Archiwa

Najnowsze wpisy

lato znowu lato

Dzień Dobry.

No wiem wiem. dupa a nie pisanie bloga.

Lato zaczelo się falstartem. No jeblo. kokretnie. Jebło o 4 nnad ranem, chociaż może to i 7 była.

Jeblo. Tzn dostałyśmy wszystkie jakiegoś takiego olśnienia i przemyślenia na tematy różne a w zasadzie jeden.

I to przymyslenie spowodowalo ze jeblo.

Ale wracamy na tory.

No wczoraj tez wróciłyśmy np. na tor regatowy Malta gdzie to np. M. wpadła w krzaki.

 

Co u mnie.

Tańczę sambę. kto by pomyślał.

napieram do przodu. czasami tylko nie wiem czy robie wystarczająco dużo. czasami wydaje mi się ze powinnam więcej.

z drugiej strony czytam o tym ze trzeba być ze sobą ok i złapać oddech. boje się jednak ze może jednak powinnam robic więcej ?

łapię się na tym ze nie umiem odpoczywać. czy to już pracoholizm ?

dawno dawno temu

Sztuka w teatrze a jakże. Przypomniała czasy, o których już zapomniałam dawno.

Może i lepiej.

Zapomniałam o pieluchach, słoiczkach i tłuczeniu rutyny.

Miło nie powiem usłyszeć własne słowa z drugiej strony.

Na afterku też było cudnie. Na drugim afterku też.

 

Wiosna ?

Chyba tak, bo czas się wziąć za grube dupsko.

Dupsko coś się rozpanoszyło po tłustej zimie.  Czeba je zredukować.  Czytam więc o tym węglowodanach i czytam.

Ja najbardziej na świecie nie lubię jak mi zimno i głodno.

Jak mi się chce jeść to mnie się mózg wyłącza.  A jak głodnam to mi zimno. A jak zimno to głodnam.

Więc nie wiem, muszę jeść żeby te węglowodany proste czy złożone zastąpić nie wiem czym, czymś co mi zapcha żołądek.

Obstawiam jednak te waciki nasączone sokiem.

Idę pobiegać za rowerem.

 

 

marzec

Matko jak ten czas leci.

Napierdalam napierdalam.

A najśmieszniejsze jest to, że to o czym pisałam chwilkę w grudniu wcześniej to może i nic z tego nie będzie.

Życie uczy pokory.

Miałam taką może chwilkę dołeczka małego. Ale oczepałam się i idę dalej.

Wiele rzeczy się nauczyłam oj wiele.

i nauczyłam się śmiać od nowa.

Mam bardzo wiele przemyśleń.

wiele rzeczy tak powszechnych – dla mnie zupełnie nowych. Zgłębiam teorię , szukam praktyki i czerpię.

Chwilami jestem szczęśliwa, że minął mi już kryzys wieku średniego.

I chwilami jestem przerażona, że mam już tyle lat.

Tymczasem :

Zapraszamy

hohoho

Naprawdę ostatnio pisałam w październiku ? Naprawdę ?

 

Oj to jakoś zleciało.

 

Wsiadłam do samolotu.

Spokojna jak nigdy.

Zawsze bałam się latać. Bardzo.

Teraz nie. Wsiadłam i poleciałam.

Tam gdzieś u góry złapało mnie słońce. Zawsze już jak je poczuje na swojej twarzy przypomni mi się ten moment.

Kiedy leciałam ku zmianom.

 

To co zdarzyło się po drodze i to co zdarzyło się tam zatrzęsło moim skromnym życiem Pierwszej.

Jeżeli to się ziści, choćby tylko w 50% to będzie niewyobrażalne.

Ponieważ THIS IS MY MOMENT.

 

Kurwa.

flet w cekinach

Bardzo mnie się tu właśnie ciekawa konwersacja wywiązała o flecie.

Wczoraj apogeum osiągnęłam przy dwójce dzieciaczków grających jednocześnie na fletach.

Gdzie uciec, ah gdzie ???

