Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2005

w kolorze blu

Czuje się dzis jak gwiazda czarno – bialej telewizji.
Owiana czarno-bialym blichtrem i czaro-bialym brokatem.
Z szarymi cieniami do powiek, czarna pomadka i czarymi teczowkami.

i nic na to nie poradze.

Wstawszy bowiem dzis rano oczom moim nie ukazal się snop swiatla zarowki (tylko wiechec) ale ciemnosc.
Ciemnosc spowodowana zapewne pierdalnienciem w elektrowni, zaspaniem brygadzisty, oszczednosciami energii narodowej brutto , tudziez atakiem skierowanym prosto w moje wielobarwne JA.
Ubralam wiec na siebie szarawy cwetr, szarawy koszulek, czarne spodnie, biale stringi.
Umalowalam się szarym cieniem, szara szminkom i spryskalam szarymi parfumami.
Nastepnie nalalam sobie szarego soku a kotom nasypalam szarego zwirku.

(dobra jestem fankom filmu MIASTECZKO PLEASENTVILLE, macie mnie)

i teraz tak to siedze.
Do tego dochodzi:
- nudnosc szeroko pojeta. ja jestem nudna, w pracy jest nudno, mam nudne rajstopy, nudne biurko, nudny komputer, nudno mam w torebce, nudno mi w zoladku, ogolnie no nie będę was oszukiwac NUDA. Jedyne czego nie mam to nudnosci.
- ogolnie pojety poglad POCALUJCIEZ WY MNIE WSZYSCY W DUPE.
- brak jakis fajnych produktow spozywczych w lodowce i nawet globalnie – na swiecie.
szukam nowych smakow i nowych wyzwan kulinarnych – to i owszem sa w Warszawie.
W poznaniu to sa nowosci jak mc donald zmieni menu.
- czuje się troche jak szaro-brazowa papierowa torebka, troche zmieta, troche zmoknieta (o boze przypomnialy mi się truskawki w takiej torbie. jak poleza z 6 min to przesiagaja i przy wyjmowaniu z siaty torebka się rozpada i robia takie PLASK na kafelki)
Ale pamietajcie ze jak się nadmucha taka torebke i w nia pierdalnie to jest niezly huk.
- domniemam, ze mogę czuc się jeszcze gorzej wiecie. Obstawiam torebke foliowa. przejrzysta na wylot, bo umowmy się ze szary to jednak jest jakis kolor tak?

I mam tyle rzeczy do zrobienia. i tak mi się nudzi.
Robie zestawienia – i mi się nudzi, szukam b.waznych papierow – i mi się nudzi. Gadam przez telefon i proszę – nuda.
Patrze w lustro – zielone odrosty (z siostra już dawno stwierdzilysmy ze przy czerwono/rudych wlosach odrosty w niektórym swietle sa ZIELONE. mogę to udwodnic naukowo ale blagam nie dzis).
Patrze w kubek – niebiesko. Przysiegam herbata zimowa w pierwszym stadium była niebieska.

i tak wyglada moje zycie stan na dzien trzydziesty pierwszy stycznia dwa tysiace piec godzina czternasta osiemnascie.
Szarosc plus zielen plus blu.

dopiero sroda.

Polecenie sluzbowe brzmialo:

JAK TYLKO PRZYJADA SZAFY KIEROWAC JE DO TYLNIEGO WEJSCIA.

Zarzadzilam dalej: JAK TYLKO PRZYJADA SZAFY KIEROWAC JE DO TYLNIEGO WEJSCIA.

Siedze pije herbate, jem tiki taki (malaga tiki taki i kasztanki dla ciebie i byc moze i dla kolezanki).

widze. wnosza kartony.
WOGLE tego nie zarejestrowalam. wogle.
KARTONY TO NIE SZAFY.
luz.
SIEDZE. odwijam nastepnego tiki taka.
pfffffff

nosza kwiaty.
pf. kwiaty to nie szafa.

nosza rulony.
pff . rulony to nie szafa.

WTEM!!!

DEREKTOR: PIERWSZA!!! CZEMU NOSZA TE RZECZY OD PRZODU???
JA: TO JEST BARDZO DOBRE PYTANIE PANIE DEREKTORZE!!!!!
JUZ WIEM!!!! BO TO NIE SA SZAFY PANIE DEREKTORZE!!!! SZAFY POJDA OD TYLU.
DEREKTOR: TUS MNIE USPOKOILA.

