Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2004

wagon z numerem piatym zatrzymuje sie w sektorze trzecim.

dobra. jest git.
popsula sie wieza i toster. zbilam kieliszek szklanke i talez.
mam sraczke.
w sklepie jak bylismy to wylaczyli prond.
mialismy schize ze wyleciec mielismy dzis a nie jutro. no nic sprawdzmy bilety. i ja patrze i RZECZYWISCIE. 22june.
tak. stres potrafi uczynic z june august a z daty wystawienia date wylotu.
dostalam zawalu a pierwszy czkawki nerwowej.
teraz juz jest duzo lepiej.
pierwszy lezy sztywny na kanapie a ja w tiku nerwowym robie pedikjur.

boje sie wiecie.
no boje sie.
boze.
jednoczesnie wiem ze nie moge sie bac wszystkiego w zyciu.
i troche chce mi sie plakac.
i troche nie wiem.

no nic.
zachowywac mi sie tu.

afryko przybywam.

halo

siedzimy na tarasie jest niedziela.
boze pakujemy sie.
mam glownie depresje bo na pewno samolot sie rozbije albo umre, ale to nic wiecie bo jak wroce bedzie jesien.kurwa gdzie jest lato? halo??? bo nie zauwazylam lata.
no nic.
poki co siedzimy.

sama nie wiem co o tym myslec.
nie wiem czy sie nacpac czy uwalic w samolocie. 9h moge nie zdzierzyc.

poza tym jest ok.
pomalowalam paznokcie, musze powiedzic rozicom na jaki kolor zeby przy identyfikacji zwlok bylo latwo poznac. nawet im zostawie ten lakier zeby bez trudu porownali odcienie.
boze ja sie tak boje latac.

wogle chyba mam depresje i cos mi sie wydaje ze dostalam tu lekkiego slowotoku.

bede 7.09. matko swieta.
to juz bedzie wrzesien.
super. no doprawdy.

dobra ci.
urlop mam.
ciiiiiicho.

boze ale ta jesien.

ciiiiiii.

retrospekcja

nieno super. czwartek, a w zasadzie piontek a ja pisze o wekendzie.

nie no zyje teraz juz zupelnie czyms innym, wygladam jak miliony matek polek starajacych sie zrobic ostatnie przetwory na zime przed koncem lata.
za 3 dni jedziemy a ja juz mam owsiki i latam.

no ale tymczasem przykucnelam na chwile przed monitorem z winkiem czerwonym z sokiem anananasowym i tak sobie tu kucam.

pierwszy czyta PORZEGNANIE Z AFRYKOM.
no nic. niech hopak czyta. chociaz moze powinien poczytac POZEGNANIE – Z – ZONA- NIEUCALOWANA – PO- POWROCIE – Z – PRACY.

ale nic trzymajmy sie planu.
mowie wam.
weekend.
bylismy na weselu.
Normalnie wesele na statku.
panie w kapeluszach, drinki i poznan widziany z perspektywy kaczki (albo wodociagow poznanskich).

Boze jak bylo klimatcznie.
Lecialo PAROSTATKIEM W PIENKNY REJS i MILORD. dzizas.
oczywiscie tance. glownie tance.
goscie przechadzali sie pokladem gornym i wymieniali pozdrowienia ze slowami ALEZ JEST CZARUJACO UWAZA PANI?

potem panna mloda rzucala na brzegu bukiet a pan mlody sandala.

BYLO CZRUJACO. Z LEKKIM WIATERKIEM, Z NUTKA NOSTALGI I WZRUSZENIA.
i kurna wiary w to, ze w tym pokreconym walnietym swiecie jeszcze ludzie sie spotykaja.
ahhhhh

poza tym bylysmy z M. w knajpach.
odkrylysmy jakis miejsce gdzie wypada bylac. no ale nam juz tam chyba nie wypada bywac.
Boze bylo jak za dawnych panienskich czasow.
I na tym opisie poprzestanmy. wrocilam w majtach i z nareczem slonecznikow.

