Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2003

31.

jak to powiedzialam : a po cholere mi urlop skoro moge do roboty przjś i se posiedziec. no.

Sobie siedze nie, salatke warzywna jem i jest git.
Tylko mieczaki wziely urlop i tera jeszcze spiom. a twardziele zrobiom wszystko dla pana derektora i juz nawet zaczna robic dzis plan na styczen.

A w sądzie moi drodzy jak dzis pusto bedzie. Wszystko pozalatwiam. A co.

Moj kot ma dzis imieniny.
Siedzi od rana w tej idiotycznej papierowej czapce zaraz obok kartonu gdzie ktos mu napisal : TY SKLADAC PREZENTY.

Po poludniu maja przyjsc na te imieniny :
-Micek,
-Maja z Guciem,
-Pusia.
Miałam zrobic tort z kitekata ale mi sie nie chce.

I cala morda w mleku.

No nie. to ten.
Happy.

luzik.

ugotowałam zupe na jogurcie.
Luz.
Dodałam troche szpinaku i kurkumy i bulionu i ryzu. i czosnecku.
Mowie wam pychota.
Zrobiłam jeszcze chilli con corne na indyku i salatke polska – wielowarzywna z ogoreczkiem jablkiem i cebulkom.
Tak tak. czuje sie dobrze.
2 h i zrobione. I nie ma ze tak jak kiedys latam jak z pieprzem po kuchni i wogle nie wiem co sie dzieje, i jakby przyszli niemcy zeby nas obrabowac to bym powiedziala iś muśte du fucken.
Nie nie. dzis podczas gotowania tych potraw prowadzilam luzna konwersacje z kotami.
Luz. Mowie wam.
I przezornie butelke wina otworzylam dpiero teaz bo ostatnio jak otworzylam przed robieniem szarlotki to mi do ciasto wpadla skorupka od jajka i sie zmiksowala. no oj tam. moze nikt by nie zauwazyl i mozna by konkurs urzadzic kto znajdzien najwiekszy kawalek skorupki.
No o moj boze.
A potem jak ubilam to ciasto jeszcze raz to zamiast zoltek wbilam cale jajka i no co. zdarza sie.
W sumie zurzylam 18 jajek ale kto by liczyl.
A tesciowa dala nam skrzynke jablek ze slowami – SYNKU TE JABLKA MAJA 70 LAT!!!

NO I WOGLE. LUZIK MOWIE WAM.

Na sylwestra – tego w przyszlym roku chcemy pojechac w gory.
Natego pojutrze – nie mamy pojecia.
No ale doprawdy. Luz.
Jest dobrze.

Powazka

Stary gipsuje wszystkie dziury.
A!!! i dobra wiadomosc!!!

Mamy dzwonek przy furtce.
Po raz pierwszy od 1,5 roku.
Do tej pory chcac wejsc do nas do domu trzeba bylo przechodzic przez plot i stukac w otwory dostepne na parterze.
Ale i tak zawsze wlaczalismy pralke jak mial ktos przyjsc i zawsze mowilismy sobie – EEEE WIROWANIE SIE WLACZYLO A PATRZ NO JAKBY KTOS STUKAL NORMALNIE NO.

Luzik mowie wam.
ide po wino.

noc

a noca gdy nie spie. zaspiam choc nie chce.

pamietam takie rozne nocne rozmowy. zawsze gdy mialy sie skonczyc ogarnialo mnie to cholerne uczucie ze jak teraz pojde spac to nie wypowiedziane zostana te slowa, ktore zostana wypowiedziane jak nie pojde. i zawsze ledwo zywa zostawalam jeszcze chocby troche jeszcze pogadac. bo ta rozmowa sie toczyla i toczyla. kwestia tego jak dlugo jej ODSLUCHAM.
dziwne to bylo. teraz natomiast jestem stara i pomarszczona i spac mi sie chce o 21.34. i nic na to nie poradze.

zacczynam ziewac o tak jak teraz i nic. dalej juz nic nie ma.
dalej to jest tak jak ktos nagrywal kiedys cisze na magnetofon kasprzak – szum i cisza.

no nic bylismy w ikei na jedzeniu i ogolnie.
Jedno z nas znalazlo w kotlecie z dzika ŚRUT. Senkju no naprawde.
ciekawe czy to śrut szwecki czy polski.. matko i jak mial naimie mysliwy? Magnus czy Zdzisiek? no to sa pytania no dopiero no.
ze nie wspomne o samym dziku i ze ta ikea tak niechumanitarnie zabija te dziki. Srutem.