Ide wiec do tych jelopow i mowie.
SZAFY OD TYLU. DEREKTOR NIE KAZAL OD FRONTU. CZEMU NIE MOWIL. MOZE MA KOMPLEKS SZAFY PRZODUJACEJ. NIE WIEM.
JEŁOPY:ZŁOCIUTKA. OD TYLU NIE WEJDOM. MUSIMY OD FRONTU.
JA: NIE MOZNA OD PRZODU!!! WYLEJE MNIE!!!!

szafy poszly od przodu.
nie wiem do teraz jakie to mialo znaczenie naprawde.
nijak nie pojmuje.

Tak samo nie pojmuje gdzie byla zielona ksiazka nadawcza do listow poleconych co mnię opuscila 2 mc temu.
dzis doreczyl mnię ją listonosz, mowiec ze lezala na bjurku u niego w robocie.

boze moze podrozowala jak krasnal z Ameli?
co przezyla? czy zycie ja doswiadczylo? czy bedzie chciala o tym rozmawiac?

jezus. przerasta mnie rzeczywistosc.

Wnose se szafe. od frontu. moze mi ulzy.

Pod włos

siedze w robo i slucham IRY
jest wiec lekko rokowo. a powiedziala bym ze wkrady się również elementy hard koru
IRY sluchalam wieki temu acz pamietam jakby to było wczoraj.

co się z tym wiaze to pewna fascynacja dlugowlosymi blondynami do ktorej się przyznaje i ktorej się nadal nie wstydze.
Oczywiście John Bon Jovi był tez na liscie. Dzizas.
I do tego czarna/brazowa skóra no i charakterystyczne pobrzdekiwanie klamry , którea znajdowala się u pasa tejze kurtki.
Obcisle dziny (gumowane – przyp. autora) , których to facet wygladal lekko srednio ale kija tam.
i najlepiej jeszcze pod tę skórę bialy klasyczny ti szert.
I normalnie majtki przez glowe.
Taki wiecie. Zbuntowany przystojniak. Oł je. kaman bejbi.
Pamietam jak raz tekiemu jednemu blodynowi z klakami do pasa krecilam te wlosy na lokowke.
Tak w ramach rozrywek popoludniowych.
Miał tych wlosow umowmy się dzies na 4 peruki.
Troche się wlosy zaplataly i trzeba było obciac koltun. Ale luz.

Potem z roznych fasynacji to był wójek Jessie. Z pełnej chaty. Taki serial Amerykanski.
I znowu co zastanawiające pojawia się motyw włosów.
W miare ewoluowania z podlotka w pieknego łabedzia kolor wlosow i dlugosc się zmienily ale wlos nadal musial charakteryzowac się sila, witalnoscia, polyskiem i odpowiedznia gruboscia.
Ja nie wiem co mi odwalilo. Dosc ze wójek Jessie zdominowal moje zycie na jakies 10 lat.
Mam nagrane wszystkie odcinki. No o mój boze.

Ale wiecie to wszystko daje się wyjasnic.
To ze nie lubie łysych. Tzn nie ze jestem rasistka czy cos, ale nie byli oni po prostu brani pod uwage na wspolna swietlana przyszlosc.
Cos w tym chyba jest ze te wlosy były oznakom dla mnie sily genetycznej. No taki test na rozplodowosc, nie wiem.
Zdaje sobie sprawe ze to bzdura, ale tak jak niektóre lubieja brunetow, tak ja lubie mocno-wlosych.
Ale nie owlosionych zebysmy sobie to wyjasnili.

bardzo to wszystko skomplikowane.
Temat wlosow widac dosc mnie frapuje.
Mój maz ma wlosy w jak najbardziej normie. Grube geste nieblond i nie do pasa. Choc w sumie od pasa w dol to mu się te wlosy zaczynaja.
(nie sluchajcie mnie to wszystko z powodu braku snu)

poza tym frapuje mnie globalny poziom snu.
a najbardziej mój wlasny.
Czy ja kiedykolwiek będę mogla się wyspac he?
Czy codziennie na ziemi wykorzystywane jest tyle samo godzin snu?
i czemu zawsze w kazdej chwili ktos spi na ziemi ale czemu to nie jestem ja?
ziew.

sekrety piekna

Uwielbiam jak moj maz wyjezdza.

Odzywam.
Promienieje.
no moze troche wizualnie gorzej wygladam ale kocham ten stan.

