Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2004

takie o, kiwanie nóżką

no.
droga gosiu bardzo proszę o analize nastepujacych snów:
- lezalam na kanapie. na kocu. Wtem przyszedl mój kot sylwester.
Droga Gosiu mój kot sylwester dzierzyl swój ogon w pysku. Odpadl mu.
Normalnie ogon był taki jakby doczepaiany, jakby przyspawany no tyle ze wlasnie odpadl. Pierwszy probowal mu go przykleic ale cos nie chcial.
Droga Gosiu czy to jest nawiazanei do klapouchego co miał ogon na gwozdz? czy to jest tesknota za pacholecymi latami???
- sen drugi.
Mój pierwszy pracodawca zadzwonil do mnie w czwartek ( w tym snie ) i powiedzial mi tak:
Pani Pierwsza ja wiem ze Pani jak u mnie pracowala to była pierdalnieta, nienormalna i nieobliczalna, ale widocznie jakos mi pani utkwila w pamieci. I ja bym Pania prosil, żeby pani u mnie popracowala w ta sobote, bo mi jest ktos na sobote potrzebny. Ile by pani za to chciala? (powiezialam 200 zl. malo co??) . Doroga Gosiu? czy to znaczy ze ja naprawde jestem pierdolnieta???
- Drukuje milionwaznychpapierow, zacina się drukarka. No to leze i ja otwieram.
Drukarka skrzypi. Nieopodal siedzi mój obecny pracodawca. Komentuje to zdarzenie nastepujaco : „ZEPSULAS DRULARKE BABO!!!”. HM HM HYM
Droga Gosiu, to trzecie to nie był sen. Naprawde nie wiem co mam zrobic.

Tymczasem droga Gosiu jak ty tam odpowiadasz na moje zapytania napisze jeszcze pare slow tak ogolnie co u mnie.
Zasypalo nas dzisiaj.
Wychodze na dwor a tam samochodzik pod sliczna bialom kolderkom!!!!
Poza tym to jest dopiero 11.38 i zaraz pierdolca dostane bo do domu mam 5h.

Bylam ostatnio w matrixie.Jacie jaki parking nadziemno/podziemny. i w parkomacie można placic banknotami!!! i potem jak się już wpadnie w matrixa to nie można znalezc parkingu. hihi.
I chodze na aerobik. nadal. mowie wam. Sa jaja bo chodzi jeszcze inna taka nasza kolezanka z podstawowki. I poczynilam pewne obserwacje.
Jak się urodzi dzieci to się ma potem taki obwazanek wokół pasa. Nie ma bata po urodzeniu zapada się na smiertelna chorobe – obwarzankownice. No nie wiem.

No dobra Droga Gosiu bo ja się tu dwoje i troje żeby zabawiac audience a ty już pewnie masz analize moich snow.

To siadam, kiwam nozką i czekam.

p.s. z ostatniej chwili.
Snila mi sie wielka fala. Ze normalnie zaraz mnie nakryje.
Pierwszy mnie uratowal. Nie utopilam sie.
Dobra Goska powiem ci co JA mysle o tym snie. Zebysmy sobie to wyjasnily.
To znaczy ze NIE BEDZIEMY MIEC WODY W PIWNICY TA WIOSNA. ALBO PIERWSZY SAM JA WYPOMPUJE.Mowie ci Gocha znam sie juz na snach.
Jakbyc miala jakis problem to Malgoś dzwon o ktorej chcesz.

ziew

urlop mam. wczoraj i dzis.hm.
nudno na takim urlopie mowie wam.
Zawsze WPIERW mam wrzuty sumienia ze go biore, a potem wyrzuty sumienia ze go spedzam malo aktywnie i nie nadrabiam wszystkich mozliwych zaleglosci.

zieeeeeeeewwwwww
chyba sie wybiore na kanape poczytac. jezu jaka jestem niezdecydowana….

bylismy wczoraj w stolycy w sprawie MOJEGO NOWEGO ZYCIA.
Niestety wyglada to wszystko tak srednio. ale wiecie.
Jeszcze nic pewnego.
Dopoki pilka w grze…

zieeeewwwwww
ide na kanape.