Na szkoleniu bylo ok. Oczywiscie bylam jedyna osoba nie zainteresowana i nie w temacie i na pewno zostalo to dotrzezone w pewnych kregach.
Poszlam sobie na plaze w sopocie i uwalilam sie brezerkami.
bardzo sympatycznie.

no dobra misie pluszowe.
To byly wspomnienia.
czas siegnac do terazniejszosci i isc po dolewke wina z ananasem.

adijos pomidory.

dżordżia on maj majd

jestem. bylam na chwile w gdyni na szkoleniu ale juz jestem. musze wam tyle rzeczy powiedziec. o tym co bylo w weekend i o tym co pierwszy zrobil no.

urodziny to juz przeszlosc.

mowie wam, a terminy napiete bo w ten poniedzialek to my juz jedziemy.

no nic.

jest ok ogolnie mowie wam.

mialam piekny sen. snilo mi sie ze znalazlam sklep z przecenami na markowe buty. prada byla po sto pincdziesiont zlotych.
i znalazlam piekne klapki w moim rozmiarze od gucciego. w kolorachh pastelowych.niewysoki obcasik. boze.NAJPIEKNIEJSZY SEN W ZYCIU.

dobra ide do starego do wyra.

boze a ten weeekend.
no nic, najwyzej wezne jutro urlop zeby wam napisac.

we love joy pis.

owocowy song

no wienc natenczas jak szlam dzis na zaklad miala mijesce pewna sytuacja która domniemam miala jakis szerszy podtekst i glebsze znaczenie ale nie wiem jak to interpretowac.

bo ide nie.
zataczam się znaczy balansujac na szpilkach 6 cm.
dobra. dzierze w dloni torebke i brzoskwinie sztuk jedna.
dzwoni siostra.
no jak to siostra dzwoni powiedziec ze jej się nudzi i zapytac ogolnie co tam w europie srodkowej.
no dobra. gadam z nia gadam, ide sklepu kupuje musli babnananaowe bulke i mleko.
Brzoskiwnie umieszczam w tejze reklamowce.
no i ide nie.

weszlam na zaklad i tu nastapilo mi dobrze znane SRU.
dziura w siatce, bulka na podlodze, mleko rozlane
ALE NIE MACO PLAKAC NAD ROZLANYM MLEKIEM (TERE IS NO POINT TO CRY OVER THE SPILT MILK – JEDYNE PRZYCLOWIE CO NAM PO ANGIELSKU)
dobra mowie, jest dobrze. jak na filmach,. drzentelmeni się zlecieli coby to zbierac (siostra komentuje to na bierzaco z dublina bo caly czas z nia gadam).

Ale kurna cos mi nie pasuje.

hm.
zupa za slona? nie ten budynek? nie to zycie? nieneieinieenei

NIE USLYSZALM CHARAKTERYSTYCZNEGO KULULULULU

Nie potrurlala się brzoskwinia.
Cholera no.
przetrzasnelam caly zaklad nie ma.
(nadal gadam z siostra)
no nic uparlam się i ide zdziry szukac na ulice.

patrze.

I KURWA MAC ZAWALU DOSTALAM.
JAK BOGA KOCHAM. poczulam jak z wolna podnosza mi się wlosy na glowie i mam irokeza.

ONA TAM BYŁA.
a raczej ….
o boze.
nie nie mogę.

Ona tam była.

LEZALA ROZJECHANA NA PASACH
zostala po niej zolta wilgotna soczysta plama.
z aksamitnym meszkiem.
boze.

mowie siostrze : ONA TAM JEST
siostra mowi boze. trzymaj się – PRZYJEZDZAM. nie możesz być teraz sama.

zdarzenie powyzsze siostra zinterpretowala tak, ze brzoskwinia chciala się wyrwac za wszelka cene. przegryzla reklamowke. pech chcial ze jej ped do wolnosci zakonczyl się tragicznie.

zdarzenie powyzsze soso zinterpretowala tak, ze moje zycie to ta brzoskwinia i to rozjechanie, to tragiczne jej zejscie sugeruje oczyszczenie (taki mini katarsis). przeszlosc zamknieta w brzoskwini odeszla. Teraz wszystko się zmieni. co – tego soso nie mowila.

Jedno jest pewne.

brzoskwienie nie maja lekkiego zycia.

Koncza tragicznie na pasach lub spedzaja dlugie lata w brzoskwiniowym wiezieniu ze stali nierdzewnej – w kompocie.

Od dzis już wiem, ze brzoskwinie tez maja osobowosc.

(wiedzialm to od dawna. matko była taka ksiazka mialam ja w dziecinstwie nazywala się JAKUBEK I BRZOSKWINIA OLBRZYMKA boze. widzicie jaka zbieznosc? akurat dzis takie nawiazanie do dziecinstwa, taka klamra kompozycyjna)….

dobra.

stary bieze mnie dzis na kolacje.

mosze się pozbierac do kupy

lata 20 lata 30

tak. to dzis.

Dzis nastal dzien podsumowan i wyciagniecia wnioskow. dzis.

Madonna tez ma urodziny.
Chyba zadzwonie do niej pierwsza bo niby jest starsza.
No nie wiem.

weekend mialam dosc rozrywkowy wiec nadal jestem lekko pjana.
no nic.

ps. dostalam normalnie kwiaty do pracy.
(jak marlena dietrich po spektaklu do garderoby).
boze.

still

no co.

jajco.

nadal do dupy mowie wam.

