Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Maj 2005

tu wszystko sie zaczyna Gdansk Sopot Gdynia

Na wypoczynie bylo cudownie.

Po pierwsze pragne zauwazyc ze byl to jeden z lepszych urlopow w moim zyciu i zupelnie nie wiem czemu bo bylam czezwa jak swinia. Ale jak zaczne uwazac ze bez alkoholu mozna sie swietnie bawic to mnie walnijcie pampersem. PEŁNYM.

W zasadzie nie wiem czemu ale caly wyjazd hihotalam.
Bezwiednie.
moj pierwszy maz wogle sie zrobil jakis zabawny i nie wiem moze to druga milosc trzecia mlodosc pierwsza ciaza, nie wiem doprawdy.

Wpierw to jak przyjechalismy to moj maz zarwal lozko.
normalnie usiadl i sie rozpeklo.
Pol nocy sie nie moglam uspokoic.

Na kazde moje pytanie KTORA GODZINA KOCHANIE moj maz odpowiadal NIE WIEM NIE MAM ZEGARKA.
Co doprowadzalo mnie do histerycznego hihotu bo zegarek mial na reku caly czas. (zloty rollox of kors).

Otwierajac bagaznik zawsze pytal CZY UBIERAMY SZLAFROKI? ZIMNO CI? (Z racji bowiem przepastnego bagaznika wzielismy ze soba wszystko, szlafroki tez.)i zawsze mialam przed oczami jak idziemy na molo pod reke ja w rozowym szlafroczku – dosc wyzywajacym a maz moj klasycznie jak po wojnie w szlafroczku w paski.

Mielismy ulubona knajpe SANATORIUM gdzie bylo dosc swojsko aczkolwiek oczywiscie w stylu FJUŻN.
i pytam pani co to jest zapiekanka z warzywami a pani do mnie ALE JEJ JUZ NIE MA!!! ALE WIE PANI TAM BYLY ZIEMNIACZKI I MARCZEWKA I … tu jej przerwalam i mowie no dobra ale jak jej nie ma to w sumie nie musimy wiedziec, a pani na to: ALE POWSPOMINAJMY!!!!!

abo np z rana moj maz otwieral okna i cwierkal kurna z ptakami.
Jezu no. One ćwir ćwir a moj maz na to tirli tirli. i tak w kolko.

Nastepnie wyrzucil do smieci reklamowke ze sztuccami i sciereczkom bo przeciez stala kolo smieci.

A raz to wam mowie!!!!
szlismy na gofry nie. Ale tez zobaczylismy co daja w kinie.
A mnie smiertelnie nudzom opisy filmow wiec pierwszy sprawdzal a ja se stalam i wypatrywalam bog wie czego.
I bog wiedzial!!!
Normalnie stoje nie.
w bramie stoje.
macham nuzkom.

I widze noramlnie HANIUTA!!!!
taka prawdziwa nie tam z ze zdjecia nie tam ze sztuczna no Haniuta!!
najprawdziwsza na swiecie!!!
No przeciez wiedzialam no ze to ona. no.
Normalnie ale jaja co???
wzruszenie odebralo mi mowe i wogle
Moj maz twierdzi ze cos do nas mowil ale ja nie za bardzo pamietam.

No i wooooooogleeeeeee nooooooo
fajnieeeee bylooooooo

Bujali po polach i pili kakao…. lalalaalla

Postanowiłam wczoraj skleic mopa.
No normalnie.
Się rylal rylal i się dorylal. I ze jak mopowalam podloge to zdazalo się takie sruuuuuu i mop rozbryzgiwal się na scianie.
(Takie kiedys były pajaki co jak się rzucilo nimi o sciane to one same się ześlizgiwały w sposób oblesny. )
No nic.
Mysle sobie. Zdzisiek na pewno ma jakis super fajowski klej w piwnicy tam gdzie ma warsztat i gdzie jara cmiki po nocach i pedzi bimber (na razie zbiera butelki na ten przyszly bimber. Ma już ich 267 ale nie ustaje w zbieractwie i co weekend dorzuca pare pustych z bierzacej produkcji).
Ide nie.
Szukam.
Szukam.
Znalazłam z 8 filizanek po kawie, czternaście słoików po musztardzie z zatopionymi petami, troche zaplesnialej kaszanki i sloik flakow do podgrzania.
Wiadomo!!! Zdzisiek jest PRAWDZIWYM MEZCZYZNA!!!!
Klej był i owszem.
Mala tubka z mala zakredka. No wiadomo. Każdy profesjonalny klej tak wyglada.
Była jeszcze pianka poliuterynowa ale dalam spokoj.
Wszyscy wiedza ze im mniejsza tubka tym bardziej profesjonalny klej.
Ta była wyjatkowo mala ale już trudno.