Mama!!! ja nie umiem, a Pan nie chce tłumaczyć ! To sprawdź na jutjubie ! Mama ale tam nie ma tego kawałka !

Sorry, ale nie zgłębie wieczorową porą fleta. Nie. nie.

Pytacie co się dzieje.

Otórz wszystko.

wiele napisać nie mogę ponieważ anonimowość chuj strzelił.

Ale jestem na nowej drodze. Na drodze mojej, tylko mojej. na drodze gdzie oprócz schematu koniecznego do zapewnienia chleba potomnym zdarzyć może się wszystko.

Tempo narzucone jest szybkie ale wyrabiam. Czasami chwycę się poręczy ale nadążam.

Tańczę.

SALSĘ, kurna.

Jedno tylko mnie zaskoczyło dziś.

Maść żywokostowa w mojej torebce.

Kurna zabijcie mnie.

SKĄD ?????

orety rety kotlety

Jezu ile mam do napisania !!!! jezu!!

 

No więc wpierw miałam zapętlenie.

Zapętlenie polegało na tym, że dzwoni do mnie umowiona wcześniej osoba celem porady wózkowej. Osoba nieznana , od znajomej taka. I ona dzwoni a jej numer wyświetla mi się jako już zapisany pod imieniem przyjaciółki mojej córki z klasy 5b. Która to i owszem miałą ten numer parę miesięcy temu. Rozumiem recykling ale żeby az tak mnie dotknął ????

Potem dostałam od A. na urodziny naszyjnik. Wszyscy znają moją słabość do świecidełek więc wiadomo dzie pójść ale żeby kupować mi taki sam naszyjnik co dostałam od innej osoby na zeszłoroczne urodziny ???

Potem dostałam od mojej mamy na urodziny naszyjnik. Wszyscy znają moją słabość do świecidełek więc wiadomo dzie pójść ale żeby kupować mi taki sam naszyjnik co dostałam od innej osoby na zeszłoroczne urodziny ???

Więc od razu wymieniłam dwa.

Mam już w pełni obczajoną minę ALE NIE PRZEJMUJ SIE !!! WYMIENIE !

Co potem , co potem.

no potem jebła mnie lipa.

Taka konkretna. 70 letnia. Jebła z rozmachem na kable, kable, słup, ulicę, płot.płot.

Burza była ale bez przesady!

No i jak jebła to cichutko, nic nie było słychać.

Tylko Larwa przylatuje i mówi mamusiu chyba drzewka nie ma.

Idę pacze i nie no to nie nasze drzewo. Cos jest na płocie, ale to może jakies smieci przywiało ?

My nie mielismy w tym miejscu lipy.  no bo ile ich mamy ? 3? 4 ? no nie wiem. Ale to nie nasze.

DUPA> nasze. kurwa , wszystko nasze.

Nasz rozwalony płot,, nasze porwanie kable i nasza kochana straż pożarna (ale kotek, tam był kotek, to łatwo możecie go zdjąć, a Pan to przyjedzie do mojego drugiego kotka jeszcze jutro! ).

Prądu nie było długo, internetu jeszcze dłużej.

Po 10 dniach wiem że aby połączyć się z niebieską linią na skróty to tak :

1, nip firmy #, *, 2, 9.

Specjalistów było wielu. Były też odwiedziny fantomowe (monterzy byli wczoraj, nikogo nie zastali, dziś też byli).

Dziś przyjechał wreszcie jakiś wybawca, który powiedział NO JA PRZECIEZ PANI NIE ZOSTAWIE Z TAKIM INTERNETEM. LOVE.

 

W między czasie była aaaaakocicapaierosa oraz eeeeecotojachcialam oraz dziennikfrazeologiczny.

O boże. Od razu poszło ostro. Potrawki z łożyska podlane gęsto czerwonym winem.

Bardzo, oj bardzo dużo siły czerpie się z przebywania wspólnego kobiet.

Daje to motór, siłę i wszystko staje się jasne.

 

Dobra,

nadal. to najlepsze wakacje w moim życiu. EVER.

jestem

Jestem jestem.

