Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2004

sroda. 45 godzin do godziny zero

sytuacja nie jest zla.
Znowu smakuje mi wino.

Kot polowka dostal w prezencie pileczke pinpongowa.
Wiec teraz co wieczor odbywaja sie
PIERWSZE ZAWODY KOCIE W PINPONGU NA TERAKOCIE.
Boze a kot sylwester patrzy z politowaniem ECHHH CI SMARKACZE, ZA PILKA LATA!!! PFFFFFFF PAPROSZEK!!! PAPROSZEK TO JEST TO!!! DAWAC PAPROSZKA!!!

Generalnie czujemy sie w domu jak w chinskim pokoju do testowania pileczek o co najlepiej sie odbijaja.

Poza tym sytuacja na froncie napieta.
za 45 h przyjezdza ciocia sosko z wujem Henrykiem.
My tam z sosko bedziemy tradycyjnie posypywac sie brokatem ale panowie…
no i tu jest sprawa powazniejsza.
Jednak co tam. w razie co to powiemy z sosko ze musimy pilnie wyjsc bo rzucili blyszczyki albo jest promocja na termoloki. pfff

wogle to przeczytalam ze w H&M maja byc ciuszki zaprojektowane przez lagerfelda.
Kolekcja ma byc _podkreslam – ostra i zdecydowana – jednak dostepna dla kazdego.
„Jest to prezent dla sieci naszych sklepow od tego wielkiego projektanta. Chcemy promowac swiatowa mode wsrod poznanianek” – dodaje Danuta Trendowska szef PR w HM.
No nic.

Wogle uwazam ze jesien jest cudowna.
Wibruje tysiacem kolorow, emanuje czerwienia i tysiacem parasolek.

taaaaaaaa
taaaaaaaaaaaaaaa ta.

dobra. moje kochane.

dobranoc.

niech sie wam przysnia same penisy.

dorodne, dojrzale, w pakietach po 5 szt.

dwudziesty siudmy wrzesnia piewsza rocznica slubu

Dziendobry czesc i czolem pytacie skond sie wziolem.

mam zapierdol w robocie. A czego sie spodziewalam jak mnie nie bylo 5 tygodni co? he??????
Od 3 dni rozszywam 120 umow co je ktos pozszywal ale sie okazalo ze trzeba wymienic czwarta strone. I trzeba wydrukowac kurwa mac jeszcze raz sto dwadziescie czwartych stron. Ale uwaga. w kazdej umowie czwarta strona zaczyna sie w innym miejscu swojego zycia.
Pierdolca dostaje.
Francuski zniszczony od wydlubywania zszywek, odcisk od zszywacza na prawej dloni, zszargane nerwy.

Nie no ja wiem, ze po 5 tyg bez pracy lekko mi odrabywalo , i ze normlanie o 11 to juz jestem w trakcie rozszywania 76 umowy a siedzac w domu byla bym na etapie drugiej kawy i drugiego kota.
Wiem wiem ze jak sie nie chodzi do roboty to zycie przecieka przez palce i ma sie depresje.
ALE WYBIERAM PRZECIEKANIE PRZEZ PALCE, DRUGIEGO KOTA I DEPRESJE.

Boze nic nie ma sensu.

Podlaczylam sie wiec do matrixa po robocie.
Uwielbiam wymieniac sie z paniami w sklepie.
Ja im daje ten plastikowy prostokacik a one mi ciuszki.
I one chyba nie wiedza ze kiepsko na tym wychodza bo one mi oddaja ten prostokacik a ja im ciuszkow nie.

ALe do czego ja zmierzam?

Troche depresje jesiennom mam.

Niestety ten entuzjazm i radosc zycia ktora mialam po urlopie mi gdzies sie zapodziala.
Naprawde tak docenialam to wszystko co mam i co.
I nagle znowu dupa blada.

A slowo LISTOPAD robi mi takie cos w zoladku.

dobra.

cicho.

no.

Być może jestem lekko jesienny? So what???

Nagle.

Jeszcze nie kupilam chryzantem,
Jeszcze nie podnioslam kasztanow,

Jeszcze nosze japonki choc marzna mi nogi,
Jeszcze zapominam swetra,

Jeszcze mowie nie nie trzeba rozpalac w kominku,

Jeszcze nie zauwazam lisci na trawie,
Jeszcze mysle ze wieczory sa cieple
nie dowierzam termometrom,

Jeszcze mysle ze mozna lezec na trawie,
Jeszcze mysle ze wzejdzie rukola,

Jeszcze mysle ze wyjda mi piegi od slonca,
Jeszcze wierze ze pranie wyschnie mi w ogrodzie,

Jeszcze.

