Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2003

Nowy

wpłynąłem na suchego przestwór oceanu….

w naszej lodowce nie znajdziesz nawet lodu

dżizus

no przeciez nie mam nawet czasu przejzec tych 0380568345 blogow co je zawsze rano przegladam.

Jasny szlag mnie trafi.

Normalnie sikam w gacie bo nie mam czasu isc siku.

I tak niezle, ze w poniedzialek nie ide do szkoly. hehehhe

Co? znowu po 9 lekcji dziennie? Pierwsza i ostatia to wuef???
I ten zapach w szatni. Ah.

I pierdolona baba od fizyki.

Boze jak dobrze.

solaris

Ide dzis do solarium. Normalnie pierdole to wszystko i ide. Zjaram sie tak na ten slub, ze pierwszy mnie nie pozna. A we wnetrzu limuzyny to juz mnie wogle nie bedzie widac… heheh

Wogle to ostatnio caly czas cos.

A powiem wam co jest najgorsze.
Lista prezentow.
Nie to, ze nie wiem czego chce i ze niby ze wszystko mam.
Wcale nie.
Nie mam wielu rzeczy i wiele rzeczy mi sie podoba.

Podoba mi sie w SPA w Saint Tropez. Widzialam w Elle to wiem co mowie.
I jestem przekonana, ze mozna komus tam wykupic miesiac masazy relaksacyjnych.
Ale oczywiscie zadnemu z moich znajomych sie nie chce dzwonic do St Tropez. K. dzwonila, ale mowila, ze zajete bylo. Phi.

Owszem podoba mi sie zastawa stolowa z Rosenthala 784664 elementowa, taka skromna, biala. Ale w sumie i tak mi nie pasuje do stolu.
Bo stol mam zupelnie inny.
Jeszcze nie wiem jaki, bo go nie mam ale no co.

No mowie wam. Bo wszyscy mi sie pytaja co ja chce i maja pretensje ze ja nie wiem.

No przeciez piszę.

Co ja bym jeszcze chciala.

Chciala bym jeszcze wycieczke na Mauritiusa. No ale to sie zgodze ze sama nie wiem. No bo wciaz rozwazam alternetywe – Bali.
Jestem pewna, ze mozna w czyims imieniu zabookowac Hiltona na Bali.

no.

www.pierwsza-zona.listaprezentow.blog.pl

Mowie wam – pierdolec z tym wszystkim.

Jakies pomysly na prezenty slubne? Ale wiecie takie nie patelniane czy poscielowe???

no.

sie kobieta wyspi to od razu jej lepiej. I ta gruzlica jakby mi przeszla.

Za to rano wpadlam na sciane i spodziewam sie w godzinach popoludniowych pieknego dorodnego siniaka, tuz nad ranami cietymi kocim pazurem.

No. Sytuacja na froncie kocim ma sie znacznie lepiej.
Koty moze jeszcze nie jedza z jednej miski i nie przynosza sobie wzajemnie upolowanych zwierzat w dowod sympatii ale fukniecia sa z czestotliwoscia jednego na roboczogodzine.

No i co tam, ze jednego kota odchowalismy i wyroslismy z kocich pieluch i karmy typu junior.
Mamy to od nowa, ty, razem w wydaniu black&grey&white. A co tam.

Z pierwszym nieukrywam – bdb.
Wczoraj jak z tymi zacisnietymi kolankami wrocilam do domu.
To mi je rozkleszczel dlutem, wsadzil mnie do wanny z tabletka musujaca (domowe SPA. heheh), z winem, talerzem zakasek, wlaczyl Patricie Barber, zapalil swieczki, wreczyl maseczke i poszedl.
Boze moze beda ludzie jeszcze z niego…
Potem oblazly mnie koty w tej wannie („a co tam masz??? a czemu ta woda niebieska? a koty tez moga sie kompac?”) ale bylo fantastycznie i kolanka mi sie przestaly trzasc i wogle.

No.

I juz jest lepiej.
Moze nawet szczesliwa jestem???

taaaa

nie no super.
Zwierzeta na siebie prychaja i tylko slysze :NIE BEDE Z NIM GADAL. WEZ TEGO RUDEGO SIERSCIUCHA. A Z TYM GOWNIAZEM TO ZAPOMNIJ ZEBYM GADAL.

W dupie to troszke mam, zamknelam te dwa kocury w pokoju i niech siedza. Moze sie nie pozabijaja.

I ta Wigilia to chyba sie okazala Wigiliuszem. Hehhehe
Pan Weterynarz znalazl jak narazie jedno jajko. heheh

no.
Poza tym od rana pisze jakies pierdolone notatki sluzbowe na tematy blizej mi nieznane, jestem niewyspana, bo nie moge spac – chyba z nerwow. Poszla bym do domu i tyle.

I mi sie kreci w glowie i sie czuje jakby mnie gruzlica brala.

i wogle to musze sie jakos wyluzowac bo normalnie az zaciskam kolanka z nerwow.

Moze sobie postawie miske z ciepla woda pod biurkiem i bede w niej moczyc nogi??

ps. Chuda ty zyjesz wogle???

Wigilia.

No.
Spac mi sie w nocy wogle nie chcialo.Bo po co.
Zasnelam moze ok 3. Super.

W dodatku Nasz kot Sylwester menel jeden poszedl w cholere i go nie bylo.
To ja jak taka matka polka prawie ze go wygladalam w oknie.
A jak rano go nie bylo to ja np. wpadlam w histerie.

Musialo to wygladac troche drastycznie jak tak chodzilam o swicie po ogrodzie w szlafroku , zaryczana , drac sie KICI KICI.

Nie no luz.