Wienc uwazajcie. powaznie bo w krewetce mozecie znalezc kawalek titanica.

misltoł and łajn

no i nie wiem tak. nie wiem czy mam pic to wino czy co. czy zjesc kapusty czy ranigast czy moze isc spac.
Wogle zycie nagle stracilo sens po tych swietach. (nie zeby przed swietami mialo nie nie).

wypatroszyc…. a nie to juz mowilam. no ogolnie sama nie wiem.

moze szreka bym obejzala? moze sa w studni.

A najbardziej to wam powiem juz wiem co bym chciala.
Chciala bym byc teraz w gorach.
Kij ze nie ma sniegu. na prawde.
I ze kominek zeby byl. i ze ze znajomymi. i zebysmy dzis pili do rana i zeby rano byly gory.
No kurna ktos pamieta kiedy ja ostatnio bylam w gorach?
No ktos pamieta???
no halo???
Tak nawet jakby mi ktos kazal wsiasc w samocho i teraz jechac to prosz. juz jestem spakowana.

Tak tak. to jest baaardzo madry pomysl na wieczor.
Wymyslec sobie nierealne zyczenie i sie nim masochizowac i wpasc w depresje.
Tak. jestem genialna. Sama sobie czas zajelam.

Gratuluje.

kurwa.

Wigilijny SHARK

no nie.
Wogole nic nie rozumiem.
nic a nic.

Przeciez nawet ta choinka co ja mamy wielka w cholere to ona rozumiecie nie pachnie.

No ale postawilismy ja. Bombek nie mamy to nie wieszamy nie.
No ale siedzimy i jemy tego rekina (matko boska kupilam ksiazke pt. PARTY Z FANTAZJOM I TAM SA ROZNE DZIWNE PRZEPISY. min. na rekina po grecku z orzechami i smietana, i cebulowa zrobilam z cytryna i oliwkami czarnymi. matko i ta ksiazka jest taka trendii nie. i w jednym przepisie bylo napisane – dodac WYLUZOWANYCH KREWETEK.
I taka kreweta – ŁOTS UP BEJB??
no i w tej ksiazce jest tez jak zrobic np na takim party z fantazjom buduar w lazience . Trzeba wystawic drzwi, polozyc je na wannie, poukladac poduszki a do zlewu wsypac lodu i wstawic szampana i to juz.
matko moi znajomi beda zachwyceni!!!
nie wiem wprawdzie gdzie beda sikac ale oj tam.) no wiec siedzimy i jemy tego rekina a tu kurna zamet na choince.

No normalnie jak na filmach.
sru srrrru sruuu fiuu fiuuu i parze a nasze koty sa na czubku wielce niezadowolone ze PHIII TAKIE DRZEWKO DO WSPINANIA.
No ale dlugo nie siedzialy bo choinka zrobila wykopyrt, zwierzeta jeszcze z 23 sekundy powisialy w powietrzu (nie wiem czy zauwazyliscie, kazde zwierze w filmach rysunkowych zanim spadnie to jeszcze chwile wisi i sobie tam rozne rzeczy jeszcze robi) i sie zrombaly w slad za choinkom.
Nie nie ale to ich nie zniechecilo.

Sytuacje KOTY-NA-CZUBKU-WYKOPYRT-KURWA MAC PIERWSZEGO MEZA-PODNOSZENIE CHOINKI przerabialismy do dzis rana 12 razy.
Postanowilismy wiec ze bedziemy miec taka nietypowa – lezaca w kacie na plask.

No dobra.

Zapalilam wczoraj swieczke cynamonowa i zrobilam chinszczyzne z wilgilijnych przezyc.

AAAAAAAAa
i jeszcze wiem o czym milam napisac.
O kurwa mac telewizji.