Dobra ide.
Dzie ten mop???
Dobra biore mopa.
Klej oczywiście zatkany bo wiadomo ze im bardziej profesjonalny klej tym mniejsza dziurka i WIADOMO ZE MUSI BYĆ ZALEPIONA bo przeciez to SUUUUUUUUPPPPPERRRRRRR KLEJJJJJJJ!!!!!!!

Tylko opatrzność nade mna czuwala ze nie przyszlo mi do glowy patrzec w ta dziurke okiem i jednoczenie dusic albo np. próbować odblokowac otwor wychodzacy zebem.

No nic dusze dusze i po chwili PO DOBREJ CHWILI, zorientowałam się ze to już dawno leci tylko ma taki maly SIK.
No dobra. Posikalo wiec troche mi po rekach po palcach i wogle po szafkach ale nakierowałam strumien na czesc nasadowa mopa.
Se mysle dobra – STARCZY.

I JAKZE WIELKIE BYŁO MOJE ZDZIWENIE GDZY STWIERDZIALM ZE PALCE TRZY MAM PRZYTWIERDZONE JAKZE SOLIDNIE DO SIEBIE ORAZ I DO TUBKI KLEJU PROFESJONALNEGO.

Jezus Maria.
Natychmiast pojawila się mi przed oczami wielka tablica błyskająca na czerwono:
W TRYMIGA ODESEPAROWAC OD SIEBIE TE CZTERY RZECZY BO KONIEC!!!

W ostatnich sekundach minimetr po minimetrze rozkleiłam palce.
Tubka prawie się odkleila.
Na palcu zostal mi tylko napis „OSOWAC W MAŁYCH ILOŚĆ”. Widziany oczywiście lustrzanie ale jakby domyśliłam się co tam było napisane.
Jako gratis przylepil mi się paznokiec do skory. Ta wiecie przestrzen podpaznokciowa zostala calkowiecie zaklejona. WSPANIALE UCZUCIE.

Ale se mysle.
Pffff zmywacz do paznokci wszystko usunie. Jak nie to zdzisiek na pewno ma rozpuszczalnik
Jedno i drugie jakby zawiodło.
Nie nno uczucie skorupy było super.

Nastepna godzine spedzliam z pumeksem zdzierając ten profesjonalny klej kawałeczek po kawałeczku razem z naskoreczkiem.

Wrócił zdzisiek i pyta świergotem TO OBIADKU NIE MA???

Nie ma kurna i nie będzie.

JEST ZA TO PROFESJONALNIE SKLEJONY MOP.

I POSPRZATAJ TA KASZANKE Z PIWNICY DO CHOLERY!!!!!!!

dggfgdfgdf

Jestem ale mam tak goraco na strychu ze nie daje rady.

Odezwe sie jak temperatura spadnie ponizej zera.

( i znikla na poł roku)

!kjfsifisvkd!!! q!!!

Jade na pare dni na wypoczyn do wód.
Odnalezc wlasne centrum i skupic sie na wewnetrznym strumieniu ktory przeplywa przez moje jestestwo.

Buzi buzi.

umarlam ze śmiechu

(malym druczkiem jest napisane : pierdolonym kurwa, zajebiscie wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora)

bleeee

jestem tak zla i jest mi tak smutno ze tylko lekko pociesza mnie fakt ze moj bjust wyglada promiennie i ze wreszcie mam stringi ktore mnie nie uwieraja.

Frencz.

Zrobilam dzis zakupy i prawie zemdlalam. umarlam po prostu w dziale nabial.
Przysiadlam na europalecie.
Ale zaraz wlaczyli klime wiec poszlam bo zmarzlam.

Poszlam na manikjur celem reanimacji.
matko swieta.
Ostatni raz bylam na manikjurze w szkole.
Tak tak. w mojej karierze zawodowej w pewnym momencie nastapil zwrot i cofniecie w rozwoju i poszlam do szkoly kosmetycznej z tytulem magistra.
Jezus maria co tam sie dzialo.

Najbardziej jakby cala sytuacje oddaje pewien obraz ktory mam w pamiecie z zajec praktycznych.
Robilysmy bowiem paste do zebow. No normalnie wyrabialysmy ja recznie.
Mikrogranulki tylko byly juz gotowe. I nabijalysmy w tubke.
No i zespoly byly 10 osobowe.
I wszystkie siedza i nabijaja w ta tubke tego kolgejta.
I siedza wszystkie jak jeden maz w bialych przepisowych fartuchach i nabijaja.
A my z B. siedzimy i patrzymy.
Jakby bylysmy leko z boku.
Bylysmy ubrane cale od stop do glow na czarno.
Czujecie nie.
Bialy – dobro.
Czarny – zło.