Leze na kanapie (o jakze to niezwykle) natenczas i okladam sie jedzeniem.

Dzis w planach mam batoniki z cornfleksami (skrzetnie schowane przed starym w lodowce – ZA JAJAMI – bez skojarzen), pieczone ziemniaki sztuk 5 (zrobilam na sniadanie jeszcze zostalo), pomarancze z dupkami (wieceie jak wyglada pomarancza z dupkom nie? ), jeszcze mam czekoladke lindta ale to w pracy w szufladzie – srodkowej z napisem MOJA PRYWATNA SZUFLADA (wierzajcie mi musialam to napisac non stop robiono bowiem naloty na moje szuflady. nic kurwa prywatnosci. boze gdzies musialam przeciez trzymac tampony!!!),co ja jeszcze mam… kielbaski berlinki (wibrator sie popsul), i sloiczek malin z lata (grzybki wyszly cholera), i mam jeszcze polendwice z indyka lajt (indyk musial cale zycie chodzic na aero i streczing zeby nadawal sie na polendwice lajt. cale zycie wyrzeczen i prosze, skonczyl w dziale PODROBY, NIEWARTO SIE ODCHUDZAC), no i to chyba tyle.

Zamierzam zaraz nalozyc sobie zielona maseczke, ubrudzic cwetr czekoladom i jajkiem i obejrzec milion filmow kobiecych wylacznie.

zamierzam byc ponad to wszystko.

Ponad to , ze kupialm ostatnio maskare i byla fioletowa i wysusona prawie na wior i musiala bym ja najpierw odmaczac w wodzie z ludwikiem zeby ja reanimowac. Moze to byla maskara INSTANT? przed uzyciem zalac wrzatkiem?

Ponad to, ze w piatek po robocie szef kazal mi jechac po jakiegos szyche na dworzec pkp i zawiezc go 500 m dalej.
zesz kurwa. dzwonie do tego szychy i tlumacze jelopowi ze bede w wisniowym oplu na awarynych czekac.
W-I-S-N-I-O-W-Y O-P-E-L.
ktorego slowa nie rozmunie.

WIS-NIO-WY.

siedze i czekam.
ryba sie rozmraza w bagazniku zaczyna walic sledziem choc to pstrong, a ja doprawdy nie mam co robic tylko w piatki se stac pod dworcem i prowadzic statystyki CZY POLACY ZAAKCEPTOWALI WALIZKI Z KOLKAMI, i czy wiecej jest wyjezdzajacych czy przyjezdzajacych (wiecej jest przyjezdzajacych).
naprawde.

Po 20 min dzwonie do szychy i ptam kurwa grzecznie CO SIE KURWA JEGO MAC DZIEJE??? popierdilily cie sie jego mac kolorki?

WISNIOWY. OPEL.

a szycha spokojnym glosem pomiedzy jednym machem a drugim odpowiada: NIE MOGLEM PANI ZNALEZC WZIOLEM TAKSOWKE.

Ale ja go rozumiem. wiecie.
Tak jak rozumiem wszechswiat (ale zadko).

Faceci rozrozniaja tylko 16 kolorow.

Wisniowego niestety nie.

zaloze sie ze szukal czerwonego forda.
Albo pomaranczowego czolgu.
Albo kurde kutra dalekomorskiego.

Luz. Oddycham do torebki.

lece po te filmy.

low ju
pissss

zyje zyje

brrrrrr
jak mi zimno.
potwornie.
ledwo daje rade.niech juz bezie marzec prosze. albo maj. moze ktos sie zamieni? oddam calkiem nowy luty za maj.

no nic. pierwsz mowi zeby znalezc pozytywne aspekty sytuacji.
nie widze nie slysze. dziekujemy.

kupilam fioletowa maskare. wyschnieta. oddalam do reklamacji. czekamy.

moj derektor zmienia miejce pracy na to inne 5 km dalej. nie mam nic przeciwko.
Mowila, powtarzam, takiego pracownika jak ja nie znajdzie. sam wybral. nie chce potem slyszec rykow.

dzis rano jak jechalam do pracy bylo ciemno przysiegam. ciemno jak w listopadzie o 16. tak samo.

ale wiecie zamarzylo mi sie ostatnio.

polezec na trawie.
ale szron byl wiec nie dalam rady.

jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego wieczoru jest szanowny koc i herbata cynamonowa.

thats it,naprawde.