Jeszcze przed chwila bylam w letniej sukience.
Jeszcze usmiechalam sie do slonca.

To bylo 15 min temu.

Dopadla mnie jesien.
Nagle.

Pomiedzy pinakolada a winem.
Gdzies pomiedzy stolem w kuchni a kanapa.

Nagle uswiadomilam sobie ze pranie nie wyschnie mi juz na dworze.

Zeby chociaz te lzy wyschly mi zanim pierwszy wroci ze spaceru z psem.

Bo co ja mu powiem?

ze jest jesien??
ze mnie dopadla znienacka?
ze pranie mi nie schnie?
ze trzeba wysuplac dwie dychy na chryzantemy?
ze trzeba napalic w kominku?

eeeeee nic nie powiem,
moze nie zauwazy ze jest jesien,
moze jakos ja przetrwamy przytuleni przy kominku.

I pranie przy okazji wyschnie.

afryka mnie odmienila part two

Generalnie polegalo to na tym, ze w Keni sa parki narodowe i tam sie po nich jezdzi i sie na ich terenie mieszka i sie wyrusza kurna na BEZKRWAWE LOWY.

I to wcale nie jest tak, ze te miejsca na camp sa odgrodzone albo w cholere daleko od zwierzat. nienie nie nie.
Normalnie jedzie sie, skreca sie za sloniem w prawo i juz tam sie spi.
Spalismy w namiotach. A co.
Czasami ten teren byl ogrodzony cienkim drucikiem, czasmi nie.
Ale powiedzmy sobie otwarcie slon nawet nie zauwazy takiego drucika.
Murzyny nam areszta powiedzialy nie ze w nocy lepiej zebysmy nie wychodzili z namiotow.
Boze ale po kolei tak.

Dostaje sie taki samochod z otwieranym dachem i juz.
Najlepsze jest to, ze te zwierzeta nie zauwazaja tych samochodow. nic a nic.
normalnie patrza wzrokiem BOZE ZNOWU TURYSCI.
no i normalnie takim samochodem to do tych zwierzat mozna sie zblizyc na 4-5 m.
no. mozna np. uslyszec jak piec lwiatek pije wode z kaluzy.
jak hieny hrupiom kosci, albo jak lwice zdzieraja skore ze zlapanej gazeli – swierzynki jeszcze cieplej.
albo slonia.
ojjjjjj na slonie to trzeba uwazac bo one normalnie skradaja sie w krzakach i takiego slonia to np nie slychac.
Bo normalnie raz zachamowalismy ostro bo slon szedl. boze a jak zawyl. jak w stasiu i nelu.

normalnie powiem wam ze troche tak blisko.
zerafy – prosz, hieny – prosz, zebry? pfff
bawloly, gepardy, strusie, malpy, niebieski kury, wiewiorki – prosz.

sytuacja raz przedstawiala sie nastepujaco.
Ide siku. do latryny za namiot.
ide. weszlam. patrze a tam dziura w podlodze. no dobrze. patrze w ta dziure.
a tam lata ptak.No pieknie byl wygladala jakbym zdjela stringi i nagle miala ptaka miedzy nogami.
no nic. wychodze – patrze slon.
je palme.
Dobra prosze slonia, slon je, ja naprawde nie musze siku.

Taaaa no i chodzilam juz zawsze z mezem to siku. Ja patrzylam czy nie ma slonia a maz odganial malpy bo byly zywo zainteresowane co robie.

taaaa taki folklor troche co?

co wieczor trzeba bylo sie baaardzo upijac. bowiem na trzezwo nie bylam w stanie zasnac. Walniete hieny potrafily cala noc hihotac.
Ptaki sie darly i cos hodzilo i lamalo galazki. NIE WNIKAM CO.
czarujaco. doprawdy.

siku w nocy nie chodzilam.
ogolnie umowmy sie ze warunki byly dosc polowe.
Dosc. murzyni gotowali strawe na ognisku. umowmy sie ze na strawe skladal sie ryz z kapusta i wolowina do rzucia.
po 9 dnich odmowilam przyjmowania posilkow. powiedzialam ze wole umrzec.

nie no luz.
a no i jeszcze flamingi byly. rozowe. i pelikany.
i trzymalam kameleona.

jedyne co to, ze od jednego do drugiego parku bylo w cholere daleko. bywalo i z 600 km.
a tam drogi jezeli juz nawet sa to i tak lepiej jezdzic poboczem – mniej dziur.

i te mijane miasta….
naprawde w porownaniu z nimi to w parkach czulam sie bezpiecznie.
W miastach nie.
zreszta co to za miasta. trzeci swiat kurna.
faceci leza caly dzien na ulicy, kobiety tyraa, dzieci obsiadaly muchy, stragany zbite z desek, smieci na tony.
doprawdy piekna afryka.
I kierowca tylko mowil, zeby zamykac okna w miastach bo jestesmy BIALYMI TURYSTAMI.

