wszystkich stron czaja sie zarazki by tylko zagniezdzic sie w malym noseczku.

oczywiscie byl remont nawierzchni asfaltowej czy inne wykopaliska i byl objazd. boze.
jakims cudem pamietalam ze trzeba wsadzic bilet parkingowy za przednia szybe.
cudem nie zatrzasnelam kluczykow i nie zapomnialam torebki.
oczywiscie fotelik samochodowy nie chcial mi wejsc na stelaz do wozka.
i oczywiscie okazalo sie ze z wozkami nie wolno.
tak. to nader pomocne dla matek. po holere wozek jak mozna wzac bahora pod pache, fotelik w zemby, torbe z pampersami na glowe a torebke przywiazac se do nogi. luz. i ksiazeczke zdrowia wsadzic se w tylek.

o dobra.
czekalam tylko 20 min wiec i tak ok.
z wozkiem nie wolno nadal.
no ale sciemniam ze nie moge dzwigac.
no nic pani jest nieugieta.
kij tam ze w butach wolno wchodzic ale z wozkiem nie.
po co ulatwiac doprawdy.

zawod ojca!!
(jak boga kocham 34 raz pytaja mi sie o zawod ojca).
wiek ojca!!!
rozmiar penisa!!!
ilosc stosunkow pciowych w ciagu zycia!!!

matko!!!
dziecko polozyc na kozetke!!!
zakrapiac oko!!! masowac!!!

dobra dobra. izzzziii

PYTAM GRZECZNIE CZY COS JEST ZATKANE BO TAKIE BYLY PODEJRZENIA.

ja tu nic nie widze!!!!
masowac!!
no dobra. ale pytam czy wszystko jest z nia ok.czy wogle widzi.

jak to widzi!!!
zrenica reaguje !!!
masowac!!!
kontrola za 3 tyg!!!
co pani zostawia dziecko same na kozetce!!!

jezussss
nie zostawiam mowie.
chwila moment!!!
ustalmy czy cos jest zatkane i wogle czy komus sie spieszy???

dobra.
wychodze. ja wyrodna matka co zostawia dziecko same na kozetce.
usiadlam, skontrolowalam inwentarz, pielucha, wozek, torebka, dziecko, portfel,fotelik, czapeczka.

LARWA PATRZY NA MNIE WYMASOWANYMI OCZYMA : MATKA!!! OCIPIALAS CHYBA!!! SPIERDALAMY BO MNIE ZARAZ ZNOWU ZACZNA MASOWAC!!!!!

(fotelik nadal nie chce trafic w stelaz!!!)

umarlam przysiegam.

poszlam spac.

a teraz co???

masowac!!!!!