jeszcze tylko piatecek wiecie??? hihihih

SIEDZE

i rozmyslam.
troche gadam z siostra, troche zdrapuje lakier z paznokci troche sie denerwuje ogolnie zyciem, troche sie boje o przyszlosc, troche moj moz siedzi w praktikerze chociaz jest 20.30, troche tak o.

wczoraj maz mnie zagnal do lasu podziwiac przyrode w stanie uspienia.
jakby mamy wiele wspolnego wiec poszlam. zalozylam moje wspaniale buty gorskie ktore napewno kochanie kiedys ci sie rozejda (maja 3 lata), zreszta jakbys chodzila w nich do pracy to by ci sie rozeszly.
no i chodzilismy po tym lesie nie wiem po co i chodzilismy.
no ale potem zadzwoNili znajomi ze tez ida do lasu i ssoptkamy sie na lace kolo ŚLuzy gdzie pasa sie zajace. no i chodzilismy . i chodzilismy.
sympatycznie sie zrobilo. nos mi odmarzl. kostki poobcierane drzynsy od blota. no ale SIE DOTLENISZ kochanie.

a potem jak juz nie chodzilismy to pojechalismy do domu.
i tu mnie podkusilo zeby umyc i odkurzyc dostepne nam pojazdy mechaniczne wiec samochody, ciagnik i kosiarke.
boze.
potem mnie podkusilo zeby robic faworki.

potem nic mnie juz nie kusilo bo leglam na kanapie a wlosy oklaply mi zroszone tluszczem – olejejm kujawskim z pierwszego tloczenia.

poza tym w weekend zasnelam 3 x.
i pewnie bym się wyspala gdyby nie telefony od mojego szefa i od mechanika.
Jeden i drugi usilnie mi cos probowali wmówić. Jeden ze zerzarlam plakaty co je miałam gdzies tam zanieść i czy jestem pewna ze tam sa. Nie mam schizofrenie i zaniosłam je do muzeum narodowego i podpaliłam.
A drugi usiłował mi wmówić ze fakt ze prowadze samochod w szpilkach znacząco odbija sie na szczekach hamulcowych. Co za palanty.

Ide się napic herbaty OAZA SPOKOJU.

codziennosci

Opowiem wam dzis o pewnych rzeczach co mam zapisane w moim 30 letnim ciele.
Nie nie nie będą to szczegoly anatomiczne, objete tajemnica (choc sklamala bym mowiec, ze nikt na swiecie ich nie zna).

Otorz będzie o tym co mnie podnieca.
Oczywiście maż ale tym razem będzie o czyms innym.

Swoja wypowiedz przedstawie w przejzysty uszeregowany sposób (jak nie ja zupelnie) od myslnikow.

- podnieca mnie strzelanie z takich foli nabombelkowanych , takich wiecie do transportu roznych rzeczy. uwielbiam sobie usiasc i strzelac i wogle jest fajnie.
- bardzo mnie podnieca jak gdzies jade dalej i stoi radar i trzeba migac dlugimi innym kierowcom. Jakas taka solidarnosc szosowa mi się wlacza. boze uwielbiam
- lubie rozmawiac z kotem. jak mu miaucze takim jakims tonem to one mi odmiaukuja.
pierwszy się wkurza i mowi przestann bo ja was dzwiekowo nie odrozniam.
- o, a nie lubie np. jak mam herbatke (flaka w sensie no torebke) nadal w kubku podczas picia i nie lubie jak mi ta torebka przy piciu klapie o nos. no . tego nie lubie,
- lubie jesc z ogrodu pierwsze rzodkiewki nieumyte takie troszke z pjaseczkiem jeszcze.
- lubie dźwięk jak się nalewa pierwszy kieliszek wina. taki gulgot. potem już tego nie ma.
- lubie stac w oknie i czekac, po ciemnku. (oczywiście w zalozeniu ze mam na kogo), lubie tak patrzec az tak daleko ze widac lekko swiatla samochodu za zakretem az wreszcie widac caly samochod.
- lubie od rana nic nie jesc.
- lubie obserwowac w sloncu brokat na skorze.
- lubie dzwonic do przyjaciolek i rozmawiac o pierdolach.
- Lubie macac kotowi poduszki pod lapkami.
- Znajdywac noca jeże,
- Zimne borowki,
- Zaglądać ludziom przez oświetlone okna do domow (zawsze zazdrościłam ksiedzom chodzącym po koledzie ze widza tyle roznie uzadzonych mieszkan)
- Lubie jak pada deszcz,
- Lubie zdzierac folie ochronne z wyświetlaczy nowych telefonow,
- Lubie ten klej co nim sa przyklejone probki kremow w gazetach.
- Lubie zapach benzyny….

