Archiwa

Najnowsze wpisy

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2003

ja zdecydowanie wysiadam!!!!!!! Teraz! zaraz!!!!

No.

Bylismy wczoraj u wod.
Wody te zimne byly jak choleraj ale oj tam.
Wladowalysmy sie we trzy na ateracyk i tylko trzy najzgrabniejsze na swiecie posladki wystawaly na powierzchnie.
A potem wszyscy bylysmy tak zmeczeni tym wypoczynkiem, ze szok.

Wracajac przez ta wakacyjna Polske taka mnie tesknota i smutek wakacyjny dopadly, ze az mnie do teraz trzyma.

Gleboko wiec rozwazam dzis sens chodzenia do pracy.

I cholera jakos tak zaczelam sie denerwowac slubem co go mam za 3 mc.
Po co mi ten slub co???

Kurwa mac. no.

pieknie kurna pieknie

Wczoraj zaprosilismy W. i V.
Na proszona kolacje.

Nosili kanapy? Nosili.
To im sie nalezalo.
No dobra. Poza tym to sie troche lubimy.

Ja kupilam 2 wina bo tak myslalam, ze bedzie to kulturalny wieczor.
Pierwszy kupil jedno. No ale to juz na pewno zostanie.
W. i V. Przyniesli nastepne. No dobra.

Zrobilam salatke co sie nazywala „Odlot Ikara”.
Po wspolnych debatach doszlismy do wniosku, ze to dlatego, ze sklada sie ona glownie z warzyw straczkowych.
A po nich jak wiadomo jest taka jakas inna troche przemiana materii.

Taaaa

Wina wytrombilismy 4.
Ja za duzo nie pamietam bo zasnelam.
Po prostu zasnelam polegujac na kanapie.
Normalnie – przyszli do nas goscie na proszona kolacje a ja zasnelam.
Tak.
Pani domu poprostu poszla w kime, uciela komara i kurna niech to jasny szlag trafi w polowie pijackiej dyskusji urwal mi sie fim.
Obciach na maxa.
Ubombala sie i zasnela.
Pieknie kurna pienie.

Sobota bardzo mila.

Wystarczy mi, ze leze na kanapie i patrze jak mam kurna pieknie po tym remoncie to normalnie jestem pjana ze szczescia.

Dobra.
Jutro jedziemy do wod wiec musze isc wyrywac klaki.

Wogle jakas taka szczesliwa jestem.

ziew

A moze ja powinnam pisac jakies takie powazniejsze te notki co? Moze o jakis wojnach, aborcjach i no nie wiem o niebieskich koszulach pana prezydenta (o tym w sumie najchetniej)???
No nie wiem.
Ale to bym musiala miec nastroj i wogle jakis wazny problem musialby sie pojawic.

No a jak ja mam tu sie wysilac jak mi rano taka pani powiedziala :”cos Pani mizernie wyglada po tym remoncie”.

Taaa.

To moze ja bede pisac o tych wojnach jakos pozniej.

A tymczasem popisze moze o czyms co znam lepiej czyli o zyciu (czyli alkoholu, brudnych skarpetach i kupach kocich).

A wlasnie. Wczoraj ten cholerny siersciuch wylazl przez okno na dach.
No to ja go wolam kici kici – z fauszywym usmiechem na ustach „choc jebany siersciuchu, jak cie dorwe to ci te klaki z tylka powyrywam i urwe penisa (jaj juz nie ma).
No i se moge.
A On beszczelnie lazi w te i wewte 20 cm od mojej reki.

No to skonstruowalam napredce mysz na sznurku (flak balonika na nitce) i majdam mu przed nosem i coraz blizej zeby cholera jedna sie zainteresowala i zapolowala i wtedy ja go z zaskoczenia zlapie.
Ta….
Chyba sie zorientowal ze z ta mysza to pic na wode fotomontarz bo olal mnie.

To sie obrazilam i se poszalam.

Ale wrocilam.