Matko boska.
Żenada taka nastala ze szok.
W jedynce jest taki program SPELNIAMY MARZENIA.
I tam ostatnio byla taka panienka. blondynka ze niby i w kancelarii prezydenta miala praktyki i ze wogle no niby taka z ulicy taka pierwsza lepsza normalna blondynka. Taka blondynkom moze byc kazdy. A program ma takie klu ze oni spelniaja marzenia ze ktos normalny chce sie spotkac z kims nienormalnym no z aktorem, politykiem no takie wiecie ZDERZENIE DWOCH SWIATOW.
No i ta blondyneczka no ja pierdole no miala marzenie.
No nieeeeeee nie mooooogeeeeeee umrrreeeee
Ona miala marzenie pojsc na randke z Oleksym. Józefem.

Nie no wogle super. Super.
Moim marzeniem jest pojscie na randke z takim innym panem z uszami.

I TVP zaaranzowala to spotkanie tak.
I ona mu powiedziala, ze on jest przeciez jednym z najprzystojniejszych panow w rankingu jakiestamgazety.

Nie. nie moge.
Nie wiem kto tu komu za co zaplacil, zeby taka komedie obslizgla odegrac ale normalnie nieeee moggggeeeee

Zeby sie dobic zobaczylam jak pan co prowadzi chwile prawdy spiewa kolende ubrany w bialy garniturek.

NIE.
PROSZE NIE.
NIE WYTRZYMIE.

NIECH MNIE KTOS ZASZTYLETUJE, WYPATROSZY I POSTAWI NA KOMINKU.
Prosze.

midnajt. a w zasadzie juz po.

No bo tak.
Raz na jakis czas ukasi mnie WĄŻ BUNTU.

I buntuje sie przeciwko wszystkiemu.
Uwaga:
- przeciwko rzeczywistosci – to chyba jasne,
- przeciwko pracy bo wogle mnie nie rajcuje taka moja praca,
- przeciwko spaniu w ssypialni. no bo wezcie nudno jest spac caly czas w sypiallni. dzis chcialam spac w lazience to pierwszy powiedzial ze nie ma mowy. no wezcie. przeciez starczy materac zniesc i juz. naprawde nic w nim szalenstwa.
- przeciwko chodzeniu ubranym tak strasznie nudno do pracy. nie, nie mam garnitorow bo nie. i apaszek tez niewiele, ale mam spodnice z szeleszczaca podszewka, albo bezrekawnik w kolorze wscieklej rozy i co? i nijak do roboty w tym nie pojde. a to mnie ogranicza,
- no i wogle to ja bym chciala zrobic cos szalonego i wogle. a nie tak siedziec i siedziec.
jakis takich wznioslych, szalonych rzeczy mi trzeba, zeby mozna bylo powiedziec OOOOOOOO kurde ALE JAJA
i tu musze zwrocic troche chonor bo tydzien temu z soso nas troche ponioslo no ok. OOOO to moze dlatego mam teraz takie braki.

NO WEZCIE CHOCCIE ZROBMY COS SZALONEGO.
A NIE TE SWIETA TAK.
SIEDZIENIE I PIEPRZENIE O NICZYM.(SIS NADAL CI ZAZDROSZCZE).
Niech bedzie cos co lzy wycisnie niech wogle jakos tak bedzie niepowtarzalnie.
no prosze.

EMOCJI!!!!!
HILFE!!!! EMOCJI!!!!!

JUTRO NIEDZIELA.

ZASZALEJMY.!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no wiec

no wiec tak.
Nic a nic sie nie zdarzylo w moim zyciu.
nic.

no wiec przeciwstawiajac sie temu zaczelam luskac nasionka.

Zaraz wam wszystko opowiadam.
Ale wiecie.
Usiadzcie wygodnie i zrobcie sobie drinka (kij tam, ze jestescie w pracy. ale juz mi po cytrynke, dżin i to-nic do LEWIATANA. Lód to juz se musicie sami skombinowac. no bez przesady).

No .
Siostra sie nie wierci na tym lozku.
sosko uwaza bo wino wyleje.
No.

NO WIEC.

Mam ogrodek warzywny. Taki 3×4. nie wiecej bo bym nie dala rady.
Mam tam glownie chmiel i tyton ale cicho.
No i tam na plocie niczym w tajemniczym ogrodzie mi wyrosl groszek pachnacy rozowy.
Taki chwast w sensie ale oj tam.
Wazne ze groszek po babci.
Powaznie babcia go tam posiala i on tak juz ze 30 lat sobie rosnie.
No.