I jeszcze duzo rzeczy lubie.

Śmieszne to wszystko no nie?
Tyle jest roznych rzeczy które tak roznie na rozne osoby działają.

A co ty lubisz czytelniczko? Czytelniku?

monotematycznie

jeżeli uda mi się zasnać w samolocie znaczy jestem trup.

Ostatnio stary mnie wzial na pizze a potem do pijalni czekolady.
Knajpa dziwna ale klimatyczna. Cacao republika na zamkowej chyba.
Na gorze sa sofy, jest czerwono i wogle się zdejmuje buty i się lezy i można roznie albo sobie popatrzec w sufit, albo strzelic sobie macanko albo poczytac ksiazke MAKARONY – JEDEN DZIEN Z ZYCIA WLOCH.
(macanko uskuteczniala para obok nas, proszę was mogli mieć z 15-16 lat, on nawet się jeszcze nie golil. boze!!!! slinili się potwornie i zamowili MLEKO Z SYROPEM MIGDALOWYM wiec jakby adekwatnie do wieku. ).
No nic czytam ja ci wiec te makarony , rozlozylam się, falbany sukni splynely po szezlagu i leze.
Ale postanowilam na chwilke zamknac jedno oko.
Potem drugie.
no i kuzwa zasnelam.
Muza wyje, pelno ludzi no nic a ja spie.
Proszę niech mnie ktos dobije klawiatura.
Obudzialm się wielce zdziwiona ze nie jestem w luzku.
Kazalam się wiezc w tej ino mi chwili do sypialni.

Mój maz miał ostatni tydzien urlop. Zdarzalo się wiec codziennie ze konczyl zajecia nocne jak ja szlam do pracy ((raz wieczorem zaczynalismy razem ogladac 6 serie sexu&city, a jak rano szlam na zaklad o 8.30 to lecial akurat ostatni odcinek a maz siedzial na kanapie i wogle nie wiedzial gdzie jest). no wiec dzis rano było tak.

Drze się ten sukinsyn – telefon mojego meza spod lozka.
Ja mowie KOCHANIE WYLACZ BUDZIK
on mowi NIE MAM BUDZIKA O CO CI CHODZI
nastepnie budzik dzwoni za 5 min.
kochanie mowie masz budzik i go trzasnij bo oszaleje
dal nura pod lozko i cos nie wychodzi.
domniemam ze nokia powibrowala se gdzies indziej
no nic wstalam poszlam myc leb (kot szary ma nowa pasje . po tym jak ja umyjle glowe wchodzi do wanny i wylizuje cala wode co zostala. cala. )
dre się KOCHANIE WSTALES
Nie, ale nie pozygalem się !!!!!!

sukces doprawdy.

zasypiam wiecie.
mogę zasnac gdzie kolwiek.

rozwazam polozenie się pod bjurkiem bo mam podgrzewana podloge.

zlote zasady cioci Pierszej

Zastanawialiscie się czasem jak to naprawde jest w zwiazku?
(Ale w zwiazku z czym?)
Bo ja chyba srednio co 16 min.
Tak jak mezczyzna mysli o sexie statystycznie 48 razy na minute tak kobiety mysla O ZWIAZKACH.
Mysla jaki on jest ten mój zwiazek, jaki jest ten zwiazek sasiadki obok , albo czemu go wogle nie ma?
(Teraz jestem taka madra wiecie, pffff )
Rysujac sobie piekny wykresik można by latwo zauwazyc ze kobieta raczej chce osiagnac sukces uczuciowy a facecik raczej zawodowy.
Zdarzaja się jakis czule padalce ale. Sa to odruchy wyuczone i wymuszone przez nasze zachowanie. Inteligentny facecik wie, ze jak przytuli i powie ze wszystko się ulozy damy mu spokoj i będzie mogl popstrykac w baterfielda.
A my wiemy ze jeżeli postawimy czasami obiad na stole tudziez cos innego – tez będzie spokoj. Bo chyba o swiety spokoj wlasnei chodzi co?
Żeby po calym dniu gonienia za przyslowiowa zlotowka mieć w domu spokoj co?
I moc po tym calym okresie wstepnych amorow wreszcie być soba i zachowywac się tak jak lubimy (siedziec np. w bluzie poplamionej jajkiem i jesc prosto ze sloika pieczarki w occie).
Faceci chyba generalnie chca mieć swiety spokoj.
Oni spelniaja się w pracy , w hobby czy w Praktikerze.
A my raczej z natury mamy zakodowane by ten spokoj im zburzyc. hehehheeh
Bo dla nas polem wykazania się jest dom. i oni bardzo często smia naruszac nam ten spokoj i porządek.
My bronimy wiec naszego spokoju w domu (walka z skarpetkami, naczyniami i pustymi opakowaniami w lodowce) i oni również walcza w imie swojego spokoju w domu.
i jakby samo nasuwa się slowo ROWNOWAGA .