Kot juz lekko znudzony tym dachem.

No dobra przyszedl bym do ciebie ale sie troche boje bo stromy macie ten dach jak cholera.

No dobra. Dam ci sie zlapac tylko mnie ostroznie wciagaj!!!

Dobra.Wciagnelam ostroznie.

Przyszlam za chwile zobaczyc co tam u tego eskejpisty.
A jemu z tej slicznej rudej mordki wystaje koncowka nitki – tej od tego balonika/myszki co to mu ja zrobilam.
„Przeciez to bylo dla mnie!!!”

Balonika niestety nie odzyskalam, ale nitke zdazylam zlapac i wyciagnac. A koncowka byla juz pewnie w zoladku.

Teraz jak bedzie kot sie zaltwial to mu sie badzie taki balonik z pupy nadymal.

No.

Po tym wczorajszym aerobiku to mnie taka energia dopadla ze normalnie az posprzatalam pod lozkiem.
Co tam znalazlam to wam nie moge powiedziec.

No dobra.

To tyle.

A piekne Panie co tam porabiaja???

Zycie z Ajaksem czystym reraksem

Przeprowadzona wczoraj terapia odniosla skutek.

Sie kobieta troche zrealizuje jako kura domowa i prosze.
Od jutra wogle proponuje rozwiazywac wszystkie problemy przy garach.
Przy okazji zeby zadowolic wyszukane gusta naszych najukochnszych (fuck)mezczyzn.

Taaa

No terapia przedstawiala sie nastepujaco :

- w drodze do domu zakupiona zostala Sofia Merlot. Wiem. Malo oryginalne. Ale jakie skuteczne.

- nastepnie nastapilo duzo malo powiazanych ze soba czynnosci majacych na celu ogarniecie domu.
Miotalam sie z tym korkociagiem – bo pamietalam, ze wino jest rzecza nadrzedna- miedzi lodowka, zakupami, a zbieraniem gazet coby rozpalic w kominku.
Zakupy rozpakowalam, w kominku mi sie nie chcialo palic, korkociag zgubilam.
Ale oj tam.
Zawsze mozna wdusic korek do srodka.

- nastepnie zrobilam obiad. Bob z podsmarzona cebulka i wedzonka. No. Powiem tak. Nienajgorsze.

- nastepnie nie pamietam co robilam, ale wino szybko sie skonczylo.

- pierwszy rowniez nieco wstawionyy poszedl malowac deski wiec sie dodatkowo podwedzilismy lakierem.

- potem jako wzorowa kura postanowilam robic zapasy na zime (i poszla do monopolowego kupic skrzynke wina).
W tym celu kupilam rano peczek miety. No. Taki Wriglej Spermit na krzaczku. (wogle nie przypuszczalam ze prawdziwa mieta moze tak dawac mieta). No i postanowilam, ze ja ususze ta miete i bede miala listki na herbatke jak mi zoladek bedzie napieprzal po jakis libacjach.Nie tam jakas ekspresowa. Tylko taka jak to onigis bywalo.

No to kurna jazda byla.

Wpierw (nie zaczyna sie zdania od wpierw) 45 min mylam kazdy listek osobno, zeby mi piaseczek nie zgrzytal potem.

A potem to suszylam w piekarniku.
Piekarnik nie chcial wspolpracowac, ale oj tam. Sila go zmusilam i chyba dobrze mi poszlo bo mam bombla na palcu.

Te jebane liscie, ktorych mi wyszlo z dwie siaty – skonczylam suszyc o 1.00 w nocy.

Polaczenie zapachu lekko przypalonej miety i lakieru dawalo efekt lepszy niz wino.

Z tego cholernego calego worka tej miety zostala mala puszeczka uschnietych farfocli.

Ale jaka satysfakcja!!!