Oskarżam się.

Mysle ze najtrudniejsze jest zaakceptowanie rzeczy taka jaka jest.
Ze kot Sylwester nie będzie przychodzil na kolana,
Ze lakier z paznokci po zmywaniu odpryskuje, ze plyn do spryskiwaczy się konczy.
Mysle ze jak to się zrozumie to można sobie usiąść przed kominkiem i śmiało sobie powiedziec ze ok. CALA ROBOTA ODWALONA. DOM SLNI, NIE MA ANI JEDNEGO KOCIEGO WLOSA.
HM
To co. To mogę już kończyć ta notke?

Matko przeciez wiecie jakie to kurewsko trudne.
Jak kobiet przed okresem może zaakceptowc rzeczy takimi jakie sa? No jak?
Kiedy wydaje się jej ze dwa arbuzy – glowa i brzuch zaraz jej eksploduja, rajstopy pija w kolanka a te dziwka w robocie cos chce znowu.
To jest takie trudne. To wrecz sprzeczne z ludzka natura.

I to nie chodzi tylko o to ze mowie wiesz. JAKA KOLWIEK DECYZJE PODEJMIESZ –JA JĄ ZAAKCEPTUJE.
Nie, nie tylko o to.
Chodzi o to, by wziąć ta druga osobe i zgodzic się na wszystkie jej wady. Na wszystkie. I tylko to zrobic.
Boze jak ciezko jest zaakceptowac, ze on zawsze zapomina gdzie skręcić, ze ona zawsze mowi tylko o sobie, ze on zawsze wtrynia nam glowe w gazete, ze ona zawsze jest pedantycznie zorganizowana.

I żeby mieć tyle sily i powiedziec come as you are.
Czy ktos to potrafi i wie jak to zrobic?
I może mi to napisac w punkatch i po kolei?
Bo ja mam nowy plan na luty.

Akcja C.A.Y.A. (po prostu KAJA no co)
Come as you are.

Sponsorem dzisiejszej notki jest Nirwana.

round and round

till the end

Dawno nie było podsumowan. Doprawdy (wybornie).
Dobra. To zaczynam.
No wiec (nie zaczyna się zdania od wiec)
No wiec po pierwsze:
- faceci to swinie (nie no doprawdy jakies straszne mądrości życiowe przeze mnie tu się przelewaja no doprawdy jestem genialna).
No wiec kontynuując (bo ja jeszcze do TYCH urodzin to mam kupe czasu ale przynajmniej będę miał to podsumowanie za soba). No wiec faceci to TAKIE swinie , ze normalnie w twarz ci powie ze jestes gruba. No naprawde. I naprawde jak sa wkurwieni to potrafia od byle gowna przejść plynnie pieknie do AWANTURY na 3300 fajerwerkow.
I nikt mi nie powie ze faceci to kiedykolwiek zrozumieja kobiety. Dobra ale pewnie oczekujecie jakies nowości, bo to co ja tu pisze to było już 284787374 razy. Wiem.
Dobra powiem wam.
Żeby nie było.
Ze niby jednak mam jakies odkrycie.
UWAGA
Meg Ryjan to dziwka.

Jak boga kocham.
Te wszystkie romantyczne komedie….. no doprawdy WYBORNE.
I te romantyczne miloscie.
Ciekawe kurw kto im placi za ogrzewanie. No ciekawe.
No i to tyle z prawd życiowych.

I chciałam powiedziec ze ani troche nie wynika to z mojej depresji styczniowej ależ skond.
A dobra. Podsumowanie mialo być.
Dobra to podsumujmy.
90 – 50 = 40
40:3 = 13.

90 butelek było na wesele. 50 wypili PRZEMILI GOSCIE.
40 zostalo.
W styczniu się skończyło.
Yyyy
Jest to zadanie typowo matematyczne. NIE WYMAGA ODPOWIEDZI OPISOWEJ.
Poprzestanmy na suchych liczbach.