DOBRA. koniec czesci drugiej.

street lights

aaaaaaaaaa
jest nienajgorzej.
Poniedzialek powitalam z kubkiem kawy, czekaloada pomaranczowa i draca sie WOKALISTKOM „streeeeeeet lajts!!!! Streeet Lajts”!!!!.
milo ze strony wokalistki. Doprawdy.

No nic.
w weekend nam troche odrabalo.
w sensie ze wrocilam wreszcie do zycia i postanowilam to wykorzystac.

Troszke sie zastanawiam, czy jezeli mnie widziano w piatek jak szlam w czerwonych wieczorowych rekawiczkach z mezem w czerwonych butach i z czerwonym winem w rece to czy mnie wyrzucom z pracy bo mam zwolnienie do srody??

no nic.

zdjecie z afryki raz bardzo prosze:

i nie jest to przedruk z naszjonala, przysiegam.

halo halo

notka testowa kahdkhfekhfhsfhsfsf

tak tylko testuje bo kurde cos blog.pl nawala. no nic.
mowie wam, tepsa wlaczyla mi telefon o 9.00 rano. powazka.
widac dobrze ze im narysowalam sloneczko.

poza tym bylam w matrixie na zakupach.matko swieta. naprawde nic mi wiecej do szczescia nie potrzeba.
kupilam sobie znowu czapeczki w H&M.

zrobilam gazpacho i pije wino (z sokiem z granata).

jestem najszczesliwsza osoba pod sloncem.

bek tu lejf.

bede pisac w weekend jak bylo w tej cholernej afryce. wreszcie po 10 dniach moge sie cieszyc ze tam bylam.

aaaaaaaaaaaaa

cos czuje ze sie upije dzis.

zupelnie nietypowo.

jezdem

jezus maria.
wrocilam. powazka. najprawdziwsza powazka.
i nawet wiecie jak wrocilam to mnie wali to ze mi tpsa odlaczyla telefon. wali mnie to. nie zaplacilam, mieli racje.
no o moj boze. na wino byly pinionszki potrzebne. to sie rachuneczkow nie placilo. i na podroz zycia…. taaaa
myslicie ze jak im wyslalam faxa ze bylam w szpitalu i ze baaardzo prosze o wlaczenie netu i ze jak im narysowalam sloneczko to mi wlonczom???

boze. w szpitalu bylo powiem wam nienajgorzej.

PANI PIERWSZA ZONA ? STOLEC BYL??? ALE O JAKIEJ KONSYSTENCJI???

PANI PIERWSZA ZONA?? W TOALECIE NA LODOWCE STOI 2 LITROWY POJEMNIK NA MOCZ. PANI BEDZIE ODDAWAC TEN MOCZ W GODZINACH OD 19 – 7. PROSTO DO POJEMNIKA, NIE PRZELEWAC. KIEROWAC STRUMIEN MOCZU DO POJEMNIKA.
(nie dalam rady zapelnic calego)

PANI PIERWSZA ZONA?? AAAAAA W KENI PANI BYLA? SLONIA PANI WIDZIALA???

PANI PIERWSZA ZONA? PANI ZEJDZIE DO BADANIA KRWI!!! NA CZCZO!!! KTO PANI DO CHOLERY DAL TO SNIADANIE????

PANI PIERWSZA ZONA?? TO NIECH PANI IDZIE DO DOMU, ALE WERSJA JEST TAKA, ZE FORMALNIE PANI JEST DO JUTRA TAK??

uffff

klu jest takie ze jezeli chcecie miec niczym niezmacona srube to polecam LARIAM, nowoczesny srodek srubogenny.

przeszlo mi. matko swieta. po tygodniu.

potrzebuje teraz tygodnia zeby dojsc do siebie po tym czarujacym urlopie.