WIECEJ PORAD DLA POCZATKUJACYCH KUREK DOMOWYCH NA WWW.PIERDOLONEGOTOWANIE.BLOG.PL

.

sa takie dni, ze bez makijarzu wyglada sie fatalnie.

sa takie dni , ze w makijarzu wyglada sie jeszcze gorzej.

sa takie dni, ze ten makijaz zaraz splywa z potokiem lez.

No tak juz jest i tyle.

Pierwszy – nie znaczy najlepszy

Pierwszy wczoraj :

- przytargal Z W. z Ikei dwie kanapy, tylko raz przeklinajac.

- opierdolil mnie przy majstrach, ze zgubilam jego najwazniejsze na swiecie karteczki z rozrysowana elektryka w naszym domu. No. To sie wkurzylam. Nie powiem. No i powiedzialam, ze zesram sie a znajde te karteczki.
I znalazlam.
U pierwszego w samochodzie.
Alez mialam dzika satysfakcje jak mnie przepraszal przy majstrze Miroslawie i Elektryku Zenonie. Ah.

- zle wymierzyl deski, i przez to jego kochana zona musiala zapieprzac przed praca (wstalam o 6.76 i myslalam, ze sie porzygam z niewyspania) po cholerne dwie deseczki do jakiegos tartaku czy innego skladu drzewnego,

- ja juz spalam. Pierwszy wlazl do sypialni z tupotaniem ogromnym ,pozapalal wszystkie swiatla, po czy otworzyl strych i wajche – taka co to mamy do otwierania strychu (metalowa – dlugosc 1 m)- rzucil mi na plecy ze slowami „O Boze nie widzialem , ze spisz”. Nie no luz.
A co ja bym w sumie mogla robic o 1 w nocy? nie no w sumie moglam np. spac pod lozkiem, albo wyruszyc na wyprawe do lasow Nodbiebrzanskich, albo moglam isc na zakupy.

- usiadl na kanapie (mamy kanapy!!!) i stwierdzil (uwaga!!!!): WIESZ KOCHANIE, ZEBY NIE TY TO BYSMY NIE BYLI NAWET W POLOWIE TEGO REMONTU A NIE NA KONCU. JA JUZ BYM SOBIE ZROBIL W TRAKCIE Z DWA MIESIACE PRZERWY”.

powiem krotko: HA!!!!
DZIEWCZYNY GORA!!!!!

ps.
Jeszcze kazali mi jechac wczoraj takim dostawczym samochodem – wielkosci tira z przyczepa. Luz. Dojechalam.

no to kurna pieknie

zescie mnie urzadzili!!!!

Nie dosc, ze dzis poniedzialek, to sie okazalo , ze dzis nie 26 a 23 czerwca jest. Pieknie.

I jeszcze dowaliliscie z dniem ojca tak??
super.
Doprawdy moglam sie spodziewac.

To ja tera mam latac z wywieszonym ozorem silac sie na resztki inteligencji i wymyslac wystrzalowe prezenty za 8 PLN???
super.

ps.
Jezeli druga kawa mi nie pomorze pierdole to wszystko i biore miesiac urlopu.

dwudziesty szosty czerwca

W mc donaldzie sa nowe rzeczy, chcialam powiedziec. Sa rozne lody nowe i jest kanapka z serem feta. hm.
Widac, ze ci z mcdonalda sie staraja dostosowac asortyment do danego kraju.
Jak w morde strzelil ser feta to przysmak narodowy i oscypki sa tez z fety i wogle barszcz tez sie gotuje na wywarze z fety.

Przeciez moglby byc hamburger z oscypkiem, albo z bigosem.

Odgruzowalam garnki i jakies talerze.
Przynajmniej goscie nie dostana jesc na plastikach.
Znalazlam to wszystko w piwnicy – tak jak to wstawilam 3 mc temu.
W skrzynkach.
I nie przewidzialam jednego – ze nad tymi skrzynkami odegra sie 3 wojna swiatowa i zrzuca na to z 4 tony gruzu i takich malutkich steropianowych kuleczek.