Oglądam House of Cards.

Tańczę do rana.

Oj!!!!

centrala rybna

Mam od 5 dni pod opieką cudze ryby. Tzn nie takie cudze, rodziców. Ale nie moje osobiście.

Ryby są na różnych etapach życia, wiadomo, jak każdy.

Niektóre są wielkości 2 cm, niektóre mają rozmiar uczciwego karpia.

Oddzielone są, widomo bo by się zjadły. Pływają w dwóch oczkach wodnych na dworze.

I ja mam te ryby karmić. Z dziećmi, Karmić.

Karmię co 2 dni.

(mój kolega, od pranie, Jacek L. co mu zgniło pranie w pralce, miał też ryby w akwarium. Tzn nie, on miał też tak jak ja. Latem ryby w oczku a zimą w akwarium. I Jacek L zapytany kiedyś jak ryby były w akwarium czy je wogole karmi odparł  ” Muszą sobie jakoś poradzić „. Akwarium bez roślinności, nic. szkło i woda. )

 

Czyli ostatni raz byłam w poniedziałek.

No i dzisiaj. Kurwa.

Pacze i pacze i kurwa nie wierze.

3 największe wielkości karpia jakby trochę pływają nie w tę stronę i na plecach. Znaczy wykorkowały.

Zajebiście. Czy jest jakiś telefon alarmowy do SITA ? A może strażacy przyjeżdzaja ? oni przecież robią w wodnym biznesie.

No nic. Ryby ewidentnie nie tenteges.

Dzwonie wiec do mamusi mojej. (Mamusia na urlopie). I mówie, że taka sytuacja się zdarzyla. Ze kaput.

(masowy mord ? ktoś wsadził grzałkę ? )

Mamusia mówi : dziecko , no hmmm, i tak je mieliśmy oddać do zoo bo takie wielkie), przepraszam Cię muszę kończyć, jesteśmy w restauracji i Pan mi tu właśnie przyniósł pyszną rybkę.

….

rybkę.

 

 

Zakopywaliście kiedyś ryby na trzeźwo ?

nocanocagdyniespie

Lubie taki moment ze moje ciało mowi mi szybkosiekladz

to jest taki moment gdy jestem tak zmeczona ze w dupie mam wiednace rozliny na tarasie, w dupie mam kupe psa na podłodze, w dupie mam pranie gnijące w pralce (no co no co nie zgnilo wam nigdy pranie w pralce – jak to mówi Jacek L. )

(swoja droga, pranie mogło by ściekać do roślin, pies je nawozić, doprawdy, trochę organizacji).

Taki moment mam od 2 mc. Ale mówią, że to normalne, że organizm po prostu bierze co chce. Bo nie brał.

A teraz bierze. i sobie tym dynda.

jak miło jest podyndac.

Dziś po powrocie z basenu o 20 się po prostu położyłam i zasnelam.

Wstałam o 22 w takim stanie rozbicia ze nie za bardzo.

jak się poloze spac w dzień to potem wracam do rzeczywistości z 67 minut.

Dobra, do roboty.

 

drops

Permanentnie zasypiam na kanapie o 18.36. Po prostu się lekutko przechylam i zasypiam.

Następnie budzę się o 20.14 i nie wiem gdzie jestem. zupełnie tracę kontakt z rzeczywistością. I zawsze mam nadzieję, że te dwie godziny snu w poniedziałek dadzą jakikolwiek rezultat dnia następnego. No że trochę będzie nakulane na górkę tego snu. A tu dupa. tu się okazuje że to działa wstecz, że uzupełniam spanie za poniedziałek a we wtorek to samo. Otwieram oczy rano i wiem, że nie wstane. A o 18.36 zasypiam.

Dziś pogoda barowa, boże taka jak jest nad morzem i trzeba wtedy cały dzień siedzieć w knajpie…

Do końca roku zostało 2 tygodnie.

Czyli widać horyzont. widać wyspanie. Nie będę musiała zrywać się o 6.37 ze śpiewem na ustach.

Dobra, do roboty.