Dobra co jeszcze by tu podsumowac.
Wodka jeszcze zostala.

OOOO !!!! mam ocenie sobie zadowolenie z pracy w skali od 1-100.
Gdzie za jeden przymijmy najmniejsze a 100 to wogle megagiga super.
HMMMM
Hmmmm
Hmm
-8?????

Sami widzicie ze mam typowo matematyczne podejcie do zycia i ZNAM SIĘ NA LICZBACH.
Powaznie.
Wiem co mowie.

A ten drink co sobie go zrobiłam jest brdzo fjny.
Zaraz wam oblicze ile go wypijam na minute. Ale chyba nie zdaze.

I powiem wam cos.
POWAZNIE DOJZALAM DO TEGO ŻEBY TYRAC NA SWOIM.
15H DZIENNIE ALE KURNA WIDZIEC TEGO JAKIS SENS.
O.

I klamra kompozycyjna – faceci to penisy.

uhu ha

poszlismy z pierwszym na spacer wczoraj.
Tak o , poslizgac sie i wogle rozkoszowac zimowa SANNĄ (nie wiem co to jest SANNA ale fascynuje mnie to słowo tak jak WYBORNIE I AZALIŻ).
No i Sanna sanną, ale bałwana trzeba było ulepic.
Matko jaki wielki wyszedl. Oczywiscie Pierwszy nie pozwolil zrobic mu penisa bo DZIECI W SASIEDZTWIE MAMY.
No dobra. Niech nie ma tego penisa. Kij tam.
I tak by mu pies obgryzl.
Albo co.

Najstraszniejsze i tak bedzie jak ten balwan bedzie sie rozpuszczal.
Tak jak we wszystkich bajkach dla dzieci on potem splywa do rzeki.
A nasz?
Nasz splynie do szmba.
Boze jaka tragedia.

Dzis na zakladzie nuda.
Udaje ze pracuje.
Baby plotkuja.
Kurna a ja jakos nie mam ochoty.

Wersja KURWA CHCE STAD UCIEC nadal aktualna.

o poniedziałku

No i co.
No i powiedzcie mi moi mili jakbyscie się czuli tak ze caly weekend robilibyscie biznes plan interesu swojego zycia a potem przyszli do nienawidzonej roboty. HE???? (jeszcze jak przyszlam nie to się okazalo ze zatrudnilismy nowego pracownika ale oj tam. po co mi to mowic wogle, niepotrzeba doprawdy. a potem jeszcze bylam na dywaniku wiec czuje się WYBORNIE DOPRAWDY, a potem dostalam wzor karty która musze prowadzic w zwiazku z urzywaniem samochodu sluzbowego.jest tam rubryka: „Pozostało paliwa w zbiorniku”. Luz. musze to tylko zmierzyc. przeleje caly bak do butelek po coli 0,33 i już. pfffff)
No jak? No ale tak szczerze.
Bo mnie strzela szlag.
no ale nic to .
Jest oczywiście wspaniale mowie wam.

No ale dobra.

W weekend oprocz tego spalam do godziny 11 wiec dzis o 7.30 nie za bardzo wiedzialam o co chodzi.
W zasadzie tylko cudem się nie pozygalam z niewyspania.
Czy ja już mowilam ze nie chce pracowac wogle?

no.
Poza tym mowie wam jakie jaja.
Z tym biznes planem. I normalnie jak się cos tam poklika to nagle w trzecim arkuszu wychodzi suma z pierwszego i drugiego. Mowie wam czary.
Diabelskie nasienie.

Potem zadzwonila do mnie siostra w super waznej sprawie.
ZE MA KURWA DOSC I ZE CHCE ZARAZ NATYCHMIAST DO DOMU.I JAK NIE TO ROZPIERDOLI TEN KURWA ZAKLADZIK W KTORYM PRACUJE.
Doprawdy wybornie.

napadalo sniegu i wyglada jak podczas wojny albo okupacji. albo XX lecie miedzy wojenne.
hihhihih hahahahah i tssssssssss i pfffffffffffffff

stronger than pray

niestety chociaz bardzo bym chciala i wogle się starala to za bardzo nie potrafie o niczym innym pisac.

powaznie.

tylko mysle i mysle o tych biznesach.
powaznie.
i już wiem to teraz ze jak się nie uda to będzie jeden z najwiekszych zawodow milosnych w moim zyciu. w sensie ze porownywalne.
Tak jakby mnie wziol i normalnie walnal w pysk i powiedzial sorry mala.
I tak będzie jak się nie uda.