W zwiazku z tym mam teorie.

x% + y% = 100%z

teoria jest prosta w zasadzie z dwiema niewiadomymi. nie chcialam jej już bardziej komplikowac bo z mamtmy cienka jestem jak nie wiem co.

X to oczywiście my (jak się przypatrzycie X to przeciez bjuscik, talia i biodra) a Y to oczywiście ONI (klata i penis).

Wiec tak. W związku jest tak.
Ze jej zalezy i jemu zalezy. Czyli x+y i z tego wychodzi zet jak związek (nie nie jak Zenon).
I mowie wam ze z=100 i ni cholery mniej ni wiecej.

I zawsze jest tak ze komus bardziej zalezy, ktos ma wieksze parcie, ktos bardziej kocha ktos bardziej dazy do uzyskania całości z polowki.
I z reguly jest tak ze wtedy ta druga strona widzi ze tamtej to już tak zalezy ze koniec i w takim razie ona już se może troche odpocząć.

I razem to daje stowe.
Pewnie idealne było by 50x + 50 y = 100 z
Pfffffffffffff
Pewnie. Luz. Jak tak macie to słucham rad i zlotych mysli.

Jaki jest wniosek z tej zasady nie wiem.

A nie w sumie wiem.

Ze trzeba uważać. Na tych gosci z penisami. Mowie wam.

Podstepne szuje.

Omamia omamia i będą chcieli na dziecko złapać. hihihih

a tak jakos

wiedzialm juz od rana ze tak bedzie.
przyszlam na zaklad. a nie wpierw wstalam. Oczywiscie kurwa bylo ciemno i lalo.
oczywiscie.
Makijaz wyszedl mi krzywo, pofarblowalam sobie jeszcze wlosy saszetkom i uswinilam caly zlew.
no ale nic jade na zaklad. samochod nowka od mechanika nic to, reczny zaciaga sie po pache mniej wiecej a przy chamowaniu caly samochod wpada w takie tyr tyr tyr. ale co tam. Pani szczeki wymienilem, musi sie dotrzec.
Dotrzec to ja musialam do roboty zesz jego mac.

no to przyszlam.
w zakladzie jak zwykle atmosfera wyborna. nikt sie do nikogo nie odzywa, ewentualnie w podgrupach ludzie rabia sobie dupe. luz.
Jedna zdzira nawet przestala mi czesc mowic.
nastepnie padlo slowo INWENTURA i PROTOKOL.
Zas potem KOTLETY NA SZKOLENIE W SOBOTE SZTUK 21.
Padło słowo RZUTNIK i TERMOSY.
potem padlo KURWA MAC. ale to juz jakby z mojej strony.
kurwa jakas gre strategiczna mamy w SOBOTE. Derektor widze siedzi w pokoiku i wkuwa co ma zrobic nam z ta gra.
kurwa widzialam to MONOPOL jak nic. uwielbiam gry planszowe.
PRZEGRYWALAM NAWET W GRZYBOBRANIU. WE WSZTSTKIM. W KOSTCE RUBIKA NA CZAS, W BIERKACH, W PCHELKACH. WE WSZYSTKIM BYLAM OSTATNIA.
no nic.
zalatwilam kotlety.

usiadlam i zaplakalam nad swoim losem.

przyszlam do chaty.

koty glodne, pies wysuszony spowodu braku plynow, stary siedzi i czyta WYROB WIN DOMOWYCH (byl na nalewce z muchomorow) , ryczy wiwaldi. w lodowce jajka i musztarda.

i nie mam zapalu powiem wam . i serca. do niczego.

kot mnie lezy na kolanach.

i cos zaczal smierdziec.

jezuuuuuuusss