Na szczescie sasiadka mi powiedziala, ze widziala w nocy jakiegos rudego lisa u siebie w szklarni. To tam poszlam i ten siersciuch tam siedzial.
A jak go zlapalam, to sie tak przestraszyl sasiadki, ze rozdrapal mi pol reki. Ale oj tam.
Wrocilam do domu z podpuchnietymi oczami, z cala reka od krwi i wijacym sie kotem. LUZ.

Kot ma szlaban do konca wrzesnia. I zadnej telewizji. No.

Tzn tak.
Kot nasz Sylwester dzialal jak najbardziej psychologicznie.

Bo wczoraj przyszwendal sie taki maly kotek. A w zasadzie kotka.
No.
I ta mala gnida siedziala w nocy caly czas w piwnicy.
To sobie pomyslal :PEWNIE. JA TO WAM KURNA POKAZE.NOWEGO KOTKA MACIE CO???

Kotka niby miala byc sasiadow ale okazalo sie ze nie.

No. To ja bierzemy.

Nazwalam ja WIGILIA, bo SYLWESTRA juz mamy.
Chcialam jeszcze KACA (bo po sylwestrze ma sie zawsze kaca), ale wigilia lepiej brzmi.Jak juz poszlismy w swieta to na calego.

Chyba ze macie jakies inne pomysly???

ps. Drinki rewelacja.
normalnie czad. A jaki kop!!!
A z sokiem waniliowym!!!! Ah…

Mochito Dębkowskie

Dzis bede robic drinki.
Oj wiem, nie nowosc.

Mochito sie nazywaja.
Na taki drink sklada sie:
- swierza mieta, w lisciach, lekko rozduszona w szklanece,
- limonka lub cytrynka, w cwiartkach,
- syrop smakowy (wanilia, zurawina, imbir, porzeczka no takie bardziej fajne smaki generalnie)
- wodka (50)
- woda gazowana

Pychotka mowie wam (pienizaki w portfeliczku co??? ).

Pomysl sciagniety z knajpy na plazy w Debkach.

Sama knajpa zajebista.
Klimat jakis meksykanski, w tle biale fale, lampy w postaci pomaranczowych kul porozwieszne tu i owdzie. Muza chill outowa. I jacys dziwni ludzie (jedno baaardzo fajne malazenstwo tam widzialam, on – kolo 40, luzak wogle taki, ze o kurwa, jakos tak fajnie ubrany z odrobina bizuterii,brzydki jak noc ale wiecie. Facet to ma byc interesujacy a nie ladny. No i byl. Niestety. Taki styl mocno wytartej skory w kolorze khaki. Ona piekna jak marzenie, no powaznie. Taka slodka lekko dziewczeca, ale kobieca kurde.
I on kupil buterlke wina. No tak. W plazowj knajpie butelke wina. ja wogle mam obsesje ze to takie wytworne jest i snobistyczne ze sie idzie do knajpy i sie zamawia butelke wina. A w plazowej knajpie to mnie powalil. No i mieli nawet dzieci. Dwie blizniaczki dziewczynki. Jak w morde strzelil beda mialy latwiej w zyciu z ta uroda. No i to w sumie tyle. Lubie patrzec na takich ludzi. Troche sa katalogowi. Ale milo popatrzec.)

No. I wracajac do tej knajpy to wogle tam sie jakis taki klimat wytworzyl taki zajebisty i do tego te Mochito – rozowe czasami z zielona mieta.
No dziwnie bylo.

I takich miejsc szukam.

Miodek i dżemik

Dziś bedzie o moich „ulubionych” wyrazach w jezyku polskim i nie tylko.

To beda takie wyrazy, na dzwiek ktorych dostaje wysypki. Podobnie jak na widok pestek.

Niewatpliwie w czolowce sa:
- WOREK NA PANTOFLE
- KAPUCIE
- PALTOCIK
- SALCESON
- SZPROTKA
- PIESCIC (NO POWAZNIE – SLOWO PIESCIC JEST DLA MNIE TAK OBLESNIE ZE SZOK)

nastepnie jest juz lepiej bo te z kolei mnie bawia:
- SOSYSEK
- NONSENSEK
- NIESNASEK
- RAJSTOPKI BEZ STOPKI

Z przeklenstw natomiast nie moze mi przejsc przez gardlo slowo PIZDA. no nie moze i tyle.

Z jezykow obcych to MELICIOUS z angielskiego (doprawdy nie wiem dlaczego).

Z niemieckiego to tradycyjnie : MAJNE MUTER HAT DER SKUTER.

Po holendersku to wiadomo.

A jeszcze do szlau doprowadzaja mnie zdrobnienia. „pieniazki w portfeliczku”
„Sliczniotka bluzeczke masz z zieloniutkimi guziczkami.
GRRRR
Mam obecnie taka slodkopierdzaca kolezanke w pracy i jak boga kocham przypierdole jej w ta sliczniuka buske kiedys moja klawiaturka.

Mamy jeszcze takie ulubione stwierdzenie ze ktos jest jak „DUZA ŁAKA”.
Wzielo sie to z filmu Ich Troje gdzie to pewna panienka zs strasznym zacieciem opowiadala jakas historie ze szly w lesie i wogle strasznie bylo, i wszystcy czekali na koniec tej opowiesci a tu sie okazalo ze klu bylo to, ze w tym lesie doszly do DUZEJ ŁAKI. tHATS IT.
No. wiec jak ktos cos opowiada i nie ma to przerazajacej puenty to jest to w stylu „DUZEJ ŁAKI”.

No.
W sumie wiecej spostrzezen nie mam.

Ide wysuszyc nogi, bo jak rano wieszlama pranie to od rosy mi sie zmoczyly….
Mowie wam…
Tak szlam z tym praniem, szlam.
I Nagle oczom moim ukazala sie ….
piekna, dorodna duza łaka…

eh.