Mowie wam.
I macham nerwowo nozkom ja o tym mysle – o np. teraz. i jak pierwszy do mnie dzwoni i mowi mi o TYM to mam od razu rozstroj zoladka.

Poza tym ok.
Leje i wieje i już czuc wiosna. mowie wam.
A wiosna przyszla pieszo.

Poza tym jestem dzis w pracy bez samochodu i umowilam się z kolezankami w knajpie. I znowu się upije.
AAAAAAAAa w dupe.

koty doprowadzaja mnie do szalu.
Cierpia jakos w nocy powaznie.
Jak zasypiam to miaucza. Jak się budze to miaucza.
Masakra.
I to dramatycznie miaucza.
I wogle probuja się nawzajem zagryzc.

I mam hustawki mowie wam.
W jednej chwili jak jade samochodem to normalnie jestem szczesliwa bo wiem ZE NAM SIĘ UDA I ZE ZARYZYKUJEMY I ZE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZ I EXCEL NAM DOPISZE. I JESTEM SILNA I STRONG WOMAN.
A potem jade (to jest taka piosenkarka – JADE) i u-jade (…) z 20 metrow i WIEM . NO ALE WIEM TO NA PEWNO ZE NIC SIĘ NIE UDA.
I ze nie damy rady i ze to się nigdy nie zwroci.
Mowie wam.

Ide do KFC.

o nie nie

tak latwo ze mna wam nie pojdzie nie nie.

Dzis jest jeszcze gorzej.
przestalo mi sie absolutnie podobac tu gdzie pracuje. ABSO-LU-T-NIE.
Nie zeby mi sie kiedys podobalo nie nie. Ale przynajmniej mi to wisialo.
I NIE MIALAM ALTERNATYWY

A teraz koniec.
Obawiam sie ze te zmiany sa nieodwracalne.

Mam naprawde dosc tego ze:
- nikt mnie nie informuje co sie na zakladzie dzieje albo co sie stanie. No nie wiem typu , ze zatrudnilismy nowa osobe,
- pomija sie mnie w zebraniach pracowniczych,
- mowi sie do mnie nieumytym i po zjedzeniu cebuli,
- ma sie do mnie pretense ze mrowki chodza po zakladzie,
- ze robie cos czego nie umiem ani troche i raczej tego nie lubie,
- ze obrabia mi sie dupe (oj biedactwo, gdzie ja sie uchowalam? przeciez wszyscy wszystkim rabia dupe),
- ze kazdy daje mi do roboty cos czego najbardziej nie lubi,
- ze wogle ale to wogle nie jest to praca ani przez minimetr zazebiajaca sie z tym co mnie interesuje.

Wogle. bede marudzic.
I jezeli ma to pomoc to poloze sie na podlodze i bede wierzgac nogami.

AAAAAAAAAAAAAAAAA

i bede krzyczec
i na zlosc tacie odmroze sobie uszy.

look at the sky

nadal nostalgia, nadal tesknota. nadal oczekiwanie.

Plan jest. Zbieramy informacje.
Na temat NOWEGO ZYCIA.

Nastepnie moj maz usiadzie i zrobi biznes plan. cokolwiek to jest.

Taaaaa i EXCEL prawde ci powie.
Tak o.
Jakis walniety program komputerowy zadecyduje o mojej przeszlosci.

Nie wiem no.
Odprawie czary nad klawiaturkom.
Tchne w starego optymizm.
No nie wiem tarota postawie.

Pomodle sie do Swietego OFFISA.

ZEBY SIE UDALO
ZEBY SIE UDALO