I ja jako tutaj prawda ogrodniczka i wogle FLORYSTKA, ja postanowilam ZE JA POKIERUJE ZYCIEM TEGO GROSZKA.

I normalnie letnia pora o zmierzchu ja chadzała na to pole zrywac straki tego groszku gdzie nasionka byly i no postanowilam te nasionka przechowac przez zime.

Dobra.

Straki do wiaderka i na szafe.
Sie susza i cicho beda.

I tyle.

I prosze ja was….
łyk drinaska robimy.

Sobie tam w tej kuchni cos robie.
Nie zeby czesto nie nie.
No ale jak SPORADYCZNIE w tej kuchni przebywalam to widzialam na wlasne oczy jak te straki EKSPLODUJA NASIONAMI.

Bardzo prosze bez skojazen.

NORMALNIE JEBUD I SRU O SUFIT.

SE MYSLE. JAK NIC BABCIA DAJE MI ZNAKI ZE KIEPSKO GOTUJE.
ALBO ZE W JEJ KUCHNI TAKIE RZECZY ROBIE Z MENZEM….

no nic.
nakrylam wienc to wiaderko talerzykiem i tyle
Babcia jakby sie uciszyla.

i dzisiaj mialam taki dzien DLA DOMU.
wiecie.

ze zrobilam milion niepotrzebnych rzeczy.
no tam ulozylam ladnie papier toaletowy, wynioslam karton po termolokach. no takie tam.

I powiem wam, ze jak normalnie wzielam sie do luskania tego groszku zeby te nasionka wygrzebac, to powiem wam normalnie ze se nalalam wina i normalnie przyszlam do was.

A co mi tam.

Wiem wiem.
Babcia by powiedziala: NIE ZACZYNA SIE ZDANIA OD WIEC, MOJA PANNO!

halo

no.
umowmy sie ze kawa piernikowa w coffe heaven jest najlepszejsza.
Matko boska. Jak to milo majac tyle lat co ja odkryc jakis smak nowy zupelnie.

I jeszcze prosze was ta kawa jest na telefon a w zasadzie nie, telepatycznie.

Wystarczy w przestrzen (dostatecznie glosno w obecnosci pierwszego) powiedziec MATKO JAKA SZKODA ZE TEJ KAWY NIE PRZYWOZA DO ROBOTY, NA ZAKLAD!!!!

No i prosze!!!!!

Zajarzyl!!! no!!!
I co za NIESPODZIANKA!!!!

Poza tym jest ok.

Siedze na zakladzie i pije oblesna kawe z ekspresu ze spienionym mlekiem.
Trza se bylo kupic chociz piernika katarzynke dla podtrzymania nastroju.

dobra.
to ten.
Jade po kawe.

sponsorem notki jest coffe heaven w S.B.

matko boska mentosowa

no wiec (nie zaczyna sie zdania od wiec) no wiec jak ja poszlam do derektora po te aneksy wczoraj co je trzeba bylo zawiezc.
I ide.
I stanelam przed tem derektorem i normalnie stoje.

I kurwa mac zjebalam sie z buta.
W sensie ze normalnie obcas mi sie zlamal.
Nie ze oderwal.
Zlamal.
Tak jak stalam tak mi sie zlamal.
i zostalam na srodku kabinetu z jedna noga bardziej.

Matko – krzycze!!!
SZYBKO MENTOSA!!!!

Derektor na to: WSZYSTKO SUPER ALE CO TY POWIESZ MEZOWI???
no a ja: NO NORMALNIE ZE BYLAM U DEREKTORA I OBCAS MI SIE ZLAAAMMMAAAL….. EEEEE EEEE WIESZ JA NIE WIEM ALE TO CHYBA BRZMI DZIWNIE.

Pewnie kurwa ze dziwnie.
Se wymyslilam bajke. Juz mi uwierzy.
No nic.

Jade z tym aneksem.(Jade to jest taka piosenkarka).
Zeby bylo smieszniej jade do prezesa co mial 3 dni temu zawal i jest w domu i ja do domu do tego prezesa jade (kurwa nie wiem czy zauwazyliscie ze RACZEJ NIE W SZPILKACH JADE).
Dobra jade.

Za Poznan. w cholere daleko.
Jade jade.