A raz chialasmy uciec z wkladu o kosciach.
I problem byl taki ze trzeba bylo przejsc kolo wykladowcy.
To mowie ALE B.!!! CO MY POWIEMY ZE WYCHODZIMY TAK W SRODKU ZAJEC CO???!!!
A B. na to: JAK TO CO?? DO WIDZENIA!!!!

Boze jak bylo smiesznie.
I umialam wiecie na pamiec wzor substancji chemicznych zawartych w samoopalaczu!!!!

Boze i raz dostalam kabla przy tablicy!!!

No ale dobra. bylam natym manikjurze dzis.
I kurna sory nie.
Podkusilo mnie.
Nie no fajnie bylo.
Aczkolwiek motywem przewodnim byla trzustka brata manikjurzystki.
Mam przez to troche krzywo opilowane bo sie bidulce rece trzesly.
No ale nic nie mowie.

Wiem przeciez czego ich tam ucza w tej szkole.
W zasadzie niczego.
Wiec wiecie.
Uwazajcie.

Dobra kosmetyczke jak ktos ma to niech jej nie puszcza zaprawde!!!

zielono mi

tak.
Mowilam ze nie przyswajam zelaza droga pokarmowa?
Naprawde.
Zeby udowodnic to swiatu zjadlam wczoraj kilo szpinaku z patelni z cosneckiem i sereckiem. cudownie.

Obudzilo mnie o 6.34 przeczucie ze ten szpinaczek zaraz wyjdzie mi pepkiem i uszami.
Dzieciak sie obudzil i wariuje i mowi MATKA !!! ALE JAZDA TU W SRODKU!!! COS TY ŻARŁA???.

senkju naprawde.
od 6.35-7.38 nie pamietam nic.
Oprocz cichego szumu.
wody w toalecie.

A podobno domestos starcza na 248727432 splukan.

Media klamia.

śćiu bździu

siedze.
Kot mi mruczy na brzuchu.
Wlosy mi sie farbuja.
pije herbatke koperkowa.
Jest mi dobrze ot co.
naprawde.

I wali mnie to ze deszcz pada, i wali mnie to ze mi kot oklaczy spodnie. I wali mnie to ze musze ciagle siku chodzic bo pije srednio dziennie jeden taki baniak wody Eden. Naprawde. W dupie to mam.

Wogle sie wyluzowalam.

(i poszla sie napic wodki).

Wogle moze ja juz nic nie dodam na koniec bo jakos tak mi jest luzno i rozlazle.

para rararar m.

pietnascie minut z zycia fosoli

Mialam wczoraj widzenie.

Poszlam na jakies takie super usg zeby bylo wszystko widac i zebym mogla spac spokojnie.
Taki niby luz nie. niby napewno wszystko bedzie dobrze. No bo co.
Ale kolacza sie mysli po glowie tak natretne ze nie da sie od nich odpedzic.
Wyobrazam sobie mine lekarza, ktory patrzac w to usg kreci glowa, mierzy jeszcze raz, patrzy , widze ze chce cos powiedziec ale sie boi i mine ma kiepskom.
I wtedy caly ten swiat co budowalam sobie pieczolowicie (czesciowo sam sie zbudowal bo ja nie mialam do tego glowy) moze runac w ciagu 30 sekund.

Jeszcze gorsze mysli mnie dopadaly ale oszczedze.

Generalnie swiadomosc wspolczesnych matek jest zabojcza dla nich samych.

Kiedys to sie przeciez rodzilo w polu na miedzy.

Na szczescie wszystko bylo ok. Fasolka ma wszystko na swoim miejscu w odpowiedniej ilosci.

Generalnie jedna z dostepnych płci juniora/juniorki zostala w miare wykluczona.
Meska hihhiih

W zyciu nie marzylam nawet o tym zeby miec corke.
W zyciu.

Mial byc syn i bez dyskusji.

Widzenie bylo jakze owocne.
Fasolka lezala na plecach miala jedna reke za glowa a noge nonszalancko wsparta na moim brzuchu a swoim suficie.
Zwrocila raz swoja twarz w kierunku kamery, ziewnela i poszla spac dalej.

Jest to wszystko dziwne.
Naprawde.

Te uczucia macierzynskie gdzies tam kraza i kraza.
Czasami jak widac wypelzaja.

Fasolka nadal aktywna.

Pieta na suicie odczuwalna.

No lekka plaza moja panno!!!