Abstra-hujac to oddzial chorob tropikalnych nienajgorszy.
siedem osob na oddziale, cisza sokoj, czysto.
w nocy jak sie polozylam o 22 spalam jak kamien do 7.
nie no polecam.
wogle pierwszy raz w zyciu ja dziewczyna ze wsi spalam w centrum poznania.
normalnie slyszalam tramwaje…

no dobra.
pomodlcie sie do swietego Domofona patrona niezaplaconych rachunkow, zeby szybko wlaczyli.

hihihihihihihihih

hi

srutututu w miedzyczasie

pierdole to.
pije wino.
doprawdy pierdole i juz.
w dupie to mam.

jutro ide nie.
no bo co mam kurwa zrobic.
ide do szpitala (na badania, na 3 dni tak).
no slucham slucham, nie nie zalujcie sobie prosze,,,
ANIEMOWILAM, POCOCIBYLATA KENIA DZIECKO DROGIE
BOZE DZIECKO ZMARNUJESZ SOBIE ZYCIE.

normlanie nie, olala bym to. no normalnie bym olala.
ale mam potomstwo rodzic to pojde.

Ale powiedzcie czy to wyjdzie jutro w moczu ze pilam dzis wino?
wyjdzie??? no powiedzcie ze nie!!!!

mam jeszcze inne pojemniczki na inne rzeczy nie powiem na jakie.
i pani powiedziala, ze jak je zapelnie to mam je wsadzic do lodowki. no nie wiem.

no dobra. ide myc glowe.

afryka part one

Tak.
Gwoli potwierdzenia nasuwających się pytan – srube mam nadal i nie zamierza cos ustąpić. No nic. Od 7 dni chodze wiec na haju i wogle mnie to już nie bawi. Ale co.

Tak.
Jak było zapytacie.

Było zajebiście oczywiście. Niepowiem.
Aczkolwiek nie były to wczasy w toskani albo na Mauritiusie. (wogle dowiedziałam się ze z Keni to na Mauritiusa jest tylko 3000 km. Rzut beretem. Az się wkurzyłam normalnie bo myślałam ze to na koncu swiata a to tuz za rogiem. Boze jak się wychyliłam z Mombasy to było prawie go widac.)

No nic.
Do stolicy Keni – Najrobi dotarliśmy wieczorem pociemku.
Wysiedlismy z samolotu i wogle nie pachniało jak w Polsce. Nawet nie pachniało jak w europie. Ciekawe czemu.
Na lotnisku czekal na nas przyslowiowy murzyn z tabliczka.
Zawiozl nas do hotelu.

I normalnie rozumiecie.
Siedze w hotelu i ide się kompac i normalnie zdejmuje te stringi co je zakładałam w domu na lozku.
Te stringi ja zdejmuje w Najrobi w hotelu 3 gwiazdkowych gdzie grzyb był na ścianach. No normalnie.

Matko swieta.

Murzyn nie kazal nam za bardzo wychodzic z hotelu. Boze. Wszedzie czarni, ani jednego białego. Matko swieta. No nic. Padliśmy.
Rano się budze i normalnie jestem w Afryce. Patrze przez okno a tam przed hotelem na pasie zieleni miedzy szosami spi z 20 murzynow. Ci co się obudzili to pala ognisko. W centrum tak.
Luz.
Przysłowiowy murzyn zabral nas do tego biura podrozy które wspolpracuje z tym polskim przez które tam jechaliśmy.
I wiecie normalnie jak wyglada w Polsce bjuro podrozy .

To w Afryce tak nie wyglada.
Tam w bjurze podrozy siedzi 20 murzynow i nie robi nic.
Tam było jedno pomieszczenie w którym były 4 biurka, zadnego telefonu, faxu, komputera, nic. Tylko paru białych turystow snujących się z recznikami w gaciach. Domniemam ze chodzili się myc. Tak już to widze jak ide do scan holideja i mowie dziendobry chciala bym wykupic wycieczke ale skoro ona ta wycieczka jest za tydzień to mogę się tu przespac i wziąć prysznic??
Nie no wiem, to pewnie było jakies srednie biuro ale kurde no.

No nic wzieli nas zaladowali do busu z jakimis jeszcze 6 globtroterami (amerykankom z kaliforni oh jeah, kanadyjkami, Austriakami i dwoma Chińczykami co przysiegam mieli na imie Suzuki.) i pojechaliśmy na to safari.

SAFARI to wogle znaczy po kenijsku podroz , jakakolwiek. Może być z domu na zakład. Wiecie tak egzotycznie…. Ide na safari na zakład.
No nic pojechaliśmy.
W planach mielismy 4 parki narodowe keni.
Dodam, ze wyjazd z najrobi był lekko szokujący. 10 km od centum (mijając ronda na których wśród zieleni mieszkali sobie murzyni) sa już chaty ulepione z gliny i slomy. I to wszystko tonie w smieciach. Powazka .
Normalnie cala Kenia wyglada tak, jakby mieszkala na dzialkach.
Wszedzie altany i ploty z galezi.

Dobra. To tyle w czesci pierwszej.