W sobote ochrzcilismy nasz salon (gosciami, nie sexem).
Bardzo kulturalnie siedzielismy na plastikowych „czysciutkich” krzeslach – co cala zime byly na dworze.

Goscie i tak olali to przyjecie bo glownie grzebali nam po szafkach, wlaczali i wylaczali wszystkie urzadzenia i nawet jak wlaczyli okap to on sie swiecil i przez to mielismy jakiekolwiek swiatlo (od 3 dni z pierwszym siedzielismy po ciemku w kuchni, bo nie wpadlismy na to, ze okap podstepna swinia juz dziala).

Bylismy jszcze w Ikei ale nic nie widzielismy bo jakies 12742942472 ludzi siedzialo na wszystkima a w wolne przestrzenie poupychalo bachory.

Dobra.
Ide.
Ale pracowac dzis nie bede.

no.

Parostatkiem w piekny rejs

No to czytam.
Dostalam z 3 tomy instrukcji obslugi do urzadzen kuchennych. I czytam.

Lodowka:
- W komorze zamrazarki nie nalezy przechowywac szklanych pojemnikow plynami bo moga eksplodowac (a pojemniki z winem jak sie je chce zaraz i teraz wypic. a wino cieple jest obrzydliwe?)(a jak zamiescze pojemnic z plynem do spryskiwaczy? he??)

- kostki lodu lub sople (jak ja niby mamte sople ulepic z wody???) nie powinny byc wkladane do usta zaraz po wyjeciu bo moga spowodowac odmrozenia (nie no luz. ja zawsze sie tak opcham tym lodem ze normalnie pol dnia najedzona jestem),

- Aby uniknac niebezpieczenstwa zablokowania sie wewnatrz i uduszenia nie nalezy dopuszczac by dzieci bawily sie w srodku urzadzenia (alez ja im tam zrobie luzeczko, stolik do odrabiana lekcji i kacik zabaw. I duzo kolezanek im tam zaprosze z przedszkola),

- plyn znajdujacy sie w akumulatorach zimna nie nadaje sie do picia (przepadlo – stary dostal dzisiaj kawe na tym plynie bo wody nie bylo),

- alarm z powodu otwartych drzwi zalacza sie po 2 min (a jak ja mam problemy decyzyjne co zjesc???),

Ja nie wiem czy dam rade.
A to dopiero lodowka.

Czy ktos chce ta lodowke?

Ja sie nie nadaje.

No zesz

mnie jasna kurwica zara wezmie.

Odwoluje wszystko co powiedzialam dobrego o Pierwszym.
Powracam do wersji, ze faceci to huje i prostaki.
I tego sie trzymajmy.

Ale sobie dzis trzasnelam drzwiami.

I obecuje.
Ze jezeli dzis ktokolwiek mi podpadnie to nie bedzie, ze przebacz. Mowie od razu bo potem bedzie :”eeeee a szefowa nie uprzedzala”.

No prosze. Taki wielce szanowny kutas od drzwi do mnie dzwoni dzis i mowi: „wie Pani, no my te drzwi montujemy dzis, ale tak niechetnie. Bo widzi Pani. Brudno tam u Pani. A my te drzwi zwyklismy montowac jak juz sa dywany i jest czysciutko. A nie w takim kurzu” i jeszcze dodal: „bo my sie nie mozemy dogadac z ta ekipa od kuchni. Oni nam sie caly czas kreca pod nogami i nie chca wspolpracowac”.
No zesz jasna kurwa mnie strzeli.
Powinnam rzucic wszystko wsadzic se miotelke w dupe i sprzatac jasnie panom spod nuzek, jednoczenie puszczac muzyke reraksacyjna i parzyc im melise.
A w dupe no.

Dobra. Ide do tego domu i jak nie zastane tam uslanej drozki rozami i mojego psa z kokarda na tylniej lapie to nie recze.

Ratunku, hilfe i cholera zesz mac.

ps. siostra – o co ci chodzi z tymi przeklenstwami???