No i zesz kurde zgubilam kartke z adresem.
Wypadla mi oczywiscie nie ze zgubilam.nie nie

Dobra. Pamiec wzrokowa mam to zapamietalam opis dojazdu.
Ale mowilam ze z liczeniem jestem kiepska. Dupa. Numeru domu nie zapamietalam.
Dobra se mysle. Prezes to jest wiec na ulicy NA PEWNO GO ZNAJA.
taaaa
znaja.
„Pani ja tu mieszkom 3 miesionce”

No dobra. Mial byc 3 dom po lewej albo po prawej.
Grzecznie zapukalam do 4 domow.
Nikogo nie bylo.

W koncu dzwonie de derektora
WIESZ TAK NIEWYRAZNIE MAM TEN NUMER ZAPISANY.

Dobra.
Mam !!! 52!!!!
AAAAAAAAAAAAAAa
widze go!!!
AAAAAAAAAAAAAAA
prezes w oknie!!!! Obserwuje mnie od 15 mnie jak kraze po wszystkich domach.
rewelacja.

Dobra dzwonie.
Pani wejdzie hahahahha szukala pani mojego domu??!!!! hahahahha
Kurwa.

DVD wyje na calego. Pies prezesa posuwa moja noge od progu. LUZ.
PANI USIADZIE – krzyczy prezes przez DVD.
MOZE SIE PANI CZEGOS NAPIJE??
TAK. WODKI I PIWA.
I mentosa. tej.

Dobra.
Zyczylam prezesowi szybkiego powrotu do zdrowia i wogle ze kiedys wpadne na to DVD i poooooooooszlam.

Wychodze.
UWAGA.
Kurde cos mnie zoladek boli.
Tak sie normalnie zdenerwowalam ze ten prezes mnie ogladal jak ja jak normalnie akwizytor probuje po chatach opchnac ten aneks ze mnie rozbolal.

Apteke . szybko apteke i malox.
Malox ukoi gdy brzuch od prezesa boli.
(Zgaga??… nieee….. ja lubie miete… tak…..ZGAGA).
DOBRA APTEKA.

Kata placic nie mozna.
A ile pani tam ma??
67 groszy???
dobra to juz dam pani ten malox za 70 groszy saszetka.

Matko.

SENKJU.
Danke.
CHRANK CHEDAN.
SPASIBA,
MERCI

WOGLE JEST SUPER.

PS.
PIERWSZY WLASNIE MOWIL ZE MU WINO SIE ROZLALO NA KOTA.

PS.2
FACECI TO PENISY.

no żesz.

CHCE NA PLAZE.
WLASNIE TAK MI SIĘ PRZYPOMNIALO.
I nie ze w przyszlym tygodniu, albo ze ZOBACZYMY CO SIĘ DA ZROBIC, albo nie ma wolnych grajdolow.
Nic mnie to nie obchodzi. NIC A NIC.
Wiem ze jakby derektor zadzwonil to zaraz by się cos znalazlo no a jak ja dzownie to nic.
Ale tym razem to się zmieni.
Plaza raz. ale mi to już.

Dostalismy od pracodawcy na gwiazdke czekoladke.
JEDNA.
Fakt- lindta . Ale kurwa jedna???
co ja mam z nia zrobic ? zjesc czy co.
W dodatku specjalnie dali taka co ma w srodku brazowa wode. i jak ja ja przegryzlam to mi brazowa woda chlusnela na BARDZO WAZNE PAPIERY DO SADU.

Wlasnie do sadu!!!!

Pani Pierwsza-zona!!! Pani pojedzie do sadu, pan zaadresuje milion kartek. I kurna co jeszcze.
Nie mam czas na plaze jade.

Pewnie zapytacie co w weekend.
Alez nie musicie pytac.
Doprawdy.
Nic a nic się nie stalo.
Nie czuje się urazona, albo dotknieta no co wy.
Luz.
Jestem dorosla.

Wypilam 3 wina. I jezdzilam kabrioletem. W odwrotnej kolejnosci.
Bylam tajemnicza podrozujaca kobieta.
A potem bylam pjana w 3 dupy kobeta, troche mniej tajemnicza.
A wrecz bardzo otwarta i wylewna.

Matko boska, było bosko.

Pani Pierwsza-zono.
Dupe w samochod i zawiezc aneksy do podpisu.

No zesz kurwa mac.