Faceci to penisy no nie?

Gleboko rozwazam upicie sie do nieprzytomnosci w poniedzialek (rocznica urodzin), wrocenie o 4.67 kompletnie pjana z pol nagim policjantem z moimi stringami w lufie pistoletu, trzymajac go za palke.

Tak.

Na zlosc. A co.

trzydziste urodziny powinnam zapamietac na cale zycie.

hołk.
haj hitler.
tak zeklam.
sru.

no.

after lifting

Jezeli ktos mi powie ze malzenstwo jest fajne to walne.

zaczynam rozumiec te zarty cioci wiesi na weselu TAK OZEN SIE PO CO MASZ MIEC LEPIEJ.

ja to normalnie rozumiem.
naprawde.

bylam w kinie na nowym piercu brosnanie i juliet moore.
pierce jak zwykle czarujacy uwodzacy i chuj. standard. on tak ma. jak kazdy zreszta.
no nic. film jak pincset innych.
bla bla bla, nienawidza sie, bla bla bla, jednak sie widza, bla bla bla, sru i sie kochaja. BLA.

ale pada jedno zdanie
bla bla bla uwaga bedzie to zdanie O MALZENSTWO TRZEBA WALCZYC. bla.

I tak jak kocham mojego meza miloscia ogromna jak stad do parkingu przed M1, tak wiem ze droga nie bedzie latwa.

Wiem dwie rzeczy (w zasadzie trzy bo wiem jeszcze ze jak sie robi paste do zembow).
uwaga to teraz beda te dwie rzeczy.

po pierwsze
zeby bylo ok w zwiazku trzeba byc zimna sukom i walic starego po pysku za wzystko

po drugie
czlowiek jest tak skonstruowany ze dobro wyzwala dobro . i wiem ze jak bede dla niego dobra on bedzie dobry dla mnie.

i zesz kurwa jego mac nic mi nie daje ze jestem taka krwa madra ze takie dwie kurwa madrosci napisalam.

co z tego co?
jakby nic.
jedynym wyjsciem jest wlanie tego do szejkera wsadzenie palemki i serwowanie na czczo z tekila.
innego wyjscia nie widze.

do tego dochodza drobiazgi ze mezczyzni boja sie pieknych i pewnych siebie kobiet, bla bla bla bla bla bla.

o kant dupy mowie wam.
no co no.
jestem juz taka kobieta po przejsciach ze wiem, ze kurwa latwo nie bedzie.
wiem ze trzeba odpuscic. wiem ze nie mozna za duzo marudzic i truc dupe. wiem.
wiem ze nie mozna organizowac mu zycia bo odejdzie do madzi albo smanty. wiem.

i tak robie. w dupie mam ostatnio to ze przechodzi obok smieci i ich nie wyniesie. naprawde zabijcie mnie w dupie to mam.

niech se robi co chce.nie chce mi sie jemu i sobie ztruwac zycia doprawdy.

i pomomo tego ze w tak MLODYM WIEKU (i tu posikala sie ze smiechu) mam TAKIE doswiadczenie i madrosc zyciowa, to wiem ze kurwa latwo nie bedzie.

Tak jak go kocham miloscia ogromna tak wiem ze w zwazku jest kurde roznie.
troszke dobrze, dluzej normalnie i czesto zle.

Nie no wiem, ONI na pewno nas kochaja.

tylko inaczej.

na wspak.
na odwrot.
po marsjansku.
raz mocniej raz slabiej.

Tak jusz kurwa jest w malzenstwie.

Czasami do dupy.

about

chwilowo notka o malzenstwie poszla do kosmetyczki na lifting.

tymczasem mamy impreze cykliczna –
klik

call me if you want to

nazwijcie mnie mieczakiem, miokolagwom, czy mietusem

wzielam 2 dni urlopu.
jestem w tak fatalnym stanie psychiczynym zetylko to mnie uratuje.
jestem zalamana tym ze musze chodzic do pracy i nie mam sie w co ubrac. i nikt mni enie kocha. dżizas.
no i wzielam te 2 dni zeby odpoczac.
hih.

wlasnie uwlailismy sie lekko z pierwszym winkiem przy czterdziestolatku a teraz pierwszy jeszcze je kielbase ale zaraz potem tpo juz idziemy na rowery i jedzimy na most i oddychac latem.

jutro spie do 11. jak mni ektos obudzi. no.

papapapap
no co no co. mozna chyba bracurlop. na prawde probowlam no poszlam tamm dzis i stwierdzilam, ze jednak si enie nadaje. no co no co.